STOP! BEDZIE GORZEJ!

hmmm takze po raz drugi… bo blox wariuje.
Wpis bedzie krotki, bo nie wiem czy blox zechce go zaakceptowac?:)

Ogloszenie: Nie zamierzam sie rozwodzic ani wic w najblizszych kilku miesiacach. Bardzo sobie cenie rady kolezanek i ciesze sie, ze mowia ze mna otwarcie, ale mam swoja glowe i z radoscia z niej korzystam. Panu Boskiemu daleko jest do idealu, zwlaszcza, ze pracuje teraz w "niezwykle przyjaznym srodowisku" kolegow Slowakow, ale niewielu poznalam ludzi, ktorzy bledow nie popelniaja. Ja bedac na miejscu wielu kolezanek tez bym nie wychodzila za maz i one rowniez nie maja mi tego za zle.

Chwilowo przestane marudzic, zebyscie sie o mnie nie martwili. Skupie sie na zdjeciach albo cos:). W porownaniu z poczatkami w Pradze jest cudownie:)

TOWARZYSTWO WZAJEMNEGO DOBIJANIA

Towarzystwo ma bardzo niewyszukany sklad: ja i ja. I jeszcze czasem ja + goscinne (acz dobijajace) wystepy Pana Boskiego.

Wstalam o 8:40 (dzis troche pozniej, bo PB niemilosiernie chrapal), zapakowalam zmywarke, wykapalam sie, wyszorowalam prysznic, posprzatalam lozko itd itd.
Potem przyszlam gapic sie na internet.
Poogladalam rozne programy MBA i doszlam do wniosku, ze jestem za cienka zeby dac sobie rade. Czyli zalamka.

Przejrzalam katalog biblioteki szkolnej i tak mnie znudzil, ze moja motywacja nie przymknela na bialym koniu, zeby mnie jednak uchornic przed sama soba. Kolejna porazka.

Pogadalam przez skypa z moim starym madrym Szefem, ktory ladnie mi wytlumaczyl, ze zmiany ktorymi przychodze w naturalny sposob oznaczaja niepokoj. Tak tak powiedzialam, bo wiem, ze ma racje i nadal jestem bliska poszukiwania wlasciwego dla mnie domu wariatow.

W zasadzie chodzi o to, ze czuje sie jakbym byla tutaj tylko przejazdem. Kupilam kwiatki, wszedzie jest ladnie. I przed soba i swiatem udaje, ze akceptuje sytuacje, ale jednak czegos (??!!) mi bardzo (ku-va strasznie) brakuje.

Jest mi dobrze jak jestem sama, ale czasem mam taka wielka potrzebe, zeby ktos przyszedl i zatulil mnie na smierc (PB odpada, ze wzgledu na chorobe kregoslupa jest umiarkowanie tulliwy) a najlepiej powiedzial: Kochana tutaj masz projekt, musisz uratowac swiat za 3 tygodnie. No i ja bym poleciala…

Moja lewa polkula apeluje do calej reszty mnie zebym natychmiast rzucila sie w wir dowolnie debilnej pracy, bo tylko praca daje szczescie. Ore et labore.

Praktywczna czesc mnie mowi: nie wykonuj nieskoordynowanych ruchow. Wszystko zawsze dobrze sie konczy, ciesz sie wolnoscia.

Prawa polkula marzy o wielkiej przygodzie. Ktora jak wykazuja dane empiryczne (badania przeprowadzone na agradablach, sztuk 1) zawsze predzej czy pozniej przychodzi (zwykle pozniej, niestety).

Dobre kolezanki mowia: zrob sobie dzidziusia. Stara jestes, juz czas. A ja nie chce zostac mama z nudow i braku pomyslu na co dalej (o co podejrzewam wiele z moich znajomych, ale pss)

Inne dobre kolezanki mowia: rozwiedz sie. Nie masz dziecka to zrob cos z soba, Pan Boski to dran. A ja sobie mysle, ze to rozwiazanie zaliczane do dzialu: nieskkordynowanych, ktore zwykle nie wychodza mi na dobre.

Tu i tam do rozmowy wlacza sie Pan Boski, jak to facet, z szeregiem dobrych rad, ktore maja jedna wade: badz sa wygodne dla niego nie dla mnie i/lub wymagaja zeby pewne decyzje byly juz podjete. A one nie sa, bo gdyby byly Panie Boski Mily, to ja bym sie z radoscia zajela realizacja i biegala po laczce jak przeadrenalinowany jelen.

