PIECZARKI TO NIE GRZYBY

Gosia jest tak troche alergikiem.

Metoda prob i bledow wiemy, ze problemy zoladkowe albo dur plamisty (albo wszystko razem) wywoluja u niej:

– produkty mleczne

– cebula

– czosnek

– grzyby

– przyprawy

doktorka zakazala mi jedzenia jeszcze miliona innych rzeczy (pomidorow, miodu, orzechow, owocow tropikalnych itd itd), ale tych pare jej zaszkodzi zawsze nawet jesli w garze zupy byl plasterek cebuli.

Wczoraj – z glupoty ogolnej i z rozpaczliwej potrzeby zjedzenia czegos “innego” postanowilam sprawdzic, czy pieczarki dzialaja na Gosie tak samo jak grzyby (1 grzyb w zupie to 10 dni czerwonych policzkow).

Jak sie okazuje … chyba jednak pieczarki to nie grzyby a w kazdym razie nie tak agresywne jak te zbierane w lesie:) Dur moze sie pojawic dopiero 2 dnia to fakt… ciesze sie jednak faktem, ze po 20h od obiadu nie pojawily sie zadne problemyy.

SPAC MI SIE CHCE

Od jakiegos miesiaca Gosia zmienila system spania i sprawdza jak malo moge spac zanim umre.

Zwykle w nocy budzi sie na karmienie 2 – 3 razy. I to jest ok. Ale teraz poza karmieniami budzi mnie (bo sama spi) zeby pojeczec, pokrzyczec albo powiercic sie strasznie (wirecenie prowadzi do budzenia) mnie wiecej co 40 min do 1,5h. Mozna oszalec.  o 7:30 budzi sie jak skowronek… ja jestem nieco mniej wypoczeta…

ZAWYJMY Z MOZARTEM

Zmienia sie pogoda, to zwykle powoduje spadek humoru Gosi. Nie dzisiaj. Dzisiaj slucha Mozarta i spiewa. Banan na twarzy i albo wisi sobie zasluchana (siedzi na lezaczku na ktorym powinna lezec i zuje gryzak) albo wyje razem z chorem.

ZEBY NIE BYLO…

zeby nie bylo, ze robie tylko zdjecia Gosi…

bylismy dzisiaj na brzegu Moravy, niedaleko Devinskej Novej Vsi – czyli tego miejsca gdzie niedawno byla strzelanina. Takie zwykle blokowisko, a niedaleko rzeka, Morava. Tam bylismy dzisiaj na spacerze.

Roslinka

Koleje

 

Roslinka

 

a tego zdjecia nie robilam ja tylko Boski, wiec sie nie liczy:)

Gosia

MALE KROKI DLA LUDZKOSCI

Wczoraj byla u mnie kolezanka z pracy z malym synkiem. Dzisiaj Boski pytal sie czy rozmawialysmy tylko o dzieciach czy mialysmy jeszcze jakis temat. No, bardzo smieszne.

Abstrahujac od tego, ze jak kazda mama, uwielbiam mowic o corce, pytanie Boskiego jednak drazni. Teoretycznie mialby sie Gosia zajmowac ok 2h/dzien, ale zwykle jest to jednak za dlugo i jakies 15 razy prosi mnie o pomoc, albo wyje, ze on sie nudzi. Ja jestem matka wiec jego zdaniem nie mam prawa sie nudzic. W konsekwencji slucham trojke i z 2 razy na dzien przelece najwazniejsze czeskie i polskie potrale informacyjne. Jak sie uda przeczytam pare stron ksiazki i ulubione blogi. Na wielki rozwoj srednio mam czas.

Potem faceci mowia, ze “matki” sa monotematyczne.

Tymczasem Gosia stara sie wspiac na krzeslo na ktorym siedze (na razie z marnym skutkiem).

No i uczy sie chodzic na czworaka…

Gosia walczy

JAK BYC DOBRYM SYNEM?

Pare tygodni temu Boski odwazyl sie powiedziec Boskiemu Starszemu prawde.

I teraz sie boi. Boji sie, ze ojciec jest tak slaby, ze tej prawdy nie uniesie i odwroci sie od niego.

Mimo wielkim planow nie wraca do tamtej dyskusji.

Zla jestem oczywiscie ja, ze mu o tym przypominam. Nie ojcec, ktory sam sobie psuje zycie, nie Boski, ktory zamiast troche mu zaufac i dokopac go do dzialania, jest milusi. I w moich oczach slaby.

