O NUDZIE (?) W PRADZE

Nie, w Pradze nie bedzie mi sie nudzilo. Obawiam sie, ze az za bardzo mi sie nie bedzie nudzilo 🙂

Jestesmy w trakcie podpisywania umowy kupna mieszkania. Taaa, daje temu tak 60% szansy na dokonczenie. Mam wrazenie, ze aktualny wlasciciel nie za bardzo chce to mieszkanie przedac mimo iz cena jest okropnie wysoka. Ponoc ktos chce zaplacic wiecej a on chyba nie ma odwagi sam zerwac rozmow z nami… no nie wiem. Poczekamy. W zaleznosci od tego czy transakcja dojdzie do skutku bedziemy mieli gdzie mieszkac w Pradze… albo nie. Nasze aktualne praskie mieszkanie jest za male zeby sie do niego wcisnac z wszystkimi bambetlami, ktore nazbieralismy za te lata w Bratyslawie.

Jesli kupimy mieszkanie to pol biedy. Jesli nie … bedziemy musieli jakies wynajac. Do tego prosze nalozyc cien niepewnosci zwiazany z tym, ze prawdopodobnie za 1,5 roku znowu sie przeprowadzamy tym razem do Warszawy. Problem w tym, ze PRAWDOPODOBNIE, wiec zawieszenie.

Jak juz znajdziemy lokum musimy spakowac Bratyslawe i przewiezc ja do Pragi. W kazdym razie nasze toboly.

W tym czasie pojedziemy rowniez, mam nadzieje na wakacje. Wczesniej sie nie dalo… bo firma Boskiego integruje jakas inna a on odpowiada za inwetycyjna czesc tej integracji. Pozniej nie mozemy, bo od wrzesnia wracam do pracy.

I tu rowniez niestety nie bede sie nudzila. Pomimo iz zapowiedzialam, ze chce wrocic na 6h/dzien… bede miala pod opieka 22 osobowy team. Projekt w chwili obecnej stratowy, wiec kto bedzie mial odwage popatrzec sie ludziom na rece a przy tym uda mu sie (prawdopodobnie) nie wsciec ich do bialosci? Boska! Bednarski na klopoty. Sic! Oczywiscie nie mam pojecia jak dziala projekt o czym nie omieszkalam poinformowac szefa firmy. ”Nie szkodzi”, odpowiedzial. ”Rok temu jeszcze nikt nie wiedzial jak takie projekty dzialaja a ty sie uczysz najszybciej”. No to bede sie uczyc. Szybko. 

A Gosia bedzie sie szybko uczyla zyc bez nieustannej asysty ze strony mamy. Teraz mnie na przyklad wywalila, bo oglada zdjecia, ale ogolnie to jednak non stop cos chce od MAMY, reszta akceptowalna ale tylko przez chwile. 

Strach sie bac tego powrotu 🙂

SZTOKHOLMU NIE BEDZIE

Syndrom sztokholmski – Stan psychiczny, który pojawia siÄ™ u ofiar porwania lub u zakÅ‚adników, wyrażajÄ…cy siÄ™ odczuwaniem sympatii i solidarnoÅ›ci z osobami je przetrzymujÄ…cymi. 

Niestety w stosunku do Bratyslawy nie bede go raczej odczuwala:) Nie zebym nie mogla wymienic pozytywow zwiazanych z zyciem tutaj… takich jak bliski targ, park i mozliwosc przejsc na piechote na obiad z Boskim. Negatywa jednak przewazaja.

 Po powrocie do Pragi znowu bede sie musiala starac nawiazac kontakty ze znajomymi, ktorzy czesto odeszli juz swoja droga tak daleko, ze czasem nie bedzie to mozliwe. Czeka mnie praca na ktora sie troche ciesze, ale troche jednak boje sie co przyniesie (o tym jeszcze napisze). Mimo to z Bratyslawa bede sie zegnala bez zalu.

