TWITTER

Nie wiem czy znasz twitter? to taki miniblog na 140 znakow czy jakos tak. Na Twitter tez jestem Agradabla, gdyby ktos mial ochote czytac. Wlasnie twittra poznaje.

Co nowego? chcialam ogladac (a raczej sluchac ankietujac) Briggite Jones ale Boski postanowil, ze z pojdzie do knajpy z kuzynami dopiero jak sie skonczy a teraz bedzie ogladal fantastyczny program rozrywkowy produkcji czeskiej. FUUUUJ.

Jak sa takie dni mam ochote go udusic. Zawsze jak mam robic cos do szkoly i chce sie na tym skupic ma okres. Zawsze. I niech mi nikt nie gada, ze faceci nie maja PMS. Maja, to musi byc ciezke zycie jak ktos ma tak intensywny PMS jak Boski!

AKT NASTEPNY

na zakupy nie szedl ze wzgledu na zakupy, ale potrzebowal zaniesc garnitury do pralni chemicznej. Teraz na caly regulator puscil sport w telewizji, bo wie, ze mnie to wyprowadza z rownowagi. Poodkurzal, koniecznie pod moimi nogami.

Nawet chcialam isc na spacer, zeby mu sprawic przyjemnosc. Ubralam sie tak jak chcial i mielismy na 40 min isc na spacer. Ale co sie stalo? nie wsadzilam dresu do szafy!!!! na tych 40 min kiedy jestem w sukience nie posprzatalam dresu!!! Jak moge byc tak strasznym balaganiarzem? Idz to posprzataj! przebralam sie w dres, schowalam sukienke i zakiet i buty i znowu siedze przy komputerze. NIE MAM SILY!!! po co tu przyjechal? czy ktos mi powie dlaczego chce ten weekend spedzic ze mna?

SOBOTNIE PIEKIELKO

Stan jest nastepujacy: mam juz wszystkie ankiety, zaczynam przygotowywac statystyki. Bardzo mi sie nie chce, jestem zmeczona, ale nastawiona, ze dzisiaj mam jedyny cel: zrobic tyle ile sie uda i nie zabic sie przy tym.

Przyjechal Boski: zaczal mi otwierac okna, rozsuwac zaslony (nie lubie zyc w akwarium), kytykowac, ze mam balagan (rano godzine sprzatalam, zeby tego uniknac jak widac niedostatecznie). No i nie mam w domu nic do jedzenia (o czym mu pisalam wczoraj i dzisiaj). Nie, nie mam. Dzisiaj chce robic statystyki a nie byc gospodynia. Takie juz moj sposob zycia, ze duzo pracuje i nie jestem gospodynia jesli pracuje. Wczoraj mi pisal smski jak to siedzi sam i gapi sie na sciane i jak mu smutno, no to dzisiaj przyjechal sprzatac moj kosmiczny balagan (mam krzywo poukladane poduszki i dezodoranty w lazience i nie odkurzalam) teraz oscentacynie poszedl do sklepu zrobic zakupy, skoro ja nawet tego nie potrafie. Oczywiscie pienil, ze mu powiedzialam, ze chce tylko chleb, ser i pomidory.

czekaja mnie jeszcze 2 bardzo intensywne tygodnie, to seminarium, duzo pracy a potem powinna byc chwila spokoju to odpoczne. Ja wie wiem po co przyjechal na ten weekend skoro wie, ze musze robic statystyki. Jeszcze jakis kuzn tu bedzie spal zebym nie miala spokoju. SAMOTNOSCI CHCE. CISZY. Chce sie gapic na trawe i krzak przed oknem i nie tlumaczyc sie z sama nie wiem czego.  Cos czuje, ze jeszcze bede pisac.

DYSCYPLINA

Wczoraj odeszlam z pracy po 20. Zastanawiam sie czy jestem tak powolna, czy cos jednak jest nie tak z iloscia rzeczy, ktore staram sie zrobic? Pewnie kombinacja. Oczywiscie nie zdarzylam zrobic wszystkiego co powinno byc zrobione, ale  przynajmniej to co koniecznie musialam zrobic w piatek.

