PIOSENKA NA DZISIAJ

07 Raz Dwa Trzy - Piosenka starych kochankow

Raz, dwa, trzy – Piosenka starych kochankow.

Troche o mnie. Troche o Tobie?

__________________

Rozświetlały burz rozbłyski
Miłość naszą ileś lat
Raz ty brałaś swe walizki
To znów ja ruszałem w świat
Lecz pokój, gdzie kołyski brak
Pamięta echa dawnych burz
I słów namiętnych do szaleństwa
Więc choć porażki pierwszej smak
Z twych warg uleciał dawno już
A z mych pierwszego smak zwycięstwa

Czy ty wiesz
Jedyna, czuła i najmilsza ma
Że ja od wschodu, aż do zmierzchu dnia
Wciąż bardziej cię kocham

Kłótnie schadzki przeprowadzki
Znaliśmy się do cna
Wpadaliśmy w swe zasadzki
Zastawione, gdzie się da
Ty miałaś kogoś, dobrze wiem
I jam też nie bez grzechu był
Lecz zawsze żyliśmy nadzieją
Że z pożegnania pierwszym dniem
Oboje dołożymy sił
By starzeć się, nie doroślejąc

Czy ty wiesz
Jedyna, czuła i najmilsza ma
Że ja od wschodu, aż do zmierzchu dnia
Wciąż bardziej cię kocham

A czas goni, a czas goni
Straszy, że źle z nami jest
I że zawieszenie broni
To miłości naszej kres
Strudzeni trochę, bądź co bądź
Posłusznie wyruszamy więc
Na pole bitwy wyruszamy
Żeby, jak co dzień, udział wziąć
W potyczce czułej dwojga serc
W serdecznej wojnie zakochanych
Czy ty wiesz…

/muz:Jacques Brel, sł:Wojciech Młynarski/

DSO ORGCHEM CZ

To taka smieszna baza danych do ktorej raz w roku nalezy wpisac jakie sie zrobilo postepy w realizacji pracy doktorskiej. Mam na to czas od dzisiaj do 30.9. Jak co roku dostaje apopleksji ze strachu, co ja tam wpisze?

Co w tym roku zrobilam?

– wymyslilam wszystkie ankiety i pytania do dystkusji w instytucjach

– przeprowadzilam ankiety w biurach podrozy

– mam juz wiekszosc statystyk do tych biur podrozy i w ciagu najblizeszgo tygodnia mam zamiar je opisac.

– mistery shooping w biurach podrozy

– rozmowa w Instytucie Polskim i walka w innych urzedach

– jaki taki przeglad literatury (ale to juz pisalam rok temu, choc zrobilam go dopiero teraz)

– przeglad czasopism wlasnie robie

i to wszystko chyba.

Mam jeszcze na brudno z 2,5 strony pracy napisane.

Troche malo co? brr tez sie boje. Moj promotor mnie olewa, ale ja i tak dostaje co roku zawalu. Dobrze, ze mnie ten strach teraz gna do pracy. Wlasnie siedze w czytelni czasopism, przy jedynym kontakcie – zlokalizowanym obok otwartego okna. I czytam, czytam, czytam co tez w kwietniu napisali w gazecie Mlada Fronta Dnes o Polsce…. na razie przeczytalam:

– ze bobry uniemozliwiaja dobra ochrone naszej wschodniej granicy

– Polacy chca wyrwac serce papiezowi

– chcemy geyom zabronic honorowe krwiodawstwo (tu juz serio powalony pomysl)

– mamy targi w Tuszynie i na stadionie 10-lecia.

Ach musze czytac bo za godzine ide z g. na obiad.

bedzie fajowo. Wczoraj z dziewczynami bylo fantastycznie.

WYDZIAŁ KONSULARNY AMBASADY RP W PRADZE

Pani z WYDZIAŁU KONSULARNEGO AMBASADY RP W PRADZE poinformowala mnie telefonicznie, ze nie bedzie sie mogla ze mna spotkac ani Pani Konsul ani nikt inny poniewaz maja zbyt duzo BANKIETOW i nie maja czasu na pogaduszki!!!

Odpowiedzialam, ze termin jest oczywiscie dowolny, przyjade do WYDZIAŁU KONSULARNEGO AMBASADY RP W PRADZE w kazdym terminie, ktory zaproponuja. Odpowiedz brzmiala: Nie ma takiej mozliwosci, jedna osoba jest na urlopie, a reszta jest zajeta organizacja PRZYJEC. Zupelnie serio tak mi odpowiedziala.

