ZACZYTANA

Jakos tak przez przypadek trafilam na blog Nie taka zla i sie zaczytalam. Powstal w 2005 roku, wiec jest co czytac i czytam. Glownie podczas karmienia i w nocy. Powolutku strona po stronie.

Mysle, ze czytanie blogow (tych dobrze napisanych) powinno byc obowiazkowe. Czlowiek zaraz sobie uswiadomi jak pieknie inni potrafia pisac o codziennosci! jak male sa jego problemy! ze mieszka zupelnie blisko! a kultura to juz blank ta sama! jak cudowne maja ludzie pasje! itd itd.

Ludzie, czytajcie blogi! 🙂

__

az mi krupnik z tego pisania wykipial 🙂

PIATEK – FOTORELACJA

Wczoraj w naszym zyciu wydarzyly sie 2 sprawy, ktore z kronikarskiego obowiazku chcialabym zachowac dla potomnosci.

1. ja otwieralam lodowke a Gosia bardzo szybko wlazla na fotel i jeszcze szybciej spadla. Rozbijajac sobie nosek…

Gosia z ranami wojennymi

Smutek byl wielki (cale 5 miniut), wiec dla ukojenia zmyslow wprowadzilismy chwile telemaniaka – nie musze tlumaczyc, ze najlepsze sa reklamy…

Gosia Telemaniak

2. wieczorem pierwszy raz w zyciu pieklam drozdzowki. Wyszly bardzo dobre (co nas bardzo zdziwilo). Boski pomagal z ciastem!

Drozdzowki

Dobranoc 🙂

JOGA PECHERZA

Nie wiem co sie stalo, ale Boski sie naprawil. Wczoraj sam przywlokl 2 vinee i nawet ich nie dotknal. Pochwalil porzadek (??!!), smakowala mu kolacja i taki ogolnie optymistyczny byl. Fajnie.

Ale ja o czyms innym.

Juz chyba pisalam, ze Gosia jest sowa. Zwykle ma dobry humor caly dzien, ale  apogeum przypada na okres po karmieniu o 20. Potem do 22-23 jest cala w skowronkach i nagle w ciagu minuty robi sie placzliwa i idziemy spac. W nocy budzi sie na jedzenie, ale ostatnio mniej.

Wypadlo jej jedzenie o 5 wiec je ok 3 a potem dopiero o 7. I to jest problem. Bo jak jadla o 5 to potem szlam do kibelka i spokojniusko moglam spac do 9.

Teraz przebudza sie na jedzenie dopiero  o 7, zje pokokosi i moze spac dalej. Moze. Nie musi. Bedzie spapa, jesli bede spala obok niej. Bo jesli zaczne sie gwaltownie ruszac to i w niej zbudzi sie zuk obserwator i natychmiast rzuci sie, zeby mnie obslimtac na przywitanie dnia.

Godzina 7:15. leze. Pecherz lezy. I dyskutujemy. Konkretniej ja go przekonuje, zeby w swojej niezmierzonej dobroci pozwolil mi spac jeszcze te 2 godzinki, ktore ma zamiar przespac nasza mala sowa. OOOuuuuuMMMM

VINEA

Jak sie tak zastanowie, to rzeczywiscie czesto ja jestem “sprawca” naszych klotni z Boskim.

Dajmy na to dzisiaj…

Zacznijmy od poczatku. Jest taki slowacki napoj Vinea. Ciekawe na nim jest to, ze sobie ustalilam, ze ja pije te vinee to mam duzo mleka. Mleko potrzebuje, bo Gosia niby costam innego w ciagu dnia zje, ale jednak podstawa jej wyzywienia jest nadal mleko. Druga sprawa, ze w ciagu dnia ze wzgledu na to mleko wypijam tak z 4 litry roznych napojow. Staram sie, zeby to bylo troche urozmaicone. Vinea jest dobra zaraz po otwarciu, ale jak to slodki napoj z babelkami lekko pol srednia nastepnego dnia.

Vinea jest sprzedawana w 1,5l butelkach, ktore trzeba dotransportowac do domu. Mimo iz kosz na zakupy mojego wozka jest spory raczej nie wleza sie tam i duze zakupy i 2 butelki vinei.

Dzisiaj kupilam sobie Vinee (poza wielkimi zakupami). Aby Boskiego nie kusila odlozylam ja na miejsce na ktorym nigdy nie odkladamy napojow. Poza tym mowilam mu 80328374 ze nienawidze “starej” vinei (otwartej poprzedniego dnia).

Patrze wieczorem, vinea otwarta, wypite moze 200ml. Gdyby ja wypil cala to bym jeszcze zrozumiala, ale on ja w zasadzie tylko otworzyl.

Pytam go sie:-  dlaczego znowu otwarl moja vinee?

– dlaczego Twoja vinee? to jest tak samo moja vinea

– odlozylam ja specjalnie na bok, zebys mi jej nie bral, wiesz, ze nienawidze pic starej vinei. Kupilam ja ze wzgledu na mleko.

