ZALOZKOWANA

W czasie wyjazdu troche sie podpsulam i za kare zostalam zalozkowana na 2 tygodnie.

I leze. Nawet chwila pisania na komputerze jest w zasadzie dzialanoscia dywersyjna, bo siedze a powinnam lezec.

Pisac musze dlatego, ze mnie zaskoczylo ile osob sie o mnie stara. Z pracy dzwonily 4 osoby czy nie maja mi zrobic zakupow, jedna przyszla. Obiad i zakupy mi przyniosla kolezanka z poprzedniej pracy.

Dzwonila AW rowniez z propozycja pomocy.

Chcialam bardzo podziekowac i uspokoic. Nie jest tak zle. Nie mam zaleconego scislego placka, ale rozsadny placek i tego bede sie trzymac.

Nawet koledzy z pracy (ktorych zwykle mecze, bo to chlopcy z mojego teamu) pisali, ze juz im zle jak mnie tak dlugo nie ma bo urlop a teraz choroba. Bardzo to mile.

Zupelnie serio nie pracuje, tylko leze i odpowiadam przez blackberry na te maile co mi sie zachce:) a to zupelnie cos innego.

Niemiej jednak dzisiaj bylam u lekarki i kazala mi lezec i czytac. Usmialam sie, ze lekarz moze miec takie smieszne polecenia. Chyba juz mnie troche zna:O)

ย 

WAKACJE W STYLU JAPONSKIM

Zaczne od wytlumaczenia: byc moze wlasciwsze sa tzw. slow podroze, ktore pozwalaja na dokladne poznanie ludzi i miejsc. Niestety sa rowniez duzo bardziej czasochlonne i drogie. Zwlaszcza jesli ktos jedzie bez przygotowania (poza zakupieniem przewodnikow) i szuka miejsc do spania na miejscu a do tego ma na cala droge tak z 10 dni – czyli jak my ๐Ÿ™‚

Bylo fajnie.

Celem bylo poznanie najblizszej nam czesci Europy. Hiszpanie poznalismy z Boskim dosyc skrupulatnie, w ciagu ostatnich kilku lat 2 razy odwiedzilismy Wlochy, zjezdzilismy cala Slowacje, spory kawalek Szwajcarii, nieomal miesiac spedzilismy na srodkowym zachodzie USA, 28 dni w Chile i Argentynie a u zachodnich sasiadow… jakos nic.

Przyejdzmy do podrozy.

DREZNO – to nasza kolejna wizyta w tym miesicie, kolejna udana. Ciekawie bylo ogladac miasto tuz po lekturze nowej (?) ksiazki Wisniewskiego “Bikini”. Dokladnie tak jak napisal… jakas czesc nas zyczylaby sobie (w imieniu naszych przodkow), zeby po wojnie Niemcy zostaly zrownane z ziemia. Ta bardziej rozsadna mowi: co by to pomoglo? jednak nie kazdy nie miec byl fanem Hitlera. Z drugiej strony … “i Ty nie jestes tak bezwolny…”

BERLIN – przyjemny, dynamiczny w pewnym sensie wydaje mi sie podoby do Pragi. Z pewnoscia warto byloby spedzic tam miecej niz jeden dzien. Po obejrzeniu listy “must see” bylismy w Muzeum Pergamonu. Niestamowite. Z zalozenia podobne do British Muzeum – czyli jak juz krasc to w wielkim stylu. Ja rozumiem, ze mozna ukrasc jakas rzezbe, albo medalion… ale BRAME do BABILOONU??? wysokosc bramy kilkanascie metrow, szerokosc kilkadziesiat. Jest tak wielka, ze nie dalo sie jej w calosci wsadzic do muzeum. Piekne i straszne

HAMBURG – na pierwszy rzut oka duzo bogatsze miasto niz Berlin i kazde inne, ktore widzielismy na naszej drodze. Swietne auta, dobrze ubrani ludzie. Ale napisze o czyms innym. Obiad jedlismy u chinczyka – fantastyczny. Kosztowal zaledwie 4,9 EUR i byl bardzo ale to bardzo dobry. Zadne tam jedzenie typu “wszystko u ciamanow smakuje tak samo”. Rewelacja.

BREMA – przepiekne hanzetyckie miasto. Boski opowiadal jak to kiedys dawno uczac sie niemieckiego pisal wypracowanie o symbolu miasta (4 zwierzatka – muzykanci z Bremy) i zamiast 4 zwierzeta napisal 3 drzwi (po niemiecku to brzmi podobnie). W Bremie bardzo padalo, wiec jezdzilismy tranwajem a potem ogladalismy swiat spod parasola. Bylismy w katedrze i na wystawie bursztynu z Gdanska.ย  Pisali tam, ze to stolica swiatowego bursztynu a wystawa byla w samym centrum i dobrze przygotowana, mile..

