SMIERC

Ciagle
jeszcze ktos sie pyta a ja odpowiadam. Pytaja sie ludzie przerozni o smierc
Mamy. Mowia: – jak to? Przeciez kilka dni temu mowilas, ze wszystko jest ok. Co
sie stalo? Wiec mowie, ze nagle zachorowala jakby bardziej. Ale dlaczego? Nie
wiem. I tak szybko umarla?! Umarla.

I zaczynam
opowiadac. Opowiadam ostatnie dni zycia mamy od czwartku do wtorku.

Nie opisuje
anatomicznych szczegolow. Nie placze, nie targam wlosow z glowy. Zimna relacja.
Mowie jak bylo bez dokladnych opisow bo te bola i mnie.

Ale i tak
malo kto wytrzymuje. Nagle musza juz konczyc, maja duzo pracy, wlasciwie to
czegos pilnie szukaja. OK. Ja nie musze o tym mowic. Tylko po co sie pytaja.

Zdalam
sobie z tego sprawe po kilku takich krotkich opowiesciach.

Nie
dokonczonych, bo czuje ze rozmowca chce uciec.

Nie
pytajcie jesli nie chcecie slyszec. Albo powiedzcie, "wiesz to jest straszna
historia nie mam wewnetrznej sily zeby tego sluchac". Tylko nie zostawiajcie mnie
znowu przy lozku mamy, tym razem samej i bez wyjasnienia.

OSZALEJE

Nie wiem dlaczego, ale w firmach w ktorych pracuje IT uwaza ze ma prawo decydowac o tym co znajdzie sie na stronach www. Boo… tu maja tysiac powodow. W piatek o 7:07(tz. jutro bo tu mamy 2 dni swiat) ruszamy a projekt w powijakach, BOOO oni maja tysiac uwag. Utluke jak psy. Ale jak mi to zrobia;)

PRACA NAJLEPSZYM LEKARSTWEM

Od 8:45 jestem w
ferworze walki. Zdarzyłam przeczytać i podpisać umowę o współpracy z
ubezpieczalnia (w tym celu byłam w centrum), uczestniczyć w 3 naradach, w
przelocie zjeść bułkę, przeczytać z 50 maili i na kilka odpowiedzieć.

Trzeba przyznać,
ze pracodawca zniósł ostatni tydzień na medal. Zero problemów, uwag mimo, iż w nadchodzący
piątek – 7.7 o 7:07 zacznie działać spory projekt, za który jestem
odpowiedzialna. Co trzeba było zrobić zrobili, co, nie czeka. Byli O.K.

Nadal nie wiem,
czy w czwartek będę musiała jechać na Słowację. Mam nadzieje, ze jednak nie w końcu
jest święto a ja mam zaplanowane 2 dni z Panem Boskim. Ale skoro oni nie
zadawali pytań to i ja nie będę.

Pan Boski znosi
cala sytuacje dobrze. Chwilami mu nie wytrzymują nerwy, zwłaszcza jak ma możliwość
robić cos z kolegami a miałby jednak ze mną. Jest z siebie tak dumny, ze wrócił
z Maroka, ze nieomal powinnam zapomnieć na jego obecność przez następne pól roku.
Staram się unikać konfliktów.

No nic. Idę oglądać
mój nowy, ogromny jak się okazało, służbowy telefon Nokia 6230i. Wybieralam w zeszlym tygodniu typ byl mi dosyc obojetny… Nie chce wspominiac ubieglego tygodnia. Musze myśleć tylko
o pracy.

brak slow


Teraz juz tylko nauczyc sie zyc w swiecie bez Mamy, bez jej usmiechnietych oczu z kapka dowcipnej zlosciwosci. Bez wielu wad, ale kto ich nie ma. Bez zalet.

Te pare ostatnich dni bylo chyba najwazniejsze w moim zyciu. Na pewno w kwestii relacji z Mama. Chwile spedzone tylko z nia, w bialym, szpitalnym pokoju na zawsze zostana w mojej glowie.

Nie napisze jak umierala. Nie bylo to latwe. Wiedziala ze nie jest sama. Byla Siostra. Prawie caly czas Tata. Jej Brat. Bylam ja.

Zanim sie to stalo mialam szczescie jej pomagac. W najintymniejszy sposob. Byc cala dla niej. Ona byla wszystkim dla mnie. Nie, nie cale zycie. Te pare dni. Wiem, ze wybaczyla mi moje bledy. Wiem jak bardzo mi ufala, o czym nigdy nie wiedzialam. W koncu pomimo miliona historycznych przeszkod pozwolila mi nauczyc sie kochac ja bezgranicznie.

Bardzo Ci Mamo za to zaufanie dziekuje.

Mama umarla wczoraj. Mama zyje bardziej niz zawsze. W koncu ja zrozumialam a ona zrozumiala mnie. Mialam szczescie.

