Category: PRAHA
Dementuje: nie jestem zadnym szefem. Jestem tylko p.o w czasie nieobecnosci glownego p.o – Slowaka. Ale generalnie to jest jedna wielka paranoja. Mucha za nic nie odpowiada ale zostala wielkim konsultantem wiec w naszym grubianskim jezyku "sra sie do wszystkiego". Dlatego powiedzialam, ze zadnym szefem nie bede i maja sobie szukac etatowego jelenia. Wiec slowacy zajmuja sie poscigiem za nowym szefem a ja debilnymi statystykami, przeprowadzka firmy, wprowadzaniem nowego systemu, pisaniem przepisow wewnetrznych i kilkoma innymi drobnostkami. Wrocilismy do stanu wyjscia, goscie absolutnie nie zrozumieli, kto byl powodem, ze kilka osob z malej firmy dalo wypowiedz. Cudzie przybadz i wez mnie z tej pracy!!!! (moze byc nawet na zielonym koniu)
ZABIO – MYSZE WOJNY (czy jak sie to mowi)
Jedna z cech ludzkich, ktore poznalam dopiero na wygnanstwie jest pokazywanie palcem na bledy lub domniemane bledy innych, w pracy.
Moim podwladnym (konkretniej 2 sztukom) nie podoba sie przepis dotyczacy zatwierdzania urlopu. Oczywiscie zawracaja glowe polowie swiata (najbardziej samym sobie). Fakt, ze ktos rozwiazuje jakis problem w ten sposob zawsze doprowadzal mnie do szalenstwa. Dlaczego nie przyjda normalnie porozmawiac??? Ta sprawa juz byla wyjasniona, ale ile nastepnych przyjdzie.
Tak ja wiem, ze budowanie autorytetu to proces. W czasie tego procesu czlowiek staje przed wyborem: demokracja – ale potem jak unieszkodliwic takie mendy?, autokracja – tyle, ze wiekszosc to ludzie rozsadni wiec czemu nie pozwolic im na wlasne sady i opinie, z ktorych wiekszosc jest bardzo wartosciowa, albo przynajmniej otwiera nowe horyznonty?
CISZA PRZED BURZA
Humor powrocil na wlasciwe miejsce. Korespondowalam sobie z jednym panem na temat ogorkow kiszonych i tak mnie to rozbawilo, ze sam powrocil.
Pan Boski ma katar. W zwiazku z ta oblozna choroba postanowil nawet olac kolacje z prezesem Narodowego Banku Czeskiego, "bo tam bedzie tyle ludzi i sami obcokrajowcy a on jedzie na narty wiec musi sie pozbyc kataru", no jasne, dlaczego mnie nikt nie zaprasza na kolacje z Balcerowiczem??? Nawet z tyfusem bym poszla!
Wczorajsze spotkanie przebieglo zgodnie z oczekiwaniami – zgodzilismy sie, ze sie nie zgadzamy. Jaki problem rozwiazujemy? Firma X przygotowywuje dla nas e-shop. Ten jest zbudowany w technologi .NET, nowej lepszej, szybszej. Ten portal (e-shop to jego malutka czesc) z ktorego korzystamy aktualnie powstal i o zgrozo powstaje w systemie .ASP… popularnym jakis czas przed epoka kamienna. ALE nasz system jest ogromny i przejscie na .NET potrwa jeszcze z conajmniej rok. Niektore informacje musza byc wykorzystywane przez oba systemy. Zagadka brzmi: co zrobic, zeby nie wpisywac danych 2 razy a miec je w 2 niekompatybilnych systemach? Odpowiedz jest jasna, stworzyc "most", ale…
Moje IT mowi, ze mostu programowac nie bedzie, bo tamci mieli stworzyc kompatybilny system. Tamci mowia, ze nie beda robic tabeli jak sklep tylko dlatego, zeby uzywic system, ktory nie ma przyszlosci, ale sa sklonni pomoc w wytworzeniu mostu.