Chcialam tylko napisac, ze moj poziom znajomosci jezyka polskiego obniza sie w nieprzyjemnym tempie, ale jednak ciagle wiem, ze organizacja przyjec powinna byc domena firmy CATERINGOWEJ nie KONSULATU. Podobnie brzmi, ale pozory myla, to nie to samo.

Tak dla przypomnienia zamieszczam informacje o tym jakie zadania powinny spelniac konsulaty w tym WYDZIAŁ KONSULARNY AMBASADY RP W PRADZE…w mysl ustawy polskiej z 13.02.1984

Zadania Konsula:
1. Chroni prawa i interesy Rzeczpospolitej Polskiej i jej obywateli
2. Działa na rzecz rozwijania przyjaznych stosunków oraz współpracy między Rzeczpospolitą Polską a państwem przyjmującym
3. Czuwa w zakresie swojej właściwości nad wykonywaniem umów międzynarodowych obowiązujących w stosunkach między Rzeczpospolitą Polską a państwem przyjmującym
4. Działa na rzecz umacniania więzi między Polonią Zagraniczną a Polską (sic!!!)
5. Informuje o Polsce, w szczególności przedstawia organom państwa przyjmującego i opinii publicznej tego państwa kierunki polityki zagranicznej i wewnętrzne Rzeczpospolitej Polskiej oraz jej gospodarki, nauki i kultury
6. Zapoznaje się z problematyką państwa przyjmującego, w szczególności ze stanem jego gospodarki, nauki i kultury oraz z ustawodawstwem tego państwa i umowami zawieranymi przez nie z państwami trzecimi, jak również udziela odpowiednich informacji w tym zakresie właściwym organom Rzeczpospolitej Polskiej i zainteresowanym obywatelom polskim.

Tytul mojej pracy w tlumaczeniu brzmial by mniej wiecej tak: "Postrzeganie Polski jako przestrzeni turystycznej przez obywateli Republiki Czeskiej". Jak widac, rzeczywiscie chcialam pania naciagnac na POGADUSZKI!

Zupelnie serio na pogaduszki mam przyjemniejszych rozmowcow niz pania z WYDZIAŁU KONSULARNEGO AMBASADY RP W PRADZE.

Ogloszenie drobne: zainteresowanym Polakowm pomoge w ewakuacji z tego smiesznego kraju! Juz czas.

ANZELIKA

W bloku Pana Boskiego mieszkala jedna dziewczyna. Nazwijmy ja Anzelika. Anzelika nie lubila przegrywac, wiec jak opuscil ja chlopak sfingowala samobojcza probe i on grzecznie wrocil. Potem nie dostala sie na studia i wyjechala do Pragi, gdzie zarabiala taka kase, ze do dzisiaj wszyscy wspominaja. Nikt nie pytal jak zarabiala…

Minelo 15 lat.

Anzelika zadzwonila w poniedzialek, ze przyjezdza z mezem do Bratyslawy i chcieliby zaprosic nas na kolacje. Mama stwierdzila: idzcie i milczcie.

O 19 stawilismy sie w umowionym miejscu. Pan Boski przypomnial sobie Anzelike, przedstawila nam meza.

Sa ludzmi sukcesu. Na pytanie gdzie chca isc na kolacje odpowiedzieli, ze … cena nie gra roli. Szlismy kolo kolejnych restauracji mowiac gdzie jedlismy cos dobrego. W koncu wybrali te, ktora byla pusta. Pusta w Bratyslawie oznacza droga, stwierdzili, ze to obojetne. Jak Boski powiedzial, ze serio droga to nas wysmiali. Ok, usiedlismy, Pani przyniosla menu z salatkami po 50 PLN i steakami za 100. Maz Anzeliki zapytal sie czy maja piwo? Maja butelkowe. Oczy sie zaswiecily: Nie no, butelkowego to on nie bedzie pil.  Nie ma mowy! zadne butelkowe.  Wstalismy w poszukiwaniu innej knajpy.

Podobny scenariusz powtorzyl sie 3 razy. Ceny coprawda obojetne, ale  Blava jest tak kosmicznie droga, ze jednak uciekali z krzykiem a to z daleka nie odwiedzalismy snobistycznych restauracji, ale takie zupelnie przecietne. W koncu poszlismy do znanej, dosyc drogiej, restauracji rybnej. Anzelika z mezem zdecydowali (nagle), ze nie sa az tak bardzo glodni, bo dzisiaj byli juz na SUSHI (podkreslili ze 3 razy), poprosili o jedna porcje rozdzielona na 2 talerze.

