KIM JESTES?

Mamy znajomych. Poznajemy ich w jakims momencie zycia, na przyklad w szkole, na studiach, w pracy. W tym konkretnym momencie zycia mamy wspolne problemy i jakos tak dochodzimy do wniosku, ze w zasadzie jestesmy podobni. Jest wiele wspolnych tematow, kwestii do obgadania.

Potem przychodzi katalizator: nowa znajomosc, dziecko, przeprowadzka i nagle okazuje sie, ze ten czlowiek, ktorego tak rozpaczliwie staralismy sie odbierac jako bratnia dusze jest z innej bajki.

Nagle ta zupelnie rozsadna, ciekawa dziewczyna staje sie kura domowa na pelen etat i da sie z nia rozmawiac wylacznie na temat  slubow i dzieci. Ta jest w ciazy, tamta poronila, temu wychodza zeby, a tamta bez slubu zyje a juz czas pomyslec! Film nie, kawiarnia, nie, wspolny wypad – tak ale tylko jesli tam bedzie plac zabaw dla pociechy. Co tak jakis kompromis?

Albo ten chlopak co z nim bylo mozna wszystko nagle stal sie tak skrajnym pantoflarzem, ze w zasadzie oddychac nie moze bez zgody zony.

A z drugiej strony… czemu nie. Kazdy ma prawo wybrac swoja droge. Tylko czasem tak ciezko, tak niesamowicie ciezko przyznac, ze tematy sie skonczyly.

VISA GOLD

Juz jakis czas gotowka na moim koncie wisi bezprizornie w zasadzie nieoprocentowana. Wskoczylam do banku wrzucic ja na jakies oprocentowane konto. Przy okazji zmenic typ konta na jakis lepszejszy, bo nie musze placic za karte i konto a place.

Suma na koncie (wcale nie taka wielka w porownaniu z cena mieszkania jakie chcemy, niestety) upowaznia mnie do posiadania 4 kart roznej masci. 

Pani w banku juz mnie zna, wiec kredytowych nawet nie proponowala. Wiadomo, ze nie wezme. Przekonywala mnie natomiast do karty VISA GOLD. To prawda, ma kolezanka zalety: bezplatne ubezpieczenie karty + bezplatne ubezpieczenie kosztow leczenia na caly swiat na rok. Ma tez wady: zloty kolor i minimalny limit tygodniowych wyplat na poziomie 150 000 CZK (mam 15 000 CZK i poza swietami wystarcza). Gdybysmy jednak wyplacili kaske konto zaczynaloby kosztowac 400 CZK miesiecznie a karta 4000 CZK roczne. Cukalam troche bo te ubezpeczenia za darmo to fajna sprawa ale ja??

Ten limit mnie dobijal. Wole bezpieczne limity. No i potrzeba szybkiej zmiany gdybysmy potrzebowali pieniadze.

W koncu zdecydowalam sie na Vise Clasic. Limit wyznaczylam sama, na nieco wiekszy niz mam, ale duuuzo mniejszy niz gold. Jest embosowana i nie swieci. Za mloda (glupia?) jestem na bycie posiadaczem zlotej karty + banki jednak schodza na psy, zeby przy mojej wysokosci zarobkow (bardzo przecietnej w moim wieku) dawaly zlota.

Zadzwonilam potem do Boskiego skruszona, ze nie wzielam ubezpieczen i ze wiem, ze to strata, ale jakos by mi ta karta ciazyla. Ku mojemu zaskoczeniu Boski sie ucieszyl. Powiedzial, ze to fajnie, ze mnie karta nie pociaga i jest dumny jakie fajne oprocentowanie wkladu dostalam. No i tak. 

SIADLAM

W pracy jestem od 8:15 rano, ale dopiero teraz udalo mi sie usiasc i ukrasc chwile dla siebie. Caly dzien jakies spotkania. Na szczescie po wyjezdzie jestem pelna optymizmu i checi do zycia i chwilowo nie mam ochoty nikogo ukatrupic i jakos tak wierze, ze wszystko bedzie fajnie, ma sens itd.

Bardzo to przyjemnie, oby mi wytrzymalo jak najdluzej.

Rano mialam 3 godziny z szefem. Ocena okresowa hurtem za kwartal, bo wczesniej nie bylo czasu. Nawet mnie pochwalil, a ja go wysmialam, ze na te jego KPI mam zwykle czas ostatniego dnia w miesiacu od 20. Posmialismy sie bo wiadomo, ze nie o to chodzi. 