A na srodku Agradabla. Nie moge wkurwic dostawcow, bo system ma mi dzialac za miesiac. Nie moge rowniez wpienic mojego IT, bo z nim bede zyla jeszcze jakis czas. Zawiesilam rozmowy i bede czytac umowy. Te umowy to jeden z wielu trupow w szafie ktore ostatnio wysypaly mi sie na glowe. Ktos ma jakis pomysl?
GDZIE JEST MOJ HUMOR?
We wtorek mi sie humor zgubil. Jestem calkowicie nie w sosie. Nie jest mi zle, jest mi nijak. Najchetniej zawinelabym sie w jakis sympatyczny kokon i doczekala do wiosny.
Nienajlepszy to czas na fanaberie, bo w pracy sporo nowych obowiazkow. Jak ja nie lubie tych wykretnych maili, ktore niby odpowiadaja na pytanie, ale w taki sposob, zeby nie ponosic odpowiedzialnosci. Porad na ktorych interlokutorzy uciekaja od tematu w jakies dziwne gry slowne a moje uszy – spore- rosna do wielkosci spodkow, zebym mogla zatrzymac ten agresywny slowotok i przypomniec panom jakie jest meritum sprawy. Panowie, panowie,nieladnie! bu bu bu! Byle do 17:30 (mam czeski wiec uciekam z pracy)! I do weekendu.
Na koniec ciekawostka (przedruk z Hanuli – polecam codziennie dawka dobrego kumoru):
Połowa ludzkiego łańcucha DNA jest identyczna z łańcuchem DNA bananów.
( U Leppera chyba więcej niż połowa).
DZIEN “Y”
Za oknem zupelnie bialo. Nie, nie ma lokalnego sniegu tylko mgla jak mleko.
Dzisiaj musze pracowac intensywnie, bo za 3h spadam na prezentacje do szkoly. Bardzo mi sie nie chce. Czuje sie jak przed matura z polskiego. Uslyszalam pytania i bardzo ale to bardzo mi sie nie chcialo pisac. Gdyby to byl inny sprawdzian to bym chyba z tej bardzosci wyszla. Z przyczyn obiektywnych na maturze postanowilam zostac. Oczywiscie dzisiaj rowniez zalicze prezentacje. Ponoc mam za malo o"teoretickeho zaramovani". Tez nie wiem co to niby ma byc (slowa rozumiem, ale znaczenia nie). Takze zycze milego dnia!
MAMO, MAMO ILE KROKOW DO DOMU?
Najwazniejsza umiejetnosc ktora jest potrzebna w pracy to umiejetnosc pracowania. Obslugiwac komputer, kopiarke i telefon nauczy sie kazdy, gorzej jest z wypracowaniem umiejetnosci mowienia "tak" i robienia tego co mielismy zamiar robic juz wczesniej.
W pracy bezkrolewie. Jak by powiedzial Pan Boski nie ma nikogo kto by nadawal kierunek. Jedziemy wiec bezkierunkowo. Albo konkretniej kazdy w swoim kierunku. Moj kierunek jest stosunkowo jasny: musze wypelnic postanowienie noworoczne czyli doleczyc zeby i dochodzic do tych lekarzy, ktorych wizyte obiecalam Siostrze (na razie jestem nowka). Dodatkowo musze to zrobic w takim czasie, aby nie zdenerwowac nikogo ani nie zaniedbac niczego. Poprzednia praca zylam. Przychodzilam do domu i buzia mi sie nie zamykala. Byly sprawy, ktore mnie fascynowaly inne draznily. Gadalam jeszcze conajmniej 2 godziny. Teraz nie. Zamykam drzwi od biura i spuszczam wode. Czasem zamykam je pozno, bo lubie pracowac. Wiec jak mam jakis fajny pomysl do zrealizowania to chetnie sie nim naciesze. A jesli nie, to ok. 18 zamykam drzwi i nie pamietam, ze mialam jakas prace. Za 2,5 miesiaca minie rok od czasu kiedy poznalam nowa firme. Glupia decyzja. Ale dzieki niej bede miala zdrowe zeby. Od miesiaca wdrazam zasade ostoznego optymizmu. Kazda sytuacja ma swoja dobra strone. Co nie zmienia faktu, ze jako genetyczny workoholik nie czuje, ze jestem na fali.
