LATO W (zimowym) BUCIE

Uff juz myslalam, ze reszte lata spedze w jednym zimowym bucie.

Wybralam sie do banku wymieniac korony za dolary. Adres oddzialu sprawdzilam, niedaleko. Spoko.

Ustalilam, ze pojde w zielonych tenisowkach.

Zlazlam w skarpetkach 2 pietra na dol (bo my mamy prywatna klatke schodowa:) i okazalo sie, ze tenisowki sa jednak na gorze. Jest tak goraca, ze nie chcialo mi sie lezc na gore. Stwierdzilam, ze wezme takie lekkie zimowe buty co mam na dole. Raz-dwa przelece kawalek i bedzie.

Dolazlam do miejsca gdzie mial sie znajdowac oddzial banku. A tam co? bankomat. Kuzwa! Dlatego wlasnie znalazlam strony banku wybralam oddzialy nie bankomaty, zebym potem zobaczyla bankomat a obok niego napis: Oddzial ul. Xkovska 22!!

Nic to. Dzisiaj musze je wymienic. Polazlam Xkovskou na dol bo to wielka ulica. 7 min drogi w zimowych butach potem znalazlam inny odzial tym razem tadam hipoteczny. Pytam sie kobiety czy przypadkiem gdzies niedaleko nie moglabym tej kasy wymienic? a tak, Xkovska 22. Mowie, ze bylam, ale jest tylko bankomat. Nieee… jak pani wejdzie do bramy pod napisem British Airways to tam w glebi jest bank. Super! szkoda, ze nie ma hasla i odzewu i obowiazkowych lisci we wlosach.

Przylazlam na Xkovskou 22. Nie ma oddzialu. po paru chwilach obadywania znalazlam British Airways a w glebi bramy, bez jakiejkoliw tabliczki byl ukryty oddzial. Wymieklam. I wymienilam.

Powrocilam do domu. Zrywam buty. Jeden but sie zacial. 30C a ja w zimowym bucie. Hop siup jestem pomylona! Myslalam, ze mi odplynie noga jak z pomoca nozyczek i calej sily woli przekonywalam zamek, zeby sie jednak rozpial a pot sciekal mi po kostce.

Tak tak, oficjalnie oglaszam poczatek lata w Bratyslawie. A to jest ponoc chlodny dzien. Ufff

RECEPTY NA SZCZESCIE

Przygotowywuje mistery shopping i rozmawiam z kolezanka.

Ona jak zwykle skowronek – szalona, szczesliwa do bolu (ma 2 biegi: szczesliwa do bolu i nieszczesliwa do bolu) a ja tlucze jej do glowy te dziwne madrosci jak to powinna byc przezorna i myslec o przyszlosci.

Znamy sie tak 31 lat z hakiem. Zawsze byla nierozsadna, kochana, szalona, ciekawa i szczesliwa lub nieszczesliwa. Przynajmniej polowe tego czasu bezskutecznie przekonuje ja zeby sprobowala zapobiegac problemom a nie jakos je przezywac. Mam wrazenie, ze jak nie powiem to potem bede sie smazyc w ogniu, bo spodziwalam sie a nie staralam sie. Ale glupota.

Przegladam w glowie wszystkie pary, ktore znam (lacznie z ta w ktorej gram najwazniejsza drugoplanowa role:)) i w zasadzie wszystkie sa w pewnym sensie absurdalne. Czasem mam wrazenie, ze nie potrafie obronic siebie przed soba, to co sie pcham na aniola stroza?? Ma skrzydla, niech koza lata.

MACKO PUF – albo w jakim ja kraju zyje??!!

Kto zgadnie co to jest Macko Puf dostalie lizaka!

To slowo jest nieomal tak piekne jak krasokorčuliar –> łyżwiarz figurowy. Slowacy maja jednak ulanska fantazje!

Przemierzylam dwukrotnie mini-miasto stoleczne Bratyslawe. Odnosze wrazenie, ze trolejbusy spelniaja tutaj podobna funkcje jak w Pradze metro. Coz… když dva dělají totéž, není to totéž 🙂

Widzialam kolezanke z ktora kiedys pracowalam. W ciagu spedzonych wspolnie 3h zdalam sobie sprawe jak bardzo odpoczelam. Patrzac na Zuze widzialam siebie z przed kilku miesiecy. Zestresowana, podirytowana i mega nieszczesliwa, ze efekty mo/jej pracy ida na marne.

