SZCZEPIONKA

Mloda miala byc szczepiona juz gdzies w czerwcu, ale najpierw miala opar i brodawke a ostatnio szczepienie na zoltaczke typu A. teraz przyszla kolej na szczepienie typu nie-wiem-ile-w-jednym, ktore ma te wade, ze ponoc efekty uboczne pojawiaja sie rowniez pomiedzy 14 a 21 dniem po szczepieniu. Doktorka bardzo by chciala zebysmy caly ten czas siedzieli na miejscu (w sensie byli blisko, jakby co). Myslalam myslalam, Boski tez myslal myslal i nie jestesmy w stanie podac terminu kiedy usiedzimy 21 dni na dupie w Bratyslawie. Bedziemy musieli sklamac.ย 

Siostrunia mnie pociesza, ze zarowno w Pradze gdzie sie pojawimy jak i w Polsce gdzie sie pojawimy nieco pozniej niz po 21 dniach, ale tylko nieco, juz slyszeli o szczepionkach i jakby byl jakis efekt uboczny to sobie lekarze poradza, ale ja tam nie jestem taka pewna. A moze wystawiam Gosiunie na pewny efekt?:)

Poza tym nic sie nie dzieje. Boski jedzie jutro do Budapesztu, wiec bedziemy mialy z Gosia babski wieczor. Nawet sie ciesze, musze ja dokladniej potlamsic dzidziusia jednego.

Siostrunia zalatwila i skoordynowala wymiane okien w moim mieszkaniu w Polsce i ponoc sa najsliczniejsze, co mnie bardzo cieszy. Dobrze, ze mam Siostrunie. Zgodzilysmy sie wczoraj, ze w sprawach codziennego uzytku jestem jak ten Polak z kawalu co zamkniety w pustym pomieszczeniu z dwoma metalowymi kulami jedna zepsuje a druga zgubi. Coz ๐Ÿ™‚

Gosia poza literka T jak Tata, M jak Mama, B jak Babcia, D jak dziadek, K jak Kwiatek rozroznia rowniez P jak pupa. I czasem A jak auto, a czasem zapomni:)

AUTORYTET

Milosc Malgorzaty do Boskiego jest ostatnimi czasy tak silna, ze zaczyna to byc powalajace. Ona sie nie budzi w nocy, zeby powiedziec “cici” ale, zeby powiedziec “tatus”. Ja powiem “ogonek” 100razy i nic, bohater powie “ocasek” raz i zaraz trzeba to slowo powtarzac jak mantre:)

A Boski sie smieje i powtarza: – nastepny musi byc syn, zeby ciebie tez ktos kochal.

No fakt ๐Ÿ˜ฆ ๐Ÿ™‚

OPAKOWANIA/BILLA

Zastanawiam sie dlaczego tak trudno jest wymyslec funkcjonalne opakowania produktow codziennego uzytku? W zasadzie spotykam sie z 2 rodzajami opakowan:

1. WIELKIE OPAKOWANIA malej rzeczy – przyklad 4x100g woreczek ryzu w sporym pudelku, niezupelnie odpowiadajacym ilosci ryzu w srodku. Pudelko jest spore i zwykle latwo je zamknac co nie jest takie znowu konieczne skoro ryz i tak jest zamkniety w dodatkowych woreczkach

2. male opakowania WIELKICH rzeczy – przyklad 500g ryzu w plastikowym woreczku, ktory zaraz po otwarciu rozrywa sie w roznych kierunkach, sprawiajac ze ryz/kasza/polenta/bulka tarta rozsypuje sie artystycznie po kuchni.

Czasem zadzaja sie opakowania “zamykane” ale w polowie przypadkow proces zamkniecia zgodnie z instrukcja trwal by cala wiecznosc… a to jedynie w wypadku, ze nie wyrwalibysmy polowy zamkniecia pudelka przy pierwszej probie otwarcia.

Ale Eureka! dostalismy ostatnio tabletki do mycia naczyn firmy JAR, ktore sa w plastikowym worku, ktory zamyka sie na suwak, wiec jednak sie da, jesli sie chce… czekam az zmadrzeja producenci innych produktow.