Przede wszystkim gdybysmy z jakiegos powodu postanowili zostac w Bratyslawie i tak powinnismy zaczac myslec o zamianie mieszkania. Mieszkamy na poddaszu wyremontowanym i oddanym do uzytku 7 lat temu. Ma sprawiac wrazenie exkluzywnego. Cena temu odpowiada. Najwyrazniej jednak wlasciciel postanowil zaoszczdzic i wykorzystal tanie materialy bo po tych 7 latach z ktorych 4 mieszkamy tutaj my, mieszkanie pomalu zaczyna sie rozpadac (a przypomne, ze po naszym wprowadzeniu pierwsze pol roku zajelo nam usuwanie usterek, bo popsulo sie lub nie dzialalo wszystko!). Wzrasta rowniez nasz poziom tolerancji, ale nie do wszystkiego da sie przyzwyczaic.

1. nie dziala odplyw z wanny. Nie bardzo dziala odplyw z prysznica… ale juz sie przyzyczailismy wiec z wanny nie korzystamy wcale a o prysznic dbamy jak szaleni, zeby az tak sie nie zatykalo

2. rozpadlo sie to ustrojstwo, ktore trzyma raczke prysznica w okreslonej pozycji

3. nieustannie zatyka sie filtr pralki, ale Boski jest juz profesjonalista w obsludze, wiec niezle sobie z tym radzimy

4. piecyk jest nastawiony tak, ze leci naprzemiennie woda goraca albo duzo zimniejsza. Bylo juz 3 specjalistow nie da sie naprawic

5. klimatyzacja dziala juz wlasciwie tylko w sypialni, w duzym glownie huczy. Pod dachem w Blave jest bardzo potrzebna, ale co zrobimy

6. jesli nie dziala piekarnik to oznacza… ze trzeba nastawic zegar na piecyku… ale zanim na to wpadlismy :)))

7. mrowki poczatkowo byly tylko na korytarzu, potem rowniez w malym pokoiku gdzie spimy. Mam na nie alergie, wiec nieustannie jestem pogryziona, ale jakos sie z tym pogodzilam. Ostatnio wprowadzily sie na blat kuchni a to juz dla mnie za duzo!

8. drzwi od zamrazarki sa nieszczelne. Po pierwsze nieustannie zamraza sie cala na lod, po drugie odpadly melblowe drzwi i zupelnie nie da sie dostac do srodka… co stanowi problem, poniewaz z zamrazarki korzystam czesto i chetnie. No, korzystalabym…

9. rozpadlo sie lozko w sypialni. Bosciunio spi tam teraz sam na jednej nierozpadnietej polowie. Mamy to w dupie, nie chce sie nam negocjowac z wlascicielem wymiany.

10. zaluzja w malym pokoiku od zawsze dzialala przedziwnym sposobem, teraz dziala jeszcze przedziwniejszym… konkretnie zahaczalam plachte zaluzji na 3 malych gwozdzikach teraz na jednym, bo tamte najpierw wypadaly a potem rozpadly sie dziurki gdzie byly wkrecone. 

11. przestalo dzialac swiatlo pod okapem i nieustannie padaja zarowki w swiatlach wiec pewnie cos jest z instalacjami

12. niedawno znowu ukradli nam kontener na smieci!

13. to ze za plotkiem,. 0,5m od naszego domu ciagle ktos sikaa czasem zrobi kupe to standard, ale teraz mamy nowa atrakcje!

Po raz kolejny pozwole sobie przypomniec, ze mieszkamy w centrum, na starym miescie, bezposrednio za plotem urzedu rady ministrow!

tadammm …

14. tam gdzie wszyscy sikaja czyli w zakamarku kilkadziesiat centymetrow od wejscia do naszego mieszkania  ZAMIESZKAL BEZDOMNY!!!!

A to tylko niektore niedogodnosci zwiazane z mieszkaniem w ha ha slowackiej metropolii.

Czy ktos sie jeszcze dziwi, ze chce wracac do Pragi?

POTEM

autor: Rosamund Lupton

Ksiazke kupilam z przedziwnego powodu, a mianowiecie: Krolikowska kupila inna ksiazke tej autorki, bo twierdzila, ze pisze swietnie (a konkretniej bedac w Polsce ja ta ksiazka dla Krolikowskiej na zamowienie kupowalam), to pomyslalam, ze kupie druga, do pary.