Ale jestem zmeczona. Fizycznie po tych 2 dniach pracy i ciagle jeszcze psychicznie po "urlopie". Z tym Boskim Starszym to jest tak, ze on wcale mnie nie atakuje on po prostu gada takie debilizmy i nie zdaje sobie sprawy z tego, ze mnie jest przykro. 

Okna mam tak brudne, ze do mieszkania dociera z 30% swiatla mniej niz by moglo. Chyba sobie umyje conajmniej jedno w ramach odpoczynku.

Dzisiaj powinnam napisac artykul do szkoly. Za tydzien z hakiem bede gadac na jakims miedzynarodowym seminarium… a zeby to bylo mozliwe musze dzisiaj dokonczyc wbijanie ankiet do komputera a potem je jeszcze zanalizowac. Musze jakos wlaczyc stare dobre czasy, kiedy potrwafilam przewalcowac wlasne zmeczenie i zmusic sie do intensywnej pracy. Jakas taka malosilna jestem w porownaniu do "tamtych czasow".

W pierwszej klasie liceum, przed rejsem, musialam w marcu zdac egzaminy z wszystkich przedmiotow, zeby mi pozwolili odjechac wczesniej i wrocic za pol roku. Chodzilam do szkoly, wracalam, spalam 2 godziny a potem uczylam sie od 18 do 2 rano. Albo na pierwszym roku studiow, Megaegzamin z geografii fizycznej (geologia, geomorfologia, klimatologia, hydrologia). 9 dni nauki po 11 godzin dzinnie. Ale jaka wtedy mialam wykonnosc! w ciagu jednego dnia nauczylam sie na pamiec ksiazki z hydrologii. CALEJ, na pamiec, 190 stron (czytalam ja wczesniej, to nie bylo 1 widzenie). Teraz to moge przeczytac 190 stron w ciagu dnia a nie nauczyc sie na pamiec :))

Dyscyplina to  stan ducha. Jak sobie czlowiek pozwoli na rozlazlosc to jest rozlazly. Tak samo z chorobami i tysiacem rzeczy.  W doroslym zyciu zwykle jestem duzo bardziej leniwa niz bylam kiedys. 

Samo stwarzamy swoja rzeczywistosc. Dlatego zwykle ci, ktorzy dobrze znaja swoj cel nie maja problemu go osiagnac.

dobra, koniec filozofii, ide ankietowac.

Jak dobrze byc w Pradze!

Siedze sobie w domku, przed telewizorem, pije herbatke. Czy to nie cudowny wieczor.

O jak mi dobrze, ze sie nie musze przemieszczac.

Mam jedzcze 20 ankiet do zapracowania, ale dzis juz nie! Dzis ide spac. Odpoczwam a Boski przyjedzie dopiero w sobote.

Fajnie byc czasem zupelnie samej 🙂

[more]

🙂

JA W KWESTII KOMAROW

Pan Boski starszy ma dosyc kontrowersyne poglady na rozne sprawy. Innymi slowy czasem jak cos palnie to nie wiem gdzie uciekac. Wiem, ze juz jest starszy, ale w sumie to wyksztalcony czlowiek wiec nie powinien gadac az takich glupot, bo kiedys nie wytrzymam. Najdebilniejsze stwierdzenie jakie slyszalam ostatnio jest nastepujace:

– homoseksualisci sa tak samo zboczeni jak pedofile –> ten temat objasnilam mu do  nieprzytomnosci. Jasne, ze moze miec wlasne zdanie, ale to juz nie jest kwestia pogladow.

nowosc zostala wygloszona wczoraj.  Opowiada o jakiejs ciotce i wujku i mowi, "ze nigdy nie byli tolerancyjni wzgledem partnerow swoich dzieci" A teraz uwaga! "ale musi przyznac, ze nie wtracali sie do kwestii wyborow partnerow przez jego dzieci, na przyklad Boski wybral sobie za zone Polke a oni nigdy glosno nie krytykowali tego wyboru". 