Odpoczelam. Wierze, ze wszystko co mowila to prawda. Doskonale rozumiem jej rozgoryczenie i smutek. Na szczescie jest fajowo i niewiele jest w stanie wyprowadzic mnie z rownowagi, a juz napewno nie byla praca. Mam czyste sumienie, pracowalam najlepiej jak umialam i watpie czy ktos inny poradzil by sobie lepiej. Pomijajac drobny fakt, ze juz mnie to nie dotyczy. Juhaaa!!!!!!! (no i to, ze jak kros pracowal w Fio to juz potem zadna praca w zasadzie nie jest straszna:))

Jak pomysle o pierwszych miesiacach w Blavie to znowu mam razenie, ze trafilam do czyscia. Z miliona powodow czylam sie niesmowicie smutna i zagubiona. Dobrze, ze mam to za soba. Dzisiaj, dnia 27 maja 2008 roku czuje sie szczesliwa. Pan Boski pojechal na delegacje do Pragi, jest pieknie, mam balagan i opijam sie sokiem jablkowym. Biorac pod uwage zblizajace sie wakacje z tesciami to moze byc jeden z ostatnich momentow szczescia, warto napisac :))

____________________________________________________________

Powiedzial, ze moge, dlatego szybko szybko, zanim sie rozmysli:

To moje ulubione zdjecie:))

PAKOWANIE

Wylatujemy w piatek. Dzisiaj jest dopiero wtorek, ale w zwiazku ze skladem grupy (Pan Boski, Matylda, Mama Boska, Tata Boski) czuje sie jak kierownik wysypiska, nieustajaco odpowiadajacy na pytania. Oj bardzo bym chciala, zeby sie im podobalo.

Zarys planu jest nastepujacy:

Nowy York –> Las Vegas –> Doover Dam –> Wielki Kanion –> Zion –> Bryce Canyon –> Canyonlands –> Yellowstone –> Salt Lake City

Z Las Vegas do SLC pojedeme autem do ktorego musimy wepchac wszystkie bambetle. Jak sobie wyobrazilam te 5 walizek + to wszystko co mam zamiar kupic w NY od razu zmienilam zdanie i rozmiar tasi. Wezmieny jedna mala walizeczke na spolke z Panem Boskim. Jak sie tam zmieszcze? a nie wiem. Wymysle w czwartek.

Lece na obiad a potem na spotkanie z taka jedna bratyslawska kolezanka. Wymyslila takie fantastyczne miejsce spotkania, ze pojade tam autobusem i trolejbusem. No nie wiem nie wiem, ale jakos sobie poradze. co najzabawniejsze gdybym ja wysmiala to byloby, ze to ja nie jestem elastyczna… kule jej miasto, jej trolejbusy ale to ja mam byc elastyczna. elastyczna to ja moge byc w Pradze! Houk. Lece

MAMA

Nie wiem co mialabym napisac dla Mamy, zeby bylo szczere, usmiechniete i prawdziwe. Chyba najkrocej bedzie, ze pamietam i ze szkoda, ze jej nie ma. I ze nadal przechodzac obok witryn sklepowych wybieram "cos malego i tylko dla niej"

Strasznie chcialabym jeszcze raz lezec w wannie w Bytomiu i drzec sie " mamo, MAAAMO, Ma-mo, muuumo, MAAAAAMOOOOOO, mamo … przynies mi herbate" i moc liczyc na to, ze przyjdzie.

FRYGA PODROZUJE

Tworzymy z Panem Boskim supermala jednostke rodzinna a pomimo tego mamy absolutnie odrebne potrzeby. On chce sie przemieszczac ja najchetniej zamarlabym w miejscu. Ile razy juz pisalam, ze nie przepadam za czestymi podrozami?

W piatek o 16:07 przymknelam do Bratyslawy. Zmeczona i glodna. Cud, ze tak wczesnie, bo majac bardzo wielka potrzebe nie przemieszczania sie przybieglam na dworzec dokladnie 1 min przed planowanym odjazdem pociagu. Ciagnacy sie za mna ze zmeczenia jezor dotarl tak 3 min po. Metro popedzalam sila woli a na przesiadce kolka walizki ledwo co dotykaly posadzki, tylko wiatr pedzil szybciej niz ja! Na szczescie pociag odjechal z 10 min. opoznieniem. Mialam czas nabrac powietrza przed wpakowaniem sie do pelnej ludzi jaskini lwa.

