

Zastanawiam sie jak sie to stalo, ze wiekszosc spolecznosci, niezaleznie od siebie, na roznych kontynentach doszla do tak wiekopomnego wniosku. Tak, wiem istnieje pare matrialchalnych plemion, ale reszta swiata ma jakos tak przez przypadek zakodowane, ze kazda kobieta zajmuje sie tylko i wylacznie prowokowaniem niewinnych facetow zamiast poswiecic sie na wychowywaniu dzieci, gotowaniu i spelnianiu zachcianek pana i wladcy. Albo jakis inny pomysl, w kazdym razie w slowie kobieta miesci sie slowo gorsza.
Ja wcale nie jestem zadna feministka, wrecz przeciwnie daleka jestem od jeczenia czy postulatow jakiejkolwiek pozytywnej dyskryminacji. Tylko nie rozumiem dlaczego AsiaYa beda w Indiach pisze o tym samym co Asjenka beda w Pakistanie (wybrany wpis to tylko przyklad). Za siebie moge napisac, ze o ile nigdy nie czulam sie w Czechach dyskryminowana jako “cizinka” o tyle jako kobieta stosunkowo czesto.
Co jest takiego w kobiecie, ze pozwala facetom podnosic na siebie reke, obrazac czy wrecz traktowac jak niewolnice? albo zaledwie placic nam mniej za te sama prace. Gdzies musimy robic blad.
A moze w tym szalenstwie jest metoda?
Czytajac komentarze pod niedawnym wpisem dotyczacym niepicia przez Gosie mleka uswiadomilam sobie, ze tezko sie radzi jak sie nie ma pelnych informacji.
Gosia je na prawde malo produktow. Moja obawa dotyczaca kwestii ograniczenia (zakonczenia!?) karmienia moim mlekiem wyplywa z tego, ze nie tylko nie pije zadnego innego mleka w formie cieczy, ale tez nie je serow, jogurtow, kefirow, kaszek nic! co by zawieralo mleko. Pluje i ryczy jak tylko dotka jezyka. Raz zjadla plasterek sera, ale nie skonczylo sie to dobrze dla nas obu i lozka. Chociaz nie ma alergii. Dlatego sie obawiam. Dzisiaj probowalysmy pic kakao (nie!), mleko z miodem … hmm z 2-3 lyzeczki wypila, wiec wiaze z nim malutkie nadzieje.
Przechodzac do podstaty rzeczy. Co Gosia jest w stanie w stanie zaakceptowac do jedzenia?
/nie zawsze, nie codziennie, ale przynajmniej jest szansa, ze nie wypluje i cos z tej listy zje. Dlatego staram sie zawsze miec kilka z wymienionych produktow. O ilosci bedzie potem/
– bulki, chleb (moze byc namaczany w oliwie)
– makaron
– ryz
– kasze (w sensie gryczana, jeczmienna ugotowane kuleczki bez niczego)
– ziemniaki
– marchewke (bardzo male ilosci)
– jablka (max 1/2/dzien jak jej 10 razy zaproponuje)
– banany (jadla, teraz nie je, ale wierze, ze wroca do obiegu)
– brzoskwinie/morele/nektarynki (male ilosci)
– pare kuleczek winogron
– czarne oliwki (zwykle przezuje i wypluje)
– pomidory (w sladowych ilosciach, typu pol plasterka)
– kotleta (najchetniej z kurczaka, ale na wieprzowy tez sie skusi)
– miesne kuleczki z Ikei (zjadla 2 razy w zyciu, ale z checia)
– batony owocowe hippa
– mniej wiecej raz na miesiac 2 rodzaje sloiczkow hippa (ryz+marchew+cielecina/indyk)
– wode z zupy (z zupy je ziemniaki i pozwala wlac do siebie kilka lyzek zupy dowolnej – czyli rozgotowanych brokulow, pora, dyni, kalafiora – ale tylko jak wygladaja jak ciecz)
– cebule (moze byc surowa, usmazona na masle jest w stanie zlizac z podlogi jak jej spadnie 🙂
– flipsy
– ciasteczka z hippa (zwierzatka albo ryzowe)
no i to chyba bedzie pelna lista.
teraz ilosci…
Gosia ma takiego kolege o 3 miesiace starszego niz ona. Ten chlopczyk zjada miedzy sniadaniem i obiadem wiecej niz ona przez caly dzien. To samo Emil.
