ZLOTO DLA WYTRWALYCH!

Po pierwsze chcialam napisac, ze ludzie, ktorzy w ramach swoich obowiazkow czesto przemierzaja swiat na niewielkie odleglosci, budza moj wielki szacunek.
Wieczorem wyruszam na 4 dni na Slowacje i juz od wczoraj wyskakuja mi plamy na watrobie.
NIE – LU – BIE!

Jak pomysle, ze biedna AW albo jej maz ciagle gdzies lataja to padam na twarz z podziwu. I ze zdziwenia, ze jeszcze nie umarli ze zmeczenia materialu.

Niestety jestem juz stara wygodniara. Dzisiaj w nocy zlewalam sie potem na mysl, ze niestety bede musiala jechac i odwalic 2 prezentacje + uczestniczyc w jakiejs super-zabawnej "olimpiadzie firmiowej".
Z akcentem na JECHAC 10h pociagiem, sama z jakim chrapaczem wstretnym, jak zwykle. Reszta bandy jedzie jutro.

Nie wiem dlaczego reaguje AZ TAK alergicznie. Ostatnio bardzo serio niecierpie pociagow. Skonczylo sie staropanenstwo a zaczyna starosc:)

Z innej beczki: Pan Boski ogluchl na jedno ucho. Nie dosc, ze slepy to jeszcze gluchy! Jakis wybrakowany egzemplarz dostalam:) Mimo znacznego oslabiena humoru, w zwiazku z oblozna choroba, przezylismy wieczor bez strat w ludziach i sprzecie.

Nic wiecej nie bede pisac, bo walcze z wisielczym humorem. Ze srednimi efektami. Ale dajmy sobie troche czasu.

Leave a comment