APEL W SPRAWIE WYBOROW

Pod wplywem wpisu Reniq zaczelam uwazniej czytac komentarze pod artykulami na onet.pl, wp.pl, gazeta.pl itd. I zaczelam sie bac. Rzeczywiscie bardzo wiele komentarzy jest przesaczonych jadem, nienawiscia, nieustannym obwinianiem Tuska i sPOlki za wszystko.

Tusk kupi sobie np. rekawiczki – juz komentarz, ze inaczej mu raczunie nieprzywykle do pracy odpadna. Tusk powie, ze kupuje w Biedronce – od razu komentarz, ze reklamuje zagraniczna firme zamiast popierac malych przedsiebiorcow. Pada, wina PO, sucho, wina PO,ktos posprzata znicze – beszczeszczenie pamieci.

Kurwa mac, Internauci, co sie z wami dzieje?!

Zawsze bylam przekonana, ze wiekszosc Internautow, to inteligentni, kultywowani a przede wszystkim MYSLACY ludzie!

Zastanowcie sie co sie stanie jesli Kaczynski rzeczywiscie wygra wybory?

Ja wam powiem!

Bedziecie siedziec w tej Polsce i stawiac mauzolea pana Brata, otwierac ronda i przybijac tablice z nowymi nazwami ulic.

A jak juz kiedys znajdziecie prace w tym ciemnogrodzie, to zabiora wam polowe kasy, zeby rozdac tym, ktorzy nie maja wystarczajaco duzo motywacji, zeby postarac sie o siebie samych. I czesc na muzem jeszcze wezma.

Czy ja jestem jakims milosnikiem Tuska? Nie! w zadnym wypadku. Mogl zrobic wiecej, lepiej, szybciej. Co nie zmienia faktu, ze NIE MA dla niego alternatywy! Pan Kaczynski to nieszczesliwy. zagubiony czlowiek, ktory niestety ma zbyt wiele wladzy i wciaga nas wszystkich w swoja prywatna paranoje.

Nie pozwolcie, zeby o naszej przyslosci decydowali bezrobotni, niewyksztalceni ludzie, ktorych pociagnie za soba pan Kaczynski, Rydzyk czy inny oszolom.

Nie mozna zyc nieustannie przeszloscia, onanowac sie ustawami lustracyjnymi, katastrofami Smolenskimi (w ktorych, jeszcze raz przypominam zgnieli ludzie z WSZYSTKICH partii!) i dysputami o aborcji.

Trzeba isc do przodu. Zajac sie tworzeniem wizji a nastepnie ich realizacja a nie nieustannie rozliczac sie z ta czy inna przeszloscia!

Strach sie bac.

Wybory sa od slowa “wybor”, wybierzmy rozsadnie. Prosze…

PO

Projekcik dla szefa byl bardzo przyjemny. Typu: “no tak pomyslalem, ze bys mogla, ale jesli nie to poprosimy konsultantow albo prawnika w Polsce”. Takie zadania lubie najbardziej. Po 2h i 15 telefonach poslalam mu mail ze szczegolowym opisem jak dziala system o ktory sie pytal.  Powiedzialam, ze moga mi wymyslac zabawe na do 4h/ tydzien a on sie bardzo ucieszyl, bo chca kupic jedna wielka, polska firme a nie kazde pytanie potrafia zadac dostatecznie dokladnie, zeby na nie bez problemu i od razu odpowiedzial prawnik.

Powiem szczerze, ze nie chyba nie bede za to chciala zadnej kasy, w kazdym razie jesli nie beda przeginali z iloscia. Traktuje to jako inwestycje. Oni wiedza, ze jestem i utwierdzaja mnie w przekonaniu, ze sie do czegos nadaje, a ja moge przez chwile pogimnastykowac te 3 komorki mozgowe co mi zostaly.

Boski z Gosia maja godzine telemaniaka a ja… “jestem gdzie indziej” 🙂

HELE, KOMU JESZCZE SIE WYDAJE, ZE JA SIE NUDZE?

Dostalam maila od szefa wszystkich szefow, ze maja taki projekcik pitu pitu po polsku i czy bym nie chciala, ze to nie bedzie duzo czasu? aaaaa

Kocham moja firme, jestem im niezmiernie wdzieczna, ze tak bardzo chca mi zapewnic rozrywke i kontakt z rzeczywistoscia poza wozkowo-pieluchowa. Ale ja serio nie mam czasu!

Caly dzien cos sie dzieje.

Wstajemy pomiedzy 8 a 9. Nocnik, wlaczenie radia, zjedzenie bulki siedzac na ziemi razem z kolezanka, pogramy sobie w klocki. Pare razy napisze cos przes skypa Siostruni i jest 12. Albo idziemy na spacer, jemy i jest 12

a o 12 to my idziemy spac.

