41%

Najgorsza rzecza, jaka spotyka mnie w pracy, to swiadomosc, ze biore udzial w nierealnym projekcie. Ktos mysli sobie, ze uda sie zasadziec gruszki na wierzbie a reszta kiwa glowami na znak akceptacji. Tak tak… gruszki beda bardzo smaczne.

Wiem, ze pomysl na firme, ktory aktualnie realizujemy nie jest i nie moze byc szalenie zyskowy, poniewaz zaden podobny tez nie jest. Albo inaczej. Prawdopodobnie w czasoprzestrzeni jest jeszcze miejsce na nowy Google, niestety ja go nie wymysle, nie jestem tak innowacyjnym umyslem. I nie wiem jak to w drodze pokojowej wytlumaczyc wlascicielom firmy.

Jesli potrzebuja kogos kto zrobi porzadek, wprowadzi procesy, wymieni ludzi, ktorym sie nie chce pracowac… wtedy jestem wlasciwym czlowiekiem na odpowiednim miejscu. Ale jesli ktos chce wizjonera…to chyba jednak sie nie sprawdze…

I szlak mnie trafia. Nie lubie nie robic dobrze swojej pracy. Pracy, ktorej sie ode mnie oczekuje.

Mam conajmniej 2 propozycje zmiany miejsca. Jedna w dobrej firmie, druga w sredniej. Niestety wiem, ze i w tamtych firmach sa na progu niespecjalnie pozytywnych zmian. Swietna nazwa ale i z daleka widac, ze ludzie sie tam nie lubia. Plus… nie wiem czy i kiedy pojade do Bratyslawy.

mam swiadomosc, ze zycie to nie praca… ale praca to conajmniej 41% dnia. I troche bez sensu spedzic je rowni pochylej…a troche tak sie czuje.

BONUS DLA WIERNYCH CZYTELNIKOW


czy Praga nie jest piekna?


zdaje sobie sprawe, ze w charakterze ksiezniczki goscinne wystepy mialam tylko raz w zyciu… dlatego ta glupawka:)


i na powaznie…


ponoc tort byl dobry… w cukierni powiedzialam, ze sredni, bo mi Pan Boski kazal.
Chyba juz tam nie powinnam chodzic 🙂

Jutro za kare jade w gory. Pan Boski zakomenderowal wyjazd w Alpy i jesli nie przyjdzie gradobicie, pewnie bede musiala wyruszyc. Jak ja nie cierpie Smerfow!!!

Do przeczytania w poniedzialek!

AGRADABLA + PAN BOSKI = WM


Pan Boski postanowil anulowac malzenstwo… odjechal z dokumentami na delegacje i w poniedzialek czekaja nas sceny dantejskie, zeby nam te papiery wzieli… juz sie boje!

Pozytywny jest fakt, ze nasz slub koscielny przebiegl bez komplikacji… a zdjecia sa piekne. Oto kilka z nich:)


Agradabla i Pan Boski… romantycznie…

A ja myslalam, ze bylo slonecznie…


Agradabla przed domem…


i znowu ja…


A to My… Pani Krolikowska jakby z boczku…

Wystarczy?

AGRADABLA BOSKA WPIS NR1

Stalo sie. W sobote, chwile po 16 stanelismy na slubnym kobiercu.
Zdjec jest chyba tysiac i bardzo duzo ladnych. Jutro postaram sie wkleic cos ciekawego 🙂

Pan Boski stwierdzil, ze bylo to najlepszy slub i wesele w jakim bral udzial. A i mnie sie podobalo. Ksiadz byl the best – bardzo sie staral mowic po czesku.

Humory gosciom dopisaly, wglupiali sie razem z nami. I nie marudzili, ze droga do knajpy weselnej byla daleka, ani, ze w czasie przemowien "ojcow rodzin" malo co nie umarli z pragnienia.

Dostalismy fure prezentow na przyklad… 5000 CZK… w monetach 1 koronowych. wyprawe (poduchy, pierzyne, obrusy itd), rysunki, ksiazki, naczynia i fondue – w formie skondensowanej do systemy 01.

Wszystkim, ktorzy przyszli lub mysleli o nas bardzo dziekujemy. Zwlaszcza tym, ktorzy podrozowali lata swietlne, zeby sie do nas z dalekiego kraju dostac. Zdjecia jutro:) (ale trzymam w napieciu co?:)

SOLTERA=PANNA

Wyglada na to, ze w najblizsza sobote powinnam zmienic nazwe blogu. Jest szansa, ze nazwa Soltera stanie sie dosyc nieaktualna. Stane sie Casada czyli mezatka.

Tylko czy w srodku mnie, po nieomal szesciu latach z tym panem nastanie jakas zmiana?

Nie wiem. Zobaczymy. W kazdym razie o obowiazku zmiany nazwy wiem. Ale sie mi nie chce.

Stresu nadal brak. Moze jutro.

Acha! jak w sobote bedzie padalo, to solidarnie bedziemy udawac, ze to na szczescie! Wezcie parasole!

POZWOLENIE MAM, NO TO W TANY!

Od 6:30 warowalismy z Panem Boskim pod wydzialem dla obcokrajowcow. Pozwolenie zostalo wydane, po znajomosci z "expres" karteczka, o 8:04. Teraz jeszcze zaniesc je do urzedu miasta, potem do ksiedza i szanse na pomyslny przebieg przedsiewziecia znacznie wzrosna.

