ZIELONE BIEDRONKI

I juz po odwiedzinach. Wpadli w piatek poznym wieczorem zaopatrzeni w golabki dla mnie i chinskie jedzenie dla siebie, a odjechali wczoraj o 17:26 pendolinem rodzinnym (tanszym od pospiesznego:). Pomiedzy tym bylismy pol dnia w ZOO, na pizzy, na placu zabaw, na zakupach, w McDonalds i wyskakalismy (z tendencja do oni)takie fajnie dziury w starych materacach. Innymi slowy pelnia szczescia.

Okazalo sie, ze Ksiezniczka napisala o mnie w wypracowaniu Ciocia. Ale obraza. Do tego nabijala sie jak dziki los jak mi o tym opowiadala. Zdrajca jeden!

Po przyjsciu do pracy czekala mnie niespodzianka e-mail od jednego kolegi. Nie bylo by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, ze kolega ostatni raz odezwal sie 2 lata temu a teraz walnal litanie na 3 strony A-4. Uwielbiam jak pisze, bo zawsze marudzi, ze nic nie robi a jednoczesnie opisuje tyle rzeczy, ze mnie by wystarczylo na 5 lat. Ale mlode toto to i szalone.

KARETKA POGOTOWIA

nie potrafie okreslic dlaczego widok karetki pogotowia zawsze robi na mnie tak niesamowite wrazenie. Czekalam w deszczu na przejsciu dla pieszych i patrzylam jak miedzy autami a potem po torach tramwajowych pedzila karetka na sygnale.

W takim momencie zawsze lzy staja mi w oczach i mysle o tym do ktorego trzeba sie spieszyc az tak bardzo i o tych, ktorzy jada w karetce i nie wiedza co zobacza na koncu drogi.

A wrogiem ich wszystkich jest czas. Ten nie biegnie ani odrobine szybciej niz zwykle ale nie chce tez biec wolniej o co wszyscy intensywnie sie modla, gnajac przed siebie miedzy kroplami albo lapiac ostatnie (?) oddechy.

XXXXXXXXXXXXX
Wracajac do bardziej usmiechnietego swiata. Wczorajsze wojny zakonczyly sie dobrze. Ta najwazniejsza byla zupelnie prywatna, dwie pozostale byly zawodowe – stresujace, ale pokojowe.

Jak juz pisalam przygotowujemy redesign serweru. Pomagaja nam w tym designerzy i informatycy. Szef designerow bardzo intensywnie mnie czaruje a ja czaruje jego (co ma ten efekt, ze jest sklonny podpisac umowe, ktorej nigdy nie powinien podpisywac:)) Bardzo fajny jest ten ich szef. Ale ja mam na stanie Pana Boskiego (vel Tralalotka), ktory odrzucil propozycje bycia zazdrosnym :))

WOJNY PRYWATNE

W sobote bylam w drogerii. Najpierw kupowalam szampon. Wlosow mam jak wiadomo 3, wiec poszukiwalam preparatu, ktory by mi te wlosy pogrubil, zwiekszyl objetosc a najlepiej zapewnil, ze nagle wyrosnie mi jeszcze 2 razy tyle. I oczywiscie tylko takich cudownych szamponow szukalam na polce. Wybralam.

Potem poszlam szukac bezbarwnego lakieru do paznokci. O paznokciach nigdy nie pisalam, bo jest to jedna z niewielu rzeczy, ktore mam (w swoich oczach) absolutnie wzorcowe i nie chce zadnych innych.
Szukam, ogladam a tu na kazdym lakierze jest napisane, ze wzmacnia, przedluza, powoduje wzrost… a ja chcialam taki co maluje na bezbarwno. Nie chce zeby mi paznokcie szybciej rosly, bo beda mnie drapac po kolanach! Nic nie chce tylko polysk i brak barwy. Niestety wszystkiem bezbarwnym byly przypisywane jakies cudowne wlasciwosci.

I bardzo mnie to ubawilo… szukam szamponu, ktory czyni cuda ale lakieru, ktory maluje na bezbarwno…. a kolo mnie byc moze ktos stal i szukal lakieru, ktory sam nalepia tipsy i szamponu, ktory myje wlosy… dotad nie bralam pod uwage, ze tacy wloso-skromni ludzie wystepuja w przyrodzie:))

… jestem po jednej dlugiej i ciezkej walce, przygotowuje sie na 2 kolejne. Ze strachu przed ta co juz byla obudzilam sie o 4:58… ale juz po, udalo sie, super. Teraz do pracy!

CZYJE MARZENIA REALIZUJESZ?

Jakis czas temu nowy wodz holdingu zaproponowal mi kierowanie podobnymi projektami jak mam w Czesi w 4 innych krajach. Podobnie jak wielu przed nim nie chcial slyszec, ze internet lubie, ale bardziej jako uzytkownik niz tworca portali a sprzedaz czegokolwiek przez internet to juz zupelnie nie moje wrotki.