12-sta …Gosia usypia a ja pieronem wstawiam zupe, ogarniam mieszkanie, wymieniam wklad w zmywarce, wymieniam wklad w pralce, pogadam z kims chwile przez Skypa a od 13:30 leze z Gosia zeby spala dluzej, mysle sobie mysle i jest 14.

14-sta… nocnik, zjemy zupe, nocnik pobajerujemy sie chwile, poczytamy ksiazke a czasem obejrzymy jeden odcinek jakiegos serialu i jest 16. Albo idziemy na spacer, zjemy cos i jest 16

16-sta idziemy na spacer, chodzimy chodzimy, odbierzemy Boskiego z pracy, wrocimy, nocnik i jest 18:30

18:30 Boski idzie z Gosia na spacer a ja mam godzine na co mi sie podoba a glownie gotowanie. I jest 19:30.

19:30 nocnik, kapiemy, jemy i jest 20

20-sta Ja mam godzine na taki moj pomysl co sobie ostatnio wymyslilam a Boski z Gosia ogladaja wiadomosci, czasem wytrzymaja nawet do 22, ale zwykle do 21. Wiec jest srednio 21:30

21:30 dostaje Gosie, bawimy sie bawimy bawimy i jest 23.

23-cia Gosia idzie spac. Wiec usypia, 10 min- 30 – 60 roznie. Spi.

A ja pobajeruje sie z Boskim i ide spac po 24:0, czytam do 1 i odpadam, bo Gosia spi do 9 ale ja od 7 sluze jako poduszka a to sie slabo spi (ale lepsze to niz wstawac o 7:)

Czy ktos jeszcze mysli, ze ja sie nudze? Wcale a wcale. Ale i tak musze szefa jutro wysluchac a pewnie i zrobic projekcik (jesli to bedzie choc troche mozliwe) auuuu

____

albo wiesz co, bede miala 3 albo 5 dzieci i wszyscy mi dadza spokoj:) To jest pomysl!

CUKIER OD ARMANIEGO

zaczne od bab z wasami.

Obok nas jest osiedlowy sklep typu kobiel mogiel. Sprzedaja tam takie nieprzyjemne, zaniedbane baby ktore oznaczylismy kodem “baby z wasami” poniewaz wszystkie maja wasik typu 1/3 Malysza.

Sklep jest tragicznie zorganizowany. O przejechaniu calego sklepu z wozkiem nie ma mowy.Nawet te baby tam maja klopoty z poruszaniem, bo sa takie raczej szersze niz wyzsze.

W zasadzie bez problemu da sie kupic tylko wedliny, ktore wydaje baba, bulki i jogurty. Reszta sklepu wyglada jak sklad w ktorym zrobili takie cieniutkie przejscia. Dzisiaj mialam zamiar kupic szynke i bulki wlasnie. Niestety (nowosc!) na drodze do bulek pojawil sie stojak z gazetami. Uwielbiam takie przeszkody. Probowalam spokojnie wcisnac sie miedzy stojak a reklame marsow ale zatrzymala mnie baba, ze niby czemu sie tam cisne z tym wozem.

– A co mam z nim zrobic? (zapytalam sie) – no przy kasie zostawic! (odpowiedziala).

Niedoczekanie! Mojego kroliczka nie zostawie z tym mastodontem w zadnym wypadku! Mastodontem, ktory wczesniej spokojnie kazal nam czekac przy PUSTYM pulcie z szynka ( pustym w sensie bez baby z wasami), choc nawet ja wiem, ze musi nacisnac przycisk przy kasie, zeby pojawila sie kolejna baba i po 7 minutach ukroila 5 plasterkow szynki (czekalysmy, czekalysmy ale nikt nie przychodzil, wiec postanowilysmy kupic najpierw buly)

Poszlysmy do innego sklepu.

Samozwanczym obronca bab z wasami od razu wyjasne, ze to nie jest sklep typu Biedronka (dla najbiedniejszych – jak mowi pan Kaczynski), ale wrecz przeciwnie. Towary maja raczej typu ARO ale ceny jak od Armaniego – ser 6 plasterkow 2,5 EUR. Kupuje tam czasem tylko dlatego, ze nie mam wyboru. Jak by ktos sie pytal co potrzebuje Bratyslawa odpowiem chetnie: KONKURENCJE!.

A btw strasznie mnie ubawil komentarz pod artykulem o zakupach Kaczynskiego, ze “tak stracil kontakt z rzeczywistoscia, ze kupuje cukier u Armaniego” No tak, albo tam albo u lokalnych bab z wasami.

Koszyk Kaczynskiego

HOP A JE TU RIBBENTROP!

jak mawia jeden kolega Boskiego.

Takie wiosenne slonce zawsze ucieszy.