MODLCIE SIE


Modlcie sie prosze o to zeby mama przezyla ten kryzys. Jeszcze w czwartek wszystko bylo ok. Dzis jest TRAGINCZNIE.
Nie wiem czy moze byc jeszze gorzej, bo wiem, ze duzo gorzej juz nie.
Musze chwile popracowac i do szpitala.
Modlcie sie, prosze

TRZEBA TYLKO WEJSC


Najgorsze jest otwarcie drzwi, kiedy nie wiadomo co zastanie sie za nimi. Nadzieja i straszny strach jednoczesnie.
Po chwili kiedy juz trzeba dzialac jest duzo lepiej, bo mozna sie starac pomoc, bo mysli sie o konkretnych czynnosciach nie o calosci sytuacji. W glowie przewija sie tysiac scenariuszy od najgorszych do najbardziej sielankowcyh. I tak w koncu rzeczywiosc jest zupelnie inna.
Za chwile ide do szpitala. Po raz drugi dzisiaj. Jest tam siostra wiec boje sie mniej. Najbardziej sie boje jak otwieram te drzwi sama, jako pierwsza osoba z rodziny tego dnia.

DZIEN

Na szczescie Mamy nie wypisali ze szpitala. Ma kryzys, ale widze, ze walczy! Nawet nie wiesz ile radosci moze sprawic wypicie szklanki wody. Nie jestem lekarzem nie umiem powiedziec co sie dzieje. Ale wychodzac bylam przekonana ze jest troszeczke lepiej niz rano. Ide cos zjesc, w koncu, i spac… Rano do szpitala. 

KOMPLEKS BOGA

Moja Mama jest bardzo chora. Lezy w szpitalu. Chciaz choroba
jest niezwykle powazna nie mialaby szans sie w nim znalezc, gdyby nie to, ze
jej brat jest lekarzem i ma znajomosci. Razem z Mama lezy wiele osob,
ktorych dlugosc zycia zalezy od tego
kiedy beda wykonane badania. Na ich wykonanie czeka sie tygodniami. Ze mozna
szybciej wiem, bo Mama miala zrobiony komplet badan w ciagu dwoch…

Wczoraj uczestniczylam w “wizycie”. Pan Profesor NAWET NIE
SPOJRZAL NA MAME ANI JEJ SASIADKE, do nieslyszacej staruszki, ktora lezy w
kacie burknal trzy slowa i odszedl. Starsza Pani doslowa dogorywa. Staruszka
sprawiala problemy, chciala, zeby pielegniarki daly jej cos do picia a czasem
nawet poprawily poduszke, wiec daly jej srodki nasenne i spi od wczoraj od
piatej rano. Nic nie jadla. Oszczednosc, i tak umrze, prawda?

Mama wychodzi dzisiaj na pare dni do domu. Ma straszna
chrypke, biale gardlo, kaszle ale lekarz tego nie wie, zeby wiedziec musialby
na nia spojrzec, a wtedy “wizyta” trwalaby wiecej niz 15s w jednym pokoju. Mama
jest pacjentem uprzywilejowanym, dlatego jeden czy dwoch doktorow czasem (za “skromna”
oplata oczywiscie) spojrzy na nia i zamieni trzy slowa. Gdyby nie byla
pacjentem uprzywilejowanym zdjagnozowaliby ze ma chory kregoslup i chwile lezalaby
w domu… Do tego szpitala nieuprzywilejowani dostaja sie niezwykle rzadko. Wczoraj
Tato byl przekazac Panu Profesorowi drobna sume “nie zdarzyl kupic kwiatow “
(chyba furgonetki) a skurwiel kase wzial i zamienil z nim moze 3 zdania. Bo,
drodzy Panstwo, Pan Profesor umiawia sie na 16:00 a trzeba czekac do 20:30. On
jest niezwykle zajetym czlowiekiem. Nie, zadne operacje. Siedzial w dyzurce. Bardzo
zapracowany czlowiek.

Lekarze nie rozmawiaja z plebsem. Lekarz to taki troche
lepszy czlowiek. Ma przeciez wyzsze wyksztalcenie, decyduje o “byc lub
nie byc” pacjentow. Jest bogiem mniejszym. Nie wiecie?

Tak, uwazam, ze lekarze powinni zarabiac wiecej. I lekarze i
prawnicy i inzynierowie, nauczyciele, ekonomisci itd itd. Ale lekarze powinni zarabiac bardzo duzo.
Powinni tez byc ODPOWIEDZIALNI za swoja prace. Do bolu. Zpapraja robote, wziac
mu licencje, zpapraja bardzo – do wiezienia z nim! Niech placi do konca zycia.
Zadne raczka – roczke myje. Jest Gwiazda, a te czasem spadaja. Jesli czyta mnie
jakis lekarz moze sie oburzy. Wiem, ze jest duzo dobrych ludzi, ktorzy pracuja
dla innych i ciesza sie jak dostana bombonierke od wdziecznych pacjentow. Wiem, ze moj wujek praktycznie nie wychodzi z
pracy: dyzury, prywanta praktyka, przychodnia, widze tez ze nie jest biedny.
Moze mam jakies szczescie, ale NIE ZNAM ZBYT WIELU BIEDNYCH LEKARZY ANI
DENTYSTOW. Nie twierdze, ze maja kase z panstwowej pensji,pracuja jak woly,
widze, twierdze jednak ze wychowali
sobie nas, pacjetow i dostaja “skromne”, nieopodatkowane dochody dodatkowe.
Opisany Pan Profesor dostal wczoraj – w ciagu 10 minut, kiedy go obserwowalam,
1000 PLN od 2 pacjentow. W klinice jest 4 godziny dziennie, jesli juz zajrzy do
kliniki. Ten czlowiek smie strajkowac?

