W RAMACH BEZSENNOSCI…

szukam prezentu dla tesciowej.

Ustalone zostalo komisyjnie, ze dostanie od dzieci ( w skladzie: Boski i Siostra Boskiego) jakis ekonomiczny notebook.

Kolejne ustalenia dotyczyly faktu, ze Boski ani Siostra Boskiego nie maja zielonego pojecia czym sie rozni wifi od karty sieciowej a Linux od Windows, wiec prezent musze wybrac ja.

No to szukam.

Jak sie czlowiekowi dzien zaczyna o 4 rano to ma duzo czasu na poszukiwanie prezentow i inne zajecia w malych podrupach.

Muj aktualny faworyt wyglada nastepujaco:

http://www.alza.cz/acer-aspire-5536-753g32mn-lx-paw02-089-d145294.htm

Ja tez widzialam bardziej wypasione maszyny, ale biorac pod uwage potrzeby Pani Boskiej Starszej (internet, MS Office, ogladanie filmow) moim zdaniem powinien wystarczyc.

Jesli ktos ma jakies uwagi to prosze zglaszac do piatku albo zamilknac na wieki!

___

troche dodtakowych informacji:

– laptop ma kosztowac od 10 – 15 000 CZK wlacznie z Vatem

– tesciowa nie bedzie sie z nim przemieszczac (wiec bateria w zasadzie nie ma znaczenia)

– ekran powinien miec 14″ albo wiecej (lepiej wiecej)

– komputer chce kupic w poniedzialek, w Pradze i jakos bezbolesnie jakby sie dalo (w sensie szybko)

 

a co do Dell i Acerow… Mialam dwa Acery a potem 2 Delly i 1 Lenovo.

Lenovo z innej cenowej polki, ale jednak jedyne, ktore reklamowalam…

Dell – bateria wysiadala po 6 miesiacach tak bardzo, ze w zasadzie nie dalo sie pracowac bez kabla.

Acer – polowe tanszy od Della, wrazenia bardzo podobne (jesli nie lepsze)

Myslalam o Asusie, ale nie znanazlam modelu, ktory by mnie zachwycil…. ale jakby ktos mial typ spelniajacy powyzsze kryteria to bede bardzo szczesliwa..

CHWILA W WIEDNIU

w poniedzialek wieczorem odwiedzilismy siostre Boskiego w Wiedniu. Mieszka zaraz obok Belvederu, w centrum miasta, w bardzo fajnym mieszkanku. Co ciekawe jest to ponoc tzw: “polska dzielnica” – przejawia sie to na przyklad polskim kioskiem z gazetami.

I w tym kiosku kupilam sobie nowy Twoj Styl (nie dalo sie placic karta, kupila bym wiecej tytulow)

Pani sprzedawczyni przywitala mnie swojskim “dzien dobry” i cala konwersacje prowadzila w  jezyku polskim.  Ach jak ona pieknie mowila po polsku.

Wstyd i sromota takie mieszkanie z “cizincem”, czlowiek leniwieje i ma akcent jak potluczony 🙂 (czlowiek- ja)

WYCIECZKA

Czuje sie lepiej a lekarz zarzadzil, ze juz moge chodzic na krotkie spacery. Dostalam rowniez pozwolenie wyjazdu do Bratyslawy, zebym mogla chwile pobyc z Boskim. Pojedziemy jutro albo w niedziele i bedziemy do srody. W czwartek mam jakies badania a potem sie zobaczy.

Ja to bym chetnie chodzila troche wiecej, na przyklad na dzisiejsze spotkanie z dziewczynami w centrum, ale okazalo sie, ze mam prywatna, samozwancza grupe terrorystyczna w skladzie: Siostrunia, Wujek moj najukochanszy a z doskoku rowniez AW! Grupa terrorystyczna pilnuje, zebym nie przesadzala a argumenty maja bardzo przekonujace, wiec nie mam odwagi oponowac 🙂 Kto by dyskutowal z terrorystami, nie?

