napisalam taki ladny wpis ale koza go zjadla a teraz juz nie mam czasu 😦 buu. odezwe sie jutro.
Author: agradabla
SAN FRANCISCO
niedziela wieczorem, dobry czas, zeby poslac pare maili naszym Izraelskim przyjaciolom, ktorzy weekend skonczyli wczoraj. Miedzy innymi mail o tym, ze w przyszlym tygodniu bede mniej dostepna. Poniewaz, jade, do… San Francisco!!!
Zapomnialam napisac a to takie fajne. W San Francisco od 31.3 do 3.4 odbedzie sie bardzo interesujaca konferencja z dziedziny, ktora sie teraz zajmuje. Musze sie przygotowac, bo bedzie cale mnostwo super warsztatow i wykladow a ja sie jeszcze nie zdecydowalam w czym bede uczestniczyc, bo pracy mam jakies 3,5 fury. Jedna fura to zdecydowanie za malo aby opisac stan rzeczy. Ale wtorek odnaczylam w outlooku jako zajety i mam nadzieje trzymac sie tej wersji i planowac, planowac planowac!
A skoro juz lece to zabieram ze soba Boskiego i pojezdzimy sobie przy okazji po Bay Area. I znowu bedzie chwila czasu na robienie zdjec!!! Bardzo bardzo sie ciesze. Na odpoczynek, na morze, na Boskiego po boku a przede wszystkim, ze bede miala szanse poznac, albo chociaz zobaczyc tych, ktorzy decyduja o naszym zyciu w sieci.Â
A JEDNAK JEST ZABAWNIE
wczoraj mialam 2h narade z szefem. Obgadalismy wszystkie sluzbowe sprawy a potem mowi: ten ubiegly tydzien byl STRASZNY, poklocilem sie z kazdym kto nie uciekl na drzewo. Pomalu balem sie wychodzic do pracy. Poprawilam mu humor opowiesciami o wszystkim co przytrafilo sie mnie. Czyli chyba jednak swiat mial sie gorzej, nie tylko ja:)
Do pracy przyszlam na 8, bo mam do zrobienia tak nieprawdoipodobna ilosc rzeczy, ze nawet do naciagnietego do 10h dnia sie nie zmieszcza. CHyba jestem jakas wolniejsza.
Mam duzo do opisania, wiec jak tylko znajde czas napisze. Ale dzisiaj sie chyba nie uda. Wiec buziaki. A Krolikowskiej jeszcze raz zycze wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!!!
UFOLUDEK
W piatek mialam spotkanie z Blavskimi znajomymi w skladzie:Â szef z Blavy i dwie kolezanki z pracy. W Panta Rhei – to taka kawiarnia literacka. Umawialam sie z Szefem wiele wiele razy w tej kawiarni wiec lecialam na pewniaka.
Jak dolecialam okazalo sie, ze ja jestem w Panta Rhei w jednym centrum handlowym a reszta w drugim, oddalonym 35 min drogi autobusem. Nawet nie wiedzialam, ze sa 2 Panta Rhei, auuuu. Skonczylo sie dobrze, bo Pan Boski odebral mnie w jednym i podrzucil do drugiego centra, ale jeszcze raz upewnilam sie w przekonaniu, ze cos jest ze mna nie tak ostatnimi czasy.
Na narty jechalam z duza doza niepewnosci, bo skoro nie jestem w stanie panowac nad swoim umyslem, to moge zrobic krzywde sobie albo otoczeniu. Ale nawet nie, udalo sie, jezdzilo sie dobrze ku radosci swojej i Boskiego.
Do Pragi wyruszam jutro o 5:30 a teraz jeszcze poogladam z Boskim jakis malo stresujacy film, wyprasuje bluzie na jutro do pracy i bede regenerowac 3 komorki mozgowe.
FANTASTYCZNY TYDZIEN CZESC 3.
Dobra passaa trwa 🙂 Wczoraj udalo mi sie pomylic dworce (dawniej pociag odjezdzal z Holesovic a teraz z Hlavniho nadrazi) wiec do pociagu wpadlam z dusza na ramieniu.
