KOBIETY W BRATYSLAWIE

Kobiety w Bratyslawie sa piekne. Maja (nieomal wszystkie) dlugie wlosy, pomalowane paznokcie, zgrabne ciala i duze piersi. Slowaczki dbaja o siebie a na ubrania musza wydawc fortune, ale to procentuje. Prezentuja sie wspaniale. W porownaniu do Czeszek sa duzo bardziej zadbane i blyszczace. Goraco polecam!

360° FEEDBACK

Od kilku dni wymieniam listy z kolezanka z liceum. Znalazla mnie przez Nasza Klase i napisala, bo ma senstyment do Slowacji i Slowaka w szczegolnosci. Prawde mowiac w liceum jakos tak nigdy nie bylo okazji, zeby sie dokladniej poznac, bo kazda mialysmy swoich znajomych.

Ona zostala lekarzem. W mojej klasie Ci, ktorzy mieli zostac lekarzami, to byla inna kasta. Musieli sie wiecej uczyc ( a zwlaszcza mowic o korepetycjach, cenach korepetycji, znajomych asystentach, koniecznych do zdania egzaminow itd itd) i z naszego punktu widzenia byli tacy lepszejsi niz my – reszta swiata. Nie wywyzszali sie, ale na biol-chemie to bylo naturalne, ze sa wyjatkowi i juz.

Ona do "wybrancow" nie nalazala. Mysle, ze jak ktos sie zapytal to odpowiadala, ze idzie na medycyne, ale nie pamietam transparentow. A potem szok! Czesc z tych najlepszych z najlepszych sie nie dostala a Ona bez problemu. I teraz jest lekarzem. Ja nawet nie mialam odwagi, zeby pomyslec o medycynie, bo bylo jasne, ze nie bede miala kasy na te wszystkie, konieczne, jak sie wydawalo, korepetycje, ona zamiast sie zastanawiac – dzialala.

W ramach wymiany listow napisala jak mnie wtedy odbierala. Najbardziej zaskoczyla mnie czesc opisu niby-mnie wtedy "piękne błyszczące wlosy-do dzis pamiętam, ze wzorem fryzury był dla mnie skręcany kok jak Twój" . W kontekscie tego co ostatnio pisalam o wlosach – bylo to dla mnie szalone zaskoczenie. Jak jej (ma bardzo duzo, dlugich, czarnych, pieknych wlosow do pasa) mogly sie podobac moje wlosy???

Czekam na werdykt z jednej rozmowy kwalifikacyjnej. Bardzo bym chciala, zeby byl pozytywny. Konkurencja jej wielka a kandydatow szuka kilka firm rekrutacyjnych.  W ubieglym tygodniu bralam udzial w assessment center z okazji tej pracy i ten wczorajszy list od Niej przekonal mnie, ze nie ma sensu zastanawiac sie nad tym co podczas assessment center zrobilam i nie zrobilam, bo oceniajacy i tak widzieli mnie zuplenie inaczej niz ja siebie. Skoro ona widziala na mojej glowie "piekne blyszczace wlosy" tam gdzie ja widzialam 2 straki, to rownie dobrze moze byc zupelnie odwrotnie. Wiec moze to co swoim zdaniem zrobilam podczas rozmowy dobrze, zrobilam zle i odwrotnie:) To smieszna sprawa z tym co wszystko sie nam wydaje a czasem jest tylko nasza prawda.

PRYSZNIC

Rozmawialam dzisiaj z jedna pania. Po 40 min powiedziala mi, ze jej za malo uwaznie slucham. Zastanawiam sie czy miala racje? Pewnie tak. Nastepnym razem bede musiala starac sie bardziej.

Generalnie musze sie zaczac starac bardziej. I koniec marudzenia!

BRR, JAK JA NIE LUBIE URZEDNIKOW

Przestala nam dzialac telewizja. Hmm. Dziwna sprawa, restartowalam w znany mi sposob… ciagle ten sam napis: usluga jest niedostepna.