____

w okolicznej Billi mi chyba zrobia zdjecie i wywiesza w galerii “tych klientow nie obslugujemy”. Tym razem poszlam na zakupy wieczorem, sama. Ludzi bylo malo, za mna tylko jedna pani. Pani przy kasie najwyrazniej sie jednak spieszyla, bo zaraz po tym jak zaplacilam za milion rzeczy zaczela kasowac rzeczy nastepnej klientki. Nasze rzeczy nie byly w zaden sposob oddzielone. Wiec przez przypadek pakujac sie bezwiednie siegnelam po winogrona tej nowej pani, ktore wmieszaly sie w moje zakupy.

Zrobilam tak, bo kosztowaly 0,37 EUR a wydawalo mi sie, ze dokladnie tyle bylo na metce, ktora wyjechala z wagi. Nastepna pani zwrocila mi uwage, ze to jej winogrona, ja sie skrzywilam (wiedzac 0,37 na metce) i oddalam winogrona. Pani z kasy powiedziala, ze to winogrona nastepnej, bo kosztuja 0,37 EUR.

Pani nastepna zaczela marudzic, ze pakuje sie zbyt wolno (WTF?!), wiec powiedzialam, ze najwyrazniej taka jestem wolna… Pani przy kasie oczywiscie aniol ona nic, ona muzykant. Za nami echo, wiec jakby pikosekunde poczekala az powkladam tone rzeczy do 2 wielkich toreb to by jej korona z glowy nie spadla. Oczywiscie z calej trojki jak debil czulam sie tylko ja.ย 

Po wyjsciu ze sklepu sprawdzilam siatke, rzeczywiscie mialam spakowane winogrona… kosztowaly 0,37 EUR. Moj kolega mawia: w walce miedzy toba i swiatem stan po stronie swiata. Znowu nie stanelam na wysokosci zadania.

PANI GOOGLE

po 2 tygodniach intensywnego podrozowania tu i owdzie wrocilysmy do Bratyslawy.

Pochwale sie, ze w ramach podrozy pomknelysmy same (Gosia i ja) pociagiem z Pragi do Bohumina do Siostruni a pare dni pozniej z Bohumina do Brna gdzie odebral nas Boski. Mloda znosila podroze dzielnie.

Zauwazylam, ze Kolezanka duzo latwiej i szybciej uczy sie czeskich niz polskich slowek. Niby ja spedzam z nia najwiecej czasu, okazuje sie jednak, ze tatus czy babcia mowia jakos tak atrakcyjniej i mam wrazenie, ze czeskich slowek zna conajmniej tyle samo co polskich.

Czasem dziala jak Google. Jak przyjechalismy do Siostruni pokazala na wozek i mowi do niej: koฤarek – wozek. Mnie czesto pokazuje na niedzwiadka i mowi: miso- meฤa

W kazdym razie zastanawiam sie czy nie zaczac mowic w domu po polsku. Probowalam wczoraj, Boski sie wsciekal. Mysle, ze rozumie tylko mu wygodniej jak mowie po czesku. Jakbym wytrzymala pare dni to moze by sie przyzwyczail? Zobaczymy. Bo juz nie mam pomyslu, czytam jej po polsku, gadam z nia po polsku a i tak czesto wybiera czeski jak ze mna mowi. Oczywiscie ciesze sie, ze zna duzo slowek po czesku, ale ja chce zeby kiedys mowila tez po polsku a cos mi sie wydaje, ze czeka mnie w tej kwestii ciezka walka.

U Siostruni okazalo sie, ze najbardziej na swiecie kocha Matylde i Niedzwiadka. A o drobnych kryzysach osobowosci kiedy darla sie w sklepie jak opetana wole nie pamietac, bo dzisiaj jestesmy same, dzien jest spokojny i dobrze nam tak.

CZARNE OCZY MASZ, KOMU JE DASZ?

Czarnooczka

Ponoc na tym zdjeciu Kolezanka jest podobna do mnie. No, nie wiem:) W kazdym razie oczka ma ciemne ๐Ÿ™‚ (a te piekna czapke ukradla koledze z wozka obok i na 200 sposobow artystycznie zakladala ja sobie na glowe a potem pozowala kolezance do zdjec w telefonie.

