AKTUALNOSCI Z DOMU I ZAGRODY

Siedze przy komputerze i przekonuje Zu zeby sama sie do mnie dokulala. Na chwile obecna udalo jej sie obrocic o 180 stopni i przesunac z 10 cm. Jak na 4 miesiace i 3 tygodnie niezle.

Zab jej zgina. Ufo jakies bylo i sie wsyslo. Nie szkodzi, z przyjemnoscia poczekamy.

Rano dotarly meble z ikei, czyli w koncu zaczniemy wypakowywac ksiazki (i odblokujemy jedna lazienke, ktora jest pelna ksiazek :), dotarl tez dywanik do pokoiku Gosi i jakies dodatkowe pudla na zabawki. Super, nastepny etap deburdelizacji mozemy zaczac.

W przyszlym tygodniu Gosia bedzie miala wakacje, co mnie jako rodzica specjalnie nie cieszy (swinia:). Jedno szczescie, ze w poniedzialek jest dzien wolny od pracy to szalenstwo bedzie trwalo tylko 4 dni. Potem jeszcze tydzien i fruu do Pragi.

Dziewczyny urosly.

Gosia wyglada obecnie tak…

Gosia

Zu:

ZuZu

I obiecany widok z okna (ubiegly piatek):

okno

DAWAJCIE TE GWIAZDY

“Dwaj wiezniowie spogladali przez wiezienne kraty. Jeden widzial bloto, drugi widzial gwiazdy”. Staram sie jak cholera zobaczyc te gwiazdy ale na razie idzie mi jak po grudzie. Wszystkie mysli typu: “ale mamy cudny widok z okna” zaraz przysypuja inne “nie dziala zmywarka”, “wieje jak w kieleckim na dworcu”. Powaznie nie rozumiem dlaczego 160 000 rodakow zdecydowalo sie zyc w Londynie. Coz to musiala byc za desperacja, zeby chciec zyc w tym kosmicznie drogim, pelnym ludzi miejscu? W sobote bylismy w centrum. Wszedzie glowa na glowie, nieustanne posuwanie sie w tlumie. Mam oczy otwarte. Widze rowne chodníki i to, ze Gosia uwielbia szkole. Bardzo sie staram. Ciagle mowie sobie co cieniasie bedziesz widziec tylko to bloto? Moze jutro beda na programie gwiazdy i zakocham sie w tym miejscu? Zobaczymy . Na dzis przekonyje Bozkiego zebysmy za rok wrocili do Pragi. Obiecal, ze sprobuje znalezc tam prace. Jejda ale by bylo cudnie!

I TAK DALEJ

Obie spia, Boski na delegacji w Sofii. Jeszcze jutro bede caly dzien sama a w srode na usypianie Zu powinien juz byc Boski.
Bylam dzisiaj z Zu u lekarza. Totalna porazka. Polska jest sto lat za Czechami, ale tutaj to juz slaby dowcip. Szczelnie owinieta w material pani badala Zu przez ubranie. Badala to wielkie slowo. Krotko mowiac o rehabilitacji dzieci, ktore maja wszystkie konczyny jedza i robia kupy to slyszeli tylko na filmach. Bo przeciez jest duza i ladna wiec chyba wszystko OK, nie? Rece mi opadaja! Dobrze, ze za 3 tygodnie jedziemy z Zu do Czesi. No i wierze, ze ten moj okruszek to silna kobieta jest i da sobie rade:) w kazdym razie gdybym sie wydawala za pediatre to nie ma wola zeby ktos podwazyl moje kompetencje. Byla bym gwiazda wsrod rodzicow./// Bilety kupione. Poza odwiedzinami w czerwcu (7-16) spedzimy w Czechach cale lato (12.7-2.9), bedzie fajnie:)

CYBORG I TA PANI

Czytam, ze kolejna celebrytka “z koniecznosci” zaczela pracowac miesiac po porodzie, oczywiscie wszedzie biorac ze soba dziecko. Gratuluje! Urodzila cyborga. Jest tez mozliwosc, ze ja jestem slaba matka, albo moje dzieci sa nadmiare autystyczne. Dzisiaj, drugi dzien po sobie Zu musiala dzialac nie zgodnie z planem, to mi potem 2h wyla wieczorem ze zmeczenia, bo sie nie wyspala. Do teraz mi sie rece trzesa. Zu decyduje tez kiedy sie bedzie jadlo. Zasada jest prostá: je sie jak Zu chce jesc. Nie wczesniej, bo wczesniej to sie mozemy ewentualnie pousmiechac do cyca. Nie pozniej, bo jak Zu chce jesc to sie je juz-teraz-natychmiast i nie ma takiej opcji, zeby sie czekalo pol godziny az mamusia skonczy prace. Inna sprawa, ze mam wrazenie, ze tzw “inni ludzie” lepiej sobie radza z dziecmi. Moje przykuwaja sie do mnie lancuchem mimimalnie na pierwsze 2 lata a ja dostaje oficjalna legitymacje niewolnika. Wszystkie niesubordynacje z mojej strony sa karane krzykiem, albo skroceniem lancucha. Pewnie sa jakies sposoby na lepsze ulozenie noworodkow, niestety ja ich nie znam, albo nie mam jaj zeby zastosowac (na przyklad zamknac dziecko w pokoju coby sie wyplakalo). Jak widac na zalaczonym obrazku, pani celebrytka i jej miesieczny cyborg daja rade. Bede sie musiala nad soba zastanowic.

