AGRADABLA MA PLACEK (jak baba z przyslowia)

Jeszcze wczoraj moim jedynym, niepowtarzalnym i powalajacym zmartwieniem byly zebole. Najwyrazniej za bardzo marudzilam, bo dostalam nieszczescie do kompletu. Oto Pan Dziekan raczyl byl poinformowac mnie i moich uczonych kolegow, ze w dniach 21 i 22 lutego mamy goscinne wystepy na uniwersytecie w ramach ktorych bedziemy pezentowac plan pracy, metody badawcze itp itd. max. 10 minut. Luzik.

Luzik, jesli ktos ten plan i te metody i te literature i te hipotezy ma. Bo jak ktos nie ma, tak jak nie przymierzajac Agradabla, to mu natychmiast oczy ze strachu na podloge wypadaja razem z wlosami, zebami, nogami, rekami, brzuchami, plecami… no przesadzilam. Strach wielki w kazdym razie. Nawet profilaktycznie nakrzyczalam na sekretarke, ze costam zle policzyla bidula, zebym sie nie stresowala sama.

Wracajac do tematu : weekend zapowiada sie bardzo tworczo. Przyznaje, ze cos mnie natchnelo i juz wczesniej zaczelam myslec w tym kierunku, i choc zbyt daleko w tych mysleniach nie doszlam, to jednak cos!

Do tego moj mily promotor jakos tak na dniach badz wziol byl, albo za chwile zostanie ojcem  pierwszy raz, wiec kto wie czy bedzie mial oczy do rzucania na wytwory mojej schorowanej wyobrazni. No mam nadzieje!

Potem bede musiala szalone pomysly przetlumaczyc, dokopac Pana Boskiego, zeby poprawil (juz widze te fochy :(((. I w droge!

Wejde tam najlepiej ubrana i wygladajaca bosko (Czesi, a juz zupelnie czescy geografowie nie przywiazuja wagi do takich drobnostek). Tak wiec wejde tam piekna i czarujaco, aczkowiek tonem nieznoszacym sprzeciwu walne im ten 10 minutowy wykladzik o mojej pracy.

Krotkie: Ven i- vidi – vici Co bede przeciagac. A to wszystko z polowa paszczy bez oznakow zycia, bo rano mam dentyste.

Ale co tam, taki mam plan i zamierzam go zrealizowac! :))

Leave a comment