I to byl strzal w dziesiatke. Powiesc czyta sie wysmienicie. Dobra tresc, udane tlumaczenie, ciekawa, niecodzienna narracja, przymiotnikow tak akurat, zeby zostawic pole dla wyobrazni. Jakies 70-80 stron przed koncem zaczelam podejrzewac kto zabil, ale calosc nieszczescia dotarla do mnie, zgodnie z oczekiwaniami autorki, dopiero na ostatnich stronach.

Nie bede pisac o czym jest, bo to nie ma znaczenia. No dobra, o podpaleniu szkoly, pomoglo? Tak na powaznie, to nie jest dzielo warte nagrody Nobla, to jest dobra ksiazka na wieczorne czytanie, ale uwaga: nie zupelnie czytadlo! Niebanalna a przy tym lekka literatura.

Kupic. Czytac. Warto :)*

_____

* nie przesadzam z wykorzystaniem srodkow wyrazu w tych ostatnich recenzjach, co?:)

ZAL

autor: Hanna Krall

To nie jest latwa ksiazka, choc lecialam przez strony jak na skrzydlach. Czytalam je tak lapczywie, ze czasem gubilam sie w przelatywanych historiach. Bo zycie bywa niezmiernie skomplikowane. A zycie w czasie wojny, zwlaszcza w spolecznosciach w ktorych byli jednoczesnie Zydzi, Polacy i Niemcy bylo strasznie trudne i niejednoznaczne.

I zaraz sama musze zaprotestowac, bo nigdy nie rozumialam i nadal nie moge pojac podzialu Zydzi i Polacy! Moze byc Zydzi i Katolicy, ale nigdy nie Zydzi i Polacy. Przeciez Ci Polacy wyznawali wiare taka czy owaka, ale byli POLAKAMI. Dlaczego nagle stawiamy ich po dwoch stronach barykady?

Historie sa smutne i wielorozmiarowe, przeplataja sie watki, ktore pozornie nie powinny miec ze soba nic wspolnego.

W myslach ciagle powraca pytanie: a co by bylo gdyby Niemcy postanowili wibic do nogi na przyklad polskich katolikow albo dunskich ewangelikow czy polscy zydzi rzucili by sie do pomocy, zeby ich wszystich przechowac, uratowac, pomoc?

To jest cholernie trudne oceniac jedna czy druga strone jesli samemu nie stanelo sie wobec takie proby.

Pamietam z bardzo glebokiego dziecinstwa spacer z Babcia Krysia. Jakos tak pytalam sie o wojne i kategorycznie stwierdzilam, ze wszyscy Niemcy byli zli i zabijali dobrych Polakow w tym polskich Zydow oczywiscie.

Babcia odpowiedziala, ze zachowania ludzi w czasie wojny nie da sie ocenic en bloc, bo pamieta Niemca ktory tlumaczyl polskie listy na gestapo i ukrywal bezmyslnosci w nich zawarte za ktore Polacy mogli zaplacic zyciem. Ze pamieta bogatych polskich Zydow ktorzy jeszcze pare dni przed wojna nie rozmawiali z biedota a potem nagle byli zdziwieni, ze nikt im nie chcial pomoc a kamienice mogli wymienic za wiadro kartofli. Zycie jest okrutne.

Strasznie zal.

CATLER JE 4010

Dzsiaj pierwsz raz sokowirowalismy.

Jablka i melon. Szybkosc niesamowita. Jablka mozna wrzucac do wirowki zupelnie cale, tylko umyte, pomaranczowy melon jednak troche pokroilismy.

Z 4 jablek i 1 malego melona wyszlo ok 1,3 litra soku. Bardzo dobrego soku.

Kazda czesc sokowirowki, ktora sie brudzi w czasie przygotowywania soku mozna umyc w zmywarce do naczyc wiec chyba nie bedzie wielkiego problemu z utrzymaniem sokowirowki w czystosci.

Biercie owoce i przybywajcie 🙂 bedziemy wirowac!