Dzwonie na infolinie: mily pan kazal restartowac inaczej i jakby co dzwonic znowu. Nie pomoglo.

Dzwonie 2 raz: po krotkim poszukiwaniu, niemila pani zmieszala mnie z blotem, ze mamy nie zaplaconej faktury. Ciekawostka dropsa, bo z tego co wiem zaplacilismy kazda fakture, ktora dotarla, zwykle sporo przed terminem.

Ale pani nie byla niemila dlatego, ze faktura nie byla zaplacona, pani byla niemila bo ma to we krwi, albo ma bardzo nieprzyjemny dzien. Mowie, ze nie wiem o jaka sume chodzi i gdzie ja mam niby poslac skoro faktura do nas nie dotarla. Pani sprintem wybublala numer telefonu, wiec jeszcze raz spokojnie poprosilam ja o powtorke z rozrywki, bo nie jestem w stanie zapamietac ani zapisac jak mowi tak szybko.

Nastapil drugi sprint. Ok. Potem jeszcze na mnie cos wykrzyczala wiec poprosilam o numer jej przelozonego. A niby dlaczego? A dlatego, ze jest nieprzyjemna a jak sadze z tonu nie tylko dla mnie, wiec moze powinna sie zastanowic nad zmiana zawodu. Zabulgotala jeszcze bardziej… telefonu mi nie dala, wiec moglam tylko polozyc sluchawke, zeby nie sluchac jej pienienia (zeby bylo jasne nie mialam w planie dzwonic:)

Nie, nie musze sluchac warczenia niespelnionej pani. Kiedys pol roku dobieralam telefony w hotelu, wiem, ze sie da byc przyjemnym w kazdej sytuacji. Zwlaszcza, ze jestem zwykle tak przestraszona jak mam gdzies dzwonic, ze nie mam szansy byc agresywna, bo wlasnie dostaje zawalu, agresji nie moglam wywolac…

Zadzwonilam na numer dotyczacy faktur, przemila pani wytlumaczyla mi co, gdzie i dlaczego mam zaplacic i z jakiego powodu faktura mogla nie dotrzec na czas. Sama radosc mowic z pania nr 3.

Telewizja jest polaczona z internetem, a pani byla bardzo niemila, wiec moze sie tak stac, ze do czasu kiedy pieniazki nie dotra nie bede miala internetu. Wiec to jest list pozegnalny :))

Zycie jest piekne. Sami je sobie kurwimy zlym humorem. Milego dnia, zycze pani numer 2. BARDZO nierzyjemnej.

ANNA KARENINA

Czytam Anne Karenine. Jest porywajaca. Biorac do reki 878 stronnicowa cegle chwile sie balam czy bede w stanie przez to przebrnac. Przebronac? co za nieporozumienie! Przeleciec, przefrunac, przemknac. Swietnie napisana ksiazka. Zaczelam wieczorem, przed poludniem bylam na 154 str.

Kochane, czytajcie! Seriale wysiadaja.

Srodowy wieczor przesmialam sie z Krolikowska i Ksiezniczka. Kolezanki maja ulanska fantazje, ale "slow" i spinacze zapamietam do konca zycia… ale o wyjasnienia musisz poprosic dziewczyny osobiscie. Ach szkoda, ze tam nie bylas!

Jutro wracam do codziennosci w Bratyslawie. Zderzenie z ludzmi pracujacymi w Pradze utwierdzilo mnie w przekonaniu, ze bez pracy jest moze czasem nudno, ale jednak mniej stresujaco. Nie wiem dlaczego ludzie sie nie lubia, ale coraz czesciej mam wrazenie, ze wiele osob nic tak nie cieszy jak cudze nieszczescie. A szkoda, mogli/y by skoncentrowac na wlasnej radosci.

Ciesze sie wiec kazdym bezstresowym dniem z chochla i Anna Karenina w reku.