Mieso je raz na 2-3 tygodnie, ale wtedy wcisnie nawet pol kotleta.
Jak Gosia ma zly dzien to poza moim mlekiem (w nocy z 3 razy i w ciagu dnia 1 raz) zje 1/3 bulki i garsc ryzu. Tak bylo na przyklad 3 dni po szczepieniu.
Dzisiaj miala bardzo dobry dzien (nie ma ich wiele:), wiec zjadla (za CALY DZIEN):
– batonik owocowy z hippa
– 1/2 czeskiego rohlika (ten dlugi)
– z 10 lyzek zypy
– niecalego sredniego ziemniaka
– 1/4 jablka
– 3cm2 kotleta z kurczaka
– wieksza garsc ryzu
– 2 lyki mleka z miodem
i to jest wszystko.
Aktualnie moge powiedziec, ze je jak smok w porownaniu do sytuacji pare miesiecy temu, ale jednak do tzw. “norm zywieniowych” dla jej wieku to ma lata swietlne. Przede wszystkim dzieci, ktore znam jedza jak smoki w porownaniu z Gosia.
Tym wszystkim bym sie nie martwila, ale chce ograniczyc karmienie w nocy (chetnie bym sie wyspala dluzej niz 3h w kawalku po 18 miesiacach:), ale nie wiem czy mi borok nie umrze z glodu. Jak ja pare razy chcialam przetrzymac (w ciagu dnia) to krzyczala na mnie, ze jest glodna, ale i tak zjadla dopiero jak dostala ryz/ziemniaki/makaron. Dlatego zastanawiam sie co bedzie pila jak nie bedzie mojego mleka. Gdyby jadla serki/kaszki/ bla bla to sie nie martwie. Ale tak? Ryz, ktory stanowi podstawe jej jadlospisu to chyba jednak malo urozmaicona dieta…
Codziennie proponuje jej nowe rzeczy, wracam do tych ktore kiedys jadla a teraz nie, ale slabo idzie rozszerzanie jadlospisu. Ostatnio zaczela jesc jablka/brzoskwinie i to wielki sukces, ale takich malo.
Latwa to ona z jedzeniem nie jest. Dobra, wiem, ze nie umrze z glodu, ale i tak sie martwie:)
A teraz, babo, radzi 🙂
– Mloda, jak sie nazywasz?
– Boska!
Niedawno przeczytalam wstrzasajacy artykul w “Polityce”.
Dowiedzialam sie, ze zgodnie z obowiazujacym w Polsce prawem dorosle dzieci musza placic alimenty swoim rodzicom, jezeli Ci beda mieli problemy finansowe i wyraza takie zyczenie.
Nawet jezeli ci rodzice zostawili ich kiedys w domu dziecka. Nawet jezeli molestowali dzieci seksualnie, bili, gwalcili, albo zmuszali do pracy.
Co wiecej, nawet wtedy jesli dorosle dziecko samo ma problemy finansowe, ma obowiazek placic.
Jesli na przyklad tatus pijak, czy mamusia narkomanka opadna z sil i wybiora sobie jakis ekskluzywny dom spokojnej starosci to dzieci, nie maja wplywu na jego wybor, musza jednak uregulowac rachunki.
Nie ma zapisow, ktore by bronily dzieci, ktorymi nikt sie nie zajmowal, albo, ktore rodzice doprowadzili na skraj szalenstwa z ktorego z pomoca terapeutow wygrzebywal sie wiele lat.
Ciarki mi chodza po plecach. Kurwa, co za kraj!
Przed zaszczepieniem szukalam jakie moga byc efekty uboczne szczepienia na zoltaczke typu A. Znalazlam informacje, ze zwykle zande. No, ewentualnie w bardzo, ale to bardzo odosobnionych przypadkach drobna wysypeczka.
Taaa! Gocha zlapala wysypke jak ta lala, swedzi ja wszystko. Dzis juz znowu cieplej, ale Mloda biega w bluzce z dlugim rekawem i dlugich spodniach, bo najchetniej by sie dodrapala do miesa. Wlasnie spi zafenistilowana.
Juz sie boje jak bedzie wygladala po szczepieniu odra+swinka+rozyczka po ktorym efekty skutki uboczne sa czeste?!