– a skad mam wiedziec, ze nie mam pic tej vinei? gdzie jest napisane, ze nie lubisz starej vinei?

itd itd

Tak wiem, powinnam byc spokojna jak indianin i kupic dla mojego zlotka druga vinee i podac ja z usmiechem mojemu kochanemu mezowi.

Czy ktos mi moze powiedziec dlaczego on nie moze zapamietac, ze JA TA VINEE PIJE RANO, NA MLEKO a BEZ BABELKOW JEST OBZYDLIWA! a ja mam byc spokojna? O wypicie vinei klocilismy sie juz conajmniej 10 razy. I zawsze jest to moja wina. I NIGDY NIE SLYSZAL O TYM, ZE NIE ZNOSZE STAREJ! NIE WIE, ze ja pije ze wzgledu na mleko. ROK! Dlaczego mam ta Vinne przytargac ze sklepu ja skoro jemu bozia dala takie same raczki i nozki do targania zakupow?

Postanowilam, ze zmienie taktyke. Nie bede sie darla. Otworze mu kazde piwo, ktore przyniesie do domu. Napije sie lyka i wstawie do lodowki. Gdy jest napisane, ze to jego piwo? Piwo jest lepsze z babelkami? W ZYCIU nie slyszalam.

EQUALS

Moim zdaniem kobieta i mezczyzna nie sa tacy sami. Nie maja takich samych predyspozycji. Ale w blokach startowych powinni miec podobne szanse, bo w zyciu wszystko zalezy od konkretnej osoby.
Spodobala mi sie kampania Equals – zapraszam do wysluchania.

JAK WYBRAC WOZEK DLA DZIECKA?

Juz jakis czas mysle o napisaniu takiego wpisu. Sama mialam klopot z wozkiem, bo kompletnie nie wiedzialam jak sie za to zabrac. Teraz jestem troszke madrzejsza w temacie, bo moze komus pomoge. Niektore sprawy sa oczywiste, inne nie tak zupelnie:

1. RACZKA – zgodzilismy sie z Boskim, ze kwestia, ktora najbardziej cenimy sobie w naszym wozku jest regulacja wysokosci raczki. Boski jest ok. 12 cm wyzszy niz ja wiec daje sobie raczke wysoko ale jak wozek ma prowadzic jakies zaprzyjaznione dziecko mozna ja zlozyc. Raczke mozna bez problemu zlozyc zupelnie, zeby wozek lepiej zmiescil sie do bagaznika. Ktos napisze, ze regulacje raczki maja wszystkie wozki – byc moze maja, ale chodzi o to, zeby cala manipulacja z raczka byla wygodna i bezproblemowa, szybka i intuicyjna. Raczka powinna byc okrogla i z jakiegos przyjemnego tworzywa – a to niestety nie jest standard.

2. KOSZYK NA ZAKUPY – niby taka glupota a chwale laki umajone, ze naz wozek ma wieelki koszyk. Pakuje tam wielkie zakupy, jak trzeba zgrzewke wod mineralnych i jedziemy.

3. MOZLIWOSC ZMIANY KIERUNKU JAZDY – w naszym wozku sa 2 warianty. Albo przeklada sie tylko raczke, albo przeklada fotelik/gondole z dzieckiem. Mysle, ze opcja z przekladaniem fotelika w zupelnosci wystarczy, ale wazne, zeby jakas byla, bo do pewnego momentu dziecko woli gapic sie na mame a potem lubi szczekac na psy… ktore musi widziec.

4. HAMULEC – musi istniec mozliwosc zatrzymania wozka tak zeby nie odjechal. POwinna dzialac intuicyjnie i skutecznie. I znowu: my mamy wielki hamulec (taka dziwignie), ktora “na twarlo” unieruchomi wozek, oraz hamulec reczny. Korzystamy z niego rzadko, ale jednak

5. Wariant z 3 lub 4 KOLAMI – ja wole 4, bo taki wozek wydaje mi sie stabilniejszy (poza tym dzieci Siostruni powiedzialy, ze cytuje “dzieci nie lubia udziwnien a wozek ma 4 kola”). A tak na powaznie. Jak ktos czesto wlecze wozek w teren to chyba lepsze 4 kolka a jak ktos porusza sie glownie po miescie, albo z wozkiem biega to na pewno wystarcza 3. Ale tak na prawde, to jak ksiadz uwaza, kazdy lubi swoje.

6. MALE, RUCHLIWE KOLKA Z PRZODU – goraco polecam, bo z takim wozkiem mozna manewrowac miedzy polkami w sklepie (a to w brew pozorom BARDZO WAZNE).

7. SPIWOREK do wozka – polecami zakup razem z wozkiem, nawet jesli dziecko rodzi sie na wiosne. My oczywiscie nie kupilismy od razu i jak przyszla zima to trzeba bylo huuurra kupowac. Na szczescie w sklepie byla 1 sztuka orginalnego pasujacego spiworka (nieorginalne tez sa ok, ale trzeba sobie dopasowywac, a jak ktos jest sierota…), bo na zamawiany czeka sie 8 do 12 tygodni…

8. WAGA WOZKA – bardzo wazna, zwlaszcza jak kobieta sama sie przemieszcza z takim wozkiem w aucie. Wozek ciagle trzeba podnosc. Na szczescie u nas wozek nosi Boski.

