TO JUZ DZISIAJ!

Witaj Wigilio!
Powinnam juz dawno spac, ale tak mi dobrze, ze ciagle jeszcze zyje sobie na rozdrozu miedzy wczorajszym dniem urodzinowym a dzisiejszym Wigilijnym. Kolo mnie spia dwie slodkie dziewczynki a ja sie mam dobrze. Tak duzo i tak malo. Uwielbiam moje urodziny u Siostruni. Wigilia tutaj jest najlepsza na swiecie. Najbardziej lubie oczekiwanie i rodzine i jedzenie i Wigilie i wszystko lubie najbardziej.

Zycze kazdemu z Was i sobie samej zeby nam bylo caly rok tak dobrze jak mnie w tej chwili. Dziekuje dobrym duszkom, ze sa z nami.

Wesolych Swiat!
Agradabla

Advertisement

KUK – czy blox pozwoli wlozyc wpis?

Ciagle jestesmy w Czechach. Nie spotkala mnie zadna kosmiczna katastrofa, brak weny, ani czasu. Niestety blox odmiawia wspolpracy i nie zechcial opublikowac 4 ostatnich wpisow. Nie poddaje sie! Dzis kolejna proba!

W chwili obecnej jestesmy w wiejskim domu rodzicow Boskiego, niedaleko Liberca. Przedtem bylysmy chwile na Morawie a przede wszystkim w Pradze. Odwiedzilam bambilion lekarzy, na szczepienia, kontrole, nowe pomysly, w kwestiach dziewczynek i moich. Teraz w koncu nic. W poniedzialek fruniemy do Londynu.

Wakacje sa jednak kosmicznie dlugie. Do tego sa to wakacje dla wszystkich wiec nawet znajomych za duzo nie spotkalam. Czytam, ciesze sie latem, kobietkami. Dzieczynki sa cudowne i grzeczne, mimo tego nie mogla bym byc samotna matka. Albo nie chciala. Byc ciagle, non stop z 2ka dzieci nie sprzyja zachowaniu zdrowia psychicznego:) czytalam ostatnio, ze Katarzyna i William nie pozwalaja dziciom ogladac bajek. No, tez bym nie pozwalala gdybym miala sluzbe, ktora by sprzatala, gotowala, czesala i zajmowala sie dziecmi. Nie mam 🙂

 

URODZINY, SWIETA cz. II

Wigilia byla bardzo mila.

Niestety Niedzwiadek sie pochorowal, lezal bidak drugi dzien z goraczka siegajaca 40 C. Na kolacje wstal z martwych.

Nawiasem mowiac ciekawe jest obserwowanie jak zmienia sie w mezczyzne. Nagle stáje sie coraz wyzszy, do nastepnego spotkania pewnie mnie przerosnie. Mowi grubym glosem (mam wrazenie jakby go ktos dabowal). I coraz trudniej kupic mu jakikolwiek prezent. Znam go jednak duzo mniej niz Matylde, bo chlopak, bo jeszcze mlodszy, bo juz mniej jezdzilam do Polski… a do tego nagle jest dorosly?!

Nawet Boski wydaje sie rozumiec, ze Wigilia u Siostruni to najlepsze rozwiazanie. Opor pysznego jedzenia, radosci z prezentow, jakies filmy, glupoty, gadanie. Jakos tak dobrze jest u Siostruni, domowo, nie nadecie. Tak akurat.

Prezentow jak co roku dostalam tyle i takich cudnych, ze az mi wstyd. Fakt, ze ja dostaje prezenty raz w roku, bo wszystkie okazje wypadaja w ciagu 2 dni. Jednak warto na ten razWrok czekac. Do tego Gosia sama kazala sobie nalac barszczu, Zu zjadla 3 pierogi i krokieta. Nie bede wyliczac co wszystko zjadlam ja, bo bylby to bardzo dlugi wpis.

W pierwszy dzien swiat obejrzelismy nowa Brigite (bardzo fajna) i “Jeszcze dalej niz polnoc”, przyjemna francuska komedie. Przeczytalam pierwszy swiateczny prezent. Niestety w pierwszy dzien Swiat zaczela sie psuc Zu. Na tym etapie goraczke dalo sie jeszcze opanowac.