Dlaczego sami (moja rodzina) uczesniczymmy w tym milym
procederze dawania lapowek? Bo jest roznica. Bo przed daniem kasy ten czy owy “Pan
Doktor” nawet nie spojrzal na Moja Mame, a po drobej dawce kaski wzrok im sie
poprawia. Na chwile oczywiscie. Czy mozemy wydawac na nia wyrok smierci DLA
ZASAD?

Przemawia przeze mnie smutek i frustracja. Oczywiscie. Sama
nieustannie korzystam z tego skorumpowanego systemu, bo dobry wujek staje na
glowie zeby nie bylo ciania watpliwosci, ze jestem zdrowa. Nie musze czekac na
badania a wiekszosc kwestii zalatwiam usmiechem. Ale nie kazdy ma lekarza w
rodzinie. A mnie sie chce plakac jak mysle o tych wszystkich ktorzy cierpia
bardziej lub dluzej albo zupelnie bez sensu dlatego ze ten czy ow palant nie
spelnia dobrze swoich obowiazkow. Co to jest za wizyta jak czlowiek spedza w
pokoju z 3 pacjentami moze 15s???!!! Ten czlowiek jest niezwykle madry, pewnie
tak, nie chce tego kwestionowac. Problem w tym, ze znam sporo niezwykle madrych
NIE LEKARZY. Lekarz nie caluje piet budowlanca jak wjezdza na dobrze zrobiony
most. Lekarz nie daje kwiatow Pani Nauczycielce jak jego syn zaczyna rozumiec
logarytmy. Lekarz nie jest uprzejmy dla Pana Sprzedawcy, ktory sprzedaje (jemu biedakowi)
nowe BMW. Wszyscy jestesmy o nieco gorsi od “niedoceniach bogow”. Konowalow najczesciej,
bo nie mozna generalizowac. Co zrobic, zeby przestali mysliec portmonetka?

A jesli nadal generalizuje, moze “Panowie Profesorowie” to
mniejszosc? Jesli tak jest, drogi lekarzu, to czemu SRODOWISKO LEKARSKIE nie
zdepcze darmozjadow, ktorzy psuja im opinie???!!

Wyrazy szacunku dla Pan Pielegniarek. Tez bywaja rozne, to tez
sa ludzie. Ale widzialam, ze pracuja, rowniez poza sala operacyjna. A zarabiaja
marne grosze + kawy w wyrazie wdziecznosci.

Nie mam pomyslu jak zmienic marazm w naszych szpitalach, ale
wierz mi chcialabym bardzo. BARDZO.

WIELKA UCIECZKA

Wypuscilam Pana Boskiego na wolnosc. Polecial “odebrac mnie”
do Sevilli. Wiem, moglam postawic veto i kazac siedziec kamieniem w domu, skoro
ja powinnam, ale chwytanie golebi wydaje mi sie niehumanitarne.

Polecial. Teraz jest juz chyba w Londynie i czeka na samolot
do Sevilli z wielka nadzieja, ze na lotnisku uda mu sie zobaczyc mecz Czechy vs Wlochy.

Czy sie nie boje wypuscic ptaszka z klatki? No boje,
oczywiscie, zlaszcza ze bedzie podrozowal w towarzystwie mojej, bardzo ladnej, kolezanki
(tylko). Tylko, ze tak sobie mysle, ze skoro mial na przestrzeni roku 7
miesiecy na ewentualne zdrady a z tego co widze, to nie wyglada (+ jest zbyt
leniwy:) Poza tym, wydaje mi sie, ze jak ktos chce to znajdzie miejsce i czas
nawet gdyby dziergal swetry w zamknietej komorce. Dlatego postanowila ze nie ma sensu panikowac,
a raczej liczyc na to, ze oceni moja tlerancje i wielkodusznosc (niedoczkanie:)

Tak wiec siedze sobie, taka slomiana wdowa w Polsce (spedzilam
standardowa nocke w pociagu), wlasnie skonczylam super miedzynarodowy
conference call (ktorego balam sie jak diabli, bo pelnilam funkce gdzies na
skrzyzowaniu prawnika i specjalisty od ubezpieczen na Slowacji) i zaraz znowu
bede zmuszac sie do pracy.

Prosze trzymac kciuki, coby mi ptak nie uciekl. Golebie
ponoc zawsze znajda droge do domu. No chlopie, radzilabym, inaczej serce
wydlubie, lyzka!