ZA TUWIMEM

"Za tych, ktorzy wracaja z bijacym sercem do domu, za tych, co sie smierci boja… modle sie Boze zarliwie"

Przeczytalam dzisiaj w jakiejs gazecie starej i zachwycilo mnie to. Ja sie modle za tych co sie boja, generalnie. Szczescie to chyba rzeczywiscie moment kiedy czlowiek sie nie boi, ale nie z wyczerpania, ale dlatego, ze w danym momencie nie ma realnego poczucia niebezpieczenstwa.  (czyli nie: Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna. Cz. M.)

To tylko tak filozoficznie, nie w zwiazku z planowanymi katastrofami w pracy, nawiasem mowiac przesunietymi na poniedzialek.

KATASTROFA – odslona kolejna

Powtorka z
rozrywki. Jak przed wielu laty szef zadzwonil, ze chce mnie widziec jeszcze
przed praca. Wiedzialam w jakim celu. Chcial napomknac co sie dzieje. Na
powiedzenie calosci nie ma odwagi. Przyszlam, powiedzialam, ze nie mniej wiecej
wiem i ze juz jest chyba za pozno. Na pewno, to tez wiem, ale oszczedzilam mu
tego do jutra. Jesli nic sie nie zmieni, w co bardzo watpie, jutro nastanie akt
ostatni – detronizacja. Czy jest mi go zal? Tak, bo ciagle nie rozumie dlaczego
historia sie powtarza. Nie, bo znowu jestem wciagnieta w polityczne spory,
ktorych bardzo nie lubie, a za ktore na pewno w jakims stopniu zaplace.

————————————————–

Poza tym
jest nowe mieszkanie na oku, tym razem nie tylko Pan Boski podlegl euforii.
Napisze tylko wady:


jest
na paterze


nie
ma balkonu, bo jest na parterze


jeden
pokoj ma male okno

Koniec wad.
O zaletach nie bede pisac, jest ich duzo. Taki juz dom by z tego mieszkania
mogl potencialnie byc i nie byloby problemow ze zmieszczeniem ksiazek w duzym
pokoju. Ps ps mialam nie pisac. Juz milcze!

A JA LECE!

Wieczorem
zadzwonil Oliver i…poinformowal mnie, ze jesli nie mam jakichs zupelnie ekstremalnie
waznych planow, to w przyszlym tygodniu spedze weekend we… Frankfurcie. Bo on
wlasnie rezerwuje dla mnie bilet. No wiec lece, do Frankfurtu, na weekend. Pan
Boski napomknal, ze on by w sumie tez mogl sobie kupic bilet, nawet sam, ale
potem stwierdzil, ze biorac pod uwage fakt, ze Oliver jest szczesliwie
zakochany a on musi pomoc rodzicom moge leciec. A ja leeecccee!

W POSZUKIWANIU STRACONEGO CZASU

Tamto
mieszkanie sprzedane, nastepnym juz Cie nie bede meczyc. Strasznie nudne musze
byc takie wpisy z codziennosci. Pracy duzo, dzien krotki i jak juz znajdzie sie
czas na przemyslenia to go zazwyczaj wesolo zabije ta czy inna czynnoscia
pospolita.

Zmienily mi
sie tematy. Z blizej nieznanych przyczyn Pan Boski pozostaje w fazie heroicznej
II (to S. mnie nauczyla takiego okreslenia) – co przejawia sie spora doza
tolerancji dla mojego balaganiarstwa a mnie w zasadzie to do szczescia
wystarczy. Nie moge na niego narzekac (chwilowo) nie bedac niesprawiedliwa. Pozostaja
wiec te szalone mieszkaniowe plany i praca. II etap detronizacji szefa zaczal
sie wczoraj ok. 17:30. Zobaczymy jakie beda konsekwencje. Z pewna taka niesmialoscia
patrze w zawodowa przyszlosc. Wstyd powiedziec, ale wszystko co zaprzata mi
glowe to: przyjazd Matyldy z Tata, Pan Boski, poszukiwania mieszkania i praca.
Takie mam ograniczone zycie. Moze jutro bedzie lepiej
🙂

JAKA PIEKNA KATASTROFA

Nie wiem,
czy jest jeszcze jakas szansa na uratowanie (sie) szefa.

Birac pod uwage, ze w
kazdej wojnie sa straty w ludziach i sprzecie, kto wie czy nie dostane
rykoszetem. Ale gdyby nawet jest plan B: zaczac sie w koncu zajmowac
doktoratem. Najwyzszy czas!