Goska zaszczepiona (pneumokok) i juz myslalam, ze to przedostatnie szczepienie na dobrych kilka lat a tu sie okazalo, ze jeszcze ja czeka zoltaczka typu A (2 razy) i jakies extra szczepienie na ospe czy cos takiego, bo ponoc z jej sklonnosciami do duru plamistego mogla by sobie wydrapac miesko w razie choroby. Nie bedzie drapania mieska.

Z tymi szczepieniami to tak jak homeopatia, czlowiek wierzy albo nie. Ja zdecydowalam sie wierzyc. W szczepienia. Bo homeopatie to chyba sobie jednak odpuszcze.

Boski bawi sie z mloda w pokoju obok. Ostatnio jego starania przyniosly w koncu efekty i zaczela kochac Tatusia nad zycie. Wiec Tatus zadowolony, ze sie do niego tuli, stroi minki i na zawolanie pokazuje kwiatek wyszyty na bluzeczce ewentualnie na butku jednym a potem drugim. A najchetniej razem gapia sie na telewizje.

Biuro Boskiego przeprowadzilo sie o 10 min dalej od domu. Bedzie wracal pozniej. Wada. Zelata: przeprowadzilo sie do biurowca przylepionego do wielkiego centrum handlowego. Bede odwiedzac:) Moglby jezdzic autkiem, ale kto by jezdzil jak moze chodzic prawda?

Czytam rozne blogi. Czy Ty jak czytasz blog to tez masz ochote dyskutowac z producentem? Ja czasem mam wielka. Jak sie kogos czyta to od razu widac rozwiazanie problemu. Czlowiek czyta: “nie wiem co zrobilam zle, no co? no co? gdzie popelnilam blad?” a ja mam ochote napisac: otoz po lekturze 27 stron Twojego blogu moge Ci napisac, ze bledu nie popelnilas, ale z tego co piszesz widac, ze jestes snobem/hipochondrykiem/maz Cie zdradza/uzalasz sie nad soba/problem istnieje tylko w Twojej glowie (niepotrze skreslic) itd itd ale nie pisze tego oczywiscie, bo co by to pomoglo, poza tym tak na prawde co mozna napisac po lekturze 27 stron bloga, prawda?

A przede wszystkim blog jest przeciez od tego, zeby sobie bezkarnie pojeczec. Auuuuuu

TORTURY

Pada. Pada. Pada. Leje. Pada. Leje. Leje. Pada. Pada. Pada.

Nic ciekawego innymi slowy. Myslalam, ze wykorkuje z nudow, wiec poszlysmy z Goska na spacer w deszczu. Jako odmiane od stawiania wiez z klockow i ogladania telewizji ukradkiem.

Obie bylysmy zachwycone.

Znowu zaczela sluchac bajek a nie tylko przewracac strony, to byla mila niespodzianka dzisiejszego dnia. No i coraz lepiej chodzi. Ciagle sa to niewielkie odleglosci, ale juz nie tylko w moim kierunku i nie zawsze zakonczone strzalka w moje rece.

A wiec pada. Leje. Pada

Na AXN puszczaja VI sezon Housa. Jeden odcinek w tygodniu. Chyba umre od czekania. Nagle tak milosc do Housa urodzila sie w mej duszy, ale za to z jaka sila! Musze poczekac do nastepnego czwartku.

Ostatnio lamie wlasnoglownie wydany zakaz ogladania telewizji do 18 i pozwalam sobie na obejrzenie 1 (slownie: jednego) odcinka jakiegos nagranego serialu. Czuje sie wyrodna matka 🙂 ale coz jestem slaba.

STYLIZACJA

Czy ktos jeszcze sie ubiera czy wszyscy juz  tylko stylizuja?

_________

Wczoraj bylismy wnioskowac o paszport dla Gosi.

Pani spoglada do wniosku i pyta sie:

– ona sie urodzila w lutym 2011?

a nie widac na pierwszy rzut oka? mamy przeciez dziecko rekordziste, od razu 11 kg i chodzi!

JEZU, JAK MI DOBRZE!

Byc moze nie zawsze to tak wyglada, ale musze napisac, ze generalnie czuje sie bardzo szczesliwa. Jak powiedziala jedna z bohaterek Sex and the city: not all day every day, but every day.

Nic mi nie brakuje. Jesli cos mnie ogranicza to tylko ja sama. Bo jak sie czegos bardzo chce, a nie wolno, to mozna. Wierze, ze jesli bede odrobine bardziej wytrwala, albo przekonana, ze TO chce, to dopne swego.

Oczywiscie, ze sie czasem wsciekam. A to Boskiego bym utlukla kotletem, a to w srodku miasta uswiadomie sobie, ze paraduje w kurtce, ktora nie wiadomo kiedy Gosia artystycznie pozygala, zawsze cos sie znajdzie. Ale jest dobrze.

I bede o tym pisac glosno, bo to zadne zapeszanie. Jak sie ma po… to sie po…, ale nie widze powodu, zeby mialo, a dzisiaj bede szczesliwa.