ZDJECIA Z MADERY

W koncu nauczylam sie zmniejszac zdjecia… oto efekty

LEWADY – glowna atrakcja Madery. Stary system kanalow nawadniajacych, dzisiaj po tych kanalach chodza turysci a woda cieknie dalej


Byc moze Madera to wyspa orchidei, ale z pewnoscia wyspa jaszczurek 🙂


takie skaliste krajobrazy bardzo lubie

Cala ja. Ale od ksiazki naprawde nie dalo sie oderwac

w przewodniku bylo napisane: zyja tam ptaszki, ktore sie nie boja ludzi. No i nie baly sie:)

Madera – wyspa… a to swietne miejsce na ***** hotel dla wymagajacych:)

DROGI – zaleta – nie ma zimy wiec nawierznia nie peka, wada – musza zbudowac pare kilometrow wiecej niz u nas

Panu Boskiemu udalo sie zdjecie

MAM DZIECKO, MAM PRAWO

Miejsce czynu: wieczorne puste metro, wolna przestrzen kosmiczna, ja (stoje i czytam) i jeden pan

Akcja: metro zatrzymuje sie na stacji, wjezdza panienka z wozkiem i kolezanka
i teraz najlepsze: panienka postanowila, ze usiada z kolezanka na miejscach obok ktorych stoje ja i znaczaco sugeruje, ze powinnam sobie stanac gdzies indziej! bo ONA ma DZIDZIUSIA wiec ONA wybiera miejsce. Jeszcze raz powtarzam: metro bylo PUSTE to nie bylo jedyne miejsce gdzie mogla postawic wozek i posadzic pupe, powiem wiecej bylo to jedyne miejsce na ktorym ktos stal – ktos ja (pan stal daleko).

Wzielam sie i przenioslam na to inne miejsce, ale lekka piana na ustach. Ja rozumiem, ze nawet nowoczesne wozki sa nieporeczne a pani pewnie przezyla dlugi dzien z malym bobasem (mial super wywijajace malusie nozki w zielonych skarpetkach) ALE to jeszcze nie powod, zeby przestawiac po katach, tych co akurat wozu nie maja.

Mysle, ze swiat powinien byc przyjazny dla mlodych matek,  ze kobiety, ktore maja dzieci powinny miec mozliwosc wczesniejszego odejscia na emeryture, powinny moc zostac z dzieckiem w domu tak dlugo jak to uznaja za stosowne itd itd, przy tym wszystkim uwazam, ze i matki powinny zachowac jakas rownowage. Na przyklad pani mogla sie choc do mnie usmiechnac a nie przestawic mnie burknieciem nieznoszacym sprzeciwu.

Jako szef musze tez, choc z ciezkim sercem przyznac, ze generalnie bardziej sie oplaca zatrudnic dziewczyny, ktore malych dzieci nie maja (no chyba, ze maja zapewniona opieke, to inna sprawa), bo te ktore maja niestety czesciej sa na chorobowym, po 8h lopata im wypada z reki chodzby sie palilo, walilo i nic sie z tym nie da zrobic. I ten pracodawca moze byc super dobrym czlowiekiem, ale jesli nie jest dodatkowo bardzo bogaty, a ciagle jakas pracownica jest nieobecna a zastepuja ja te co dzieci nie maja, to bedzie pomysli o zatrudnieniu faceta, albo kobietym ktora dzieci nie ma albo ma spore.

Przypuszczam, ze mnie za chwile napadna dziewczyny –  matki a ja sie z przyjemnoscia dam przekonac, ze nie mam racji. Ale to wszystko mi biegalo po glowie jak mnie panna wyrzucila z miejsca w metrze a ja pomyslalam sobie o tych wszystkich artukulach w ktorych czytam jak to biednym modym matka nikt reki w potrzebie nie poda… Jak widac na zalaczaonym obrazku, niektere sobie doskonale poradza same.

KOT Z GLACA

Powoli zaczynam kompletowac naukowe dowody na to, ze jesem kotem.

