TĚSNĚ VEDLE czyli TRAFIL JAK KULA W PLOT

Przed chwila powital mnie mail od wlasciciela firmy. Ten, razem ze swoim coachem (osobistym trenerem)
odbywa wlasnie 3 miesieczna wedrowke po USA w celu zlapania inspiraci.

Napisal mi chlopak jakie
to pozytywne opinie o mnie slyszy i, ze ma nadzieje, ze na stale zawitam w autobuse
firmy (to jedna z jego ulubionych metafor) i ze wierzy w internet i takie
glupoty.

I co ja mam gosciowi napisac,
jak on tak buja w oblokach? Jego wcale nie interesuje, ze ABSOLUTNIE NIE MAM
CZASU na to czym powinnam sie zajmowac, bo kontrowersyjna dzialanosc Muchy
spowodowala, ze w szafach jest tyle trupow, ze juz dostalam odznake grabarza.

Dlatego mu o tym nie napisze.
Nie napisze mu rowniez, ze mam w planie opuscic autobus 1.7, a NAJPOZNIEJ w
pazdzierniku, jak Pan Boski zatrabi na przeprowadzke.

Ja chyba jestem za duza na
klepanie po plecach i gadanie jaka jestem super. Takie klepy mam przeliczone na
korony, jakby z tym motywowaniem myslal powaznie. Ale tego tez mu nie napisze:)

Leave a comment