LEZYMY – ja i mala ONA

Dzisiaj odezwala sie przyjaciolka. Pytala sie kiedy Gosia przestala usypiac przy piersi i jak sie to stalo, ze teraz nie ma problemu z zostawaniem u babci. Bo jej babcie twierdza, ze to nie jest normalne, ze jej kilkumiesieczna coreczka jest tak bardzo z nia zwiazana. 

Uswiadomilo mi to, ze brak wlasnych protoplastow tudziez mieszkanie daleko od rodzicow Boskiego pod pewnymi wzgledami jest trudne, ma jednak niewatpliwe zalety. Nikt nie pomaga nam z dziecmi. Jestesmy we dwojke. Boski i ja i musimy byc w stanie ogarnac wszystkie potrzeby, choroby, fanaberie naszych pastuchow. Z drugiej strony ingerencje osob trzecich w nasz sposob wychowywania dzieci sa bardzo niewielkie. Czasem mamusia Boskiego obdarzy nas jakas madroscia typu: kiedy to Gosia powinna chodzic spac, albo, ze jej zdaniem jest niewychowana, bo ma za duzo wlasnych opinii, tudziez ze Boski zbyt intensywnie angazuje sie w opieke nad wlasnymi dziecmi (i mu cycki wyrosna, cytuje) co jak wiadomo powinno byc tylko moim psim obowiazkiem. Na szczescie, glownie ze wzgledu na geograficzna odleglosc, nie ma ku temu zbyt wielu okazji.

Milo jest nie czuc sie obciazonym pomyslami osob trzecich w kwestii wychowania wlasnych dzieci. Od taka wieczorna refleksja. 

SWIAT LUDZI (nie?) DOSKONALYCH

Ogladam zalegle odcinki serialu “Przyjaciolki”, z sympatyczna Liszowska oczywiscie. Przypomina mi to zeszloroczna afere kiedy aktorka spowodowala stluczke majac 1 promil alkoholu we krwi i wszyscy chcieli rozszarpac ja na kawalki, zwolnic z pracy i oczy wylupac, bo do tego, alkoholiczka jedna, ma bogatego meza. Nie, wcale nie uwazam, ze to normalne jezdzic po alkoholu. Jako w zasadzie 100% abstynentka zupelnie nie kumam pociagu do alkoholu tylko, ze mam wrazenie, ze jestem w tym podejsciu do zycia jakby osamotniona. I nie raz nie dwa przekonywalam kogos kto pil “tylko jedno piwo”, ze nie powinien jechac nawet tych przyslowiowych paru kilometrow. Ale Liszowska wszyscy by widlami, bo jest znana. Oczywiscie powinna (i tak sie stalo) poniesc kare zgodna z decyzja sadu. Tylko bardzo mi przeszkadza, ze rzucajacych kamien jest niewspolmiernie duzo do abstynujacej populacji.

Inny przyklad. Calineczka. Przemila, mala osobka, ktorej nie za bardzo chca przyjac do panstwowego przedszkola. Cierpi na karlowatosc. Jest doskonale rozwinieta pod wzgledem intelektulalnym, niestety w zwiazku ze swoja niepelnosprawnoscia wymaga duzo wiekszej opieki niz inne dzieci w jej wieku (na przyklad na dluzsze spacery musi jechac wozkiem, bo szybciej sie meczy, uzywa nocnik bo kibelek jest za wysoki). Dyrektorka pobliskiego panstwowego przedszkola, jak opisywala na blogu Mama Calineczki, w dosyc nieprzyjemny sposob tlumaczyla, ze 2 nauczycielki nie dadza rady zajmowac sie 30 osobowym stadem rozbrykanych 5 letkow i Calineczka. Forma komunikacji dyrektorki byla z cala pewnoscia niedopuszczalna, ale tresc, moim zdaniem, nie taka znowu kontrowersyjna… oczywiscie pod wpisem dziesiatki komentarzy potepiajacych dyrektorke, bo przeciez ”powinna byc bardziej ludzka”, ”powinna sie bardziej starac” (zachowalam bardziej sens niz konkretne slowa). Po prostu wszyscy by sie z radoscia podjeli wiekszej odpowiedzialnosci, bo tacy sa kuzwa doskonali.

Halo! Czy ja zyje w jakims innym swiecie? Dlaczego nikt nie widzi, ze ta kobieta jest odpowiedzialna za 30 dzieci z ktorych kazde albo prawie kazde, jak to bywa u 5 latkow, biega z szybkoscia swiatla i ma duzo bardzo glupich pomyslow. Kazdy komentujacy (dobra wiekszosc) na miejscu dyrektorki zajal by sie niepelnosprawna dziewczynka powoli nawet w czasie urlopu. Obudzcie sie, wcale by sie nie zajal. Komentarze pisac to kzdy glupi potrafi, tylko dlaczego nie widac tej idealnosci na ulicy, w sklepie czy w pracy?! Z glupim wozkiem nie ma kto pomoc (teraz pisze o Pradze w Londynie nie ma z tym problemu) ale w komentarzach to wszyscy altruisci z powolania.