Za ok pol godziny powinien przyjechac Boski. Stol i blat kuchenny lsi, poodkurzalam wszystko, wymylam lazienke i zrobilam kolacje. Po miesiacu w domu palma odbija mi tak bardzo, ze nawet poskladalam rzeczy z parapetu i takie tam w przygotowaniuna poniedzialkowe malowanie.

Malowac bedzie kolega Pana Boskiego Starszego. A potem Pan Boski starszy bedzie sobie sprzatal do wtorku. On to lubi, serio, ja tez nie rozumiem, to pewnie bedzie jakis blad twardego dysku, ale co… jesli moge mu sprawidz przyjemnosc, niech sprzata :)))

Z tym pisaniem blogu to jest zabawnie. Jak jestem w pracy, to dzieje sie tysiac rzeczy… ale nie ma czasu. Jak jestem w domu mam czasu jak marasu… ale nie dzieje sie nic.

Milego weekendu!

NIE ZNAMY CALEJ HISTORII

/opowiadanie, ktore kiedys ktos mi przeczytal i utkwilo mi w glowie/

Dawno, dawno temu zyl, byl stary, madry Indianin. Ludzie go znali, szanowali, w razie problemow czesto pytali o rade.

Indianin mial niezwykle pieknego konia. Zyli juz razem wiele lat, wiec stary medrzec znal kazda mysl swojego konia a ten dobrze wiedzial jakie sa marzenia Indianina. Bardzo sie przyjaznili.

Wielki Naczelnik dowiedzial sie o koniu z najpiekniejsza na swiecie grzywa i wyslal sluge z zapytaniem, czy Indianin nie chcialby konia sprzedac.

Indianin byl madrym czlowiekiem, wiec odpowiedzial sludze: ” Pozdrow naszego drogiego Naczelnika i powiedz mu, ze kon jest w mojej stajni juz wiele lat, zna kazda maja mysl a ja wiem jakie sa jego marzenia. Jest moim przyjacielem. Nie moge sprzedac przyjaciela. Podziekuj Naczelnikowi za szczodra oferte i przepros, ze nie moge jej przyjac”

Nie minely ani 2 tygodnia a kon zniknal.

Jak dowiedzieli sie o tym ludzie z wioski zaczeli chodzic za Indianinem i biadolic: ” to pech, to wielki pech! mogles dostac fure zlota od Naczelnika a teraz… nie masz ani konia ani pieniedzy”.

Indianin odpowiadal: “To nie jest pech, ani szczescie. Nie znamy calej historii. Powiedzmy, ze kon uciekl”.

Za miesiac, niespodziewanie kon powrocil. Ale nie sam! razem z nim przybieglo 20 przepieknych koni. Ludzie z wioski krzyczeli: “To szczescie, to wielkie szczescie! Miales racje Indianinie! to nie byl pech, ale szczescie teraz maz 20 cudnych koni”

Stary medrzec pokrecil glowa i powiedzial “To nic dobrego, to niz zlego. Nie znamy calej historii. Powiedzmy, ze kon powrocil”. Ludzie krecili glowa z niedowierzaniem, kazdemu bylo jasne jak slonce, ze miec 20 przeslicznych koni to ogromne szczescie.

Indianin mial jednego syna, ktory zaczal konie tresowac. Jednego dnia stary pan przyszedl popatrzec sie na prace syna. Ten wsiadl wlasnie na gdzbiet dzikiego rumaka a  kon zaczal skakac tak szalenczo, ze mlodzieniec spadl i polamal sobie obie nogi.

Natychmiast przybiegli ludzie ze wsi i lamentowali: “Och stary medrcze, miales racje! to nie bylo szczescie, ze twoj kon powrocil i przywidol ze soba nowe rumaki. Teraz twoj syn lezy z polamanymi nogami, kto wie czy jeszcze kiedys wstanie. Kto sie toba zajmie na starosc?! To pech, to pech!”

Starzec wyprostowal sie, pokrecil smutno glowa i powiedzial: “Nie mowmy, ze to pech, nie mowmy, ze to szczescie. Faktem jest, ze moj syn spadl z konia i zlamal obie nogi. Nie znamy calej historii”

Ludzie znowu odchodzili zdziwieni.

