UPALOM WBREW

Przyzwyczaic mozna sie do (nieomal) wszystkiego. Nawet do upalow. Ciagle jest nam goraco, wiekszosc dnia siedzimy za zsunietymi roletami i czekamy na wieczor. Jednak jest lepiej. Ten zar juz nie zaskakuje jak pierwszego dnia z temperatura 37C w klatce meteorologicznej.

Jeszcze dwa dni i powinno byc nieco przyjemniej. Nie moge sie doczekac! Zeby bylo ciezej wlasnie na ten tydzien przypadla doroczna odstawka cieplej wody. Mlodej gotuje troche w czajniku a potem mieszam z zimna. Ja dwa razy dziennie namydlam sie calutka a potem podskakujac wsrod piskow wlasnych splukuje sie szybciutko zanim zleci cala woda ogrzana oszalamiajacymi upalami.
Zar.

Jutro ide do pana doktora od rehabilitacji. Zapytac sie dlaczego mnie boli noga – choc w Pradze cudem nie boli! I dowiedziec sie co moge zrobic z nowo-odkryta dziura w brzuchu. Bo juz bym chciala nad nia zaczac pracowac.

2.9 wracamy do Londyna. Boski juz na nas czeka i cieszy sie wolnoscia bez swoich kobiet. Prawde mowiac ja tez ciesze sie wolnoscia bez Boskiego. Nikt sie nie czepia 2 stojacych obok mnie kubkow po herbacie. Zaraz posprzatam, ale mogla bym nawet jutro!

Za oknem slychac sasiadow glosno uprawiajacych namietny sex. Jak codzien, dwa razy dziennie codzien. To jest namietnosc.

Wbrew upalom.

 

p.s.

w telefonie nie da sie edytowac komentarzy, ale jakdorwe komputer to wywale spamerow, wiec sie kochani nie wysilajcie.

Advertisement

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s