DOBRA WIADOMOSC

Najlepsza wiadomosc jest najprostsza. Mam przyjaciol.

Podzielilam sie z przyjaciolmi moimi absurdalnymi myslami. Kolejna nienajlatwiejsza opcja jak skomplikowac sobie zycie. Na razie w formie jakiegos pomyslu, na ktorego realizacje jestem zdecydowana moze tak w 12%, ale tak dziwnego, ze spodziwalam sie, ze mimo iz wiem, ze mnie lubia, beda mnie sadzic i bede skazana.

Okazalo sie, ze nie maja potrzeby sadzic. Wszyscy – dobrze- mowilam z niewieloma osobami – przyjeli moje pomysly z usmiechem i… pewnego rodzaju entuzjazmem. Nawet nie ze zdaniem "jak sie nie uda, to Cie kotka skopanego przygarne", ale bardziej "a czemu nie, Tobie sie uda wszystko, tylko w koncu w to babo uwierz". Czy oni widza cos czego nie widze ja?

GRATULACJE!!!

Pierwszy raz w zyciu zaluje, ze nie bralam udzialu w wyborach. PO gratuluje wygranej! to by byla porazka, gdyby wygralo PiS. Bardzo bardzo dziekuje wszystkim, ktorzy zadali sobie tyle trudu, zeby isc, wystac i oddac glos.

Przyznaje, ze i ja wyjatkowo staram sie dodzwonic do konsulatu i zarejestrowac… ale co za zaskoczenie… nikt nie odbieral telefonu. Poddalam sie. Gratuluje tym, ktorych system nie zniechecil!

MIEDZY USTAMI A BRZEGIEM PUCHARU

fascynuje mnie niesamowita ilosc rzeczy jakie moga sie zarzyc w momencie kiedy wszystko wydaje sie zapietne na ostatni guzik. Zwykle udaje sie powstrzymac burze i ladnie poukladac rzeczy skotlowane przez huragan. Tylko smiac sie chce bardzo i czesto bardzo smutno.

Znowu na mnie jakas melancholia spadla. Kupilam bilet miesieczny… bo 90 dniowego kupowac juz nie ma sensu. W pracy jakos tak nie chce mi sie walczyc, bo za chwile wszystko sie skonczy. Chlopcy nie wiedza, ze sie skonczy i dowiedza sie dopiero po tym jak projekt zobaczy swiatlo dnia.

To w zasadzie moze byc pozytywna zmiana, tylko tak jakos okres schylkowy nie dziala dobrze na moje samopoczucie.

DO SZKOLY BEZ PLECAKA…

a dzisiaj wracalam sie z polowy drogi do pracy… bo … laptop w domu jakos zostal:)

Wczorajsza prezentacja sie udala.
Pan Boski uzgodnil warunki przeprowadzki (nie bede musiala pracowac jesli nie bede chciala).

A ja powinnam w koncu zaczac pracowac ale jakos tak lenistwo wygrywa na razie:))

W PULAPCE DESIGNU

Stoimy przed jednym z najzasadniejszych pytan redesignu – wyborem grafiky.
Do wyboru jsou 3 projekty z czego 2 bardzo dobre a oba bardzo inne.
Powinnismy wybrac w ciagu godziny, bo potem ja odjezdzam a trzeba zaczac kodowac. Bardzo trudna decyzja, ktora powinna byc oparta wylacznie na intuicji.
A wiec jednak 3? brr szalony pomysl. Konserwatywna jedynka:)

CZAS PAKOWAC?

wszystko wskazuje na to, ze gdzies w okolicach nowego roku zmienie kategorie z Prahy na Blava. Ciekawa jestem jak to bedzie….

Jak przezyje fakt degradacji… albo nobilitacji …do miana kury domowej?
Jak wytrzymam nieustanne niezadowolenie Pana Boskiego z mojego sposobu sprzatania?
Nie pamietam juz czasow kiedy nie mialam wlasnych pieniedzy…

ech nie chce mi sie pisac…duzo fajnych ludzi i rzeczy tutaj zostawie.
Ale to dobrze ze juz jest takis termin… moge zaczac przyzwyczajac mysli do przeprowadzki.

CZAROWNICA ODSLONA 3

Znowu bylam u Czarownicy. Musze przyznac, ze zadaje inteligentne i bardzo logiczne pytania z ktorych najwazniejsze brzmi: "a co sie stanie jesli jednak to X czy Y zrobisz ?" Odpowiedz jest zawsze jednoznaczna i ciagle ta sama.

Boje sie, ze nie bede zaakceptowana, ze zostane sama, ze nikt nie mnie bedzie kochal i ze potem chyba zostane i bede siedziec az umre.