Bylam sie malowac. Ze zdzwieniem stwierdzam, ze mnie to nie powalilo. Po prostu nie mam zdania. Zaczynam wiec myslec, ze nie ma sensu. Taki kartofelek jestem jaka wyrosne, taka bede. Chyba, ze mnie siostra przekona, ze jednak musi byc inaczej.

Wieczorem powinnam isc na "raut", zeby bylo jasne, ze "bywam". Hmmm…. jakas zmiane poprosze, ja sie nadaje na kierownika produkcji nie na bywalca! 🙂

ZA ZABOJSTWO POLICJANTA TO ILE?

A za caly wydzial?

Od slubnego kobierca dzieli mnie "potwierdzenie o legalnosci pobytu". Mam juz dokumenty koscielne, mam pozwolenie z polskiego urzedu, mam druczki z urzedu miasta, mam rowniez pobyt staly ALE ciagle i nagle nie wiadomo czy jestem tutaj legalnie??!!!

Potwierdzenie jest wazne 7 dni. Wiec dzisiaj mialam pierwsza okazje je uzyskac.

Najpierw pojechalam w zle miejsce. Policja sie przeprowadzila a ja uswiadomilam sobie ten fakt dopiero po przyjezdzie na miejsce. Ok, pojechalam do tego wlasciwego. Bylam tam o 8:15 (otwieraja o 7:30) ale juz jakis czas numerkow nie wydawali, w kazdym razie nie obywatelom E.U.

Pobralam numerek do "wydawania dokumentow". Wiem, ze chodzi o wydawanie pozwolenia na pobyt itp, ale raz kozie smierc. Ja potrzebuje dokument!

Czekalam godzine, sytuacja w sprawie "obywateli EU" sie nie zmieniala.

Poszlam do okienka z "wydawaniem dokumentow" i kazalam sobie wydac ten moj.
A pani… ze to nie to okiento oni tam wydaja inne dokumenty.
Ja: "a jak by pani nazwala to o co wnioskuje ja?"
Ona: "dokument, ale to jest inny dokument" ,
Ja: "a pani ma wydawac co?"
… a ona: "no dokumenty"
Ja: "to ja poprosze!!!"
Ona: ze to inne dokumenty i ze mam czekac na tych "obywateli EU".

Tlumacze jak dziecku, ze nie wydaja numerkow juz od rana, a ja czasem musze chodzic do pracy. Jej jest przykro, ale…

Kazalam sobie przyprowadzic przelozona. Przelozona nie przyszla, ALE dostalam karteczke, ze swoje pozwolenie dostane jutro o 7:00 bez kolejki. Ubranie typu mundurek, ton nie znoszacy przepisu i drukowane DYREKTOR na druczku zadzialaly.

No zobaczymy. W kazdym razie jest nadzieja, ze za maz wyjde, jednak.

Z innej beczki: Sukienka odebrana… piekna! a welon najpiekniejszy. I tej wersji bede sie trzymac.

KONCOWE ODLICZANIE

Nie wiem, czy tak zupelnie koncowe, ale lecimy w tym kierunku. Zaplacilismy za organiste i za plebana. Plebanowi (samemu) dalismy 2000 CZK (czyli jakies 260 PLN), AW mowi, ze to malo. No ja nie mam pojecia czy to malo za powiedzmy 4h pracy (jesli wezmiemy pod uwage nauki malzeniskie). Tyle sugerowal organista, tyle dalismy.

Organista jest bardzo smieszny.
Przysiege bedziemy mowic kazdy w swoim jezyku, czyli ja po polsku, Pan Boski po czesku. Bez mikrofonow, wiec jak ktos sie cieszyl, ze nam glos zaniknie, to bedzie zawiedziony. Choc z drugiej strony, kosciol jest stary akustyke ma swietna, wiec nie widze powodow, zeby nas nie bylo slychac.

Dzisiaj powinnam isc 4 raz do solarium. Takie "kobiece przyjemnosci" sa mi doskonale obce. Ciagle sie wstydze. Isc, nie isc?

Jutro proba fryzury. dzieci sie w pracy ubawia jak przyjde z wielkim kokiem.
Rowniez jutro wyrusze w nocna droge pociagiem do Polski w celu pobrania sukni slubnej. Wzniescie modly, zeby jednak byla uszyta i do tego na mnie.

XXX
Zdarzylo Wam sie kiedys zapraszac gosci do auta? Mnie owszem. Siedzialysmy wczoraj z AW przed blokiem. AW ubrana w sukienke (b.ladna, nawiasem mowiac) jak z Bawarii a ja w sukni za 10$ w stylu lat 60.

Druga czesc naszego spotkania przebiegla na tarasie… przy czym drzwi do domu byly zamkniete, bo zapomnialam wziac karte i wejscie do domu byloby skomplikowane.

WYSCHNIECIE SZARYCH KOMOREK

Melduje, ze wiem co mi sie stalo. Caly dzien jestem skolowana. Usypiam.
Bylam teraz na jakiejs naradzie i plataly mi sie slowa. Serio, nie wiedzialam o czym mowie. I w koncu na to wpadlam. Za malo pije!
Nie nie jest mi cieplo. 30C to dla mnie raczej przyjemna niz goraca temperatura, ale dla szaych komorek to najwyrazniej za malo.
Wyskoczylam, dotankowalam i od razu sie zrobilo lepiej.
Takze jaskolki, jesli nie wiecie co sie z Wami dzieje, to znaczy, ze brakuje Wam picia.

To juz ostatni wpis w moim naplodniejszym blogowym dniu. Houk!