A wiec dotarlam do domu w Bratyslawie ok. 16:12 a jakies 2h bylam juz przepakowana i wsadzona do auta celem udania sie na kolejna wycieczke. Tym razem do Banske Štiavnicy.  Pan Boski zarezerwowal miejsce w bardzo ladnym pensjonacie (w zasadzie poza jednym niewypalem wszystkie dotad odwiedzone byly bardzo ladne, polecam!).  Na obrazku: Pan Boski i pokoj:

Sobote spedzilismy na wycieczke na pobliska gore Sitno, na ogladaniu smokow oraz na poszukiwaniu knajpy w ktorej zechcieliby nam wydac jakies papu. Umyslilismy sobie, ze to bedzie pizzeria. Tak tak. Pizzeria Marina, bardzo ladnie opakowana, ze tak powiem, okazala sie byc speluna z pod ciemej gwiazdy (a to wyczyn, zeby Pan Boski uwazal, ze cos jest zbyt wielka speluna, zeby tam jesc). Druga byla bardzo fajna, stol byl co prawda brudny, co tam, ladnie pachnialo. Siedlismy. Centralnie, zaznacze.  Siedzimy 3 min., 5 min., 10 min. Kelnerka przeszla obok nas juz z 3 razy. Wiec za 4 czy 5 Pan Boski cicho zapipal, ze tam siedzimy. Powiedziala, ze zaraz przyjdzie. Minelo kolejnych pare minut. Wyszla inna kelnerka i niesie menu. Minela nas, podeszla do jakichs ludzi. A ci zaczeli sie drzec, ze 20 min temu zamowili kawe i wiecej nie chca i dlaczego baba przychodzi do nich z menu. Kelnerka odeszla w potem nie przyszla kolejnych 10 min, wiec sie Pan Boski wsciekl i poszlismy szukac dalej. Zamiast pizzy bylo rizotto. Calkiem dobre 🙂

smok:

Smok z pogromca (Pan byl superwazny i ultranerwowy. Ja bym chyba tez byla… prowadzac smoka? to szalenie odpowiedzialne zadanie! 😉 :

Wieczorem bylismy w starej sztolni. Oto my ( w sensie Pan Boski, ja robie zdjecie). W drodze do sztolni Bartolomej.

Na dzisiejszy poranek mialam sobie wybrac, albo pojdziemy na pobliska kalwarie, albo do muzeum walki z Turkami w Nowym Zamku. Wybralam, ze nie chce isc nigdzie. Wiec musialam isc do obu :)) … czytaj jak zwykle.

Pan Boski w drodze (ten pierwszy, jeszcze plaski kawalek) na Kalwarie…

sama Kalwaria jest bardzo zniszczona, dlatego takie zdjecie wymigujace sie od odpowiedzialnosci…

Ok. 15:08  szczesliwie wrocimysmy do domu. Dlaczego tak wczesnie? uff musimy zarezerwowac auto i hotel przed piatkowa wyprawa.

MAM ZA DUZA GLOWE

Hmm, nie wiem co sie stalo, bo nagle wszyscy przestali czytac moj blog. Nie, zeby jakas tragedia, ale liczba czytajacych spadla z tradycyjnych ok 100/dzien  jeszcze 2 tygodnie temu do 7 wczoraj. Hmm. Moze lepiej, przynajmniej bede mogla pisac wiecej nie bojac sie, ze kogos zgorsze:))

Mam 50 wypelnionych ankiet i dzien wolny ze wzgledu na deszcz i zimno. Ale jutro ide. Zimno, to moze i mniej, zainteresowanych odwiedzeniem biur.

Przechodzac do meritum sprawy postanowilam, ze zrobie sobie czeskie prawo jazdy, bo p. Krolikowska mowila, ze sie da. I, ze jak mnie zlapia (a ja teraz czasem jezdze o!) to zaplace 10 000 CZK kary.

Tydzien temu udalam sie do praskiego magistratu, wystalam kolejke i… okazalo sie, ze mam zle zdjecie, bo typowe polskie, z lewym uchem.

Wczesniej obadalam oczywiscie jakie zdjecie sa wymagane, ale znalazlam tylko informacje o rozmiarze zdjecia, ale po krotkiej walce skapitulowalam. Z urzednikiem nie wygrasz.

