Pan Boski zapomnial o calej sprawie juz wczoraj ok. 10:30. Bylam zdzwiona poniewaz oczekiwalam, ze standardowo bedzie sie obrazal jeszcze z pol dnia. A tu nic. Widzisz, nie taki diabel straszny…
Za to ja dzisiaj rano udalam sie dzisiaj do ubezpieczalni. Prosta sprawa: Generali, Budejovicka 9:30, w banku, 3 pietro. Ide.
Przychodze do RBanku o 9;30 pytam sie o Generali a oni, ze nie ma. Ze jest Kooperativa ale G. nie ma. Jak nie ma? Jak nie ma, jak ma byc?
Mysle sobi: Glupia jestem, dalam sie naciagnac na wycieczke, oni nas ubezpieczaja – oni chodza, co to zaglupota. Siegnelam do torebki. Patrze a tam nie RBank ale Hbank! HBank? Na Budejovicke nie ma HBanku?!!! Dzwonie do kolegi z pracy, ze ma szukac. Znalazl. I jest. Na Budejovicke. Ale na ULICY Budejovicke a nie na METRZE Budejovicka. Kilometrzyk swinskim truchtem i spoznilam sie tylko jakis czas. Oto swiat z innej perspektywy. Dla mnie Budejovicka to metro, dla Pani ulica. Kolo metra 2 wielkie banki, a pani myslala o malym banczku na ulicy. No to sie dogadalysmy. Rozmowa byla przyjemna, a za chwile ide na ten obiad w ramach przeprosin Wielkiej i Szanowanej Firmy CQ.