O co mi chodzi? Zebysmy zaczeli zmienianie swiata od siebie. Ja mam pomoc tej czy owej Calineczce, ja mam nie pic przed tym niz siade za kierownica, ja mam pomoc kobiecie z wozkiem czy podrzucic starszej pani przy kasie pare drobnych. A jak widze, ze ktos popelnil blad to wystarczy, ze na niego napluje raz na nie za kazdym razem jak go widze (viz. Liszowska).

Bo zmiana jest mozliwa. Tylko nie oczekujmy od swiata, ze sie zmieni. Badzmy ta zmiana. I nie w internetach tylko w realnym zyciu, ktore w brew pozorom istnieje poza siecia.

 

 

M

Yes! MAM KOMPUTER!

Koniec wymowek, moge pisac! Nie mam polskich ani czeskich liter, wiec obawiam sie, ze moje wpisy nie beda z dnia na dzien napisane bardziej poprawnie. Beda jednak dluzsze i napisane szybciej, bez koniecznosci spedzenia dlugich minut na literowaniu z pomoca telefonu.

Co do nowosci: zastanawiam sie nad ofeta pracy. Ma jedna wade, firma (polska centrala) jest w Lodzi. Tak konkretnie firma to jest w wielu krajach, ale ja miala bym zajac sie ta w Lodzi. I spedzac tam mniej wiecej tydzien w miesiacu a reszte przez telefon/skype. Mam upatrzonego bardzo dobrego czlowieka (moim zdaniem) ktory by mogl firme potem poprowadzic, ale najpierw trzeba ja troche posprzatac i uczesac. Nie bede chlopa stresowac zaraz od poczatku ๐Ÿ™‚ W chwili obecnej daje temu pomyslowi okolo 5-10%. Zobaczymy z jaka konkretna oferta przyjda. Chciec to mi sie nie chce bardzo, tylko widze jakie ludzie maja problemy ze znalezieniem pracy wiec nie chce podchodzic do sprawy lekkowaznie.

Mala Tromba Bomba nadal nie chodzi. I raczej sie nie zapowiada, zeby szybko chodzila. Dlaczego? Bo zielone! Sprawna jest, nawet powiedzialabym czasem mam wraznie, ze za bardzo ๐Ÿ˜‰ Jak mi sie uda to wkleje filmik, tylko jeszcze nie wpadlam na to jak. Pierwsze dorosle slowo to oczywiscie: dac

Duza Tromba Bomba zaczyna coraz lepiej czytac. Madrala z niej taka, ze czasem ja chce udusic. Po mamusi. Jest cudna.

Bosky mi kupil sliczny komputer wiec go oszczedze.

Wszyscy zdrowi. I witam. Bede pisac juz chodzby na  przyszla pamiatke starych czasow. W tym blogu od wielu lat (ponad 9) jest wszystko. I niech tam zostanie ๐Ÿ™‚

 

LONDYN

Znowu w Londynie. Pogoda sloneczna, chyba zeby mnie udobruchac ze musialam wrocic z Pragi. 

Taka ciekawostke widzialam dzisiaj w drodze po Gosie do szkoly. Nie wiem czy to jakas instalacja czy reklama? W kazdym razie fajne. Nápisy z kropelek wody:

image

MARATON

juz kilka tygodni za duzo sie dzieje. A to choroby przerozne, a to wyjazdy Boskiego (za 4 godziny znowu wylatuje na 4 dni). Za duzo sie dzieje, za malo przerw miedzy “atrakcjami”. Do tego za chwile swieta. Zawsze sie klocimy z Boskim najwiecej po swietach ze wzgledu na jego super rodzicow (a raczej jego podejscie do tématu). Jestem jak rozjechany krokodyl. W tym tygodniu bylam pรณl dnia w szpitalu z soba (wszystko OK), oczywiscie w towarzystwie Zu. Jutro przyjda kolezanki Gosi. W piatek dostaniemy na weekend chomika ze szkoly i nie wiem jak go doniose do domu razem z Zu i Gosia. W sobote urodziny kolegi a potem impreza szkolna. Zastrzele sie.

