PRZYZABITA

Bylysmy w parku. Boskiego nie ma od 3 dni, wiec po przyjsciu z domu mam tylko Gosie i ewentualnie telefon.

I w tym parku ja rozmawialam przez telefon a Gosia pozwolila sobie deptac jakies kwiatki. Nie na grzadce. Po prostu takie samorosty, nie stokrotki akurat, ale cos takiego. 

Napadl na mnie gosc, ze nie mam glupia cipa gadac przez telefon tylko dzieckiem sie zajmowac.

I to byl w zasadzie dobry poczatek.

Pan mial najzupelniejsza racje. Ona nie powinna deptac kwiatkow. Myslalam o tym chwile wczesniej, ale doszlam do wnisku, ze w zasadzie po trawie tez chodzi a to nie wielka roznica. Nie chodzilo o rabatke, tylko samorosty nad rzeka. Poza tym ona wazy mniej niz sredni pies. Psy tez nie deptaja? Na nie tez krzyczy?

Nie mialam tyle madrosci zeby dac sobie spokoj, chociaz ciezko bylo dorownac panu kroku w impertynecjach. Na argument, ze nie jestem czeska wiec mnie wrzuci do wody juz sie musialam rozesmiac. 

Moja wina, powinnam byla byc spokojna. Gosia smierc kliniczna ze strachu. Musialam ja dluugo przekonywac zeby wrocila do domu na rowerze a nie u mnie na rekach, bo wystraszyla sie tak, ze bala sie patrzec na ludzi.

Pan darl sie bardzo jaka to jestem zla matka, sam prowadzac za reke na oko 4 letnie dziecko. Niebieska koszulka podniesiona godzinami pracy na silowni. Gdybym sie nie bala, ze mnie zbije, zachowywala bym sie jeszcze gorzej, bo nie lubie jak ktos na mnie krzyczy.

Biedak Malutka. Oglada krecika a ja jeszcze sie trzese. 

Advertisement

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s