XXX
Gocha zaczyna mowic. Powtarza niesamowite slowa (jak ma ochote to w zasadzie kazde), ale sama od siebie tez ma bogate slownictwo. Postanowilam zapisac slowa, ktore przekreca bo bardzo mnie smiesza a kto wie, moze za tydzien bedzie je wymawiala poprawnie?
– okulaly (okulary)
– pampa (lampa)
– oń (sloń)
– dzońcica (dzdzownica) a jak ja przekonuje, zeby powiedziala dzdzownica to mowi: LOBAK!
– ziaba (zaba)
no i oczywiscie reszte zapomnialam 🙂
Jestem Polka, wiele lat pracowalam w Czechach, wiec jak kazdy kto placi czeskie podatki mam prawo dostawac zasilek rodzinny przez okres 2,3 lub 4 lat az do czasu kiedy Gosia zacznie chodzic do przedszkola.
Niestety ze wzgledu na Boskiego mieszkam na Slowacji. Gdybym byla samotna matka dostawalabym kase na czeski rachunek i po klopocie. Jestem jednak mezatka a moj maz placi skladki na Slowacji (podatki placi rowniez w Czechach, ale to juz inna para kaloszy).
W zwiazku z tym, ze mieszkam na Slowacji i ze jestesmy w Unii Europejskiej, swiadczenia wyplaca mi Slowacja, ale w wysokosci standardowych swiadczen dla swoich obywateli. Tu pojawia sie problem, Slowaczki dostaja mniej kasy niz Czesi. Dlatego dostaje sume X na slowackie konto a o reszte… musze wnioskowac na 85 formularzach + zalaczniki w Czechach.
Jak sie okazuje musze wniskowac … co 6 miesiecy. Jak sie o tym dowiedzialam? przyszlo do mnie pismo na ktore musze odpowiedziec w ciagu 8 dni, bo inaczej zabiora mi swiadczenia. Pismo bylo wyslane do rak wlasnych z zastrzezeniem, ze gdybym go nie odebrala po 10 dniach wrzuca je do skrzynki i uzna sie je za doreczone.
Tyle, ze doreczyli je… do Pragi. A ja w Pradze jakby nie mieszkam. Alez oczywiscie, ze maja moj adres w Bratyslawie! Posylalam go 6 miesiecy temu. W kopercie natomiast byly formularze na ktorych mam potwierdzic i 10 karzy podpisac krwia, ze nadal mieszkam na Slowacji.
Dokumentow trzeba wyczarowac kilka z tego niektore… w Pradze.
Ja wiem, ze urzedy chca dla mnie dobrze, bo byc moze w innym kraju europejskim swiadzczenia bylyby wyzsze niz w Czechach wiec bym na tym “zarobila”. Tylo, ze ja nie mieszkam w “innym kraju EU” tylko na Slowacji, wiec moim zdaniem urzad w Pradze powinien wiedziec, ze na Slowacji nie dostane kasy, ktora mi sie ustawowo nalezy, wiec moze jednak powinnam po prostu dostac kase na rachunek. W koncu “zasluzylam” sobie na nia pracujac na miejscu. A tak ja mam prace, Boski ma prace, pani w urzedzie ma prace a wszystko dlatego, zebym dostala dodatkowych… 1200 CZK/miesiac
______
Inna sprawa, ze uwazam, ze Czesi przesadzaja ze swiadczeniami socjalnymi. Moim zdaniem podatki powinny byc nizsze a dzieci powinnismy miec jesli mamy szanse je ubrac, nakarmic i poslac do szkoly. To jednak temat na inny wpis.
Absolutnie nie jestem w stanie zrozumiec jak ktos moze zjesc tylko 1 (slownie: jeden) talerz zupy i skonczyc.
Ja, jak widze dobra zupe (a innych nie robie;), to musze sie opanowac, zebym nie zjadla NA RAZ pelnego garnka. Dzisiaj mam ziemniaczana z duza iloscia cebuli i paroma grzybkami. Gosia spi a ja sie musze bardzo usilnie przekonywac, ze nie moge wtrynic zupy calej w tak zwanym miedzyczasie, tylko powinnam sie podzielic i z nia i z Boskim.