APPELDORM – och, to chyba raj nie Holandia. Bardzo piekne miasteczko, przesliczne domy, swietnie zagospodarowane ogrody, przyjemne knajpki. Znalezienie hotelu bylo horrorem, jezdzilismy z 2 godziny. Udalo sie. W domach ani mieszkaniach ludzie nie maja firanek. Tak, jako zeglarz oczywiscie wiem jakie histroyczne powody sklonily mieszkancow do wprowadzenia tej tradycji. Ciagle jest to dla mnie powalajacy zwyczaj. Ide ulica i patrze jak rodzina je kolacje, a pan obok oglada telewizje, a jego sasiedzi z drugiego pietra machaja goscia na pozegnanie. Okna przeczysciutkie – moje wstydza sie juz tydzien.ย  I wszyscy (i chce przez to powiedziec WSZYSCY) mowia po angielsku.

AMSTERDAM – och Amsterdam zdecydowanie potrzebuje jeszcze z 2 czy 3 dni. Poza scislym centrum z dzielnica czerwonych latarni i godzinna wycieczka statkiem po kanalach widzielismy niewiele. O to wiecej dowiedzielismy sie o zyciu w Holandii a to dzieki uprzejmosci kolezanki z liceum Boskiego, ktora zechciala spedzic z nami dzien w Amsterdamie. Wrocimy.

UTRECHT – maly Amsterdam. tajemnicze waskie uliczki, kanaly i deszcz. A tak i jeszcze bardzo przyjemna rozmowa z para starszych holendrow w greckiej restauracji, bo to byla podroz bardzo kulinarna!

BRUKSELA – ladna jest, ale ludzie jacys tacy mniej przyjazni. Po pierwsze przebic sie przez francuski akcent nie bylo latwo, po drugie spalismy (za spora kase) w absolutnie smiesznie brudnym hotelu. Dzielnica w ktorej zgromadzone sa instucje zwiazane z UE … jakas taka mniejsza niz sie spodziewalam. I rozkopana, i brudna w porownaniu do Niemiec czy nawet Holandii. No i niestety nie udalo sie spotkac z jedna holka-polka, ktora tam mieszka. Nie dodzwonilam sie :*( Zakladam jednak, ze to tylko pierwsze lekko-pol-srednie wrazenie i zapowiadam powtorke z Brukselki. Jedzenie w kambodzanskiej restauracji drogie, ale wysmienite.

LICHTENSTAIN – nie potrafie pozbyc sie z glowy pytania “po co komu takie male panstweko?” :)) Nie pisalabym o nim wcale gdyby nie to, ze w jednym sklepie mieli takie pieeeekne futerko!!! kosztowala 7700 EUR… ale nie wiem dlaczego Boski mi go nie chcial kupic. Ach jo…

BAD COSTAM KOLO MANNHEIMU– mnoo… bylo jak w tym dowcipie, ze do gospodarza w Bialej Podlaskiej przychodzi zagraniczy turysta i pyta sie go w kilku jezykach o droge a gospodzarz nic. W koncu turysta poddaje sie i odjezdza. A gospodzarz mowi do syna: widzisz, zna 4 jezyki a i tak sie nie dogadal. Bez niemieckiego nie ma wola. Musielismy siegnac do zasobow ze szkoly sredniej i za 10 podejsciem udalo sie! znalezlismy wolny pokoj a potem miejsce w restauracji. Niemiecka kuchnia nie jest moim faworytem, ale bylam bardzo szczesliwa, ze jednak dostalismy cos do jedzienia.

NORYNBERGA – doskonale zachowane mury obrone, piekne koscioly, przyjemni ludzie (choc znowu trzeba bylo troche powalczyc). Nie zdawalam sobie sprawy jak wysokie oblozenie maja hotele w europie zachodniej. Nie bylo miejsca w motelu, w 2 ibisach, w innym hotelu byl tylko bardzo drogi apartament i 2 jedynki. Spalismy w domu goscinnym w 5 pietrze bez windy, ze wspolna lazienka. Ale w zadnym wypadku nie odebralo to uroku miastu. Byly rowniez pierwsze zakupy swiateczne.

A jutro ide do pracy. Och jak bardzo mi sie nie chce:)

ย 

RENTIER

to chyba malo romatyczne, ale tak sobie mysle, ze jednak chcialabym byc rentierem.

Wrocilismy z naszych japonskich wakacji (nie w Japonii ale jak japonczycy) i przygotowywujemy sie do przyjazdu Siostruni (mam nadzieje, ze wyzdrowieje)> jestesmy w domu. Pakuje kolejne pralki, czytam maile, ogladam seriale i tak mi dobrze.