BOREM, LASEM
Chyba bede musiala wyemigrowac z tej emigracji, bo mi zimno. Przyszlam do pracy wczesniej, bo dzisiaj dla odmiany ide do dentysty a nie chce znowu "nocowac". Po drodze wiele razy pytalam sie sama siebie dlaczego jeszcze nie mieszkam na stale na przyklad w Sevilli? W Pradze rozwijaja sie tylko wirusy i bakterie. Btw od dluzszego czasu bez wyraznych efektow lecze zapalenie oskrzeli aspiryna i chyba oglosze, ze badania kliniczne zakonczyly sie czesciowym sukcesem, poniewaz kaszle mniej, ale jak juz zaczne to jak gruzlik. Czy to wystarczy?
Pan Boski wyjechal na weekend. Powrocil wczoraj o 15:05 i oczywiscie zaraz zaczal klapac, ze podloga ktora mylam godzine wczesniej jest umyta niedokladnie. Mowie do niego: – chlopie, a co Ty robisz dla naszego ogniska w czasie weekendow? A on: – ja, dla potrzymania ognia wzajemnej sympatii spedzam weekendy na wygnanstwie! Tyz prawda.
W godzinach wieczornych zaliczylismy przelotne mzawki, ale w zasadzie bylo przyjemnie.
Ola pytala sie o strone z informacjami o zyciu kulturalnym Pragi. Oto ona: http://www.cokdyvpraze.cz/. Jakby ktos mial jeszcze jakis pomysl to prosze o komentarz.
Teraz bede tworzyc, zebym zostawila po sobie jakis slad przed dentysta.
GLOS W SPRAWIE ANETY K.
Zaczne od tego, ze nie jestem pruderyjna. Gdyby ktos przyszedl, zaoferowal mi $ 1 000 000 za noc razem, a do tego nie smierdzial, to pewnie bym sie zdecydowala. Jestem zdania, ze poza zyciem ludzkim, nieomal wszystko jest na sprzedaz, oczywiscie cena moze byc wysoka.
Wczoraj jadac na spotkanie z dziewczynami czytalam artykul w "Pani". Dotyczyl molestowania, ktore zdarza sie pieknym kobietom, ktore oczywiscie strasznie z tego powodu cierpia. Padlo tam rowniez zdanie "byc moze Aneta K. sie pomylila, ale to nie znaczy, ze nie byla molestowana". (Aneta K. to ta od Leppera i testow genetycznych)
Zastanowmy sie co bym zrobila (i jak przypuszczam wiekszosc znanych mi kobiet), gdyby przyszedl do mnie Lepper i powiedzial:
– Agradablo, w zamian za bara bara dzikie weze mozesz zostac moja sekretarka!
Jestem przekonana, ze najpierw bym sie na niego popatrzala jakby spadl z pietruski. A potem bym go zabila smiechem!
Moze taka piekna nie jestem, ale paru panow mnie probowalo obmacywac. Jak obcy to dostali z buta, jak maz kolezanki to zdjelam lapki i po cichu wylupilam trzecie oko. NIE MA TAKIEJ MOZLIWOSCI. Jesli ja nie chce, to nikt mnie nie zmusi do uczestnictwa w osobistej wycieczce. Jesli dla pani Anety praca sekretarki jest moim milionem dolarow, to swietnie, ale nie ma co sie potem skarzyc. Nie jestesmy dziecmi.
No i druga sprawa. Zdarzylo mi sie pojsc na zajecia w bluzce na lewa strone i tylem na przod. I to byla pomylka, bo ja jestem lekusko roztrzepana, ale prosze Panstwa NIE POMYLE sie w kwestii ojca mego dziecka! I to pare razy??!! To sie juz nie nazywa POMYLKA, od tego sie powinno placic podatki!
Jak pomysle o pani Anecie, to przychodzi mi na mysl taki stary dowcip:
– Anetko, przyjdz do nas!