We wtorek natomiast pozarlismy sie jak psy z moim ulubionym szefem. Zarcie sie z szefem do krwi w open space tak zeby nikt na to nie zwrocil uwagi jest stosunkowo trudne. W pewnym momencie stanelam przed trudnym wyborem: zabije gada albo wyjde. Odwrocilam sie na piecie, wzielam plaszcz z wieszaka, karte magnetyczna ze stolu i wyszlam. Obeszlam polowe dzielnicy w ktorej jest nasza firma rozwazajac rozne mozliwosci: od podania wypowiedzi, przez zmiane umowy, przez… a potem sie uspokoilam i wrocilam do firmy. Wracajac do 3 pietra zahaczylam o 1 pietro i dzial handlowy, gdzie kolezanka wydrukowala mi na kartce potrzebne informacje. Wrocilam na swoje pietro z biala karta w reku, usiadlam przy biurku i zaczelam pracowac. Szef gadal z jakas inna osoba, ale spogladal na mnie caly czas katem oka. Glupi jakis czy cus? jescze sie chce poklocic?
Sroda: omawiamy z szefem temat na spokojnie i jest super bardzo przyjemnie, jak to przewaznie bywa (jak akurat sie nie zabijamy bardzo sie z szefem lubimy). Mowie mu: gosciu, nie mozesz mnie tak wyprowadzac z rownowagi, bo odejde. A to bedzie oznaczalo, ze bedziesz mial BARDZO duzo dodatkowej pracy. A on na to: no… jak wczoraj odeszlas tylko z plaszczem a wrocilas z ta biala kartka to bylem przekonany, ze masz w reku wypowiedz.
Nie mialam. teraz jestem w Blave, zaraz sobie zrobie herbatke i jeszcze 3 godziny bede pracowac. A potem polece na spotkanie ze znajomymi z Bratyslawy. Kupujac po drodze bilet za EUR. Caly czas mysle czy na spotkanie mam sie ubrac pieknie… czy cieplo?:)
KIEDY SIE TO SKONCZY?
fantastyczny humor trwa. Nie wiem czy ta zima jest jakas za dluga, czy to tylko ze mna dzieje sie cos dziwnego, ale czuje sie jakby mi bylo leciutko pod gorke.
Wspomne tylko o 2 dzisiejszych urozmaiczaczach zycia:
1. z pracy odeszlam o 17 w celu zalozenia konta w GE Money Bank (maja dobre oprocentowanie). Wczesniej umowilam sie na godzine 17:30 wykorzystujac w tym celu odpowiednia aplikacje internetowa. Potwierdzenie terminu spotkania dostalam mailem i SMSem. Jak wiadomo w pracy sie nie nudze, wiec odejscie o 17 oznacza odpracowanie w polu w innym terminie. I co? echo. Bank jest otwarty do 17 i nie moga mi pomoc, bo bank jest zamkniety. Moze mi ktos powiedziec po jakiego … maja te aplikacje i posylaja potwierdzenia. Jest to moje drugie podejscie do GE Money Bank, drugie nieudane, dziekuje, wysiadam.
2. jutro jade za Boskim do Blavy. pojechalam na dworzec glowny kupic bilet i miejscowke i co? dupa. nie dziala im system, bo pradu nie ma. Zeby oswietlic wszystkie blyszczace sklepy w holu pradu starczylo, ale ze wzgledu na miejscowke bede musiala znowu odejsc wczesniej z pracy. Pal licho te prace, ale dlaczego moga sobie pozwolic na to, zeby na najwazniejszym dworcu w panswie nie dalo sie kupic miejscowki???
w jednym i drugim przypadku powiedzieli mi: bardzo mi przykro bedzie pani musiala przyjsc znowu. Dlaczego ten nasz swiat moze sobie na to pozwolic? Guzik nie kryzys.Â
A to tylko drobne niedogodnosci. Zasadnicza niedogodnoscia jestem ja sama z moim defektem mozgu. Bez powodu. Gdybym miala fuzje rozwazalabym samorozstrzelanie. Nic mi nie brakuje poza piata klepka, czekam kiedy w koncu jakos w glowie sie uspokoje, bo mi zle. Bylo. Teraz jest odrobine lepiej, ale zadne cuda.Â
DWA RAZY JA
Czasem czuje sie tak jakbym zyla dwa razy jednoczesnie. Jedna czesc mnie zyje jakies zycie a druga stoi obok i sie dziwi. Jakby niezuplenie miala wplyw na to co ta pierwsza mysli, mowi a przede wszystkim czuje. Dzisiaj bylam nieznosna. Boski na szczescie mial dobry humor i w zasadzie bylo fajnie, ale gdybym nie byla rabnieta byloby jeszcze fajniej.