Zanim propozycja padla wprost, pytalam sie starego wodza co mam zrobic i do czego sie tak naprawde nadaje. Stary wodz powiedzial, ze jego zdaniem, jakakolwiek propozycja nie padnie, nie ma watpliwosci, ze w pracy bede dobra, wiec nie ma co sie zastanawiac nad tym czy dam sobie rade.

Zamiast tego kazal mi usiasc i napisac co bym chciala robic. Oto jego rada:

1. ustal cele – gdzie chcesz byc? co chcesz robic? jakie cele osiagnac? za 10, 20 30 lat
2. zastanow sie dlaczego wlasnie te cele chcesz zrealizowac?
3. skup sie na ustaleniu celow w kazdej istotnej dziedzinie zycia, za ktore uwaza: rodzine, dusze, rozum, przyjaznie, zdrowie, kariere, pieniadze
4. zaplanuj jak to osiagnac – zdroje, terminy, najwazniejsze kroki

Powiedzial, ze musze wyznaczyc wlasne cele, bo chwytanie once in a lifetime okazji moze prowadzic do tego, ze za 20 lat stwierdze, ze cale zycie realizowalam cudze marzenia.

Rada starego wodza jest niewatpliwie genialna. Niestety ciagle nie mam pojecia jak ja wprowadzic w zycie. Nawet sama przed soba nie mam odwagi glosno myslec o tym co bym chciala osiagnac. A tak w szczegole to od zawsze nie wiedzialam czego chce. Nawet w szkole uczylam sie wszystkiego – na wszelki wypadek 😦

Dzisiaj tak filozoficznie, bo Pan Boski jest w transie niezadowolenia ze mnie tak generalnie a ja sobie tlumacze, ze praca to nie wszystko z tym, ze jak pomysle o powrocie do domu i jego – jeszcze jakis czas- skwaszonej minie, to mowie sobie … co Misiaku zrobisz jak mu ta geba tak zostanie?

ZASYPANA ZMARTWIENIAMI

Mam taka dluga liste drobnych zmartwien, ze chyba sie przewroce.
Drobne – gigantyczne zmartwienie na teraz –>powiedziec Panu Boskiemu, ze o 18:00 nie moge byc na drugim koncu miasta w cel ogladania mieszkania (ktorego nie kupimy na 99%) bo od 16:00 mam bardzo wazna narade, ktora zwolalam i prowadze ja i nie ma sily, zeby skonczyla sie o 17:00.

Pan Boski ma taka fenomenalna zdolnosc, ze jak mu mowie, ze jest mi zle to on sie tego tak boi, ze natychmiast mi dowali jeszcze bardziej. Zupelnie serio wierze, ze to ze strachu nie ze zlej woli. Niestety efekt pozostaje ten sam:Pan Boski  marudzi, ze jestem w pracy za dlugo i nie jestem z nim (czytaj nie ide na zakupy i nie gotuje, bo to ponizej jego godnosci). A ja pewne rzeczy zrobic musze a potem tak sie boje tego jego marudzenia, ze najchetniej zostalabym w pracy na noc.
Ale juz sie czuje oczko lepiej niz wczoraj. Czyli zle, ale tendencja zwyzkowa.

WESZ DZIECIECA

Wracajac do tematu zatrudniania matek z dziecmi…

Dwa dni temu przyszla do mnie asystentka i mowi, ze ktos w naszej firmie ma wszy, ze moge ja zabic ale nie powie mi kto, ale, ze musimy powiedziec ludziom, zeby posprawdzali u siebie.

Tylko spokojnie. Zarzadzilam zakup 16 sztuk odpowiednich srodkow i napisalam bandzie mailika, ze byloby dobrze gdyby sobie tym umyli wlosy, bo nigdy nie wiadomo. Jedna panna sie poryczala, 2 krzyczaly, jeden facet chcial zeby wybijac. To byla fantastyczna decyzja zeby nie mowic kto tez moze byc posiadaczem miniaturowego ZOO.

W tajemnicy napisze, ze juz wiem, ze to druga sekretarka… posiadaczka pieknych wlosow za tylek i malej slodkiej Angeli, ktora chodzi do przedszkola. Jej szefowa popisala sie szczytem kretactwa i elokwencji i taktu, zeby nikt sie nie dowiedzial, ze to wlasnie ta ladna dziewczyna z recepcji jest ofiara ataku… bo i tak czasem ma klopoty ze wzgledu na urode.

Wszy to nie jest domena brudnych rodzin i moze je miec kazdy z metra, autobusu, tramwaju, kina teatru i od sasiadki… ale jednak najlatwiej przytargac je z przedszkola albo szkoly (no o tym cos wiem:)

Siedze sobie przed ekranem a wlosy (jak cala firma) mam oblepione jakims anty-balsamem i mysle sobie… teraz mnie czytelniczki zabija, ze to napisalam w zwiazku z matkami z dziecmi. No ale coz. Taki los okretnika, wlasnie w ten sposob male potwory dotarly do naszej firmy.