Niedlugo potem wybuchla wielka wojna. Z wioski odeszli wszyscy zdrowi, mlodzi mezczyzni a kazdy wiedzial, ze juz nigdy sie nie wroca. Zostal tylko syn Indianina, ktory lezal w domu z polamanymi nogami.

I znowu wiesniacy pobiegli za medrcem “Miales racje! Miales racje! to bylo szczescie, ze twoj syn spadl z konia. Ma zlamane obie nogi, ale przynajmniej jest z toba. My juz nigdy nie zobaczymy naszych dzici! Miales szczescie!”

Indianin nabral gleboki oddech i powiedzial: “To nie bylo szczescie. To nie byl pech. Nie znamy calej historii”…

I to koniec opowiesci.

Ciagle mysle o tym jak czesto ta “bajka” sprawdza sie w zyciu codziennym. Jak czesto patrze sie na fragment historii jakiegos czlowieka, albo swojej wlasnej i oceniam “ja to znowu mam pecha”, ” oj biedny”, “ale mi sie fajnie udalo”, “ten to ma szczescie”, zeby za pare dni czy tygodni przekonac sie, ze jest zupelnie odwrotnie. To co mialo byc szczesciem okazalo sie przedsionkiem piekla. To co na pierwszy rzut oka wygladalo jak tragedia, bylo niczym w porownaniu do morza gorszych ewentualnosci, ktore mogly nastac a dzieki szybkiej interwencji nigdy nie mialy miejsca.

Rada…starac sie zachowac dystans i cieszyc sie tym co mamy. Nie oceniac. Nie znamy calej historii…

PIERWSZE SWIATECZNE ZAKUPY

Ucieklam! i cale 2,5h bylam poza domem. Pojechalismy z Boskim na zakupy do pobliskiego outletu. Mamy juz sporo prezentow dla Matyldy, Siostruni, Boskiego, Siostry Boskiego i jeden dla mnie, no i jeden (ten pozostanie samotny) dla macochy, taka znowu switnia nie jestem.

Ale fajnie. Fajnie bylo znowu spotkac ludzi w innym terenie niz moj duzy pokoj. Inna sprawa, ze sie umeczylam bardzo. Nie zaluje jednak bo byla to fajna przygoda takie wybieranie i przebieranie.

A oblizki suprowe, na przyklad: spodniczka zamiast 1799 CZK –> 550 CZK, albo swetr Boskiego zamiast 2900 –> 1100 CZK, jeszcze inna byla za 85CZK przeceniona z 1699 CZK, no jasne, ze na wabia i ze tylko 2 rozmiary… no ale akurat te co potrzebuje, wiec co:) Jakos jednak pozostaje z pierwotnej ceny. Wiec jestem bardzo szczesliwa, bo fajnie bedzie rozpakowywac to wszystko pod choinka.

W jednej bluzce wlasnie siedze i czuje sie piekna:)

SERIALE

Bardzo lubie ogladac seriale. Podoba mi sie pomyslowosc scenarzystow i mnogosc form i tresci, ktore sa w stanie wtloczyc w tych 30 – 90 min.

Jest jednak jedna rzecz, ktora wywoluje we mnie zdrzytanie zebami – przedluzanie serialu pierwotnie planowanego (juz na pierwszy rzut oka) na XY odcinkow.

Zwykle wyglad to tak: wszystko jest mniej wiecej logiczne, ludzie lubia sie lub nie itd itd a nagle okazuje sie, ze napr:

– glowna bohaterka jest tak na prawde przyrodnia siostra swojego dziadka ze strony matki, ktora nie jest jej matka, ale bratem po przeszczepie szpiku kostnego

– glowna bohaterka bedzie miala dziecko, ale nie jest pewna kto jest jego ojcem, bo moze maz, moze brat ojca a moze sasiad z alpejskiej wioski

– ciotka glownego bohatera dowiaduje sie, ze ma zaszyta w podudziu 3 glowe swojego psa, ktory jest pasozytem i rozsadza jej jelita.