Tak wiec trwam. Siedze w palacu pod chmurkami i odliczam dni do dnia, ktorego daty nieznam kiedy znowu pofrune.
Bo ja czasem latam. Nie pisalam? Fruwam jak mam wrazenie, ze robie cos co ma sens. Jak mysle, ze moja obecnosc "makes a difference".

Z moim aktualnym stanem duszy nie jestem za cienka tylko do gotowania. o lataniu nie ma mowy. Wiec ide gotowac minestrone.

ROSLINKI I KOT

Po zlozeniu odpowiedniej samokrytyki przez Pana Boskiego pozwolilam sie wyciagnac na wycieczke na Palawe (poludnie Czech). Nie moge powiedziec, zeby po ostatnich wyprawach sama Palawa rzucila mnie na kolana, dlatego skupilam sie na fotografowaniu roslinek i kota. Oto kilka zdjec (kilka, zeby nie meczyc… przywiozlam 122, jak zwykle:)

CUD NIEPAMIECI (Sojka)

Boze ile lat temu sluchalam tej piosenki po raz pierwszy. Ile razy mi pomogla mysl o tym, ze wszystko przemija, zapomina sie to najgorsze i niestety czesto to najlepsze.

Siedze przy komputerze, bo po raz 1726 Pan Boski zjebal mnie bo nie wykonalam polecenia. Rozkaz byl prosty, po obiedzie mam posprzatac razem z nim. Gdyby zaczal sprzatac to bym mu pomogla, ale po Dziadku Stachu odziedziczylam fanatyczna wrecz niechec do spelniania rozkazow. Nie znosze jak ktos mi mowi co mam robic. I kiedy mam to robic. Nie znosze, nie nawidze i nie bede, za zadna cene.

Jak powiedzialam, ze nie, okazalo sie… no co sie moglo okazac? ze jestem smierdzacym leniem. Bo ja nie chodze do pracy a on owszem. Ze obiad sie sam nie zrobil? Ze mieszkanie nie posprzatalo? Pranie nie wypralo? No moze nie samo, ale on byl w pracy a ja caly dzien tutaj, wiec jestem smierdzacym leniem.

Dlaczego tak trudno zrozumiec, ze zrezygnowanie z pracy, pomimo wszystkich okolicznosci nie bylo dla mnie latwe? Ze bylam, pomimo wszystkich bledow, cholernie dobra w tym co robilam a ludzie mnie lubili. I odeszlam miedzy innymi dla niego. Ze nie chce mi sie walczyc o pozycje dla odmiany na Slowacji bo On robi kariere. Nie chce mi sie nieustanie bronic, przed nim i wlasnymi myslami.

Jesli to jakas tajemnica to ja napisze duzymi literami: NIE JESTEM IDEALNA. JESTEM LENIWA. JESTEM BALAGANIARZEM mam jeszcze fure innych wad ale pro Boha chyba mimo wszystko zasluguje na szacunek. Nie chce mi sie ciagle nieustannie udawadniac ze nie jestem najgorsza. I ze walcze o swoje nie dlatego, ze bede miala okres albo jestem wariatka, mimo iz miewam okresy i bywam wariatka.  Nie mogl by mnie ktos kochac taka jaka jestem? Taka zla? Takiego smierdzacego lenia, prosze….

ZMARL GUSTAW HOLOUBEK

W Bratyslawie, odcieta od codziennych widomosci, jakos tak przez przypadek, dzisiaj, dowiedzialam sie, ze 6 marca umarl Gustaw Holoubek. W pierwszym odruchu zaczelam nerowowo poszukiwac bardziej szczegolowych informacji. Dlaczego? No dlaczego umarl? przeciez nie mogl ot tak, na zlosc, przestac zyc? Odszedl kolejny dobry czlowiek. Taki ktos kto zawsze byl i byl i jakos tak mial byc a nagle umarl.

Najbardziej zapadl mi w pamiec serial "Krolewskie sny" z jego udzialem. No bo niby kto moglby byc Krolem jesli nie Gustaw Holoubek? Umarl Krol… jakos nie widze nowego…

ZAGADKI WC

sa rzeczy na niebie i ziemi, ktorych nigdy nie zrozumiem.