Kazdego roku, mniej wiecej o tej samej porze roku – w sierpniu – zaczynam liniec. Wyglada to katastrofalnie. Grzebien pelny dlugich czarnych wlosow, wlosy na umywalce, wlosy na poduszce. Placz i zgrzytanie zebami.
Gdyby nie fakt, ze to juz kolejna powtorka z rozrywki a ciagle jeszcze czubek glowy przykrywa mi ciemnobrazowa czapeczka, zaczynalabym myslec, ze linieni, ze wzgledu na intensywnosc, zaczyna sie ostatni raz w moim zyciu.

Tak wiec moje cierpienie jest przepelniowe wiara, ze cos mi jeszcze po tej masakrze na glowie zostanie. Na moja korzysc przemawia rowniez to, ze slub juz mial miejsce i nie odbede ceremonialu w charakterze lysej spiewaczki. A pewne obawy byly…:)

Wlosy ubywaja, ale – na oko – tak 5 – 10 lat powinnam jeszcze przetrwac bez glacy, kto wie, moze i dluzej. Zeby sobie poprawic humor wymyslilam teorie, ze jestem troche kotem i zmieniam siersc na jesien co potwierdza moje linienie i tulliwosc.

A jak to tak czytam mam wrazenie, ze mozg tez mam troche kota, ale to od wczesniejszego wstawania. Lece. Miuaaaaau

WROCLAW JEST PIEKNY

Postanowilismy zabrac Panstwa Boskich starszych na wycieczke do Polski. Pani Boska byla pierwszy raz w zyciu! Mieszkaja w gorach Izerskich, wiec wybor padl na Wroclaw i byla to swietna decyzja.

Dla mnie byl to drugi raz we Wroclawiu i przeszedl najsmielsze oczekiwania. Bylo pieknie, bylo czysto a jako bonus dostalismy sloneczko.
Panstwo Boscy jak wiadomo pedanci i milosnicy wszystkiego co niemieckie padli na twarz. Niesmialo ale jednak stwierdzali, ze "w tym Wroclawiu to duzo czysciej niz u nas". Zachwycil ich ogrod botaniczny i ogrod japonski, zrobili mase beznadziejnych zdjec ze starowki  co jest uznaniem dla piekna (to sa fotografowie typu czlowiek bez glowy), najedli sie we Sfinxie, ktory okrzykneli go najlepsza restaracja szeroko daleko, najedli sie w stolowce kolo rektoratu (bo ja ja lubie:) i okazalo sie, ze TAKIEGO jedzenia to w Czesi w stolowkach nigdy nie widzieli. Widzielismy chyba 5 slubow i wszystkie panny mlode mialy najpiekniejsze sukienki.

Innymi slowy pelen sukces za ktory serdecznie dziekuje mieszkancom Wroclawia, ktorzy tak ladnie o niego zadbali.

Moj Bytom taki piekny i taki zaniedbany, ze az wstyd i malaria. Ale i to sie mam nedzieje pewnego piekniego dnia zmieni.

BIEDNY SKURWIEL HIOB

Wczoraj o 16 rozpoczela sie operacja przeszczepu serca meza kolezanki z pracy. Chlopak ma 32 lata, w lutym przechodzil grype, dolaczyly sie jakies wady wrodzone o ktorych wczesniej nie wiedzial i od lipcowych upalow juz tylko lezy podlaczony do aparatury. Ma grupe AB Rh "-".
Wczoraj zabil sie jakis mlody motocyklista. Matka kierowcy pewnie plakala z zalu, kolezanka z pracy z radosci…Zaczelo sie byc albo nie byc jej meza.

10:33 PRZEZYL!!!!! teraz tylko czekac 🙂

Po pracy bylam na zakupach w spozywczym. Obok mnie smigala jak burza wysoka, wychudzona dziewczyna z obledem w zaczerwienionych oczach. Wybierala duzo, chaotycznie, same slodkie i tluste rzeczy. Powietrze bylo pelne jej rozdygotanej energii, paniki, smutku i strachu. Biegala miedzy polkami i wsypywala kolorowe rzeczy do koszyka, szybko, byle jesc, byle juz. Moze byla przeziebiona i spieszyla sie do domu. Moze. Ciagle miala piekna figure, ksztaltne piersi i bardzo wystajace kosci. Moze ktos jej zdarzy powiedziec, ze bulimia to choroba. Moze.

