Pan Boski inauguruje dzisiaj sezon "roboczych" wyjazdow na narty. Wyjezdza dzisiaj, w godzinach pracy, powroci w niedziele. I dobrze, bo juz mnie zaczynal draznic. Ten, jak nie wie o czym mowic, to mowi o porzadku. Ze go nie ma. Albo, ze nie wystarczajacy. Przyda sie troche przerwy. Zwlaszcza, ze w piatek planuje zrobienie lekkiego balaganu. Juhuuuu
Jesli nie zapomne, to oglosze w poniedzialek wyniki mojego inwentarza osobowosci. Mam je juz na stole, ale jeszcze nie slyszalam ideologii jaka dorabia do nich firma consultingowa.
Z ciekawostek ponoc 93% ludzi na swiecie podejmujac o jakies dzialania kieruje sie strachem o "pewnosc, struktury, przewidywalnosc, porzadek, kontole, planowanie, minimalizacje ryzyka, ograniczenie ilosci bledow" bardziej niz ja. A moj szef uwaza, ze jestem "niesklonna do ryzyka". Ja nie jestem GLUPIA, a to subtelna roznica.
Natomiast najbardziej charakteryzujacy mnie typ zachowan miedzyludzkich to… zdradze w poniedzialek. W kazdym wypadku napisali, ze "w warunkach stresu staje sie nieprzewidywalna" (inne typy klamia albo sa pasywne, albo zawsze niezadowolone albo ograniczone albo obwiniaja wszystkich za wszystko albo… ja przynajmniej jestem szalona:)))))
Wiecej w poniedzialek, jak mi psycholog – wrozka powie co w tej mojej glowie siedzi (a to wszystko na podstawie 600 pytan zadanych zaraz po totalnym kryzysie w pracy)
A dzisaj ide gdzie? tak tak. I tak juz do konca swiata, albo jeden dzien dluzej:)