PODSUMOWANIE

Melduje, ze bylam chora. Od srody, do wczoraj. Wlasciwie to ciagle stan podgoraczkowy, ale skoro pol dnia w domu spedzalam na telefonie, to juz lepiej w pracy za normalna kase… albo musialabym kupic nowego laptopka, ale to sie jakos Panu Boskiemu nie widzi (skrena! :))

W ubiegla srode bylo mi tak zle, ze lezalam w pokoju z zamknietymi zaluzjami w absolytnej ciszy. Bolal mnie kazdy dzwiek i ruch w mojej okolicy. Potem bylo juz tylko lepiej. I bardzo slusznie, bo Pan Boski mial juz wczesniej umowione wizyty: w srode – kolegi srodowego, w czwartek – spali u nas Boscy Starsi, w piatek i sobote – 4 kolegow Pana Boskiego. Przezylam. Wszyscy przezyli i ponoc byli zadowoleni.

Mialam duzo czasu na czytanie, przemyslenia, seriale. Nie wiem jak ja bede teraz zyla bez "Doktora z alpejskiej wioski" oraz "Kocham klopoty" . Stracilam sens:)

Jedynym bardziej intelektualnym sukcesem jest przeczytanie a czesciowo przejrzenie tylko bardzo naukowej ksiazki o wykorzystaniu map mysli w geografii. Na wieksze wysilki jestem zbyt leniwa.

W pracy podczas mojej nieobecnosci popsulo sie wszystko co moglo sie popsuc a nawet wiecej. Bylam zaskoczona jakie nasze IT ma mozliwosci pod wzgledem bledow w programowaniu. Dlatego najblizsze dni bede sie zajmowala naprawianiem szkod oraz swieceniem oczyma. To lubie 😦
Na szczescie troche odpoczelam i na mysl o pracy nie dostaje wysypki i skretu kiszek jak w zeszlym tygodniu (no dobra skret kiszek byl czesciowo objawem choroby, nie tylko stresu), ale lagodnie sie usmiecham ("jest taka w cierpieniu granica za ktora sie usmiech pogodny zaczyna")

Mniej wiecej w poniedzialek w nocy (w nocy, bo Pan Boski chrapal, wiec mialam duzo czasu na myslenie, bo moglam odespac w ciagu dnia), uswiadomilam sobie, ze boje sie czasu, kiedy nie bede z tego czy owego powodu pracowac. Boje sie, ze nie zdobede sie na cierpliwosc jakiej wymaga napisanie doktoratu. To bylo zdumiewajace odkrycie. Ale przynajmniej wiem na czym stoje i wiem z czym moge walczyc. Bo ja sie na te cierpliwosc zdobede!!!

W kazdym razie, jestem juz w stanie przydatnosci do spozycia. Z zapalem rzucam sie na poczte firmowa zeby przeczytac 156 maili (nie liczac spamow i raportow), ktore mam do przejrzenia, zanim zaczne pracowac nad 3 zasadniczymi problemami, ktore musze rozwiazac dzisiaj do 17:30.

Leave a comment