Nowa
gwiazda naszych mieszkaniowych poszukiwan wyglada nastepujaco:
http://www.exconvillage.cz/katlisty/g_1_401.pdf

Jezeli okna
sa rozmieszczone tak jak mysle i jesli uda nam sie przescignac potencialnych
konkurentow, to bierzemy. Ja wiem, nowe a mialo byc stare… ale te stare to
jakies drogie a to nowe jest nie- tak-znowu-drogie, wiec trzemaj kciuki! Jesli nie, to stare:)

W czasie
weekendu zapomnialam o kloptach w pracy. Bylismy w gorach na urodzinach Pana
Boskiego (dostal ogromny karton lekow na prostate:))))). W sobote, po
przyjezdzie, spiaczka i kolezanki. W niedziele znowu kolezanki (Pan Boski w tym czasie
zostawal pletwonurkiem).

Katastrofa
bedzie miala miejsce dzisiaj lub jutro, sama nie wiem. Tak czy inaczej wybieram
sie na szkolenie dotyczace hipotek a potem ogladac jakiegos wczesniejszego
faworyta. No chyba zeby sie dzialo. W takim wypadku zostalabym na placu boju.

A o wojnie, bardziej szczegolowo,
napisze wiecej a nastepnym odcinku…

 

W DOMU WARIATOW


Dwie wiadomosci:
1. ta moja praca to jakis wielki przekret. Dzisiaj oglosilam strajk. Jakies wojny wplywow, jakies dziwne kombinacje. Obiecanki cacanki i wielkie klamstwo. Jaka ja jestem madra ze mnie nie skusil ten zarzad… a z rady sie wycofam. Juhuuu. Boze, do czego ja znowu wdepnelam? Ja tylko chce normalnie pracowac!
Wczoraj tlumaczylam symultanicznie ze slowackiego na angielski. Mam duzo ukrytych talentow (tak gleboko, ze sama o nich nie wiem).
Oczekuje propozycji.

2. Mamy nowy pomysl na mieszkanie. Kupic mieszkanie w juz postawionym nowym domu na przeciwko nas.
Mozliwosci sa dwie:
http://www.rubeska.cz/prehled.php?dum=&what=0
Jakby link nie dzialal trzeba wejsc na "katalog bytu" i kliknac to co sie da kliknac pod obrazkami.
Mozliwosci sa dwie.
To wieksze i tansze mieszkanie ma w 2 pokojach okna na polnoc. Ale jest wieksze i nie wiem czy nie lepiej rozlozone.
To mniejsze (ale tez nie ulomek 72m + 18 taras) ma 2 okna na poludnie a jedno na polnoc.
Kuchnia w cenie, parkiety itd.
Wykonczenie piekne. Mieszkam w domu vis a vi nadrozowalam budowe…
W przyszlym tygodniu pojdziemy zobaczyc srodek.

Jakbys mial/a czas prosze o glosowanie 🙂 (z moja iloscia wpisow to bedzie tak do 2 glosow, ale zawsze)
Boze, ale syf z ta praca!

DOMEK NIE

bylo tam zbyt wiele do zrobienia, zeby sie go oplacalo kupic. Mozna by tam bylo mieszkac, fasada ladna, ale zeby to byla lux-torpeda to nie… No i malutki w srodku.
Tak wiec… szukamy dalej:)

A MOZE DOMEK?

Znalazlam
domek w takiej samej cenie jak tamto mieszkanie. Kolega z pracy powiedzial, ze
obok niego cos sie sprzedaje i rzeczywiscie znalezlismy oferte www.

Wieczorem
pomknelismy poogladac. Szukamy szukamy, nic. Dzwonie do kolegi:

       
Gdzie
ten domek?

       
A
na jakiej ma byc ulicy, bo tam sa dwie kolonie?

       
Nie
wiem, jakichs malych ludzikow…

       
Aaaa
Planu dwuletniego!

       
Taaak,
Planu dwuletniego, mowilam, ze malych ludzikow 🙂

Dobrze, ze
kolega jest genialny, bo bysmy tam chodzili jeszcze dzisiaj.

Domek to
nie domek, ale rzedowka. Na parterze ma kuchnie, lazienke, duzy pokoj i schody
na gore, na pierwszym pietrze 2 syplialnie i garderobe, na poddaszu – 35m
pokoj. Do domku przynalezy rowniez ogrodecek – 100m (cala dzialka 170m),
wlacznie z dwoma ogromnymi drzewami
🙂 Niestety ten rzad domkow jest
najbardziej zaniedbany, ale dzieki temu mozliwa jest tak niska cena. Wygladaja
jak domki dla krasnoludkow. Wada domku jest to, ze do kwietnia pozostaje
spoldzielczy, co oznacza, ze nie bardzo da sie na niego dostac hipoteke. Trzeba
by bylo dac pod zastaw “domek wiejski” rodzicow P. Boskiego. Slabizna. No i nie
wiadomo czy by sie zgodzili.

Wynik:
wszystkie poprzednie mieszkanka spadaja ze stolu. Idziemy ogladac domek. Aaaa
zapomnialam dodac, ze domek znajduje sie niedaleko stacji metra Strasnicka,
obok jest sklep, park i generalnie miasto, tyle, ze oddzielone od domku rzedem
starych budynkow. Jedziemy o 13:00. Zdam sprawozdanie.

