Nad samobojstwem zastanawialam sie wiele razy. Mysle, ze moglyby zaistniec okolicznosci, ktore by mnie do niego sklonily. Momenty totalnej kleski wartosci, zalamania, dluga depresja, niemozliwy do opanowania strach, ciezka choroba. Wlasnie…
O smierci Barbary Blidy dowiedzialam sie z mojego okienka na Polske – Onetu. Jak w powiesci sensacyjnej. Oskarzona o wielkie malwersacje znana pani polityk idzie do lazienki i w przyplywie… co wlasnie czego? … bierze do reki odbezpieczona bron i puff strzela sobie w nie-wiem-co.
Pomijajac fakt, ze nie mam pojecia dlaczego 50 letnia baba mialaby trzymac w LAZIENCE!! odbezpieczony rewolwer, nie umiem sobie wyobrazic powodow dla ktorych mialaby akurat teraz popelnic samobojstwo.
Bo co? Bo byla zamieszana w afere korupcyjna? jesli byla, to juz kawal czasu, wiec czemu nagle pif – paf!?
A moze bala sie sprawiedliwej kary? no dobrze, tylko czy kara byla dla niej zaskoczeniem? Jesli byla, to dlaczego bron byla odbezpieczona?
Wstyd? Dopadl ja o 6 rano, jak sikala?
Strach? Zarty, Pani Barbara byla starym wyjadaczem!
Demonstracja? Inteligentni ludzie nie bawia sie bronia … dla demonstracji
Pomylka? No jasne, siegala po szczoteczke
W jednym z komentarzy przeczytalam, ze skoro Barbara Blida byla tak sprawna, ze wskoczyla do lazienki, odbezpieczyla bron i strzelila do siebie (a to wszystko w asyscie komandosa) w ciagu kilku sekund, to moze to jednak szczescie, ze zdecydowala sie zabic siebie, bo mogla wymordowac wszystich zanim by sie zorientowali.
Nie mam pojecia czym zajmowala sie Barbara Blida po godzinach pracy. Moze kradla, moze robila kotlety, moze sprzedawala narkotyki. Ale jakos tak ciagle nie moge uwierzyc, ze na ten pomysl z samobojstwem wpadla tak zupelnie ona sama.