Jest 5:19, czyli juz ponad godzina niespania.
Obejrzalam najnowsze ploteczki na portalach do ktorych znajomosci sie nie przyznam, sprawdzilam w czym przegralismy na Olimpiadzie, zobaczylam i zaplacilam rachunek za T-Mobile.
Chce mi sie spac, ale nie potrafie usnac. Po srodowej przygodzie ze squashem ciagle boli mnie reka, wiec siedze troche bokiem. Komary bzucza a wczoraj odkrylam, ze mamy i mrowki. Pan Boski pochrapuje.
Wczoraj bylam na jakiejs rozmowie. Byla przyjemna, pani normalna. Nadzieje sa. Mam taka zasade, ze na rozmowach staram sie nie kolorowac rzeczywistosci, bo niby jak potem mialabym ja spelnic. Jedno ze standardowych pytan dotyczylo moich najwiekszych sukcesow zyciowych. Odpowiedzialam, ze … chyba Boski.
Uzupelniajac moja niepelna wypowiedz… wiadomo, ze Pan Boski potrafi byc chamem wrednym, laciatym. Tez go czasem nienawidze. Ostatnio jednak jest, ciagle jest i stara sie byc po mojej stronie. Nawet mnie nie zabil, ze wczoraj zostawilam w domu tornado przed rozmowa a posprzatam dopiero dzis. I tak generalnie slabo by bylo byc samej, bez niego.
Z ta praca to tez tak. Ja juz bym chciala male Boskie dzidzisie, ale mam wrazenie, ze jak je bede miala teraz, to juz nigdy nie znajde pracy. Wiec chce znalezc prace, poczekac jakas pikosekunde i siup. Jestem tak niezorganiozwana zyciowo-pracowo-dzieciowo, ze sama siebie nie moge sluchac. To takie idiotyczne poszukiwac pracy z mysla, ze sie chce miec dzieci. I potem sie dziwic, ze dyskryminuja kobiety… sama bym dyskryminowala. Wlasnie stwarzam powody.
Na rozmowe szlam ze szpilkami w torebce. Firma jest 20 min szybkim krokiem od domu, a ja nie lubie meczyc sie na obcasach, wiec wcisnelam je do woreczka a potem do torebki.
5:36 zastanawiam sie co zrobic z reszta tak pieknie zaczetegi dnia? Musze posprzatac, wyspac sie, zrobic zakupy na przyjazd AW, znalezc pomysl jak wcisnac sie do glowy razem z wszystkimi myslami, ktore mam. Jest goraco.
up-date 6:33 … leje