CIERPLIWOSC albo troche mna trzesie

Zdarza Ci sie czasem, ze ktos w Twojej okolicy mowi bzdury? Otoz mnie sie zdarza. Czasem ludzie pisza albo mowia takie glupoty, ze nie wiem czy sie smiac czy plakac. Mam ochote potrzasnac jednym czy drugim, bo az oczom nie wierze co to za farmazony wymysla. Czasem to sa jakies debilizmy idealizujace rzeczywistosc, do bolu poprawne politycznie wynikajace, ja wiem z braku wyobrazni, naiwnosci? Bywa, ze odwrotnie. Jacys faszysci z ludzi wychodza, klapki na oczy i rownac krok. Nie wcale nie koniecznie w kwestii uchodzcow, tylko ogolnie. O jedzenia na przyklad. Albo w sprawach politycznych lub codziennych. Coraz wiecej wysilku kosztuje mnie krecenie glowa z niedowierzaniem. Nic nie mowie, bo zdrowy rozum sie nie nosi (sory, ale sa to czasem sprawy czarno – biale i bywa, ze rozwiazaniem jest wiedza a nie poglad, jak sie niektorym wydaje). Co tu duzo gadac cierpliwosc mi sie czasem konczy. Life.

xxx

wszyscy raczej zdrowi

RAJTUZKI

1-1,5h po podaniu nurofenu, ktory dziala lepiej. Zu 39,3 C lodowate rece i nogi i cala sie trzesie. Nie moge zrobic zimniejszej kapieli ani zapakowac do zimnego przescieradla, zeby nie wywolac szoku. Jedziemy do “lekarza”. Mamy szczescie. Tym razem nie ma kolejki. Przyjmuje nas pielegniarka. Pyta sie czy podalam paracetamol. Tak, 4h temu, daje naprzemiennie z nurofenem. Sam paracetamol i tak raczej nie dziala. Co mam robic? Hmm. Ona widzi, ze Zu ma rajtuzki a na to spodenki (na dworze 12C). To pewnie dlatego ma goraczke, ze ja za grubo ubieram! Mowie, ze miala zimnice nie moglam jej wiezc bez czapeczki i w krotkim rekawku. Ona mysli, ze to jednak za grube rajtuzki.

Proponuje, zeby choc badania krwi i moczu zrobila. Hmm, jak bardzo chce to moze zrobic moczu. Krwi nie robia. Bez dezynfekcji nalepia woreczek. Fajny pomysl jak dziecko ma lekkie rozwolnienie. Po przyjsciu do domu ma worek pelen, szkoda, ze nie sikow. Dobra. Karmie, dezynfekuje, lapie siki do sterylnego pojemnika. Odnioslam, moze zadzwonia co i jak. Pewnie i tak tylko sprawdza czy ma bialko. Na szczescie nie watpie, ze Zu jest tylko zawirusowana, bo bym sie zamartwila.

W nocy goraczka ustepuje. Budzik co godzine dzwoni cobym sprawdzila, ze jest dobrze. Rano znowu jest goraczka, ale juz rozadniejszych rozmiarow. Mamy za to nowy, dorodny katar. I paracetamol w apteczce. Teraz spi. Jeszcze tylko sciagne rajtuzki i wystawie glowe na wiatr bez czapeczki i bedzie nowka:)

Zu 39,6 C

wczoraj. Paracetamol na zmiane z nurofenem co 3h. Juz ma z tego male rozwolnienie. Albo rozwolnienie jest przyczyna. Nie wiem. Robie zimne oklady, monitoruje temperature. Tutejszych lekarz jak zwykle do dupy. Troche strach spac. Ale Ty spij.

PARYZ i inne

czytam wiele artykulow i opinii dotyczacych zamachu w Paryzu. Wedlug niektorych za duzo przejmujemy sie Paryzem za malo Afryka czy Syria.

Pewnie za malo sie przejmujemy problemami Afryki czy Azji, ale nie wydaje mi sie, ze za duzo Paryzem. Sadze, ze ludzie zyjacy na innych kontynentach tez sie specjalnie nie przejmuja Europa. Druga rzecz, ktora chyba najbardziej stresuje ludzi, to obawa, ze robimy glupote zapraszajac gosci. Ludzie czuja sie nabici w butelke. Bo Europa w tym wypadku Francja, dala palec a tu obgryza ja jej serce. Ale moze to tylko moja opinia.

Goraczka odeszla, zostal kaszel i katar. Poza tym wszystko OK.

40,2C

To aktualny i mam nadzieje definitywny rekord Gosi. Zu osiagnela w tym rozdaniu max 38,9C. W chwili obecnej obie maja nie wiecej niz 38C i to tez w porywach. Trwa to, bo Gosia przekazala Mlodej wirusa goraczkowego a Zu Duzej katar do pasa i ogolnie przeziebienie. Walczymy i damy rade:)