Na przyklad: co te baby robia tak dlugo w kiblu? Facet wejdzie, wysika sie, wyjdzie, czas ok: 1,5-2 min. Baba wejedzie, potem nastepuje dziura w czasoprzestrzeni, za 7 min – wyjdzie. Zastanawialam sie nad tym faktem posikujac sie w majty przed drzwiami 3 zamknietych (pelnych) kibli w Bibliotece Narodowej w Pradze. Bylo blisko. Nie wiem co te panny tam wyrabialy???!!!

Czeska WC zagadka jest nastepujaca: dlaczego tutaj nikt nie zapuka zanim z impetem wtargnie do kibla wypelnionego inna osoba? Przyznaje, ze zabralo mi pare lat zanim nauczylam sie systematycznego barykadowania drzwi. A trzeba sie zamykac, bardzo dokladnie bo Czeszki to kobitki typu "miod i mleko".

Zagadka nr. 3 –  swiatowa: dlaczego zwykle meskie toalety maja tyle samo "oczek" co damskie, pomimo iz wiadowo, ze faceci zalatwiaja sprawe conajmniej 3 razy szybciej? Ktos w koncu powinien sie nad tym zastanowic!Na lotnisku, w restauracjach, na stacjach benzynowych zawsze baby tworza debilne kolejki a faceci siup i po sprawie. Tylko ja to rejestruje?

Siedze w Biblitece Narodowej (najpiekniejsza na swiecie, mysle, ze spokojnie dalo by sie tu krecic jadalnie z Harego Pottera) i ogladam historyczne ksiazki do geografii w poszukiwaniu zrodel wiedzy o Polsce i palma jak widac lekko odbija.
Jeszcze 3 sztuki i lece do urzedu pracy. Ha! bezrobotna jestem 🙂

Z KAWIARENKI

Wycieczka… hmm. No to nie jest latwo w paru slowach opisac tak intensywne przezycia. A dlugi weekend z tesciami to niewatpliwie wyzwanie.

Zaczne wiec od strony formalniej.

Trasa:

dzien 1
Wenecja
Pierwsza i 3 noc spalismy w najpieknejszym na swiecie B&B. Goraco polecam. Przepiekny, przeczysty, przesympatyczny, swietnie polozony. Jak na zdjeciach.
Bomba! http://www.casamartini.it/

dzien 2
Bolonia, Florencja
tutaj rownies spalismy w ladnym hostelu, ale juz nie tak powalajaco cudownym jak w Wenecji

dzien 3
Modena, Padwa, Werona

dzien 4
Wenecja

Czy to za malo czasu, zeby zobaczyc tyle miast? zalezy od punktu widzenia. Jak juz wielokrotnie wspominalam nie jestem typem turysty, ktory godzinami sleczy nad przewodnikami, zeby dokladnie wiedziec kto kiedy i dlaczego.  Lubie wrazenia. Lubie chodzic jak ciele, gubic sie, gapic sie na wszystko co mnie otacza i wybierac gdzie jeszcze wroce.
A przede wszystkim w tej konkretnej sytuacji moi tesciowie uwazaja, ze dysponuje podobna iloscia wiadomosci co encyklopedia powrzechna 8 tomowa, wiec gdybym dala im choc cien szansy zamiast ograniczyc sie do wskazania "charakterystycznego dla stylu biforium" musialabym znac rowniez autora tynku na scianie, a to ja zupelnie serio nie.

Tesciowie… zawsze psiocze na Mame Pana Boskiego… ale po tym 4 dniowym doswiadczeniu musze urbi et urbi oglosic, ze to swieta kobita.

Tesciu jak jest zdenerwowany (albo choc ma okazje) GADA. Chce podkreslic, ze  mowi NIEUSTANNIE. Powtarza te same zdanie, opowiadania, 10 razy wraca do juz opowiedzianych sytuacji albo wlasnymi slowami opowiada co wlasnie widzimy!!!!. Do tego gada… w jezykach obcych. Gdyby sie chlop ograniczyl do mowienia po angielsku ( z zasady uzywa wszystkich czasow jednoczesnie, wiec sluchacz musi sie maksymalnie skupic, zeby sie dowiedziec do autor chcial powiedziec), ale nie… jak go biedny np. Wloch nie rozumie (bo np. zna tylko wloski!) to Tesciu zaczyna mieszac angielski i niemiecki (ktory zna tak dobrze jak ja – czytaj  nieomal wcale).
A potem juz Gada, gada, gada, gada, gada, gada! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
On jest zupelnie serio przekonany, ze Ci wszyscy ludzie bardzo chca poznac jego opowiesc i do z detalami!!!