Dobra z ta ciotka juz przesadzilam.

Przede wszystkim nie rozumiem pomyslu nagminnego nie wiedzenia kto jest ojcem.

1. nie wiem jak wy, ale ja jestem do mojego ojca podobna (mam 3 zdjecia:) – i nie ma sily, zeby sie mnie mogl wyprzec, po prostu wygladam jak mieszanina mamy i taty i tyle.

2. nigdy jeszcze (ale kto wie co przyniesie jutro) nie zdarzylo mi sie wyspac sie z kims i …nie wiedziec o tym? zrobic to przez przypadek? spac z kilkoma panami w tym samym czasie?a gdybym sie na to zdecydowala, wierze, ze bylabym w stanie zabezpieczyc sie tak zeby nie bylo z tego dzieci.

Inna kwestia, ze ja nigdy nie mialam takiego ruchu w interesie, zebym miala szanse sie mylic nawet w wyobrazeniach sennych.

No ja nie twierdze, ze sie nie da technicznie, bo sie da. Tylko jest to dostyc niepradwopodobne. A w filmach… nagminne. Jakby to byla oczywista rzecz.

Ooo! jestem w ciazy, sprawdzie ktory to tydzien… hops sprawdzam  w kalendarzu: taaa ojcem bedzie Darek albo Karol. A moze Marek?

W kazdym razie zycie “tak jak w kinie” jest doscyc skomplikowane.

DOWCIP DNIA

“Pierwsza lekcja biologii w roku szkolnym:

– Dzisiaj drogie dzieci – mówi nowa nauczycielka; opowiemy sobie o ośmiornicach…..Ośmiornice żyją na dnie oceanów. Poruszają się przy pomocy specjalnych odnóży. Z początku wolno, bardzo wolno pełzną po piasku. Potem coraz szybciej i szybciej aż nabiorą takiej szybkości, że pozwala im to pędzić pod górkę w kierunku brzegu. Wybiegają na plażę i biegną. Dalej i dalej. Przebywają bezkresne równiny, pustynie i z całą mocą woli kierują się w stronę gór. Na pełnym gazie wbiegają całym stadem na szczyt, podskakują i unoszą się w kierunku nieba. Mijają stratosferę i za chwilę są już w kosmosie…

– Proszę pani – dobiega głosik z pierwszej ławki . Wydaje mi się, że pani mówi nieprawdę.

– Taaak? A jak się nazywsz dziewczynko?

– Marysia Kowalska.

– Dobrze dzieci, otwieramy zeszyciki i wszyscy piszemy: “Kowalska jest pierdolnięta!”

 

zrodlo: blog malego r. Dzieki. nie moglam sie powstrzymac takie piekne, jak w mojej pracy czasem:)

GRAZYNA TORBICKA

Przeczytalam na Interii fragment wywiadu z Grazyna Torbicka z grudniowego magazynu Twoj Styl.

Oczywiscie czytalam juz wiele wywiadow z Grazyna Torbicka, ale zawsze jest to mila lektura, bo jest interesujaca, ale normalna.

Z tej konferencji w San Francisco, na ktorej bylam w kwietniu, najbardziej utkwilo mi w glowie jedno zdanie “jezeli wydaje Ci sie, ze cos nie gra, to najprawodpodobniej masz racje”. Jesli masz podejrzenie, ze aplikacja nie dziala tak jak powinna, to pewnie tak jest, testuj i zlec poprawki. Jesli myslisz, ze team nie pracuje jako team, prawdopodobnie masz racje. Mysl- testuj-dzialaj.

Grazyna Torbicka to synonim braku dysonansu. Jest normalna osoba z niecodzienna profesja. Ale nie swirem jak wiele innych “pan i panow z telewizji”. Gratuluje 🙂

CZEKANIE, ALE NA CO?