Zaczytalam sie czekajac na metro, ale wesoly glos zmusil mnie do przesuniecia. Wesoly glos to byla staruszka za wielkim wozkiem inwalidzkim na ktorym jechala ogromna, powykrzywiana, na oko 40 letnia, dzieczynka. Z usmiechem na twarzy i bezradnoscia w oczach.

Znowu ktos sobie zrobil zart z Hioba.

DLA OLI: Zautocil na me pavouk

Zautocil na me pavouk  ( czytalas pod nazwa: Wielki pajak chcial mnie zjesc)

Dnes brzy ráno na mě zaútočil pavouk. Celé se to seběhlo asi takto:
Vstoupila jsem do koupelny a tam na mě čekal ON. Obrovský (nebo spíš
střední) dlouhonohý pavouk – hubené prase. Stál a vyzývavě koukal.

Zaútočil na mě svou přítomností!

Věděl, že se do té vany nevejdeme oba, a proto hned jak jsem pustila
vodu, začal utíkat. Zřejmě si chtěl nalézt nové teplé místečko k
bydlení a rozšiřovat své ďábelské plemeno. Dohnala jsem ho a spláchla
do té díry uprostřed vany. Důsledně, horkou vodou.

Od začátku dělal "mrtvého brouka", ale jak jsem jen trošku slevila, tak se okamžitě začal mrskat a utíkat.

Po cca 2 minutách… zemřel.

Možná je to nepřesné přenesení, ale mám pocit, že politická hra Polska
a České republiky s Ruskem je právě takovým útokem pouhou přítomností.
Jako že nic nedělají, ale sakramentsky vytáčejí "velkého bratra".
Opravdu nic nedělají, ale Rusko má pocit, že takové Polsko ho tím svým
významným nicneděláním uplně celé sežere.

Byla bych moc ráda, kdyby to s námi neskončilo jako s mým domácím agresorem.

DESIGNERSKI POTWOREK

Jezeli jednego pieknego dnia nie zdecydujemy sie na zakup domu, prawdopodobnie juz nigdy nie wyrowadzimy sie z dzielnicy w ktorej aktualnie mieszkamy. Jest tam wszystko od parku po szpital a wraz z otwarciem hotelu i centrum handlowego nieopodal bedziemy nawet mieli rozsadniejszy sklep.

Nasze aktualne mieszkanko -jak juz wielokrotnie pisalam – jest w moich oczach absolutnie najpiekniejsze na swiecie. Ma w zasadzie tylko jednou wade, jest male.

Po przydlugim wstepie przechodze do sedna:
bylismy ogladac inne- 100m w zamknietym kompleksie po drugiej stronie parku.
Kompleks jest bardzo ladny ( w srodku jeszcze ladniejszy niz sie wydaje z zabramowej perspektywy). Miedzy domami rosna wysokie drzewa a z okien mieszkania mielbysmy widok na park i na rzeczke. Spokojnie mozna wypuscic samego bajtla w wieku 3+ i na 99% nic by sie mu nie stalo.

A teraz jak zwykle w takich sytuacjach teraz przychodzi czesc sensacyjna:

Wlasciciel mieszkania charakteryzowal sie ciezkim brakiem gustu. Wszystkie drzwi sa drewniane… ale kazde innego koloru (czerwone, zolte, fioletowe, niebieskie, brazowe). Zamiast parkietu postanowil wylozyc podlogi czarno – bialymi kafelkami. Lazienka jest spora i wygodna ALE w koloze zolto-fioletowym. W drugiej zamontowali dodatkowo lekko przy wielki brodzik wiec nie otwieraja sie drzwi (kolory niebiesko-fioletowe). Zamontowane szafy sa funkcjonalne ale w kolorze srebrno – szarym.