Nastepne 2,5h sluchalismy o ich podrozach do Egiptu, Turcji, na Korfu i Krete. Jaki maja duzy dom (z otwartym duzym pokojem i szyba zamiast sciany) i auto terenowe (ha ha, po co nam 3 auta na 2 osoby). Mowili mowili mowili. Nawet gdybysmy chcieli cos powiedziec musielibysmy bardzo sie starac, zeby wtracic slowko. Zalecenia Mamy Boskiego spelnilismy na 100%. Na szczescie Boski byl jeszcze gdzies umowiony wiec moglismy sie ewakuowac o 21:30. Przed odejsciem Boski wyciagnal kase z portfela, zeby zaproponowac, ze zaplaci, zaokraglil o 500 SKK, zeby nie bylo watpliwosci, ze zaplacilismy z nawiazka. I co? Z radoscia przyjeli, bo oni jeszcze u tego piwka posiedza.

No comments…

POLOWANIE NA MUCHY

Za tydzien bede w Pradze. Postanowilam, ze zrobie cos dla ludzkosci i poumawiam sie z polskimi instytucjami, zeby pogadac o tym co robia, zeby promowac Polske w Czesi.

Zadzwonilam do Polskiego Instytutu. Dzownilam po 9, ale pan do ktorego dzwonilam jeszcze nie dotarl a pani, ktora odebrala telefon … nie mowila po polsku. Ok. Czeski. Kazala zadzwonic po 10 do zupelnie innej pani, bo ona powinna wiedziec wiecej.

Zadzwonilam do Konsulatu – profilaktycznie zaczelam po czesku, ale pani w konsulacie nie mowila po czesku. Aaaa troche dukalam, bo juz jakos psychicznie sie przestawilam na czeski, wiec tlumaczylam pani o co mi chodzi w dosyc zawily sposob, ale chyba zrozumiala. Mam zadzwonic pozniej, bo ona nie moze podejmowac tak strasznie skomplikowanych decyzji jak to czy sie ze mna spotkaja (ktos, wcale nie potrzebuje konsula, tylko kogos od promocji).

Zbieram odwage, zeby zadzwonic do Ambasady. Zakladam, ze tam mnie posla na drzewo expresem.

Moze poszlo by mi latwiej gdybym tam przyszla i unizenie poprosila o spotkanie? Ommmm zbieram energie na Ambasade:)

———–

Wiadomosc z ostatniej chwili: Ambasada byla najrozsadniejsza, pan – Czech, mowil rozsadnie po polsku i obiecal, ze sie zapyta i oddzwoni 🙂 Bajer trabka!

————-

Wiadomosc z zupelnie ostatniej chwili: Pani w Odzdziale Handlu zagranicznego i inwestycji byla bardzo mila i cierpliwa (no, w kazdym razie po tym jak powiedzialam, ze zadzwonie jeszcze raz do Ambasady), przyznaje, ze ja mniej. DLACZEGO: bo moge pisemnie zglosic prosbe, zeby wyznaczyli czas ewentualnego spotkania. A tak na powaznie, to oni nie maja nikogo kto by sie turystyka zajmowal i ten temat interesuje ich tylko okrajowo. 

Wpienia mnie to tylko i wylacznie dlatego, ze bardzo wielu Czechow mysli, ze za polnocna granica mieszkaja tylko smoki, miast mamy ze 3 (Krakow, Warszawa i Wroclaw) a w Polsce nie ma NIC ciekawego itd itd. Te urzedy sa chyba jednak poto zeby ksztaltowaly wizerunek Polski za granicami. Nie maja czasu, ludzi, pomyslu, sama nie wiem czego. Za to niebo czasu na formalnosci. Ludzi na stanowiska portierow i pan odmawiajacych sa.

Nie nieoczekuje, ze ja zadzwonie a oni padna na twarz. Chcialabym tylko, zeby nie byli tak strasznie nastawieni na nie. Po pierwszym zdaniu czuje, ze to problem, ze ich zameczam, ze nie maja na mnie czasu ani ochoty. Powinnam poslac mail, a potem oni moze odpisza a potem moze sie spotkaja. Z calym szacunkiem, pisze na temat, ktory powinien interesowac wlasnie tych ludzi. Powinnam pisac na ich zlecenie i byc przez nich poganiania, zeby szybciej, zeby dokladniej, a nie czuc sie jakbym stwarzala probolemy. Juz sam fakt, ze kazda z tych trzech malutkich instytucji przerabia temat osobno jest zaskakujaca.