SLUB JAK Z BAJKI

Na prosbe Boskiego pomknelismy dzisiaj (w sobote) na slub jakiegos jego znajomego. Zaproszenie zdziwilo samego Boskiego, bo to bardziej daleki znajomy i potencjalny partner w interesach, z pewnoscia nie brat ani swat. 

Slub zaczynal sie o 15:30, na szczescie Gosia usnela jak dudek juz 13:30, wiec moglismy ja po godzinie snu zbudzic, zeby wyruszyc. Alleluja wstala w dobrym humorze… w czasie przebierania w galowa sukienke.

Slub odbyl sie w Kaplicy Lustrzanej Klementinum (czyli lux torpeda) a wesele w restauracji ogrodowej na Zofinie (czyli niezwykle droga lux torpeda).

Panna Mloda miala powalajaca sukienke. Piekna dziewczyna, obdarzona przesliczna figura i do tego w przecudnej sukience (nie przesadzam, podobala mi sie chyba nawet bardziej niz moja a to jestem zarozumiala i nadal sadze, ze moja byla piekna;). Pan Mlody przystojny, swietnie ubrany.

Gosci cala sala, na oko 80 do 100 osob. Czyli duzo jak na praskie warunki.

Jedyny zgrzyt – dla mnie purysty religijnego jak wiadomo – sam sakrament. Prowadzil go jakis gosc z kosmosu, przebrany za ksiedza, bo moglo to byc wszystko tylko nie ksiadz. Nie wiedzialam ktora bije, ale dobra nie musi to byc przeciez obrzadek katolicki. 

Na pierwszej czesci imprezy na Zofinie okazalo sie… ze nikt z bioracych slub nie ma chrztu a w Kaplicy w Klementinum nie robia bezwyznaniowych slubow, wiec przekonali pastora (czy jak go nazwac) unitarianskiego, ktory za pieniazki nie mial problemu polaczyc panstwa mlodych swietym zwiazkiem malzenskim. 

Ot Czechy…

W czasie jak Panstwo Mlodzi wychodzili z kaplicy a goscie weselni utworzyli szpaler Gosia odspiewala solo i na cale gardlo: a ja wole moja mame!

Gosci bylo duzo i z roznych krajow (Pan Mlody pracuje w Londynie a jeszcze niedawno pracowal w Paryzu). Jesli sie dobrze zorientowalam wiekszosc podobnie bliskich znajomych jak my. Czyli byl to slub troche handlowy. Dobrze, wszyscy widzielismy piekna kaplice, oszalamiajaca kreacje panny mlodej i droga restauracje. Kazdy zyje swoje zycie, nie ma co sie dziwic ani zastanawiac.

Ze wzgledu na Gosie, zgodnie z wczesniejszymi ustaleniami odchodzilismy o 17:45 niestety bez rozmowy z przesliczna para mloda, ktorzy chyba jeszcze robili sobie zdjecia. Przed wyjsciem wykradlam paluchami oliwke ze wspolnej miseczki, bo Gosia juz sie rozpadala z glodu (wszystko co miala juz zjadla), wiec z tego slubu zapamietam sama siebie jako osobe niewychowana:). Dopiero jak przeanalizowalam cala sytuacje ex post stwierdzilam, ze jestem burakiem, trudno instynkt kazal mi zapchac dziecku usta, zeby nie jeczalo:)

Pewnie bawia sie na wyspie do teraz. Pogoda dopisala przepiekna!

Wszystkiego najlepszego dla Mlodej Pary!

___ 

a dzisiaj, 30.6. byla nasza 5 rocznica slubu 🙂

WDECH, WYDECH

Pomalu dostaje sie ze stanu absolutnego wyczerpania w jaki wpadlam we wtorek. Nie myslalam, ze cala ta obrona i otoczka tak mnie rozwali. A jednak…

Na popoludniowym, wtorkowym spacerze musialam sobie przypominac, ze ten wozek przede mna jest pusty bo gdzies obok powinno sie pasc dziecie (juz bez kolyski). 