Wyjechalismy w drugi dzien Swiat po obfitym sniadaniu. Mysle, ze w dobrym momencie, bo jednak ryba i goscie 3 dnia zaczynaja smierdziec a my bylismy tam pelniutkie, zegarowe 4 dni. Mam nadzieje, ze maz Siostruni jeszcze nas tam kiedys wpusci. Dla pewnosci jakis czas nie bede sprawdzac 😉

Szesc godzin pozniej dojdchalismy do domku wiejskiego Boskich starszych.
Zu wygladala strasznie. I czula sie strasznie. Pierwszy raz w zyciu zaliczyla pelne 40C. Dostala nurofen, zrobilam jej octowe skarpetki, temperatura zaczela (powolliiiii) spadac.

Zjedlismy kolacje z rodzicami R. Byly piekne (powaznie) prezenty.

Ad prezenty: rodzice i Siostra Boskiego najchetniej kupuja ubrania. Tyle, ze maja dosc luzny stosunek do rozmiarow. I tak Gosia (na boso 118cm) dostala ubrania w rozmiarze od 110 do 128cm, jej 5 lat mlodsza Siostra od 92 do 104 a ja… w zwiazku z tym, ze zdaniem tesciowej jestem za chuda, zostalam dowgradowana z zeszlorocznego rozmiaru M na XS (choc jedno M tez bylo). Co ciekawe odbylo sie to bez faktycznej zmiany wagi (a po swietach to moze na plus:). Jakby sie ktos pytal rozmiar mam S, ewentualnie S/M, ale wejde sie jakos wejde do bardzo pieknych ubran XS, tylko skad ten pomysl?

O 21 Zu miala ciagle 38,6 stopni i do tego zsinialy jej stopy. Pojechalismy na pogotowie w Libercu.

Zbadali CRP, wycewnikowali. CRP 48, czyli nie jakies tragiczne ale jak na pierwszy dzien infekcji, wysokie, na szczescie to nie nerki.

W chwili obecnej goraczke ciagle jeszcze trzeba zbijac, ale jest lepiej. Zu nie opuszcza mnie nawet na krok. Miejmy nadzieje, ze antybiotyk zadziala przed Sylwestrem, kiedy lecimy do Londynu.

27 grudnia od rana Boski strzelal fochy. Bylo latwiej to przezyc, bo akurat mam dobry humor i mniej boje sie o Zu. Ciekawa jestem czy jego rodzice (bo zrobil scény przed rodzicami) widza jak on sie zachowuje, czy to ja jestem ta zla, bo nie daje sobie pluc w kasze. Choc w sumie… mam 40 lat, jestem juz chyba dorosla, mam to w dupie.

I tak powstalo moje postanowienie noworoczne…

Cdn?:)

 

JE SUIS WEGIERKA

Od kilku dni jestesmy na Wegrzech w uzdrowisko- basenowisku Sarvar.

Pobyt na Wegrzech zdecydowanie przeszedl nasze oczekiwania. Krotko mowiac bardzo nam sie tutaj podoba. Wsie sa cudownie malownicze, pelne podobnych do siebie domkow na planie kwadratu. Inaczej niz u nas ulice od chodnikow oddziela zwykle pas zieleni, dlatego przemieszczanie po wsiach jest chyba nieco bezpieczniejsze.

Miasta ktore odwiedzilismy (Sopron, Sarvar, Keszthely) nie sa zbyt wielkie za to wybudowane z glowa. Widac, ze historia byla dla nich laskawa. Wiele ulic i domow nie jest zrekonstruowanych, ale tez chyba nigdy nie byly powaznie zniszczone. Brak potworkow – blokowisk i potworkow – architektury typu nowobogackie baroko. W kazdym razie nie w takiej ilosci jak u nas. Jest cieplo, roslinosc bujna a swiat sprawia wrazenie, ze wie co wazne i nie ma zamiaru stresowac sie byle glupota. Ogolnie wegierska prowincja sprawia wrazenie biedniejszej niz Polska czy Czechy. Nic nie szkodzi, bo czuc cieplo i doskonala energie.

Co tu duzo gadac, chcialoby sie usiasc w cieniu bluszczu oplatajacego domy i zaczac wkladac papryki do sloikow.