Myslalam, ze zadzwonie a oni powiedza: o to milo, ze pani dzwoni, ale tym sie zajmuje instytuacja X i oni moga pani udzielic odpowiedzi. Po rozmowach mam wrazenie, ze lewa reka nie wie co robi prawa. A to jeszcze moze, powtarzam MOZE za 2-3 tygodnie robi, bo teraz jest 10 i jeszcze nie dotarla do pracy! Sic!

———-

Wiadomosci z super ostatniej chwili: moj blad! mialam zle podejscie. Zadzwonilam do Instytutu Polskiego i dalam Pani czas, zeby powiedziala wszystko co jej lezy na sercu. Ze ma jeszcze urlop, a niedlugo odejdzie z pracy na emeryture, nie ma czasu, duzo pracy itd itd. A potem, na koncu powiedziala, ze znajdzie na mnie czas, nawet 2 panie znajda. 2 PRZEMILE Panie. Przemile po odbyciu odbywajacej kwarantanny, ale potem zupelnie super. Jestem umowiona na wtorek. Najwyrazniej powinnam brac pod uwage, ze w Polsce nalezy (serio?) odbyc taniec gotowy. Powiedziec sobie wszystkie przeciw, zeby przejsc do przyjemnej czesci rozmowy z wariantem za. Jestem umowiona na wtorek. Ciesze sie niezmiernie. Na razie tylko 1 instytucja, ale zawsze lepiej jedna niz zadna, prawda? 🙂

MARTA FOX?

Jak kiedys przez pikosekunde chcialam isc do szkoly aktorskiej uczylam sie wiersza na prazentacje.

Mysle, ze byl Marty Fox. Zaczynal sie tak:

Wlasnie chcialam Ci powiedziec, ze odchodze.

Niczego nie mozemy dzis zostawic przypadkiem. Oczu przymknietych bez cienia prawdy…

I dalej nie wiem. Przypomnialam sobie o Marcie Fox, po tym jak zobaczylam link

na jej oficialna strone na jakims blogu. Tyle, ze ta oficialna strone jest strasznie bidna, wiec nie znalazlam wiersza,

ktory jakos wypadl mi z glowy, ale nie z serca. Pamietam, ze byl bardzo przejmujacy.

Czy ktos go jeszcze pamieta?

:)

Jednak zrobilo to na mnie wrazenie. Inaczej nie liczylabym pociagow od 4 rano:) wszystko ma swoje zalety: polowa obiadu ugotowana, a zanim Pan Boski wstanie mam szanse dokonczyc czytac Karenine.

NA ZLOSC MAMIE ODMROZE SOBIE USZY

nie wybrali mnie. A ponoc nawet zadnej z nas. Wszyscy (poza 1 wyjatkiem:), ktorym musialam powiedziec o porazce, z entuzjazmem poinformowali mnie, ze to nie szkodzi. Pewnie to dlatego, ze znajde lepsza prace.

No dobra. Dalam sie przekonac.

W ramach trucovani (nie wiem jak to napisac, ze czlowiek stoi w kacie  z zalazonymi rekami i pokazuje jak to jest zly na caly swiat:) nie gotuje dzisiaj obiadu. A co! Taka swinia jestem. Pan Boski niesmialo zaznaczyl, ze on chyba umrze z glodu. Nie szkodzi. Jestem biedna nieszczesliwa i koncze Karenine, nikt mnie nie kocha i nie chce i tak w ogole, nie bede gotowac i juz! 🙂

Inne wiadomosci: mamy piekny, letni dzien, jest goraco i zastanawiam sie nad wlaczeniem klimatyzacji. I tak generalnie jest mi dobrze (ale i tak nie bede gotowac 🙂

_____________________

Jak czytam w Annie Kareninie jakie skomplikowane i pachnace nawet z kart ksiazki obiady jedli, to mi slinka leci. Zastanawiam sie dlaczego wszyscy nie pekli z przejedzienia? Rozumiem, ze nie kazdy cierpi na syndrom labradora, ale jednak tak roznorodnym potrawom chyba trudno sie oprzec.