Do tego mieszkanie bylo tuz pod dachem. Lubie ciepelko, ale >30C w mieszkanku o 19:05 to jednak lekka przesada. W koncu to nowe mieszkanie, mogliby pomyslec o jakiejs rozsadnej wentylacji…

A wiec przeprowadzka na druga strone parku odlozona do odwolania. Po powrocie do domu znowu moglismy cieszyc oko czeresniowym parkietem i wikinowym fotelem na balkonie.

XXX
Od Haneczki, trzymajcie bo umre ze smiechu (choc nie wiem czemu mnie to tak bawi:):

Facet u kochanki (maż na delegacji), a tu nagle klucz w zamku grzebie…
Babka, niewiele myśląc, mówi mu:
– Stań na środku, tak jak jesteś – goły, a ja powiem staremu, że taka statuę kupiłam.
Maż wchodzi, rozgląda się, zauważa:
– A to co?!
– No… kupiłam taka statuę, znajomi też maja, teraz taka moda…
Maż machnął ręka i poszedł spać. Żona też. W środku nocy maż wstaje, idzie
do kuchni, wyciąga chleb, smaruje masełkiem, kładzie szyneczkę, serek,
ogóreczka… podchodzi do statuy i wręcza ze słowami:
– Masz, ja tak trzy dni stałem, żeby choć ku… nakarmiła…

NAWET NIE MA KOMU W RYJA DAC!

Wczoraj walnelam taki list swojemu przelozonemu, ze do dzisiaj sie nie moge nadziwic. Nie, zebym zalgala, to wcale nie, ale jednak byl to mail z gatunku tych, ktore odwazy sie napisac tylko Agradabla i Mahatma Ghandi.

Nie wiem dlaczego od urodzenia mam wrazenie, ze jak pisze prawde to mam racje.
1. nikogo prawda nie interesuje
2. moja prawda nie musi byc wcale prawda obiektywna
3. taka prawda moze byc wykorzystana przeciwko mnie
4. nie wiem dlaczego przysparzam sobie powodow do denerwowania w tym nerwowym swiecie dla jakichs prawd, ktorych nikt nie chce slyszec.

Ale tak naprawde to swiat mnie zle traktuje od jakiegos tygodnia. Walcze z chandra na rozne sposoby: zmieniam sie w wodnika w cieplej wannie, czytam pozytwne bajki Jorge Burcaya, robie sobie bardzo dobre salatki, jem czekolade, tule sie do Pana Boskiego, uciekam wczesnie z pracy. I nic.

Czyli jak zla pogoda – nawet nie ma komu w ryja dac…
(jak napisala przed chwila madra Siostra)

Nawet wybralam sie na zakupy. I tez nic. Ladnych rzeczy w moim rozmiarze nie prowadza. Apropos zakupow, kiedys myslalam sobie "jak bede miala kase, to sobie kupie tylllle cichow" i co? Teraz mam wystarczajaco duzo pieniedzy, zeby w rozsadnych ilosciach kupic sobie nieomal kazda rzecz, ktora mi sie zamarzy. Niestety okazalo sie, ze przy dokladniejszym przyjrzeniu, wiekszosc ubranek jednak nie rzuca na kolana, albo jak w niedziele rano okazuje sie, ze w sukni rozmiaru 36 moglabym chodzic w 5 miesiacu ciazy (na oko)

Z drugiej strony, nie chce marudzic. Dookola mnie jest fura dziewczat, ktore absolutnie zawsze maja jakies mniej lub bardziej wymyslone problemy. Permanentnie. A to za grube a to za chude a to za kochane a to za malo kochane. Nie, zdecydowanie nie chce chce nalezec do osob nieustannie niezadowolonych z zycia.

Moje zycie jest zupelnie pozytywne. Niczego mi nie brakuje. A jednak przyszla ta chandra wstretna, polaczona – o zgrozo – z cietym jezykiem a to jest mieszanka absolutnie smiertelna. Smutna szczerosc Agradabli to stan, ktorego nie powinniscie nigdy poznac.