Abstrahujac  od faktu, ze wujek z ciatka bardzo mnie lubia, prawde mowiac chyba nawet bardziej niz Boskiego, to co to za poglady znowu. Co niby ze jestem Polka??? Kuzwa czeski ksiaze udzielny z wsi Klopoty sie znalaz!

Boski starszy to bardzo przyjemny i dobry czlowiek, ale gdybym nie wiedziala, zeczasem juz troszke miszuge to gatka bylaby inna.

W kazdym razie wczoraj pol dnia sluchalam takich madrosci i staralam sie odpowiadac milo i na temat. Ale jak juz sie rozstalismy wylalam na Boskiego troche goryczy, bo ta glupia gatka doprowadza mnie do szalu. Boski zaczal strzelac fochy, ze niby jestem "chodzaca negatywna energia". Kule… zostawia mnie na cale dnie z rodzicami, caly dzien slucham i staram sie usmiechac a z nim tez mam odgrywac komedie??? Obraza.  Rano wielki foch. Ze mam isc sama (pul MoMontreux na umowione spotkanie z rodzicami). No to biore telefon i zaczynam pisac SMS – mam w dupie sniadanie z rodzicami i male miasteczka tez (SMS mial brzmiec mniej radykalnie, ze zaspalam albo cos). No to jeszcze wiekszy foch. Bo ja jestem nienormalna i powinnam isc do psychiatry. Tlumacze jak krowie na zakrecie: Tatus jest fajny gosc, ale troche czasem gada jak pojebany i to ja tego slucham caly dzien wiec mi tu prosze niepierdol kto jest nienormalny. Obraza na calego. 

Znowu caly dzien z rodzicami. Bylam mila, nawet bardzo, ale pozwolilam sobie na jedna szczerosc. Wczoraj opowiadali jak to ciotka (ta co pisalam na gorze) opiekuje sie od zawsze bardzo starymi rodzicami a oni i tak zapisali wszystko na syna. Mowie im: wiem, ze to nie moja sprawa, ale Boski mieszka poltora roku w Bratyslawie a tylko raz znalezliscie czas zeby go odwiedzic  (bo daleko) mimo iz on stara sie jak moze zeby widziec Was min raz na 2 miesiace. Siostra Boskiego mieszka w Wiedniu od 5 miesiecy i jeszcze nie miala czasu przyjechac do domu, ale Wy znalezliscie czas zeby odwiedzic ja juz 3 razy. Odpowiedz: no tak, ale to taka wycieczka, my nie chcemy jej zmuszac, zeby jezdzila do domu. Wiec im mowie: Blava jest oddalona od Wiednia o 60 km wycieczka dokladnie taka sama… tyle ze do Boskiego jakos mniej po drodze.

Bla bla bla obojetne, ze bedzie o tym gadac cala rodzina. Moze jestem upierdliwa, ale mam dosc tego, ze skaczemy wokol nich jak misie patysie a oni i tak pojada za Siostra Boskiego jak tylko zadzwoni dzwoneczkiem. 

Serio staralam sie to bardzo ladnie powiedziec i oni wiedzieli, ze to bardzo ladnie jest, ale i tak pewnie mnie beda lubic mniej, ale skoro i tak jestem TYLKO Polka a nie SZWAJCAREM jak maz Siostry, to to olewam.

Albo inna gatka z soboty. Idziemy a Boski starszy mowi: Agradablo, szkoda, ze na tym WASZYM weselu nie poznalem lepiej Twojej rodziny. Na tym NASZYM (Siostry Boskiego) weselu to mialem sporo stresu wiec to zrozumiale, ze nie poznalem rodziny Szwajcara, ale na tym WASZYM to sie mialem starac bardzo jak wszystko bylo pod nos. Kuzwa wesele coreczki jest dla niego NASZE (choc skopala na niego polowe organizacji) a syna jest WASZE.