W nocy spalam tak twardo, ze mi sie pierwszy raz w zyciu Kolezanka zturlala z lotniska. Normalnie sie budze jak sie przewroci na drugi bok, tym razem obudzil mnie wrzask, ktory prawdopodobnie nastapil po lomocie ktorego nie slyszalam. Na szczescie Gosia wrzeszczac nie raczyla nawet otworzyc oczu (nie bedzie sie przeciez budzila tylko dlatego, ze walnela soba o podloge) wiec chyba nic jej sie nie stalo. Nie wyglada na stana, w kazdym razie.

Kazdego dnia jest troszke lepiej.

Powinnam sie jednak spodziewac takiej reakcji organizmu. Po maturze z maty, powiedzialam mamie, ze sobie chwile telewizje w lozku poogladam i … obudzilam sie 4 godziny pozniej na rozprasowanych okularach.

Po egzaminie magisterskim spalam jak kloda w aucie.

No ale co niby moglam zrobic? Nie da sie odlozyc gdzies Krokodyla i isc sie wyspac 🙂

W kazdym razie wlasnie zaczynam 2 miesieczne wakacje zanim powroce do pracy. W tak zwanym miedzyczasie bedziemy sie przeprowadzac z Bratyslawy, kupowac mieszkanie, przejmowac mieszkanie, wakacjowac nie wiadomo gdzie, ale mam nadzieje, ze to wszystko jednak raczej przyjemnosci niz stres. No jakos to bedzie 🙂

A jako nagrode za skonczone studia dostane sokowirowke. Moja rodzina ( w skladzie Siostrunia i ulubiony Wujek) dostali ataku smiechu jak im powiedzialam. No co… ja zawsze schcialam miec sokowirowke a jakos nie bylo okazji. Boski mi kupil i stwierdzil: teraz to juz musimy kupic duze mieszkanie bo my i sokowirowka sie do naszego nie zmiescimy. Ha ha.

MGR AGRADABLA BOSKA Ph.D.

Obronilam sie, w koncu!

Tak wiem, rok temu,  w styczniu, pisalam, ze nie bede konczyla doktoratu. I jak napisalam tak zrobilam. Powiedzialam promotorowi, ze koncze. Ze nie mam sily, nie potrafie sie zmusic do pisania itd itd.

A on odpisal krotko i po wojskowemu: NO FUCKING WAY!

ze juz mam za duzo zrobione, zeby sie poddac, ze on tez tyle czasu poswiecil, ze bylaby szkoda.

I nie mam pojecia akurat wtedy jego slowa na mnie zadzialaly i zaczelam pisac, pisac, pisac i tak pisalam kazdy wieczor az do czerwca 2011. A potem oczyc sie uczyc, uczyc i tak sie uczylam od 16.6 do 13.9.11 kiedy zdalam panstwowy egzamin doktorski (w zyciu sie tyle nie uczylam do egzaminu!). Caly pobyt w Prowansji przesiedzialam nad ksiazkami, dlatego bylo tak malo zdjec 🙂 A potem znowu pisalam, pisalam, pisalam az do 24.5.2012 kiedy oddalam prace. Nastepnie robilam prezentacje… a dzisiaj od 13 do 15 bronilam sie jak lew zeby pare minut przed 15 grupa 6 profesorow przyznala mi tytul ”philosophiae doctor”, czyli w moim wypadku doktora nauk przyrodniczych.

Cale, caluskie miesiace cieszylam sie na dzien kiedy bede mogla pisac ten wpis. Jestem zmeczona jak pies. Uczeniem, pisaniem, denerwowaniem, ze mnie dzisiaj obleja, bo obrona na tym wydziale z pewnoscia nie jest formalnoscia. Razem nie pracowalam moze miesiac, poza tym kazdy dzien, swiatek, piatek, niedziela. Udalo sie. 

W Bratyslawie mieszkamy obok wydzialu budownictwa. Jesli ktos sie obroni to jego nazwisko i tytul pisze sie na chodnik przed fakultetem (u nas, na Uniwersytecie Lodzkim pisalo sie na drzwi pokoju w akademiku). Zrobilam wam zdjecie tego chodnika, zebyscie sobie mogli wyobrazic to moje Mgr Agradabla Boska Ph.D. wlasnie tam 🙂

Mgr Agradabla Boska Ph.D.