DO RIO Z KOKSEM

Od czasu kiedy mam blog zawsze w czasie olimpiady pisze o olimpiadzie. Tradycje nalezy szanowac, dlatego dzisiaj bedzie o Rio 2016.

Jak juz mowimy o Rio, trzeba nawiazac do dopingu. U braci Zielinskich, polskich sztangistow, wykryto nandrolon. Zostali, slusznie, wyrzuceni z igrzysk i odeslani do domu.

Chlopcy ida w zaparte. Mowia, ze nie w zyciu by nie brali takich archaicznych lekow, ze nandrolon to bierze Zbyszek z silki w Wachocku a nie czlowiek, ktory od lat zajmuje sie sportem.

I ja im wierze. Zaden z nich nie twierdzi, ze nigdy by nie wzial sterydow, bronia tylko “honoru”, bo ktos z nich robi cwala.

Jest mi gosci zal, bo robia za kozly ofiarne. Koksowali? No jasne, ze koksowali. W sportach silowych koksuja wszyscy, tylko u nich ktos sie postaral, zeby zostali zlapani.

Mysle, ze jakby za 15 lat przebadali probki krwi czy moczu Phelpsa, czy jakiegokolwiek sztangisty, kolarza itp to z cala pewnoscia znajda tam cala tablice mendelejewa. Dzisiaj moze nie jestesmy w stanie rozpoznac dopalaczy, ale jutro? Kto wie! Pracuja nad tym cale teamy ludzi. Tylko ze jeszcze wieksze teamy pracuja nad tym, zeby pozacierac slady. Chodzi tylko o pieniadze.

Do tego dochodza naturalne wspomagacze, ktore dla mnie niewiele sie roznia od tabletki z koksem, na przyklad: przetaczanie krwi, spanie w namiocie tlenowym i tysiac innych rzeczy, ktorych nawet nie staram sie zglebiac.

Jak to sie dzieje, ze tyle medali wygrywaja bogate albo bardzo tym zainteresowane panstwa? Ciekawostka! Jakos nie widze, zeby na przyklad w Londynie dzieci wiecej czasu spedzaly na sportach, a dorosli na rowerze, w gorach itd. W porownaniu do Czech z cala pewnoscia nie. A tu? Grad medali! Czy to nie zastanawiajace?

Moze warto by sie bylo zatrzymac i pomyslec nad tym jak wyrownac warunki dla wszystkich. Powiedziec: OK koksujcie, ale rozsadnie. I tak wiekszosc z Was to robi, i tak musicie ciezko pracowac zeby cos osiagnac, wiec wszyscy robmy to wg tych samych zasad, tylko z glowa. Choc nawet to nie ma sensu, bo bogatsi beda mieli dostep do lepszych lekow.

Tam wiec z umiarem potepiajmy Zielinskich, za glupote glownie, nie za doping, bo sami sobie zdrowie niszcza. Tak samo jak cala reszta o ktorej tego jeszcze oficialnie nie wiemy. Bawcie sie dobrze, na igrzyskach, sportowcow kochani. W obliczu rozdawajki 500+ nawet wam nie bede kasy liczyc, bo w przeciwienstwie do wielu rodzin ktore dostaja kase, bo wpadli 6 razy po sobie, Wy swoje uczestnictwo wywalczyliscie w pocie i lzach. Absolutnie kazdy z Was.

 

 

CO ONI MAJA Z TYM SEXEM?

Przeczytalam kolejny artykul o tym, ze w obozach dla uchodzcow dochodzi do wielu napadow na tle sexualnym, w tym molestowania dzieci. I jeszcze, ze niby ma sie tym zajac rzad Grecji.

WTF?! To sa ci lekarze i inzynierowie o ktorych wspominala pani Merkel? Nie ma takiej opcji i okolicznosci za ktorych znani mi faceci zgwalcili by dziecko. Jesli by sie okazalo, ze sie myle, to powinni byc skazani na dlugie lata. Uchodzcy/imigranci, ktorzy popelnili takie czy inne powazne przestepstwo, powinni byc wypierdoleni z Europy na zbity pysk. Z wilczym biletem. I nie ma zmiluj sie. 