Dzisiaj ponowilam probe. Przychodze, siadam, wyladowywuje:
– wniosek
– polskie prawo jazdy
– pobyt trwaly
– zdjecie, w odpowiednim rozmiarze, typu en face – czytaj Agradabla – Eskimos

Urzedniczka patrzy na zdjecie, patrzy i mowi:
– Ale Pani ma za duza glowe!
Mowie: – to jest zdjecie paszportowe, rozmiar odpowiada, widac wszystko co trzeba.
Pani szuka szuka intensywnie i wyciaga mi jakies rozporzadzenie i mowi – … no, ale pani powinna wiedziec, zdjecie musi spelniac wszystkie te wymagania a pani nie spelnia. O tutaj odleglosc od nosa do brody 15mm, od glowy do kraju 2 mm.
– no wlasnie to moje zdjecie jest dobre.
– nie, glowa jest za duza!
Wiec mowie pani,- ze bylam tydzien temu a inna pani wyjasnila, ze mam sie patrzec do przodu, ale nie ma innych wymagan a to rozporzadzenie nie jest nigdzie wywieszone i nie mam za duzej glowy. A takie zdjecia kosztuja fortune a ja musze za kazdym razem uciec z pracy, zeby przyjsc do urzedu i ja juz nie mam sily.
– to ona pojdzie do szefowej.

Zostawila mi to rozporzadzenie a ja przezornie nauczylam sie go na pamiec. Przychodzi otwiera buzie a ja: – zdjecie wszystko spelnia tam sa napisane tylko minimane wymiary glowy, wiec moja glowa wszystko spelnia, bo to jest maxi-glowa!
– nie! szefowa powiedziala, ze ma pani za duza glowe
– dobra mam glowe, ktorego punktu nie spelniam?
– tak generalnie! za duza, niech pani zobaczy inne zdjecia… (i pokazuje mi jakiegos malogowego chlopa)

Wiec tradycyjnie, bo to nie pierwszy raz w urzedzie, sie poplakalam. Zaczelam sie pakowac i gadac, ze ja juz nie chce, ze mam dosc. Ze jak nie problem z tym, ze jestem "cizinka" to mam za duza glowe i ja juz nie chce zadnego czeskiego prawa jazdy!

A pani: – Niee!! niech pani zostanie, ja za te glowe bede walczyc. Nie moze sie Pani tak latwo poddawac! Wziela mi wszystkie dokumenty i powiedziala, ze jak sie nie uda to nie, ale bedzie walczyc za moja wielka glowe.

Przeprosilam, podziekowalam i poszlam kupic 15 kg ziemniakow do bereciku.
Odbior (jak sie uda) po powrocie z USA.
A co u Was?

17+1+16

Czyli jestem na 34 ankietach. 10%. Pomalu zaczynaja sie schody. Wiele biur podrozy zniknelo, albo sie przeprowadzily i nie da sie ich znalezc. Ale bede twarda :)) przynajmniej jeszcze do konca tygodnia.

Bardzo mi pomogla Pani Zajaczkowska mowiac: Dlaczego glupie, ze im marudzisz? Po prostu taka masz teraz prace.

No wlasnie. Taka mam prace. Kilometry i kilometry po Pradze. Czesto sa mili, najczesciej obojetni. Czasem nieprzyjemni. Tych staram sie ignorowac.

4.5h takiej pracy a ja jestem martwa. A dzisiaj tylko 16 ankiet… jakichs 24 odwiedzone adresy.

17 ANKIET

Melduje poslusznie, ze po 4.5h mam zrobionych 17 ankiet z biurami podrozy. Poszlo stosunkowo gladko, bo zaczelam od tych biur, ktore sa w scislym centrum, wiec musialam tylko znalezc biuro, zgwalcic pracownika i wypelnic. Jeszcze nie ma szczytu sezonu,  dlatego zwykle bylam jedynym klientem biura w danym momencie. Zostaje jedynym 283 ankiet do zrobienia i bede miala spokoj z ta czescia zbierania materialow. Ufffff Wazne ze pierszy kot jest za plotem. W poniedzialek zaczynam walczyc od poczatku:)

WPIS Z NIEDZIELI

Czasem zostaje taka zupelnie sama. Zawieszona miedzy domem tutaj a domem w Bratyslawie. Zaczynaja odwiedzac mnie rozne mysli, wiele mysli. Na przyklad ta jak nieprzyjemny moze byc jutrzejszy dzien. Najpierw bede musiala isc do urzedu pracy i tlumaczyc dlaczego jeszcze nic nie znalazlam nie wspominajac, ze nie szukalam. Potem Ide do dentisty i spodziewam sie wyroku dla jakiegos zeba. Wyroku = leczenia kanalowego. A tego bardzo nie lubie. Nie leczenia, ale smierci zebow.