Jest cieplo, wiosennie wiec na obiedzie bylam bez plaszcza. Cudownie, ze juz zaczela sie wiosna.

Bilety kupione i jutro wyruszam na swieta do Siostruni. Juz sie ciesze. Dla mlodego mam rybe plaszczke a dla mlodej zabe przepiekna w ramach Zajaczka oczywiscie. Widokowki z SF powinny zaczac docierac do adresatow.

CO MNIE ZASKOCZYLO?

1. przyzwyczailam sie, ze w swiecie informatykow jestem jednym ze starszych obiektow. Nie na tej konferencji. Mysle, ze conajmniej polowa ludzi wokol mnie jest starsza. Czuje sie taka mloooda:)

2. wszyscy (no tak 90%) maja iphone albo blackberry, czasem zdarza sie palm albo podpomnie wielki telefon, ale tradycyjnego telefonu chyba nie widzialam. Dwoch Finow mialo wielkie Nokie, reszta czyta maile

3. swiat zwariowal na punkcie facebooku i twittera. Przygotujcie sie, niedlugo dotrze do nas.

________________

wczoraj pierwszy raz w USA sie troche balam. Zeszlismy tak 2 ulice nizej niz zwykle i okazalo sie, ze tam juz biali nie chodza. Przedzieralismy sie miedzy skupinkami meksykanskich narkomanow i afroamerykanow dyskutujacych o czyms niezwykle waznym. Pani ze spokojem wbijala sobie do zylki wspomagacz jak przechodzilismy obok. Zawsze mieszkalam w jakiejs dziurze obok wielkiego miasta, teraz widze, ze mozna czuc sie dziwnie jak czlowiek wpadnie do niewlasciwej dzielnicy.

EXPO

To takie dziwne, ciche expo. W hali wystawowej sa tylko monitory i ludzie, ktorzy chetnie wytlumacza co sie na nich dzieje.

Ze wzgledu na klimatyzacje jest tak okropnie zimno, ze chyba mam goraczke. Postanowilam, ze skoro nie moge z tym niz zrobic to chociaz bede to ignorowac. Dzisiaj czekaja mnie jeszcze 3 wyklady glowne i z 3 mniejsze. Jakosc rozna: czasem sa fajne, ale takie jakies niedoglebne, a czasem zbyt ograzkowe jak na moje potrzeby. Amerykanie nie boja sie wystepowac publicznie wiec zawsze jest duzo pytan. W kazdym razie ciekawe doswiadczenie. 

Z KONFERENCJI

Za 2 min zacznie sie kolejna prezentacja. Tym razem prowadzi ja pani z Linkedin. Rano sie poswiecilam i zamiast isc na ciekawy wyklad o tworzeniu prezentacji poszlam na uzyteczne warsztaty na temat SEO. Tak tak jak ktos chce byc technikiem w swiecie technikow trzeba sie uczyc.

Jak do teraz wszystko gra. Poza hiperatywna klimatyzacja, mam juz zmarzniete wszystkie kosci.

San Francisco jest przepiekne. Mieszkalam w Kaliformi pol roku ale jakos nigdy tutaj nie dotarlam, az wstyd. Mysle, ze po bezkonkurencyjnym NY bedzie to moje ulubione miasto.

Wczoraj bylismy sie napchac w China Town a dzis chyba bedzie wloskie jedzenie. Boski znalazl przefajny (i dosyc tani) hotel w starej dzielnicy Nobe Hill (chyba tak sie to pisze) i dobrze nam tak. Schody sa waskie a winda dziala po zatrzasnieciu kraty, jak na filmie.

Czeka mnie bardzo intensywne pare dni. Taki maly internetowy uniwersytet w pigulce. Czasem trzeba tylko wiedziec o co nam tak serio chodzi, reszte da sie zalatwic.

CALIFORNIA

jedziemy na poludnie wzdluz wybrzeza, bylismy w Santa Cruz, Monterey a pisze z Carmel. Jest cieplo, ale nie goraco. Jadlam ulubione chipsy Doritos, wypilam absolutnie najlepszy na swiecie sok z warzyw i chicket burrito supreme v Taco Bell, jestesmy w Ameryce.

Pan Boski udaje, ze za chwile umrze z glodu (nie zjadl tony chipsow, tak jak ja:) wiec musze uciekac. Pozdrawiam goraco 🙂