NIE DRAŻNIĆ ZŁOTEJ RYBKI


Wpis odszedl do krainy wiecznych lowow. Nic sie nie dzieje
Byl spowodowany faktem, ze jestem jakby zacofana i nieprzystosowana do dziwnej rzeczywistosci relacji miedzyludzkich.
Przezywamy sobie w duecie z Panem Boskim tragedie pod tytulem: niewytarty zlew a tymczasem wokol swiat sie toczy w skali bardziej makro.
W moim malym mozgu pojecie zdrady, albo nielojalnosci istnieje tylko w konstekscie "tych onych" co ich nie znam, albo tych co juz to jakos przezyli i widze ich zwyciestwa.
A tu sie nagle okazuje, ze podmioty tragikomedii znam i oko byl jednemu z drugim wydlubala. Najwyrazniej ten typ tak ma. Pozostaje pytanie jesli przypadkiem nie straci wiecej niz zyska? Ale to juz jakby nie moj problem.
I tego postaram sie trzymac.

Leave a comment