POL-LIGLOTA

Pan Boski NAGLE zapragnal nauczyc sie polskiego. Kazdego dnia po 21;00 przestaje mowic po czesku i zaczyna kaleczyc po polsku. Uszy rwie ta jego mowa, ale jest tak smiesznie zdeterminowany, ze przestalam go zniechecac.
(zniechecalam jak ograniczal sie do mowienia jakichs glupot typu "prosze panienko")

Pilujemy slowo "spierdalac" we wszystkich mozliwych wariantach. A wiec wypierdalac, pierolic, zapierdalac, opierdalac sie, wpierdolic, odpierolic itd… a Pan Boski za kazdym razem uzywa tego jedynego niepoprawnego zwrotu i jest z siebie szalenczo dumny jak to juz pieknie mowi po polsku.
Tak wiem, powinnam zaczac od Sienkiewicza i nawet zaczelam, ale kupilam mu tak marne tlumaczenie "Ogniem i mieczem", ze chlopak nie jest w stanie zapamietac nazwisk (jakos dziwacznie zmienionych) wiec po kilku stronach czytania sie poddaje. Quo vadis tez go znudzilo. Jak nie z tego konca to z drugiego….

PS
pani w urzedzie miejskim przyjela dokumenty!!! Nie bedzie powtorki z rozrywki. No super 🙂

Leave a comment