Jestem w domu, juz 3 tydzien. Ciagle ktos przychodzi, odchodzi ale jednak sporo czasu spedzam sama. I ten czas mi ucieka przez palce. A ja sie tak patrze i wlasciwie nie wiem dlaczego pozwalam mu odejsc.

Do pracy przyszedl nowy czlowiek. Bardzo arogancki. Niby mnie tam nie ma, ale jednak ciagle jestem, nieustannie ktos pisze, dzwoni, przychodzi. Interesujace jest to, ze ten czlowiek jest az niepasujaco arogancki, bo firma to jednak korporacja i wszyscy poruszaja sie w niewidzialnych granicach wyznaczonych przez kulture firmowa. Mozesz byc jaki chcesz, ale nie mozesz obrazac i ktytykowac pracy innych bez wyraznego powodu. Przyznam, ze i mnie na odleglosc poprafil wyprowadzic z rownowagi. Juz mi na szczescie przeszlo. Odpowiedzialam pieknym na nadobne, choc w przeciwienstwie do jego goscinnych wystepow trzymalam sie “ad rem” a nie “ad personam”. Chwilami nawet mi sie wydawalo, ze zrozumial. Zobaczymy.

Ida swieta. Juz musze wyjsc z domu, bo caly rok pracuje tylko dlatego, zeby moc kupowac prezenty swiateczne. Uwielbiam to. A najbardziej lubie widok Matyldy, Niedzwiadka i Boskiego jak siedza obok siebie i je rozpakowywuja . Oni sa tak strasznie smieszni jak wkladaja do tej czynnosci cale swoje jestestwo. Taka radosc w kazdej komorce ciala. Dlatego uwielbiam prezenty. Duzo prezentow. AW mowi, ze nie powinnismy zapominac, ze prezenty nie sa sensem swiat. Ma racje, ale dajac prezent ten 3-ce zawsze sie czuje jakbym to ja dostala ten prezent. Oni sa tak radosni. Wiec musze wyjsc z zdomu. Powiem pani doktorce w srode, ze juz chce wyjsc z domu.

Wlasnie widzialam w telewizji kolege z pracy. Opowiadal cos o prezydentach amerykanskich. Zajmuje sie czyms zupelnie innym, ale jak trzeba zapraszaja go jako experta. Ma przepiekny radiowy glos i mysli.

Panny, jakby ktoras chciala adres to mam wrazenie, ze jest ciagle wolny 🙂

ARACHNOFOBIA, NA SZCZESCIE

jesli spotkanie z pajakiem przynosi szczescie to mnie czeka cos na prawde mega-super-hiper wielkiego i bardzo radosnego.

Wlasnie dostalam zawal, wylew, centki i urosla mi 3 noga.

Nie moge spac, wiec przyszlam do kuchni wymienic wklad do zmywarki (i zatrzec ostatnie slady po gosciach). Wymienilam, patrze a tu pod oknem siedzi monstrum. Zupelnie serio jeszcze nigdy nie widzialam takiego pajaka. W sensie tak duzego. Zadny tam bialy brzuszek chude nogi. Nie.

Wielki brzuch, nogi z widoczynymi stawami.  Z akcentem na wielki, reszcie wolalam sie specjalnie nie przygladac.

Nie ma wala, zebym TO wziela do reki albo zblizyla sie blizej niz na poltora metra. Niestety nie moge sie rowniez wyprowadzic o 3 rano.

Zadzwonilam do Boskiego. Zaspanym glosem kazal uzyc odkurzacz. Tyle, ze TO mialo wieksza srednice niz dziura odkurzacza. Boski trwal na tym, ze jednak odkurzacz sobie poradzi.

Zaufalam. Poradzil.

Wyjazd z odkurzadza wsadzilam do reklamowki i starannie zalepilam, tak zeby pajak nie mogl uciec.

Nie wiem jak mam spac, ze swiadomoscia, ze takich okazow moze byc w mieszkaniu jeszcze bardzo wiele.

Nie mam pojecia jak i kiedy udalo mi sie wychodowac tak wielki strach przed pajakami.

Ale skoro pajaki przynosza szczescie… to moze bylo warto.