Denerwuje mnie to nieustanne “oni nie wiedzieli”, “oni potrzebowali”, “oni zaluja”. Ze tez nie zapomnieli zony zapakowac w namiot, albo wyciac jej lechtaczki. Bo kultura, tak, ja wiem.  My tu tez mamy kulture, i moze warto bylo by sie z nia zapoznac, na przyklad z pomoca drogiego telefonu, ktory wiekszosc przybylych tak dzielnie trzyma w rekach na zdjeciach.

Jestem z calego serca zwolennikiem pomocy dla uciejajacych przed bezposrednim zagrozeniem zycia. I jeszcze wiekszym zwolennikiem jasnego okreslania granic i oczekiwan ze strony panstw przyjmujacych. 

Jedna z nieprzekraczalnych zasad powinno byc zero tolerancji dla przekraczania zasad kodeksu karnego. Taka jestem, prosze panstwa, nietolerancyjna. 

LETNIE ATRAKCJE

Gosia wlasnie spi pod namiotem. Boski zabral ja na wyprawe z kolegami z liceum. Kazdy wzial corke (a jeden nawet zone, tez z ich klasy, i 2 corki) i poplyneli po rzece na dwoch wielkich pontonach. Potem byly jeszcze kielbaski przy ognisku i kapiel w lodowatej wodzie w otwartym basenie na polu kempingowym, a teraz spia w spiworkach w namiocie. Nie jestem przekonana, ze Gosia wroci zdrowa z tej wycieczki, ale co zrobic. Tak przeciez powinny wygladac wakacje. 

Zu slodko spi obok mnie w domku na wsi u babci i dziadka (ktorzy dla odmiany spia u nas w drodze do Szwajcarii). Mnie jest strasznie spiaco i przyjemnie.

I tak nam pomalutku mija lato.

 

 

(BEZ)PRAWA OJCOW PO ROZWODZIE

Mezczyzna, ktory w Czechach rozwodzi sie z zona ma nikle szanse na opieke nad wlasnymi dziecmi.

Historia mojego Kolega zaczyna sie ponad 6 lat temu. Gosia wlasnie skonczyla 6 tygodni a ja zachwycalam sie, ze wyrosly jej rzesy. Tego dnia Kolega przyjechal nas odwiedzic do Bratyslawy i skarzyl sie, ze nie rozumie co sie dzieje w jego zwiazku. Nagle okazalo sie, ze zona jest niezadowolona wlasciwie z wszystkiego co robi, a wszystko co dotad bylo calkiem OK, jest zle. Nie pomagaly proby rozmow. Z dnia na dzien tragedia. Niesmialo zapytalam sie czy jest pewien, ze zona nie ma kogos innego? – ale skad! Wielka milosc, dwojka kilkuletnich dzieci. NIEMOZLIWE! Miesiac pozniej okazalo sie, ze jednak mozliwe. Zona, razem z dziecmi, wyprowadzila sie do nowego mezczyzny. Kolega schudl 15kg. Pomalu dotarlo do niego, ze niestety ta milosc nie byla tak wielka, w kazdym razie nie z jej strony. Zaczela sie walka o dzieci.

Najpierw przeprowadzila dzieci z przedszkola i szkoly w ich miejscowosci do Pragi, bo przeciez nie beda dojezdzac. Inna sprawa, ze nauczycielkom, ktore znaja dzieci i rodzicow od lat ciezko bylo wmowic, ze ojciec nie interesuje sie dziecmi. Po ciezkiej walce w sadzie udalo mu sie dostac opieke od czwartku wieczorem do niedzieli raz na 2 tygodnie (prawnik mowil, ze jak na czeskie warunki ma wielkie szczescie). Teoretycznie. Bo przeciez mozna przyjechac i dzieci nie zastac, albo kazac je zwrocic o 11 w niedziele, co uniemozliwia wyjazd na narty. Mozna tez nie spakowac odpowiednich ubran (teraz juz maja wszystko 2x, zeby problem nie wznikal). Mozna “pomylic weekendy czy tygodnie wakacji” i z krotkim “sory” skasowac zaplacony wyjazd na wakacje.

