Polscy szpadzisci wygrali olimpijskie srebro. Moja duma byla wielka. No i co, ze nie zloto! Srebro to tez bajer. Chwala im za to.
Do tego nasz wspanialy szpadzista Radoslaw Zawrotniak zachowal sie w duchu fair play oszczedzajac reke Jerome’a Jeanneta w przegranym meczu. Co za rycerz – Zawisza Czarny! – pomyslalam. Przykulam Boskiego lancuchem do telewizora i kazalam sie patrzec na relacje.
Patrzymy. Polacy graja slabo. Ale nic. Patrzymy. Nuda troche, bo Francuzi byli bardzo wyraznie lepsi. Tych 9 spotkan jakos przezyjemy. Mijaja minuty, slabo graja. To jednak final – fantastyczny wynik!
W tym czasie juz przeczytalam na Onecie jak to dawy falowaly widzac sportowe zachowanie Zawrotniaka.
hmm… no w relacji falowaly mniej, ale powiedzmy, ze czescy sprawozdawcy mogli zwracac uwage na inne aspekty walki.
Ok. Przegrali. Srebro. Radosc. Odwalilam pawia dumnego a Boski wyruszyl w droge do Czech.
A teraz czytam…drugie dno "super fair play POLAKA":
"Radosław Zawrotniak postanowił wstrzymać się od prób ataków – po pierwsze walka z kontuzjowanym zawodnikiem nie byłaby fair. Po drugie – uważał, że rywal tylko udaje i dowolne trafienie w broń wykorzysta jako pretekst do zmiany. Zdaniem polskich zawodników czwarty Francuz nie zasłużył na medal.
– Igrzyska są tak skonstruowane, że zawodnik rezerwowy musi wyjść na planszę, by otrzymać medal. My przeprowadziliśmy zmianę przed walką, żeby Robert, który jest integralnym członkiem drużyny również miał medal. Rywale postanowili walczyć najsilniejszym składem – chcieli uderzyć z najmocniejszych dział i sparzyli się na tym – ocenił sytuację Zawrotniak."
No kuzwa! co za pies ogrodnika! Co mu zalezy czy medal dostanie 3 czy 4 Francuzow. Plus – najwyrazniej przegrali juz przed meczem i na wszelki wypadek wlaczyli do zespolu "integralnego czlonka druzyny". Dobra, biore, pracowal jak pies lata – zeby integralnie przegrac final. Nich chlopak ma! Tylko dlaczego nie pozwolili, zeby Jean-Michel Lucenay intergalnie wygral?
Gratuluje szpadzistom ich osiagniecia. Sa wielcy. Zwlaszcza jak wszyscy w druzynie przegrywaja ciezko sie musi wygrywac. Na to jednak, zeby byc mistrzami jeszcze nie zasluzyli. Na to najwyrazniej trzeba byc nie tylko sportowcami, ale takze ludzmi. Zalamal mnie ten wielki -maly Zawrotniak.
Zloto dla Jeana-Michela Lucenay. Dla mnie wygral!
______________________________________
Choc jak czytam o naglym przyroscie wieku Chinskich zawodniczek, to cala ta Olimpiada mi sie taka srednio sportowa zaczyna wydawac…