Pani mowi… jesli musisz to sie boj, ale jakbys sprobowala to X czy Y zrobic to moze sie okazac, ze ten diabel w szkatulce jest mniejszy niz ci sie wydawalo. wrr niby wiem, ale ciagle jeszcze sie boje.

Tylko ja jestem nienormalna, czy ktos dolaczy do klubu?

CO NOWEGO W NASZEJ WSI

Moje wpisy dziela sie na wyspane i niewyspane. Ten zdecudowanie nalezy do tej drugiej grupy.

Moja niechec do przygotowywania prezentacji byla wczoraj tak wielka, ze wymyslilam tylko texty (a to tez bardziej draft niz konkretne texty) i poslalam naszemu in-house grafikowi, zeby przygotowal reszte. Metoda prob i bledow przygotowal to co potrzebowalam a gotowe dzielo moglam odeslac kilka minut temu czyli jakies 8h i 15 minut po terminie. Zaczynam olewac terminy mojego "nowego, slowackiego szefa", bo gosc sam nie traktuje ich powaznie. Najpierw wymysla termin " na wczoraj", ja siedze do nocy a po tygodniu sie odzywa, ze nie moze otworzyc zalaczonego pliku… ja wiem… specjalnie mu posylam materialy w formacie, ktorego nie ma, zeby sprawdzic czy swinia placata zada sobie trud przeczytania, jesli juz siedzie do 20:30 w pracy. Zada… po tygodniu.

No wiec wczoraj najadlam sie cudownie w takiej fajnej meksykanskiej restauracji i wrocilam do domu o 23 a potem jeszcze czytalam i gadalam z Panem Boskim i teraz jestem niewyspana. Pan Boski powiedzial w pracy, ze idzie do lekarza (co w tutejszym hipohondrycznym swiecie nie jest niczym niezwyklym) i spi do 10. Ten sie ma. Mnie o 9:00 przyjda 3 panienki, ktore beda dla nas jakis czas pracowaly i musze sprawdzic czy sa dla nich przygotowane komputery, umowy, programy. Ale dzisiaj nie bede siedziec dlugo bo musze sie wyspac. Wczorajsza niechec do produkowania prezentacji bardzo mnie zmeczyla. Musze wypoczac 🙂

ALE NAMIESZALAM …

Uroczyscie oglaszam, ze jestem mixerem III kategorii i sama sobie zycie utrudniam. Wczoraj osiagnelam pewien artyzm w tej dziedzinie. Polaczenie jednak pewnej nieznajomosci jezyka z brakiem dostatecznej kontroli slowotoku doprowadzilo do niezupelnie smieszych konsekwencji w postaci urazonej dumy takiego jednego a kto wie czy nie gorszych rzeczy.

Dzisiaj wieczorem musze odeslac prezentacje bardzo jestem ciekawa jak ja wytworze w swiecie tak przesadnie przeladowanym emocjami roznej masci.
Dobijcie mnie, niech sie dziewczyna nie meczy.

DOBRY DZIEN

Na lawce przed dworcem glownym siedzialo 3 brudnych i smierdzacych cyganow, usmiechnietych od ucha do ucha. Pili piwo a najmniejszy jadl bulke z reklamowki w niebieski paski. Jeden trzymal pod pacha radio z czasow mlodosci mojej mamy, podlaczone do budki z piwem chyba 5 przedluzaczamy. A radio skrzypialo glosnym Tangiem Milonga.

Szlam obok nich w charakterze wystrojonej paniusi i myslalam kto z nas bedzie mial lepszy dzien?

___________________________

Wczoraj przezylam najsmieszniejsza narade w moim zyciu. Jakos tak zbiegiem okolicznosci wypadlo na to, ze po latach swietlnych bedzie ja prowadzil ktos inny. A ja postanowilam, ze wykorzystam ten czas i bede sie bawic. Co rozumiem pod pojeciem bawic? , ze nie bede chlopcow uspokajac, nie bede przerywac jak akurat wlaczy im sie slowotok, bede sie smiac i robic wszystko to na co mam ochote, ale nie moge, bo to ja musze sprawic aby wszystko bylo szybko i efektywnie.

Fantastyczna narada! Dawno tak nie odpoczelam. No dobrze, mogla byc o godzine krotsza z podobnym wynikiem. No i co? Ale pewnie wtedy bym nie rzucala w informatykow cukrem w torebce :))

Takie cudo moze sie zdarzyc tylko raz na jakis czas. Z prace wyszlam zupelnie odpoczeta. Jak to fajnie chwile nie byc za wszystko odpowiedzialnym 🙂