9. PARASOLKA przeciwsloneczna – mam pieekna, oryginalna. Wykorzystalam 3 razy… bo z wozkiem z parasolka wygladalam jak czlowiek orkiestra. Zamiast parasolki korezystalam z pieluchy a teraz mam taka zaslonke. Moskitiere wykorzystywalam na kolysce zamiast na wozku, natomiast ochrona przeciwdeszczowa to podstawa i trzeba ja wozic zawsze i wszedzie.

10. i najwazniejsze … WOZEK TRZEBA LUBIC – bo moze byc najbardziej funkcjonalny a jak bedziemy go nienawidziec to spacery nie beda przyjemne.

a weekend spedzilismy w Baden kolo Wiednia…

Gosia w Baden

 

JA TYLKO GLOSNO MYSLE …

Wojna sie skonczyla, wiec biore w myslach do reki kazde slowo Boskiego, ogladam pod swiatlo i zastanawiam sie ile w nim prawdy.

W jednej kwesti sie niewatpliwie zgodzimy. Mam problem z jego najblizsza rodzina.

Boski ma ogrooomna rodzine (przypomne: mama ma 3 rodzenstwa a kazde z nich ma 2 dzieci i niektore maja juz dzieci – cca 26-28? osob). Ta dalsza rodzine uwielbiam a oni bardzo lubia mnie.  Piszemy sobie maile, smsy, dzwonimy. Mysle, ze ani Boski ani jego Siostra nie maja takiego kontaktu ze swoja rodzina jak mam ja.

Rodzicow i Siostre Boskiego tez lubie, ale na boga nie w takich ilosciach jak on to sobie wyobraza!

Nie potrafie tez przezyc roznicy w traktowaniu mnie i Szwajcara. Wiem, ze to malostkowe, ze sie staraja, ze nie potrafia inaczej. Nie potrafie.

Nie znosze tego, ze oceniaja wszystkich dookola a dla siebie maja wytlumaczenie na wszystko.

Na przyklad cytat z tesciowej w zeszlym tygodniu:

– ta nasza sasiadka Starynska to miala bardzo niewychowana corke – rowiesniczke Siostry Boskiego, wyobraz sobie, ze ona przychodzila do siostry Boskiego i jak mielismy obiad to Siostrze B wyjadala z talerza!

– a ona siadala z wami do obiadu bez swojego talerza?

– tak, dlaczego mielimysmy jej dawac cos do jedzenia?

aaaaaaaaaaaaaa!!! Ja, ktora zjadlam setki obiadow u Zuzi (choc jej mama nigdy mnie nie lubila!) albo Zuzia u mnie, sie pytam: kto jest niewychowany??!! 10 letnia dziewczynka czy Boska Starsza?! Ubylo by jej?

To moze kwestia kultury, ale przyklad ilustruje dobrze. Ja mam jakies inne wartosci niz oni.

Oni, a niestety z wiekiem coraz bardziej i Boski, uwazaja, ze kobieta ma po prostu inna funkcje w zyciu niz mezczyzna. Ma rodzic dzieci i isc pol kroku dalej. Co do pierwszej sprawy zgadzam sie calkowicie. Ale jak wpadli na to, ze mam byc dodatkiem do Boskiego?

Ludzie! Czy ja wygladam jak dodatek?

Boski mowi: taka funkcja kobiety nie jest gorsza, ale inna. Jesli sie z nia nie pogodzisz cale zycie bedziesz nieszczesliwa!

a ja mu mowie: Powiesz za 30 lat Gosi, ze ma byc kwiatkiem do korzucha jakiegos kolesia?

Jestem chodzaca wada. Jestem UPARTA. Jestem balaganiarzem w przestrzeni i pedantem w czasie. Jestem wymagajaca i wybuchowa. Dlugo by wymieniac. Mam miliony wad. Ale jestem SZCZERA do bolu. Jak on mogl myslec, ze jednak zmienie sie w Rosalke Amelke u jego boku? Pozwole sobie na wielkie zarozumialstwo i napisze, ze z nas dwoch TO JA jestem wyjatkowa. I co, tylko dlatego, ze jestem kobieta mam zapomiec o sobie i realizowac jego marzenia? A moja wartosc zeruje sie za kazdym razem jak upatlam jakas raczke od szuflady, albo zostawie kubek na stole?

Zeby bylo jasne, jestem teraz spokojna, tylko tak sobie glosno mysle.

Prawde mowiac, ja bym nawet mogla byc tym kwiatkiem do korzucha, ale na przyklad dla mojego Dziadka Adama. Dla kogos komu wierze bez zadnych ograniczen. Boski jest fajny, i jak mu akurat nie odwala, to madry i dobry. Niestety we mnie jest strach. Moze ma racje, ze to kwestia mojego pomylonego dziecinstwa, ale faktem jest, ze nie potrafie az tak bardzo mu zaufac, zebym zupelnie zrezygnowala z siebie liczac na cudne “nas”.

Dzis juz bylo lepiej. Ja tylko glosno mysle.