Musze napisac, ze bez Boskiego nie moglabym szkoly skonczyc. Zaplacil za ten moj tytul setkami godzin ktore spedzil z Gosia, wieczorami kiedy nie mogl wyjsc na piwo, weekendami ktorych nie spedzil w gorach, do tego robil tlumaczenia, pomagal mi na sto roznych sposobow. To byla STRASZNA praca. Zdecydowanie dokonczenie studiow i pracy nie bylo za darmo. Wielkie dzieki dla Boskiego.

Jesli mialam dla was malo czasu to tylko dlatego, ze pisalam albo sie uczylam, albo czytalam, albo… a nie mowilam o szkole, bo wczesniej mowilam za duzo a nic z tego nie bylo, wiec po co:)

I to tyle. Biore mala Krolewne i lecimy na spacer 🙂

STRASZNE ZYCIE KROLOWEJ

Dokonczylam lekture  ”Ostatniej Krolowej” C.W. Gortnera opowiadajacej o corce Izabeli i Ferdynanda Katolickich – Joannie Szalonej. Pisalam juz o niej kiedys, bo widzialam swietny film opowiadajacy o jej zyciu. 

Ksiazka rozni sie troche od filmu, jest chyba nieco dokladniejsza, ale tak na prawde kto tam wie co dzialo sie na dworze hiszpanskim i flamandzkim w latach 1502 -1555?

Jedno jest pewne. Za zadne skarby nie chciala bym byc krolowa w tym czasie. 

Jak wygladalo zycie takiego krolewskiego potomka? Rodzil sie, zaraz potem zabierala go mamka (bo przeciez Krolowa nie bedzie karmila piersia!) a tak od 3 dnia zycia tysiac nauczycieli zaczynalo takiego czlowieczka tresowac, zeby w momencie gdy rodzice umra (a zwykle umierali wczesnie, bo przecietna dlugosc zycia byla duzo krotsza) byl wstanie zaczac sprawowadz wladze. A wiec jezyki, historia, maniery, muzyka, tance i tak caly dzien. Rodzicow od tego czasu potomek widywal sporadycznie, na audiencji, glownie po to, zeby mu troskliwy rodzic przypomnial, ze jego zycie to OBOWIAZEK i musi starac sie bardziej!

Jesli potomkiem byl chlopiec zwykle miewal nadzieje na dobry ozenek (przynajmniej ten pierwszy potomek) a potem na korone. Mloda kobieta w wieku kilku lat byla zareczana z jakims innym biedakiem z wybranego strategicznie dworu a w wieku 13 czy 16 lat odylali ja do meza, ktorego w zyciu nie widziala na oczy (a czesto byl stary, gruby a w gorszym wypadku debilny albo genetycznie zmutowany po nieustannych podzialach genotypu w ramach jednej rodziny) i rodzila, rodzila, rodzila. Dobrze jesli rodzila, bo jesli nie rodzila to czesto  malzenstwo anulowano a ja odsylali do domku jako ”wybrakowany owoc”. Owoc mogl sie udac do klasztoru, albo udac do klasztoru.

Wracajac do dzieci. Potomek coprawda sam nienawidzil rodzicow a kochal nianie ale jak urodzily mu sie wlasne dzieci to po sekundzie oddal je niance a po 3 dniach tysiac nauczycieli… Innymi slowy rodzice przywiazywali sie do dzieci tylko tyle na ile dziecko mialo zostac sukcesorem albo wchodzac w aranzowany zwiazek malzenski moglo pomoc krolestwu w rozwoju. 

Zeby nie szukac daleko. Joanna Szalona w wieku 16 lat zostala wyslania do Belgii, bo rodzice (Hiszpanie)  potrzebowali sojusznika w walce z Francja. Filip I Piekny -maz – mial w dupie interesy tesciow i zareczyl swoja pierwsza 2 letnia corke z Francuzem (a w ciagu 8 czy 10 lat malzenstwa wyprodukowal 6 dzieci – glownie po to, zeby Joanne ubezwlasnowolnic, bo w tym czasie duza czesc ciazy krolowe mialy spedzac w odosobnieniu). Joanna nieco sie zdenerowala. Po calkiem przyjemnym ale krotkim poczatkiem zwiazku, nie cieszyly jej rowniez nieustanne zdrady meza (czego juz zupelnie nie rozumiem, ponoc byla piekna).