Jakby ktos nie mial komu przekazac jakiegos wielkiego spadku, to ja bardzo chetnie pomoge. Nawet podatek od wzbogacenia zaplace. Zainteresowanych prosze o maile na adres: agradabla@gazeta.pl

ย 

4 LATA POZNIEJ

4 lata temu, 9 pazdziernika, w Salamance, zaczelam pisac blog. Mieszkalam razem z jakimis nastolatkami zerwanymi z lancucha rodzicow i bardzo, bardzo potrzebowalam odskoczni. Blog zadzialal jako swietna terapia. Po Salamance blog i ja przeprowadzilismy sie do Sevilli, potem – niestety tylko na chwile do Bytomia, na czas choroby Mamy. Kolejne lata to Praga, rok Bratyslawy a od 11 miesiecy znowy Praga.

Ciekawe gdzie nas jeszcze losy zaniosa. Jakos sie nie boje, ze na zawsze zostaniemy w Pradze.

Bardzo dziekuje wszystkim, ktorym ciagle jeszcze chce sie czytac wymysly mojej schorowanej wyobrazni. Fajnie jest wiedziec, ze kogos interesuje to co pisze.

Dobrze jest miec blogowych znajomych na ktorych mozna liczyc: Nocna Zmianke, ktora niedawno uraczyla mnie od tak ulubiona ksiazka z dziecinstwa, Fanaberie ktora mozna napasc wieczorem, zeby pokazac Boskiemu jakie ma fajne mieszkanie, Bedrunke – ktora zawsze jest i jakby co… itd, itd. Dziekuje takze tym, ktorzy nigdy nic nie pisza, ale slad pozostaje, wiec wiem, ze sa ๐Ÿ™‚

Dziekuje rowniez tym, ktorych mam przyjemnosc czytac: Polaquite w nowej roli Matki Polki, Oho – pelnej programowego szanenstwa, mame Cypiska, KwK Krokodyla no i zawsze optymistyczna Hanule oczywiscie!

Jakby sie ktos pytal po co komu blog… to wlasnie dlatego.

A teraz juz serio jade na wakacje ๐Ÿ™‚

ย 

WYJEZDZAMY

prawda jest gdzies pomiedzy maniactwem kotroli, ktore ostatnich kilka dni poglebilo sie u Pan Boskiego i moim przywkurwieniem.

Jeszcze nie wstane od stolu a on juz mi przypomina, ze powinnam odniesc telerzyk. Nie wstane z lozka a juz gada o tym, ze powinnam poprawic poduszke, bo co? bo ide sikac? jak go walne! Bo on mnie musi wychowac, bo taka jak jestem sie nie nadaje. Po raz tysieczny mam ochote zakrzyczec: widzialy galy co braly! Oczywiscie dotyczy to rowniez mnie.

Z drugiej strony jak mi tak ciagle gada co mam robic i pyta dlaczego to a dlaczego tamto mam potrzebe sie izolowac. Choc godzine byc w jakims innym miejscu bez pytan: co robie i dlaczego.

Auuuuuuuu

W srode wyjezdzamy w swiat – mam nadzieje, ze do tego czasu nam przejdzie:)

_______

Polanski – chetnie bym go bronila, ale jak sobie pomysle, ze by nam na przyklad zwiodl i wykorzystal Matylde to jednak powstrzymuje sie od glosow protestu. Choc jestem zdania, ze w jego wypadku lepsza by byla kara pieniezna ni wiezienie. Moglaby pomoc wielu ludziom, co komu pomoze, ze dziadek spedzi reszte zycia w wiezieniu? moglby zamiast tego zrobic pare dobrych filmow.

ย 

DENTYSTA

Bylam dzisiaj u higienistki dentystycznej i dentysty.

Ta pierwsza pokazala mi moje wlasne zebole w rozmarze monitora 17 calowego i tlumaczyla jak ZLE, ZLE, Zle je myje i ze mam sie starac bardziej. No dobra, no.

Ale potem powiedziala, ze mam szczescie, ze same od siebie nie naleza do brudasow i nie zanosza sie, wiec wystarczy, ze przyjde za rok.

Potem bylam u dentysty (jaka sprytna jestem, ze 2 wizyty mialam zaraz po sobie). I tu przyjemna niespodzianka: nie ma zmian patologicznych. Jupii. Nie bedzie meczenia niewiniatek (mnie przede wszystkim). Bardzo jestem dumna z moich niepogarszajacych sie od roku zebow, musialam to natychmiast oglosic urbi et orbi ๐Ÿ™‚

JUTRO

Jutro powinno byc troche wiecej czasu to poodpisuje na maile. Bo dzisiaj to jestem zdrowo padnieta. Jeden taki mnie rano wyprowadzil z rownowagi (a to niezly jest przy moim ostatnio super dobrym humorze) ale co jutro bedzie lepiej a dzis juz jest lepiej. Lece…

NOWY DESIGN

No… ciekawa jestem ile Gazeta.pl dostanie komentarzy z “podziekowaniem” za tak drakonskie zmieny designu Bloxu. Potrafie sobie wyobrazic jak ich ludzie wyzywaja od najgorszych ๐Ÿ™‚

Potrafie, bo wlasnie czytam opinie uzytkownikow na temat nowego designu naszego portalu.