Troche boje sie pracy i wiekszosci kontaktow miedzyludzkich, bo mam wrazenie, ze nawet kdybym sie bardzo starala to i tak placne cos co inni beda uwazali za niemozliwe do przyjecia. Kiedys bylam zupelnie straszna. Mysle, ze przeszlam daleka droge, ale jednak ciagle zdarza mi sie powiedziec lub zrobic cos czego niepowinnam, albo skupic sie tak bardzo na rzeczy A, ze nie wiedze, ze B tez jest wazne. Nie, nic nie zrobilam ani nie powiedzialam ostatnimi czasy, ale mam obsesje na punkcie nie meczenia innych moja obecnoscia. Wierz mi to ciezka sprawa byc i udawac, ze wszystko jest ok, a z drugiej strony kontrolowac, zeby nie palnac niczego co z glupoty sprawi komus przykrosc. Idiotyczne, ze zyje sobie z tym wielkim krytykiem moich poczynan w glowie a i tak wyrazam opinie, ktorych nikt inny nie ma odwagi powiedziec, bo sa niewygodne.
Nie zawsze potrafie sie upilnowac. To bardzo meczace. Bardzo bardzo chcialabym miec spokoj, byc konformista, potrafic olewac prace, ustawiac sobie albo chociaz innym poprzeczke nizej niz wyzej. Czasem mysle, ze na to musza byc jakies leki. Z drugiej strony wiem, ze jedyny lek to zmienic swoj wlasny sposob myslenia. Przestac byc taka wazna. Olac siebie, uczucia i mysli i isc dalej. Na razie ide sie wykapiac. Dobranoc.Â
KONIEC TYGODNIA
TYdzien pracy uwazam oficialnie za zamkniety.
Obiad z radiem – byl w miare ok, ale juz poslali umowe a ja nie mam czasu otworzyc maila.
W szkole – no zobaczymy, ankiety rozdalam, mail poslalam, ale 5 z 18 wrocilo, bede probowac wieczorem.
Operator sieci komorkowej – przygotowalam sie dobrze, wiec spotkanie bylo w miare przyjamne
A teraz oglaszam koniec. Ide do domu, bede sprzatac, gotowac i byc dobra zona Boskiego.
To tyle 🙂 Buziole
OBIAD
Caly ten tydzien odbieram jako zdecydowanie za bardzo stresujacy.
W poniedzialek byla prezentacja. Chyba byla lepsza niz myslalam, bo jakos mnie za bardzo chwalili. Prawdopodobnie malo kiedy maja takie bardzo dobre prezentacje, zeby bylo porownanie, bo serio byla srednia. I zabrala duzo czasu na przygotowanie. Czasu, ktorego nie mam.
Dzisiaj – mam obiad sluzbowy z firma, ktorej sie troche boje, wiec nic przyjemnego
Jutro – wielki brainstorming, ktory bede prowadzic + rano bede przekonywac studentow, zeby zrobili dla mnie zrobili ankiety w szkolach srednich. Straszna sprawa.Â
Piatek – spotkanie z moim nieulubionym operatorem nad jeszcze mniej ulubiona zmiana warunkow umowy.
Innymi slowy: tym razem weekend bedzie bardzo zasluzony. Tylko musze dotrwac.
Radosny jest fakt, ze dzisiaj po pracy ide w odwiedziny do AW ogladac bobasa. Juz sie ciesze 🙂
BYLO DOBRZE, ALE NIE BEZNADZIEJNIE
ze sie tak posluze ulubionym twierdzeniem mojej Siostry. Innymi slowy: robilam juz lepsze prezentacje, ale mysle, ze biorac pod uwage audytorium ta tez byla zupelnie ok:) Podobalo sie, troche sie smiali. Gdybym to przeczytala wiecej niz raz i gdyby prezentacja sie nie zaczynala o 9 rano, czyli w czasie jak polowa mojego mozgu jeszcze siu budzi, moglo byc lepiej. Ale wstydu nie ma:)
Za chwile zaczne przygotowywac materialy na moje miesieczne KPI – czyli cele ktore mialam osiagnac w miesiacu lutym. Smieszna sprawa, bo w zasadzie te cele sa inne od tego co robie rzeczywiscie – takie powiedzmy sobie lekko wirtualne i wydumane, dlatego nie za bardzo jest na nie czas. Ale jutro i w piatek mam prezentacje na ktorej bede mowic wlasnie o tych celach wiec musze sie przegotowac. Planowany odjazd do domu: 20;00. Czyli poniedzialkowy standard ( w inne dni wychodze o duzo rozsadniejszej porze)
A Siostrunia jest w Londynie. Pofrunela z mezusiem i znajomymi i tyle ja widzieli. Fajna rzecz taka latajaca Siostra, moze prezent jaki przywiezie:))