obiad jadlam "w miescie" z Panem Boskim. Na drugie byly farfale (makarony -kokardki) w sosie brokulowym. Jak juz nieomal wszystko zjadlam na stol wskoczyl wrobel, spojrzal czy nie patrze sie zbyt intensywnie a potem wskoczyl na talerz, zlapal kokartkowy makaron i odlecial.
Za 3 minuty przyszedl atak od tylu. Najpierw przelecial mi nad glowa a potem zapikowal do talerza. Usiadl na rancie i siup zlapal farfale i odlecial z nia pod drzewo.
hmm bardzo odwazne sa te ptaszki. To by byly zdjecia!