Panstwo Boscy uwazaja rowniez, ze rozumiem wszystkie jezyki swiata. ok, jak sie skupie zwykle jestem w stanie wymyslec co ten czlowiek ode mnie chce… bo wiem o czym mowimy, on sie stara a np. wloski jest podobny do hiszpanskiego, ale musi byc spelniony 1 warunek: musze czlowieka slyszec. A to bardzo trudne, bo jak tylko pojawi sie ofiara, ktora chcialaby Tate Pana Boskiego sluchac… ten zaczyna GADAC, GADAC, GADAC …i dupa blada, musze Wlocha odciagnac, zeby sie cos dowiedziec. 3 dnia bylam bliska opuszczenia mojej ziemskiej powloki w wyniku pekniecia z frustracji.

Bylam dzielna. Pan Boski tez byl dzielny (mial kryzys 2 dnia, potem mnie wspieral) Tesciowa powiedziala, ze jej sie wydaje, ze Tesc gadal troche mniej niz zwykle, bo sie nas boji (???!!!!!) ale, ze rozumie nasz szok, ale my musimy zrozumiec, ze dla niego taka wycieczka to stres (jego ulubione slowo nawiasem mowiac).

Tata Pana Boskiego, poza gadaniem w styresowych sytuacjach, to bardzo dobry czlowiek, wiec ciesze sie, ze te ilosc slow wytrzymalam…

W kazdym razie wyprawa byla bardzo przyjemna a Boscy starsi (az na to gadanie) bardzo ok. Jeszcze raz polecam Casa Martini. Dzieki Zuzio boska, mediolanska za pomoc! bylo super:")

KURA GDACZE

moje zycie ogranicza sie do tak banalnych czynnosci, ze az smiech o tym pisac. najciekawsza jest ta czesc z nie-mowieniem. Jak caly dzien w zasadzie nie mam powodu wydawac z siebie dzwieku (nawet sklep jest samoobslugowy) to potem jak przychodzi Pan Boski i z rozpedu tylko slucham.
Wieczorem jedziemy do Pragi a rano lecimy na weekend do Wenecji i Florencji. Razem z rodzicami Pana Boskiego.

Pan Boski – wyjatkowo jak na siebie – chce byc piekny i bierze nawet marynarke. Wiadomo, leci z mamusia 🙂 Moja garderoba jest bardzo smieszna pod tym wzgledem. Mam tylko bardzo sportowe i bardzo oficialne ubrania, nie bardzo wiem jak wyczarowac to cos po srodku co by pasowalo do sytuacji.

Zaczynam myslec, ze kariera kury domowej nie jest tak zupelnie przeznaczona dla mnie…

BIEGIEM MARSZ

Juz tak z godzine czytam wiekopomne 37 stronnicowe dzielo o tym jak powinna byc formatowana praca licencjacka/magisterska/rygorozni.

Oto wyjatek z pracy.

Jak wpisywac informacje do tabelki?
do tabelki wpisujemy "-" aby znaczyc sytuacje kiedy zjawisko nie wystepowalo, "0" sugeruje, ze chodzi o zjawisko ktorego wartosc jest mniejsza niz 50% jednostki mierzacej. "x" kiedy zjawisko nie moze wystepowac ze wzgledow logicznych "." kiedy zjawisko moze wystepowac ale jego wartosci nie znamy.

wszystkie niezwykle istotne zagadnienia opisane sa z podobna dokladnoscia. Mysle, ze w tym kraju problemem nie jest merytoryczna czesc pracy ale jej formale opracowanie.

Nasza slowacka przygoda rowniez lekko-pol-srednia. Pan Boski nie jest zachwycony stosunkami panujacymi w centrali jego firmy i meczy sie biedak bardzo. Mam nadzieje, ze wytrwa. Czlowiek nie powinien konczyc jakies rzeczy jako zwyciezony. Najpierw trzeba powalczyc. Walczy.

Ja sie mam dobrze. Gotuje. Czytam. Pisze. Sprzatam. Gotuje. Grubne.

Ostatnimi czasy, zwykle od 4 do 6 rano miewam napady strachu. Budze sie i boje. Tak bardzo sie boje, ze moglabym pisac definicje strachu. Powod? nieznany. Rano jestem zmeczona do ostatniej komorki a wieczorem padam o 22, zeby obudzic sie o 4.

Obiecalam zdjecie. Wiec jedno. Agradabla lezici-spici. el Calafate. Argentyna.