TAKI FAJNY, AMERYKANSKI KAWALEK…

Troche mnie dzisiaj wymeczyly zle sny, a potem od 5 do 6:20 zajmowalam sie panicznym strachem pt: "jak ja taki debil zrealizuje ten projekt. Moze powinnam uciec juz dzisiaj? Powiem Panu Boskiemu to mi pozwoli poswiecic sie sprzataniu i gotowaniu zup!" I rozne takie fantastyczne pomysly. Wiec lepiej nie bede pisala nic od siebie, tylko odgapie fajny kawalek od malego r. Dla Ciebie.

Poradnik HRowca

Jak prawidłowo przydzielić obowiązki nowym pracownikom?

1. W zamkniętym pokoju umieścić 400 cegieł.
2. Wpuścić nowo zatrudnionych do pokoju z cegłami, zamknąć drzwi.
3. Zostawić ich samych sobie, wrócić po 6 godzinach.
4. Ocenić sytuację:
a. Jeżeli liczą cegły, dać ich do księgowości.
b. Jak liczą po raz drugi, dać ich do audytu.
c. Jak porozrzucali cegły po całym pokoju, dać ich do działu inżynieryjnego.
d. Jak układają cegły w przedziwnym porządku, dać ich do planowania.
e. Jak rzucają w siebie cegłami, dać ich do działu obsługi.
f. Jak śpią, dać ich do działu zabezpieczeń.
g. Jak pokruszyli cegły na gruz, dać ich do działu informatyki.
h. Jak siedzą bezczynnie, dać ich do kadr.
i. Jak mówią, że przetestowali różne kombinacje i szukają dalszych, ale nie ruszyli ani jednej cegły, dać ich do sprzedaży.
j. Jak już wyszli do domu, dać ich do marketingu.
k. Jak się gapią przez okno, dać ich do planowania strategicznego.
l. Jak gadają między sobą, a nie przełożyli ani jednej cegły, pogratulować im i dać ich do zarządu.

DOLINA Z WIATRAKAMI


Ludzie! Pracuje w dolinie z wiatrakami!!!! Zatwierdzili mi projekt, ustalilismy terminy a teraz chyba furmanka te kase wysylaja ze Slowacji, bo ma dotrzec za 2 tygodnie a to oznacza, ze caly projekt o te 3 tygodnie sie posuwa!!!! To po kiego te terminy???!!!

Chlopcy nie sa w stanie zrozumiec, ze cala inwestycja to system naczyn polaczonych… wrzucisz zeton to ktos sie moze zainteresuje naszymi potrzebami, ale bez kasiorki to nawet pies nie zaszczeka!

Tak wiec dla odprezenia, na poczatek kolejnej walki z wiatrakami kilka zdjec z Wroclawia.


Ogrod Japonski


tak sie czuje w pracy (pozycja obojetna, ale "ta druga")


ten kawalek sie nam podobal:)


Ogrod Botaniczny


i tradycyjnie… zwierzatka

KOBIECA SOLIDARNOSC

Czytajac ostatnie komentarze do wpisu o sytuacji w metrze zaczelam sie zastanawiac nad kobieca solidarnoscia. Jak ta kobieca solidarnosc powinna wygladac?

Jak wybieram nowego pracownika staram sie, zeby to byl dobry, wesoly czlowiek, ktory bedzie pasowal do teamu. Niespecjalnie zastanawiam sie nad plcia, preferencjami seksualnymi czy wygladem, ale staram sie szukac osoby odpowiedniej na to miejsce (wlasnie tak: nie najlepszej, ale takiej, ktora moim zdaniem bedzie dobra na danej pozycji w naszej firmie).

Z drugiej strony… nie preferuje ani kobiet ani mezczyzn.

Jesli bede miala dwie dziewczyny z ktorych jedna bedzie panienka po studiach a druga zacznie rozmowe od tego, ze samotnie wychowuje 2 malych dzieci i obie beda mialy podobne kwalifikacje… ze wstydem przyznam, ze raczej wybiore te pierwsza:(((( Nie dlatego, ze nie lubie malych dzieci, albo, ze mysle, ze jest gorsza albo zazdroszcze albo cokolwiek innego… po prostu pracuje w prywatnej malej firmie i jak juz szukam nowego pracownika to dlatego, ze ktos realnie potrzebuje osoby, ktora bedzie mu pomagac. Potrzebuje pracownika na caly etat.

Wiem, ze kiedys pewnie ja bede wracac po urlopie do pracy i ktos bedzie mnie ocenial w taki sam sposob jak ja teraz ta wymyslona kandydatke. Juz sie tego boje i pewnie na tym samym blogu bede tupac nogami, ze to zle i niesprawiedliwe… ale dzisiaj bylabym nieszczera gdybym napisala inaczej.

Jesli ta dziewczyna z dziecmi bedzie lepsza niz inny kandydaci, oczywiscie wybiore ja, ale jestli taka sama chyba nie.

Co powinnam zrobic zeby byc solidarna? Moze musze to najpierw przezyc, zeby zrozumiec? 😦