Dobra mozecie mnie zliczowac za to, ze sie czepiam, ale nie jestem prototypem cierpietnicy i wyprowadza mnie z rownogawi jak nie moge przylozyc raz z buta jak musze tego sluchac. 

Caly problem z tym, ze to jest jak z komarami na Mazurach: mozesz je pokochac albo wrocic na Slask. A ja Boskich starszych lubie… tylko czasem bym ich walnela w ten poniemiecki czajnik, zeby pokrywka podskoczyla.

Wygadalam sie i mi lepiej.

IDE NA SPACER

Wczorajsze pol-dnia w lozku najwyrazniej troche pomoglo, bo jest mi troszke lepiej. Gardlo boli jak wsciekle ale napady zimna i goraca sa juz troche mniejsze (moze to starosc puka do drzwi?:) wiec ide w swiat.

Czeka mnie caly dzien na drogach z Boskimi starszymi i Boskim na konferencji. Sa jak owce a ja nie mam pojecia co jest do zobaczenia w Monteux, no ale tych pare godzin jakos sobie zajmiemy.

Lece bo juz sie na mnie Boski drze.

WLOCHY-FRANCJA-SZWAJCARIA

a ja sie rozpadam.

Znowu jestem chora. Dobrze, ze Boski zdobyl dla mnie polopiryne i jakies krople na gardlo. Wiec teraz jesli nie siedze w aucie, leze w lozku i albo rozpadam sie z zimna, albo poce sie jak wsciekla.

Super urlop co? :))

Dobrze, ze dzisiaj leze w 5 * hotelu  w Montreux (Boski ma go zadara w ramach konferencji) to mi fajnie (j).

Jestem zakocowana ale i tak mi zimno. Wracam do wyra. A za 2h musze wyjsc bo Boscy Starsi beda na mnie czekac.

Usmiechy, Niezupelnie -zywa Agradabla

ANIOLY I DEMONY

dostalismy darmowe bilety z pracy wiec bylam.

Ogolnie film byl dobry i prawde mowiac nie wiem czy daloby sie go zrobic lepiej. Muzyka, scenografia, aktorzy wszystko ok.

Ale filmu nie polecam. Zaczyna sie od scen, ktore uwazam za profanacje.

Ci, ktorzy czytali ksiazke wiedza, ze na jej poczatku umiera papiez a potem dzieja sie rozne rzeczy. Film zaczyna sie scenami z pogrzebu Jaka Pawla II. Potem pokazuja jak odkrwaja jego trumne a papiez jest juz lekko przygnily i ma fioletowy jezyk i usta bo zostal zatruty. Nie chodzi o to, ze sceny sa drastyczne, ale sam fakt profanacji. Po co? w jakim celu potrzbowali takiego aktora do swojego filmu?

Dla mnie, choc nie chodze do kosciola, Papiez byl niezwykle wazna osoba. Przeczytalam o nim sporo ksiazek, jestem pod wrazeniem jego madrosci, charyzmy,dobroci. Nie podoba mi sie pomysl wykorzystania jego smierci dla potrzeb filmu, ktory podobnie jak ksiazka ma dosyc “wolny:” stosunek do prawdy historycznej oraz instytucji kosciola.

Houk!

ALERGIA NA PODROZE

Mam katar, kicham i tak ogolnie jestem popsuta. Tyle, ze nie widze zadnego powodu takiego stanu rzeczy, bo poza troche przeziebionym Niedzwiadkiem nawet nie widzialam chorej osoby, a co dopieor swini. Dlatego doszlam do wniosku, ze to alergia na podroze. NIE CHCE SIE PRZEMIESZCZAC. Od momentu jak sobie to glosno powiedzialam jest troche lepiej. Co prawda ciagle wykorzystuje 3 paczki chusteczek dziennie (no dobra, od rana), ale przynajmniej nie boli mnie czlowiek.

W stanie niepodrozowania zostane do piatku – potem lece do Mediolanu i Genewy, ale jak wroce … jak wroce to przynajmniej na 2 weekendy przykluje sie lancuchami do Pragi, albo okolic.