Mamy 3 zrodla informacji:

helpdesk – tam nie pisal nikt, po technicznie to w zasadzie dziala (ewentualne bledy widzialo max. setki uzytkownikow a na te miliony to w zasadzie nie ma o czym mowic)

Formularz “napisz co myslisz” – tu dostalismy ok 1000 odpowiedzi na ktore z kolega od 3 dni odpowiadamy. Mno… opinie sa skrajne od zachwytu przez wscieklosc. Srednio jest 2,5 w skali od 1 do 5. Czyli mysle pozytywnie. Zwlaszcza, ze wiele negatywnych jest typu “nie lubie zmian”

Anonimowy formularz w drodze na stara wersje – oczywiscie tutaj mamy najwiecej kurew, chujow, spierdalania i roznych takich. Niektore bardzo pomyslowe. Te tylko czytam poszukujac realnych problemow.

Przede wszystkim jestem zachwycona, ze strony wzbudzaja tyle emocji. Nigdy bym ich o to nie posadzala ๐Ÿ™‚

Mnie internet nie doprowadza do extazy, ale moze to juz jakis rodzaj slepoty zawodowej.

A Wy mili czytelnicy przygotujcie sie, ze w ciagu najblizszych 2 tygodni moze sie stac wszystko, bo oni tam teraz maja w Gazecie pieklo i szybko szybko gasza rozne pozary.

No chyba, ze tam pracuja cudotworcy. A w to pozwole sobie watpic ๐Ÿ™‚

O WANDZIE, CO NIE CHCIALA NIEMCA

Opowiedzialam Boskiemu o Wandzie, ale absolutnie nie czuje blusa. Gdyby choc Rusa nie chciala, ale co wy – Polacy macie z tymi Niemcami? No wlasnie.W wielu rozmowach ze znajomymi Czechami zwrocilam uwage na to, ze ich historie bardziej pokszywili Ruscy niz Niemcy.Ciekawe. Tak blisko mieszkamy a historia jednak inna.

KILKA LAT Pร“ลนNIEJ, KILOMETR DALEJ

Jestem sobie u Siostruni i leniwie sie. Za godzine powroci ze szkoly Niedzwiadek a 2h potem wroci Siostra do tego czasu czeka mnie przyjemnie obijanie (potem tez, ale kolektywne).

No, w kazdym razie. Rano wyprawialam Niedzwiadka do szkoly. Od zawsze mlody ma zwyczaj budzenia sie przed telewizorem. Lezy, jedno oko otwarte, pomalu dochodzi do siebie i oglada bajki. No wlasnie. Dzisiaj lezal, mial jedno oko otwarte i ogladal Discovery – o tym jak udoskonalano konstrukcje spadochronow, potem o tym jak sie zmieniala konstrukcja bombowcow i ze w czasie wojny w Wietnamie te amerykanskie byly malo zwrotne. Dzwonila Siostra – wywalilam na nia zdziwione galy a ona “jakie bajki? on ma 8 lat to juz nie musi tyle bajek ogladac” Kule!

Ksiezniczka natomiast zaczela chodzic do nowej szkoly, do Gimnazjum w sasiedniej wsi. Gadamy o srodkach transportu jakimi sie tam dostaje (rower, nogi, auto taty) a Siostra mowi: ma do szkoly tak z 2 km, no w kazdym razie nie ma dalej do szkoly niz chodzilysmy my*. I to stwierdzenie mnie zszokowalo. Kiedys w czasie podstawowki, ktos mi powiedzial, ze odlegosc od nas z domu do szkoly to 800m noo moooze 1km. Wydawalo mi sie to podejrzane, ale powiedzial to jakis “autorytet” wiec zakodowalam sobie w glowie, ze ta odleglosc to 800m – i wszystko mierze na te kilometry “od nas do szkoly” cale zycie. A tu taki cios?! Swiat mi sie wczoraj przeodleglosciowal. drugie Kule! musze napisac.

_______________________________

*my mieszkalysmy na jednym osiedlu a z historycznych powodow chodzilysmy do szkoly na drugim osiedlu. Siostra zaczela chodzic do tej szkoly przed przeprowadzka + oczywiscie byly wojny, ktora pedalowa jest lepsza, wiec przepisac sie do “gorszej” (z punku widzenia naszej szkoly:) byl wstyd i malaria. Latwiej bylo 8 lat dylac na drugie osiedle.