– nie przyjde, bo mnie bedziecie molestowac!
– chodz, nie bedziemy
– to poco mialabym isc?
CHOROBA SIEROCA
Pan Boski zaczal sie kiwac w kacie, poniewaz chce go wykopac na weekend do rodzicow. W ciagu weekendu musze stworzyc prezantacje na Uniwerek. Gdyby byl ze mna, musialabym caly czas sprzatac (co robi ta kropka na stole?), gotowac (znowu zupa?) i chodzic na spacery (ale Ty jestes malo aktywna!) itd. a ja chce odpoczac i przygotowac prezentacje.
Zaczal opowiadac ile to czasu zajmuje mi praca i ze on jakos moze byc mniej zajety. Mniej? A co robiles we wtorek? To byla kolacja sluzbowa. A czwartek? Wiesz, ze musze jechac do Bratyslawy. A nastepny weekend? Ta Austria byla planowana juz dawno. A jeszcze nastepny? No, wiesz, nie zmienie terminu Monako. A tydzien w kwietniu???? no tak, ale to szkolenie w Nowym Jorku tyle trwa. A planowany Budapeszt i Kijow? To jeszcze nie znam terminow… Przyznal, ze lekusko przesadzil. Ja mam byc samodzielna, ALE tylko w tych terminach, ktore mu odpowiadaja, przez reszte roku powinnam gdakac.
Tyle, ze juz mam plany na ten weekend: musze zrobic slajdy na prezentacje i isc na urodziny Nufinki. I chce ogladac ulubine seriale i wyspac sie bez poczucia winy. Nawet gdyby sie mial potem w kacie zakiwac na smierc. Taki malutki, Pan Boski opuszczony!
ICH TROJE I PRZYJACIEL Z GAZETY
Chyba mam jakiegos cichego czytelnika z "Gazety" poniewaz po raz drugi w ciagu miesiaca moj blog zawisl, na jakis czas, na stronie glownej portalu. Odwiedzilo mnie w tym czasie ok. 1800 czytelnikow. Milo, ze zawitali w moje skromne progi!
Wracajac do tematu. Leader Ich Troje Michal Wisniewski pisze blog. Nie bede pisac o jego walorach literackich, spiewac kazdy moze, ale o sile marketingu. Od zalozenia blogu Onet nieustannie pieje o tym co to Michal Wisniewski napisal, albo nie napisal. Przed kilkoma tygodniami na Onecie znalazla sie powalajaca wiadomosc: blog Michala Wisniewskiego odwiedzilo 2 mln czytelnikow! Co oczywiscie ma swiedczyc o jego doskonalosci i wyczuciu literackim.
Tak sie zlozylo, ze zajmuje sie miedzy innymi marketingiem internetowym. Napisalam wiec w komentarzach pod ta sensacyjna wiadomoscia, ze w zwiazku z szeroko zakrojona kampania reklamowa dla bloga jest to zupelnie oczekiwany wynik. Skoro moj blog, po jakiejs godzinie na duzo mniejszym portalu Gazety odwiedza 1500 (tego dnia) osob, to czemu sie dziwic po tygodniach reklamy na gigantycznym Onecie?
I co? Jakos zupelnie przez przypadek moj wpis nie zostal przez Onet zaakceptowany. Chyba byl nie po linii. Ale fakt pozostanie faktem.
Jesli Twoim celem jest polepszenie statystyk napisz tytul ZBOCZENIEC a w tekstach powtarzaj slowa: sex, walentynki, lesbijka, nakrotyki, feministka, orgazm itd, na wyniki nie bedzie trzeba dlugo czekac.
Najwyrazniej Onet uwaza, ze moj komentarz moglby doprowadzic do odkrycia tej fascynujacej tajemnicy i dlatego nie mogl byc zaakceptowany i Nagroda Nobla znowu uciekla o milimetr!
P.S.
Jezeli czyta mnie dzisiaj ten mily czlowiek z Gazety, to ja POZDRAWIAM. Zawsze chcialam pisac! Jestem do dyspozycji! Nie potrzebujecie korespondenta z Pragi?