CLAUDIO, pisze do Ciebie ten list, bo…

Mieszkanie
ktore mamy na oku jest oddalone ok. 15 minut od tego w ktorym mieszkamy teraz.
Ma 95m2 (pytanie z czy bez balkonow), garaz, piwnice i ogrodek przed domem. Cztery
pokoje z kuchnia, przynajmniej tak twierdzi ogloszenie. Wczoraj przegladalismy
okolice.

Niniejszym
pisze do Claudi, celem zasiegniecia opinii. Co za a co przeciw na
dzisiaj:

ZA:


w
calym, ceglanym budynku sa zaledwie 4 mieszkania


miec
garaz i piwnice w Pradze to nie znowu taka oczywista kwestia


niski
bydyneczek, przylepiony do 3 podobnych jest zlokalizowany w dzielnicy willowej
(domki ladne, ale raczej zaniedbane)


ogrodek
domu graniczy z ogrodkiem przedszkola


cala
dzielnica jest miejska, ale pelna zieleni (przynajmniej teraz w lecie,
zapraszam do obejrzenia zalaczonego obrazku:
(http://www.mapy.cz/?query=pod%20krocinkou%2042&portWidth=1058&portHeight=713&zoom=5&mapType=base&centerX=135549861&centerY=134989697#centerX=133281792@centerY=136054784@typ=ophoto@zoom=16@vizType=none@vizIds=none)


mieszkanie
ma 4 pokoje


kuchnia
jest wyposazona tak ze z 5 lat nie trzeba nic robic: czytaj nie powala tak
zupelnie, ale jest nowa)


mieszkanie
ma wlasne ogrzewanie


klatka
na prawde swieci czystoscia


tuz
obok wybudowali i buduja jeszcze nowe budynki w stylu rezydencyjnym, tak wiec
dzielnica raczej bedzie sie rozwijala (budynkow nie ma jeszcze na zdjeciu)


jest
tam bardzo spokojnie (wylaczajac budowe 200m dalek


pierwsze
pietro z 2


PRZECIW:


do
metra idzie sie ok. 15 minut szybkim
krokiem (za rok bedzie nowa stacja w odleglosci ok. 10 minut)


wlasciwie
trudno tam mieszkac bez auta… do sklepu idzie sie ok 10 minut (czytaj jak
zapomnisz kupic bulki, to porazka)


nie
bylam w srodku, ale okna nie wydaja sie male (zwlaszcza jeden pokoj ma malutkie
okno + okno balkonowe) + balkony sa wewnetrzne !!!. Choc tylko to kuchenne jest
na polnocno – wschodnie a reszta jakies rozsadne


podroz
do pracy zamiast 45minut zajmowalaby mi godzine… (a to nie wiem gdzie sie firma
przeprowadzi po 31.12)


do
lekarza, a wlasciwie czegokolwiek idzie sie min. te 15 – 20 minut (nadmienie,
ze teraz mam wszystko tak do 5 minut, metro ok. 2 minut od domu)


oczywiscie
nie jest to tanie mieszkanie… tyle, ze uwzgledniajac garaz…

Dzis o 15:30
(Pan Boski umie wybrac godzine, ktora bedzie mnie kosztowala dodatkowe dwie
godziny w metrze!!! “on nie pomysal, ze bede musiala wrocic do pracy”) idziemy
ogladac srodek.

Wczoraj nie
padalam na twarz, wiec byl lekko zawiedziony i choc bardzo sie, zeby nie staral
to jednak troche sie mu ten nosanek krecil. Oczywiscie musial skrytykowac
mieszkanie w ktorym jestesmy teraz. Lazienke mamy ponoc beznadziejna. No tak! Wanna
170cm, 2 umywalki i miejsce jak w mniejszej sali balowej to rzeczywiscie syf. Ale
tego komentowac nie bede.

Tak wiec Claudio, jakies opinie?

MEZCLAR – czyli ogloszenia drobne…

  1. Moj Chlopak sie ozenil. Siostra
    byla, widziala. No coz. Klamka zapadla, kobylka u plotu. Niech mu peta
    lekkie beda (ale mieszam, to wynik szoku:))))
  2. Pan Boski ma faze na
    mieszkanie. Po wielu dniach spedzonych na
    wymyslaniu miejsca docelowego naszych wakacyjnych podrozy teraz wpadl w
    amok poszukiwania mieszkania. No zobaczymy jak dlugo wytrzyma w euforii.
  3. Nie musialam jechac do
    Bratyslawy dzisiejszego ranka… Dowiedzialam sie o tym wczoraj o 22:30. Milo ze strony szefa. W czwartek jade.
  4. Wczoraj przejadlam sie do
    pekniecia, nieomal. Efekt: przed usnieciem ograniczona zdolnosc poruszania
    czymkolwiek, poza klapaczka, w nocy – koszmary. Nie przejadajcie sie, nie
    warto…