/Ta gwiazdke musialam dac do tytulu, bo blox uznal, ze jak juz raz pisalam o zupie ze szmaty to teraz juz o innych zupach pisac nie bede, wiec musialam go oszukac :)/
Troche stary temat, jednak do niego wroce. Zmieniam kwalifikacje czynu doktora na pogotowiu ze zmeczony na niedbaly. Dlaczego? Bo po tej wizycie w czasie ktorej nie chcialo mu sie ze mna mowic (po tym jak mi urosla taka duuza reka) mialam najpierw goraczke a potem dreszcze takie, ze mi szczekaly zeby. Na szczescie wszystko minelo po nastepnych 2 dniach a teraz mam tylko czerwony slad w miejscu gdzie mnie ukasila pszczola. Gdyby pan mnie nie olal dlugim sikiem to by sie zapytal czy mi sie cos takiego stalo albo uprzedzil, ze sie stac moze. A tak dzien pozniej lezalam sobie pod 2 koldrami i sie trzeslam a Gosia darla obok bo nie wiedziala o co go. Bylo minelo. Zostala ciekawostka dropsa.
Mialam jeszcze napisac o mleku. Chcialabym nauczyc Gosie pic mleko (jogurtow, serow itd tez nie je). Sprzedaja takie mleka dla dzieci w kartonikach i ja kupuje rozne i probuje jej podac przez sen (w ciagu dnia tez probowalam i tez mi wytlumaczyla, ze nieeeee!). Czy ktos ma jakis pomysl jak ja zachecic do picia mleka? Postanowilam, ze w pazdzierniku przestane ja karmic piersia w nocy ( w sensie wieczorem prosze bardzo i raz w ciagu dnia, ale nie x razy w nocy)… chcialabym jej dac jakas alternatywe…. jakies wskazowki?
Zastanawiam sie dlaczego zawsze jak pokazuja “raj” to musi to byc tropikalna wyspa z palmami?
Dla mnie raj bylby w klimacie umiarkowanym (mniej robakow itp), z 4 porami roku w skladzie: zima, ciepla wiosna, sloneczne, ale nie ukropowe lato, zlota polska jesien.
Raj bylby z Dziadkami i Mama i paroma innymi osobami, ktorych mi brakuje.
Dlugo by pisac, w kazdym razie nie wyspy:)
_________
A jakie sa Twoje parametry raju?
Po pierwsze to chyba mieszkamy w ulu. Ciagle w ktoryms oknie brzeczy pszczola, ktora zupelnie koniecznie chce przeleciec przez szybe za zewnatrz. Kazdego dnia wypuszczam kilka takich bojownic, zeby chwile pozniej znalezc kolejna kandydatke do pomocy.
Ksiezniczka spi. Byla dzis szczepiona przeciwko WZW A (mysle, ma zalegle 3 szczepienia i chyba to wlasnie to bylo dzisiaj), zniosla szczepienie w miare dzielnie a teraz odpoczywa.
Chcialam usnac obok niej, ale jak dla mnie to za goraco na takie ekscesy.
Boski wyjechal do Budapesztu. Kolezanka, ktora miala przyjsc nie dotrze, wiec czeka nas przyjemny wieczor we dwojke.
I znowu pszczola…
Pisalam sobie niedawno z kolezanka z mojej pierwszej pracy. Ma 2 dzieci (5 i 2,5 roku) i meza. Pisalysmy wieczorem a Gosia jeszcze nie spala, co zdziwilo moja kolezanke. Stwierdzila, ze ona dzieciom nie pozwala na takie fanaberie, musza chodzic spac wczesnie.
Zadalam tradycyjne pytanie; – o ktorej wstaja?
ona: – przed 6, ale to dobrze, bo trzeba nam do roboty! (nie jest rolnikiem, ale doradca podatkowym)
ja: – a Ty juz pracujesz?
ona: – nie, ale maz wstaje do pracy i ktos mu musi zrobic sniadanie.
O zesz! Chyba jednak skocze na kolanach do Czestochowy, ze Boski zamiast nas obudzic rano to stara sie byc cicho zebysmy mogly pospac z Kolezanka do tej 9.
____
jeszcze jedna dobra wiadomosc: doktorka powiedziala, ze mloda moze spokojnie jeszcze rok miec 11kg, jesli tylko rosnie w gore to nie ma problemu. A rosnie.