Nastepnie w ciagu mniej wiecej 2 lat Joannie poumierali kolejno: brat, siostra, dziecko siostry i matka i nagle okazalo sie, ze to ona jest sukcesorka korony Kastylii, Asturii i Aragonii.

Maz zamiast sie ucieszyc i powiedziec sobie: kurwa! niezla jazda, byla 3 w kolejce a teraz bede krolowa a ja bede razem z nia wladal nieomal calym polwyspem iberyskim jako ksiaze malzonek… powiedzial sobie: Ja!!! ja!!!!!~jaa!!!! bede krolem a ta dziwka mi w tym nie przeszkodzi!

Czemu pisze tak nieladnie? bo ja maltretowal, miesiacami wiezil i gwalcil, zeby byla mniej ruchliwa noszac kolejne dzieci. Do tego zrobil z niej wariatke, bo skoro jej babcia miala depresje to ona pewnie tez jest jakas dziwna a do tego miewa wybuchy zazdrosci, wiec czemu jej nie oczernic (a co do jej babci to tez nie tak zupelnie wiadomo czy to przypadkiem nie bylo w interesie Izabeli Katolickiej, matki Joanny a jej corki, zrobic z niej wariatke).

Czasy byly ciezkie. Maz umarl (co za pech). Matka Joanny, stary wyjadacz, przekazala korone corce, ktora musiala by dobrowolnie odstapic, zeby korona przeszla na inna linie dziedziczenia. Genialne, co? Tylko, ze nagle okazalo sie, ze najukochanszy tatus Joanny – cale zycie ksiaze malzonek jej matki – Ferdynand Katolicki ma ochote w koncu byc krolem! Wiec co robi tatus? Wykorzystuje brednie meza Joanny i zamyka ja w klasztorze podtrzymujac spiewke o jej szalenstwie (pewnie w tym momencie juz jej zaczynalo walic na dekiel, sadze, ze swiety by nie wytrzymal). Za kratami klasztoru, wbrew wlasnej woli spedzila ostatnich 35 lat zycia!

Ale wrocmy do dzieci. Joanna miala ich 6 z czego 4 sztuki musiala pozostawic w Belgii na wychowanie szwagrowej bo jechala de facto na wojne. I co sie dzieje? po smierci ojca Joanny – Ferdynanda, ktorzy rzadzil w jej imieniu – panowanie przejmuje Karol V Habsburg* – syn Joanny, ktorego nie widziala 22 lata! Synus, wychowany na dworze Maximiliana I Habsburga – dziadka i cesarza Swietego Narodu Rzymskiego Cesarstwa Niemieckiego – nie ma skrupulow – zostawia mamusie zamknieta i czeka az umrze, zeby przejac wladze jako krol, do tego czasu rzadzi w jej imieniu. Nie na dlugo, bo sam umiera.

Nie ma teraz znaczenia czy i kiedy Joanna oszalala, bo to sa tak stare dzieje a z tego co czytalam opowiesci tak sprzeczne, ze ciezko doszukac sie pewnikow. Wazne, ze bycie krolowa nie gwarantowalo NIC DOBREGO. No, moze lyzke strawy i w miare nowe ubrania, ale w przypadku Joanny i to nie zawsze bylo prawda. Spiski, szantaz, zdrady, uklady to byl i pewnie jest chleb powszedni wladcow tego okresu.

Dlatego umowmy sie, ze akurat w kwestii bycia ksiezniczka mamy duzo szczescia, ze nasze dzieciece marzenia sie nie spelnily, bo po pierwsze zycie byloby krotsze a po drugie nie mielibysmy zadnej pewnosci kto (bo, ze to pewnik) wbije nam noz w plecy.

______

*To ten Karol V Habsburg, ktory powiedzial:  MówiÄ™ po hiszpaÅ„sku do Boga, po wÅ‚osku do kobiet, po francusku do mężczyzn, a po niemiecku do mojego konia.