Starszy chlopiec jako pamiatke po makabrycznym porodzie dostal nazwijmy to lekka bezwolnosc. Jest OK, ale powiedzmy latwo go przekonac do swoich racji, ambitna matka stara sie bardzo. I tak chlopiec, zdaniem ojca pozbawiony przesadnych zdolnosci w jakikolwiek sportowym kierunku, chodzi do prywatnej szkoly baletowej (kolega z gatunku bardzo usportowionych, wiec ubolewa). Po 6 latach tluczenia do glowy, ze chce byc z mamusia tak wlasnie odpowiada u psychologa. W kazdym razie jesli idzie tam z Mama, jesli idzie z tata odpowiada odwrotnie. Mlodsza corka prowadzona przez ambitna mame chodzi na balet, spiew operowy, tenis, angielski, i piecioboj nowoczesny. Ma 9 lat. I ojciec nie moze oponowac, ze jednak troche za duzo, bo jak wielu innych ma glownie prawo placic. Na szczescie corka widzi jak bardzo ojciec stara sie utrzymac z nimi dobry kontakt. Jak dlugo bedzie widziala?

W zeszlym roku przeszedl przelomowy wyrok czeskiego sadu najwyzszego. Stanowi, ze preferowana forma opieki nad dziecmi po rozwodzie jest opieka naprzemienna.

Kolega wniosl nowa sprawe do sadu. Ze swiadomoscia, ze raczej ja przegra, ale to da mu szanse, ze stanie przed sadem najwyzszym. Sprawa ciagnie sie ponad rok. A to bo byla zona po 3 miesiacach od wyznaczenia terminu “nie zdolala znalezc prawnika” (mowimy o ludziach majetnych), a to nie mogla sie stawic, bo costam. W koncu sad sie zaczal.

Przewodniczy sedzina – kobieta. W pierwszym zdaniu powiedziala, ze nie rozumie o co Koledze NAGLE chodzi skoro 6 lat sie dziecmi nie interesowal. A potem bylo tylko gorzej. Psycholog wyznacza termin spotkania na dzien kiedy dzieci sa z ojcem, sedzina zmienia termin tak aby szly z matka. Na kazdym spotkaniu kpi czy aby nowa parnerka Kolegi wie, ze on ma dzieci (z ktorymi spedza co 2 weekend, od lat). Przypominam, ze to zona opuscila Kolege dla innego! Sedzina wysmiewa kolege, ze nic nie wie o wychowywaniu dzieci, skoro od 6 lat z nimi nie mieszka. Itd itd. Nie, nie ma takiej opcji, zeby dalo sie wygrac sprawe o stronniczosc. Dzisiaj, chyba wlasnie teraz, zapadá werdykt.

Wyksztalcony, pracujacy, madry a mojim zdaniem bardzo dobry czlowiek (znam go ponad 8 lat) walczy o to, zeby mogl pelnic role ojca w zyciu swoich dzieci. I pewnie znowu przegra, w imie bardzo zle pojetej solidarnosci jajnikow. Miejmy nadzieje, ze niedlugo stanie przed sadem najwyzszym i przynajmniej ktos wyslucha rowniez jego, nie tylko bylej zony, ktora postanowila mu zabrac dzieci, bo moze…

Nie wiem jakim Kolega byl mezem i nic mi do tego (znam tylko jego wersje). Moze po prostu do siebie nie pasowali, w takim wypadku lepiej sie rozejsc. Wiem, ze jest super czlowiekiem a wierze, ze dobrym ojcem (na przyklad: wynajal swoj zajebisty dom, zeby przeprowadzic sie blisko szkol dzieci wybranych przez byla zone (z ktorym to wyborem sie nie zgadza!), zeby sad nie mogl sie przyczepic, ze mieszka za daleko na opieke naprzemienna). Wiem, ze juz teraz stracil 6 lat zycia dzieci. Dlaczego? Bo zielone! Bo jest tylko ojcem.

Historia ojcowstwa przyjaciela Boskiego jest bardzo podobna. On (Czech) dla odmiany co tydzien dwa lata z Cambridge do Czech, bo zona postanowila powrocic po tym jak lata zyli tam razem w Anglii. Alimenty oczywiscie wyliczono z placy angielskiego managera z doktoratem z informatyki, ale dostosowac ma sie tylko on. Na opieke naprzemienna nie ma szans, bo jest ojcem. No to lata.