Wiecie co? ja wiem, ze dziecinstwo ma na nas wplyw. I ze czasem jest trudno. Ale jesli chce sie wygranic nigdy nie jest lekko. Troche mnie wkurwia jak ktos nieustannie wraca do tego najprostrzego wytlumaczenia swoich problemow. Codziennie. Jesli czlowiek ma zyc normalne zycie musi byc w stanie otrzepac sie jak kaczka i isc dalej. Czasem sie pozalowac, poplakac sobie, jasne. A potem wstac i isc, jak czolg.

Nie znosze mazgaji. A Boski czasem jest takim mazgajem a jak sie boi atakuje mnie, bo wie, ze ja sie otrzepie i pujde dalej. Ja Boskiemu chetnie pomoge zmagac sie z problemami, jesli stawi sie do nich czolem. Nie przepadam natomiast za funkcja worka treningowego i moge wystawic kolce. To Boskiego niezmiennie zaskakuje a mnie pomalu nudzi.

MARZENIA

Bardzo lubie myslec o niebieskich migdalach. Rozwazac jakas mozliwosc. Jakis wariant, ktory wcale nie musi byc zrealizowany.

W zwiazku z tym, ze plany przeprowadzki do Londynu sa bardzo niejasne, wymyslilismy sobie wariant z Austria.

Konkretnie, zeby przeprowadzic sie z mieszkania w centrum Bratyslawy do jakiegos miasteczka tuz za granica slowacko/austryjacka. Na 95% nic z tego pomyslu nie bedzie, ale fajne sobie pomyslec.

Jak rowniez zupelnie strasznie bardzo mi sie podoba Audi A1, ktorego nie kupimy na 120%, ale tez fajnie sobie pomyslec jak by to bylo miec takie malutkie i sliczniutkie autko, czerwone koniecznie.

I tak dni leca… a ja powinnam sie zastanowic czy/jesli mam zaczac pracowac w listopadzie na kawalek etatu… i gdzie? mam przynajmniej 2 bardzo solidne propozycje.

Tylko czy ja chce tracic caly dzien tygodniowo z zycia kolezanki Malgorzatki?

Z tatuldou

WIATR

Na Slowacji jest swieto konstytucji, dlatego Boski wyciagnal nas na wycieczke. Tym razem pojechalismy nad Neziderskie jezioro. Wialo jak cholera. Wez wytlumacz Boskiemu, ze Goska nie moze miec uszu na wierzchu jak wichura taka, ze wozek ciezko pchac. Tylko, ze ona nie bardzo chciala siedziec w wozku. Okazalo sie ze z pieluchy da sie zrobic calka fajna czapke 🙂

Gosia

Gosia z mama

Gosia z tata

BLIZNIACZKI

W zasadzie to nie przyjechalam do Czech ze wzgledu na Boskiego, ale ze wzgledu na Gucia.

Ale zycie, jak to zycie, potoczylo sie tak, ze Gucio znalazl inna milosc, a ja Boskiego.

Zeby bylo smieszniej w lutym i mnie i Guciowi urodzila sie corka (ta Gucia jest 2 tygodnie starsza). Mowimy na nie blizniaczki:)

Gosia i Wendi jr

INWENTURA PO 2 TYGODNIACH

Minelo niewiele czasu, jednak w zyciu takiego malego czlowieka to lata swietlne.

Nowosci:

– Gosia rozdaje buziaki. Nie kazdemu, tylko tym z ktorymi przebywa dluzej. Buziak wyglada troche tak jakby chciala odgryzc polowe twarzy, ale jednak jest przyjemny (viz obrazek)

– ma 1 zeba

– porusza sie we wszystkich kierunkach. Najtrudniejsze jest poruszanie do przodu przy ktorym wyglada jak niezwykle zmeczony komandos 🙂

– staje na nogach i rekach jednoczesnie, kiwa sie i pada zmeczona:)

– wyciaga rece, zeby ja podniesc. a jak je chwyci to zaraz chce siadac

– uwielbia nosic sie w nosidelku… i wlasnie tak teraz najczesciej podrozujemy

– bawi sie kulka, ktora dostala od AW (dzieki, jest zachwycona)

– z wielka radoscia je marchewke i ziemniaki

i generalnie jest duzo bardziej kumata. Aaa no i znowu urosla, tydzien temu wazyla 8140g

Buziak