Czytam duzo ksiazek a ich bohaterowie wydaja mi sie strasznie madrzy. W przeciwienstwie do mnie nie marnuja ani chwili czasu. Zazdroszcze im odwagi i checi i sama nie wiem czego jeszcze. W porownaniu z sytuacja sprzed kilku laty stracilam wrazenie, ze jestem w jakikolwiek sposob wyjatkowa. Zpowszechnialam. Nie odbieram tego faktu jako szczegolnej tragedii 🙂 bardziej jestem zaskoczona swoim wczesniejszym zaslepieniem.

Mam duzo czasu na myslenie. Powracam w glowie do wielu zamknietych spraw i czasem, po latach nagle staje po stronie drugiej osoby. Tak wlasnie, tej samej z ktora walczylam do krwi za swoje racje. Teraz juz nie wydaja mi sie takie wazne.  Nawet nie chodzi o to, ze zmienilam zdanie, tylko sama dyskusja wydaje mi sie nie potrzebna. No i co, ze sie mylilam albo nie. Jakie to ma dzisiaj znaczenie?

Malymi krokami robie cos do szkoly. Idzie mi to jak krew z nosa. Nie jest prawda, ze nie zrobilam przez ten czas nic. Zrobilam sporo. Tyle, ze szybkosc z jaka pracuje teraz jest nieporownywalnie nizsza niz byla kiedys. A jakosc chyba taka sama. Takze porazka.  Przyczyn jest wiele, mniejsze zainteresowanie, nieprzyzyczajenie do tego typu pracy, problem z koncentracja, genarlnie chyba gorszy okres w moim zyciu. Moze tak wylegaja sie zmiany? Ciekawa jestem.  Zaczynam byc ciekawa, to dobry znak.

W calym tym zamecie mojej duszy Pan Boski jest chyba jedyna trwala wartoscia. Ciagle jest. Niezmienny w swoich uczuciach, wadach i zaletach. W czasie weekend u mamusi tradycyjnie zamienil sie w pana i wladce, ktory talerzyka nie potrafi odniesc. Z zamknieciem drzwi auta w celu odjazdu, przeszlo mu. Zaczynam sie przyzwyczajac. Mysle, ze Pan Boski nie jest o nic gorszy od facetow moich kolezanek, to ja jestem mniej tolerancyjna i pewnie mniej pisze o pozytywnych sprawach, dla mnie oczywistych. Na przyklad o tym, ze pozwala mi kupowac niezliczone ilosci ksiazek, albo, ze wraca do domu zaraz po pracy i zabiera mnie na spacery i… Takie mieszkanie w kratke to w Pradze i Bratyslawie niewatpliwie pomaga mi nauczyc sie znowu za nim tesknic. A on troszke bardziej docenia to co robie w domu. Ostatnio w jakis wolny dzien pytalam sie go dlaczego nie poscielil lozka i sam sie bardzo smial jak stwierdzil, ze rzeczywiscie ostatnio ma wrazenie, ze lozko potrafi scielic sie samo, bo nigdy tego nie robi.

A wiec boje sie jutra. Przezyje. Wszystko przezyje, tego juz sie nauczylam. Myslalam, ze jak nie bede pracowac ilosc moich strachow wyraznie sie zmiejszy. Niestety, nie za bardzo. Musze znalezc jakas witamine albo cos przeciwko strachom.

Ciesze sie na wyjazd. Wyjazdem skonczy sie jakis okres. To bedzie taki koniec podsumowanie mojego przyzwyczajania sie do Bratyslawy. Potem mam zamiar wykrzesac z siebie jakas aktywnosc. Dlugo mi to trwalo tym razem. Starzeje sie.

Dlaczego pisze? Bo jestem sama. Nikt nie, dzwoni nikt nie pisze a nie chce mi sie gapic w telewizor. Mam rozczytane 2 ksiazki, ale nie moge ciagle meczyc oczu literami, wiec mecze komputerem.

Rano wstane, zobacze serial sniadaniowy, pojde do urzedu pracy, do dentysty a potem w koncu nabiore powietrza w pluca. 

Skonczylam pisac ankiete dla uczniow, w zasadzie w planowanym terminie. No… chcialam w piatek jest w niedziele nie tak zle. Ide sie kapac z kasiazka I spac. Dobranoc.

_________________

niektore literki z wlasnej woli pozmienial moj czeski komputer, bo wpis wyjatkowo pisalam we wordzie, ale nie chcialo mi sie z nim walczyc zeby to zmienic:))