Potrafi rowniez sama ubrac majtki (to tak apropos) wlacznie z samodzielnym wciagnieciem na pupe:)

PRZED SPANIEM

Nigdy nie ukrywalam, ze nie jestem specjalnym zwolennikiem organizacji pomocowych, NGO i innych takich…

Mam jednak jeden wyjatek. Organizacje, ktora darze szczegolna sympatia i jej malutkich podopiecznych.ย 

Ich strone znalazlam dawno temu, jak w 30 tygodniu ciazy doktorka (kolejny raz) zaczela sie obawiac, ze Gosia przyjdzie na swiat zbyt wczesnie. Gosia po paru tygodniach zmienila zdanie, ale moja sympatia pozostala do dzisiaj.

Wybranka mojego serca jest Fundacja Wczesniak.

Czasami, wieczorem czytam losy wczesniakow zawsze majac nadzieje, ze akurat ten czlowieczek o ktorym czytam dzisiaj przezyl problemowy poczatek zycia bez efektow ubocznych.ย 

Dlaczego mysle, ze warto pomagac akurat tej grupie ludzi? bo oni sobie takiego losu nie wybrali, a od jakosci leczenia w pierwszych tygodniach zycia bedzie zalezala ich przyszlosc. Wiem, ze inni tez nie wybrali… coz wczesniaczki ukradly mi serce:)

JEDZENIE SMIERDZI

Boski nie lubi kuchennych zapachow. Upieczone ciasto to chyba jeszcze zniesie, ale jego zdaniem zapach zupy pomidorowej jest straszny, a pachnace (moim zdaniem) mieso na piecyku to juz makabra. W zasadzie nie przypominam sobie takiej potrawy ktorej zapach panujacy w kuchni wydawal by mu sie przyjemny. Trzeba otwierac okna, wietrzyc natychmiast, wypedzac lopata a jak sie da to natychmiast ewakulowac.

Ja mam zupelnie odmienne zdanie. Dla mnie dom powinien pachniec jedzeniem.ย 

Zastanawiam sie z czego to wynika? Moze to dlatego, ze Mama Boskiego nie lubi gotowac i zawsze traktowala te konecznosc jako dopust bozy. A moze dlatego, ze zapach to jakis rodzaj nieporzadku w przestrzeni?

I w domu Boskich Starszych ciagle zwraca sie uwage na “smrod” kuchni (ktora absolutnie nie smierdzi i zwykle blyszczy sie czystoscia i relatywna nowoscia).

Mam nadzoeje, ze Gosia bedzie lubila kuchnie razem z zapachami.

ZNOWU O KOBIETACH

Polaquita zwrocila moja uwage na wpis Chihoro, wiec i ja pozwole sobie zwrocic Wasza uwage.

Bardzo poruszajacy, doglebny wpis i ciekawe komentarze. Milego czytania.

_______

Btw… w komentarzach wypowiada sie zupelnie inna osoba (sadzac po nicku) niz u mnie a uzyla nieomal dokladnie tego samego sformulowania o wdziecznosci dla “feministek i sufrazystek”. Zeby jakies centralne szkolenia ze slownictwa byly? ๐Ÿ™‚

Nie no, temat powazny a ja sie smieje. Chodzi mi o to, ze te feministki to jakby naturalne wspomniec, ale slowo “sufrazystki” jednak umiarkowanie popularne jest a tu nagle w 2 miejsctach i zupelnie inne osoby…

To sa tylko takie moje krnabrne wieczorne mysli. Wpis Chihiro jest warty przeczytania i goraco do tego zachecam.

JAK ROWNY Z ROWNIEJSZYM

Przychodzi Boski ze spaceru z Gosia.

Gosia totalnie zamarznieta – nogi lodowe az czerwone, dlonie tak samo. Wody wypila z 2 ml. Dodam, ze caly dzien “tylko pije” bo ma problemy z brzuszkiem (ja juz je mam za soba) i w nocy kilka razy wymiotowala.

I mowi:

Boski: – ale tu burdel! nie bylo nas 2,5 h a ty zrobilas taki burdel

/… tak…. burdel, wstawilam pralke, powkladalam naczynia do zmywarki, bylam w sklepie, zrobilam ryz dla Gosi, no i projekcik, ktory byl powodem ich spaceru/

ja: – jejda, czemu ona taka zimna? oszalales, przeciez ona jest chora, to czemu ja tak mrozisz, przeciez miales w wozku rajtuzki i kurtke i swetr i cieplejsze spodnie?

– ty sie ciagle czepiasz, nie mozesz docenic, ze sie nia zajmuje. Tylko burdel robisz.

itd. itd

Zonk. Dzisiaj nie mamy dobrego dnia.