DYPLOMATA

Nazwijmy go Wienczyslaw Nizinny. No nie nazywa sie dokladnie tak, ale bardzo podobnie. Dyplomate poznalam dzieki AW jakies dwa lata temu. Przyszlam go odwiedzic w polskim konsulacie w zwiazku z doktoratem a on jakies 3 godziny mowil. Mowil, mowil, mowil… niezupelnie na temat. Bardzo podnioslym tonem niezwykle waznego czlowieka. Mowil, ze jest dumny, ze jest dyplomata, ze nie wyobraza sobie innej pracy niz te co ma aktualnie. Wspominal, ze to wielki prestiz, ze takich mlodych dyplomatow jak on to w zasadzie nie ma. Czysty okaz gatunku – JA-MI-MOJE-MNIE- Nieomal mnie wysmial, ze ja wtedy pracowalam w jakimstam domu maklerskim. Bylo to pouczajace spotkanie.

A tu ubieglym tygodniu moja redakcja dostaje list od Wienczyslawa Nizinnego, ze pracuje dla domu maklerskiego XYZ i ze chcialby wspolpracowac (nawiasem mowiac i wyksztalcenie i doswiadczenie ma adekwatne:)))).

Przyszlam sie z nim przywitac przed wczorajszym spotkaniem. Kasa to kasa, wiec wolalam, zeby moje uprzedzenia nie mialy wplywu na przebieg negocjacji.
Tylko sie niesmialo spytalam… co spowodowalo, ze zrezygnowal z pracy marzen W DYPLOMACJI?
W ciagu 4 minut chyba 10 razy powtorzyl w polskiej i czeskiej wersji jezykowej, ze z dyplomacji odszedl sam, a tutaj dostal dobra oferte. Tak sie staral mnie przekonac, ze przestalam mu wierzyc:))  nic to…

A co sie przed dwoma laty nagadal… to jego.

Leave a comment