O OLIMPIADZIE NAPISALI:

GAZETA:

http://www.sport.pl/sport/1,87610,5585528,Gimnastyka__Naprawde_malutkie_zlotka_z_Chin.html –> goraco polecam 🙂

http://wyborcza.pl/1,75968,5587232,Olimpijska_wiktymologia.html

WP: http://www.rp.pl/artykul/2,181114_Byly_medale__ale_cieszyc_sie_nie_ma_z_czego.html

http://www.wp.pl/r/60291

http://pekin.wp.pl/kat,1017981,title,Dzis-kleska-nastepujacych-Polakow,wid,10252350,wiadomosc.html?ticaid=167db&_ticrsn=3 –> frustracja WP na poczatku Olimpiady:))

ONET:

http://pekin.onet.pl/0,1267708,1812579,0,mimo_wszystko_bylo_lepiej8230,wiadomosc.html

PRAWO JEDNEGO PINGWINA

W nocy meczyly mnie zle sny. W pewnym momencie, kiedy mialam sie juz zaczac bac na serio (wszystko w snie), pomyslalam: Nie ma sie czego bac! Mamy przeciez prawo jednego pingwina! I natychmiast sie uspokoilam a zaraz potem obudzilam z usmiechem na ustach i prawem pingwina w glowie.

Juz tak od czwartej smieje sie myslac o pingwinie.

Pamietaj! na dzisiejsze klopoty pomoze PRAWO JEDNEGO PINGWINA!

/skutecznosc gwarantowana, albo 2 usmiechy gratis/

NA MURANSKE PLANINE

Tym razem wybral(ismy) kierunek Muranska Planina. W drodze do Pan Boski nie chcial sie zatrzymac na rytualna zupe pomidorowa w pizzeri Olivo na rynku v Banske Stavnicy (polecam!) a we mnie wstapil diabel. Gdyby nie kierowal to chyba byl go udusila. W metropolii o nazwie Revuca, gdzie mielismy zamowiony nocleg, byly same spelunki, ale nieee i niee, zatrzymac sie w Banskiej Stavnicy to by byla wielka strata czasu a Revuca to osrodek turystyczny i na 100% (sic!) cos maja. No jasne! Jedzenie to jedyna atrakcyjna dla mnie rzecz na tych nieustannych gorskich wycieczkach. Nie tym razem. Rano jedlismy na lawce zakupy z Billi. Brrr.

W sobote wyruszylismy na podboj Ciganki – takiej gory ktora wchodzi w sklad Muranskej Planiny. Zupelnie standardowa trasa, 350 m przewyzszenia, wg planu 4h. Meczylam sie niemilosiernie. Nieomal sie zanioslam na te gore. Straszna meczarnia. Bolala mnie glowa, oczy, caly czlowiek. Zwykle wystarczy nam tak 60-70% standardowego czasu, nie tym razem. Lezlismy 5h. To znaczy ja lazlam jak mucha w smole a Boski czekal.

W nocy popsulam sie zupelnie. jakby mi ktos na klatke piersiowa przykleil wielkiego ciezkiego kota. Po krotkim przekonywaniu udalo mi sie doprosic Boskiego, zebysmy powrocili do Blavy bez kolejnej wedrowki. I oto jestem…. po 4 h w aucie dotarlismy.

Zaczynam sie zastanawiac, czy ta moja aktualna choroba to nie jest jakas psychosomatyczna reakcja obronna organizmu. Za duzo sie dzieje! za duzo przemieszczania! Jutro mam wazna rozmowa. Od wtorku do czwartku bede w Pradze, od piatku do poniedzialku w Zurichu a potem znowu do Blavy. We wrzesniu czekaja nas poza Zurichem 2 wyjazdy na Morawe i polnoc Czech, do Polski i pewnie jeszcze gdzies… ile razy juz pisalam, ze nie przepadam za czesta zmiana miejsca?