Jesli ktos z zaproszonych spodziwa sie, ze dostanie zaproszenie na slub, to sie myli. Nie bedzie zaproszen. Slowo pisane, zwlaszcza recznie, nie jest moja najsilniejsza strona.
Ale, trzeba bylo zrobic wyjatek. Nagle okazalo sie, ze moja Siostrunia oraz Wujkowie sa hiperkonserwatywni i w zasadzie nie uwierza, ze bedzie jakis slub, jesli nie zobacza zaproszenia (jaki slub??).
Musi tak byc, bedzie. Poszlam z Tata do ksiegarni zakupic 5 uniwersanych zaroszen (3 wukow, siostrunia, 1 niezupelnie normalny kuzyn). Zakupilam 7 dla pewnosci. Pani jakos mieszla z kopertami, ale jednak je znalazla.
Wieczorej wzielam sie za wypisywanie zaproszen. Co udalo mi sie zrobic?
– wypisac zaproszenie na mojego zmarlego ojca zamiast na jego brata (jednego z szalonych wujkow)
– wujkowi z namarudniesza ciocia na swiecie poplamic zaproszenie zielonym atramentem (na szczescie udalo sie go zlizac:)
– Siostrze zaproszenie przygotowalam z takimi literami jakby miala 8 dzieci i potrzebowala duzo miejsca na ich imiona
a na koncu okazalo sie, ze pani koperty dala… tak, ale takie, ktore pasuja na mniejsze zaproszenia. Tata proponowal, zebym poslala zaproszenia w kopertach formaty A5, ale odmowilam wspolpracy.
Juz i tak sa interesujace…
na gorze sa golabki
w miejscu centralnym jest namalowany porcelanowy dzbanek a w nim kwiaty
w srodku narysowane bombonierki w ksztalcie serduszek
jest rowniez napis autorstwa Karola Wojtyly
napisy sa srebrne!
Bardzo sie usmialismy przy ich wybieraniu. Sa tak wiesniackie, ze az sympatyczne.
Kto zaproszenia nie dostal nie dostanie. Bo? Bo zielone, bo juz!