NIEMOZLIWE ZALATWIAMY DO 5 DNI

Boski ma w pracy konferencje. To znaczy, ze przyjezdzaja do Londynu specjalisci od inwestycji z calej Europy. Zwykle w dni kiedy odbywa sie taka inwestycja nie ogladam go w domu przed polnoca. Wczoraj powrocil o 20:55 zeby sie zapytac czy moze zaprosic do domu kolezanke. No, moze, tylko co ja im dam do jedzenia? Cos malego wystarczy. Taa a jaka to roznica jak juz trzeba robic a nie bardzo jest z czego? Polecial po kolezanke i o 21:20 dostali na
štol co nastepuje: – lososia usmazonego na másle a do niego gotowane, mlode, malutkie ziemniaki, baby pomidorki duszone na oliwie z oliwek, szpinak. Smakowalo. Cud niebianski, ze mialam tego lososia! Nastepnym razem przygotuje cos programowo. 21 to nie latwa godzina na ogarniecie chaty z gotowaniem, bo Gosia powinna juz spac a Zu zwykle akurat wyje. Jakos sie událo, uff…..

ZAB, CANARY WHARF i takie tam

Wyglada na to, ze Zu wykluwa sie pierwszy zab (prawa, gorna,co ciekawe, jedynka). Pocwiczylysmy troche i ladnie sie obraca z pleckow na brzuch. Preferuje prawa, ale bez problemu obraca sie na obie strony. Spokojnie, ma jeszcze duzo czasu. Wlasciwe to non stop obraca sie na brzuch. Silna jest jak tur ta mala kobieta. Mimo wszystko nie moge sie pozbyc obaw, ze ciagle jest za bardzo spieta i zaczynam kombinowac jak ja dostac do specjalisty. Miejmy nadzieje, ze krotko i po wojskowemu powie mi, ze jestem przewrazliwiona:) tylko to ma powiedziec ktos kto sie na tym zna, zebym sie nie bála, ze robie Mlodej krzywde.

Nastepne 3 dni beda trudniejsze, bo Boski ma konferencje w pracy wiec bede miala na glowie obie biedronki calutenki dzien, wlacznie z odprowadzeniem do szkoly. Czyli zamiast 4,5km bede jutro dralowac 9, conajmniej 🙂 bo pewnie jeszcze jakis bonusowy kawalek pojde.

Co u mnie? Pomalu juz zaczynam rozumiec Canary Wharf, gdzie aktualnie mieszkamy. Znam ulice, poznaje sklepy. Znalazlam sliczny kosciolek. Pare razy przeszlam tunelem na piechote do Greenwich. Ta czesc swiata bede miala niedlugo oswojona. Po wakacjach, jak Mloda miejmy nadzieje przesiadzie sie do lzejszego wozka, zaczne ogladac inne czesc Londynu – tam gdzie trzeba dojechac. Nie bede sie spieszyc i stresowac pytaniem czy Mloda wytrzyma czy sie zbudzi i bedzie drzec. W spacerowce pewnie bedzie szczesliwsza a ja spokojniejsza. Dzis usnela szybciej to i ja pojde w jej slady zebym jutro rano nie byla zaskoczona pora wstawania. Dobranoc.

Nastepnym razem, jak nie zapomne, napisze o Panu Boskim i the lady. Do przeczytania:)

Zzzziiimnnnoooooo

Internet juz mam. Na razie tylko w telefonie, ale niedlugo bedzie tez dobre domowe WiFi to i komputer znajde. Bosciunio obiecal mi nowy laptop za przeprowadzke, to i w tym kierunku nie popuszcze.
Wiec dzis krotko. Anglia nie przestaje nas zaskakiwac. Niby sie czlowiek nasluchal, przeczytal pare ksiazek, ale w glowie jest jakies przekonanie, ze to cywilizowany kraj. A tu niespodzianka. Pod niektorymi wzgledami zyjemy w wieku XXV ale pod niektorymi w XV. Przyklad tego drugiego to kwestia ocieplania i ogrzewania mieszkan. Nasze ladne, kurewsko drogie (sory, nie ma adekwatniejszego okreslenia) mieszkanie jest ogrzewane tylko z pomoca klinatyzacji, ktora ehmm w sypialni jakby zawodzi. Efekt taki, ze pare dni temu, koncem kwietnia, mielismy w mieszkaniu 12 C! Powaznie mam zdjecie! Za to 2 dni temu wial taki wiatr, ze filmik zrobilam jak przewiewa przez nasze niby szczelne okno (mieszkamy w budynku klasy B – czyli teoretycznie bardzo szczelnym). I tak sie bujamy od szoku do szoku.

PIERWSZE SZCZEPIENIE W LONDYNIE

Wcale sie nie dziwie, ze w Anglii bedac w ciazy, pierwszy raz idzie sie do lekarza pod koniec pierwszego trymestru. Tu przezyja tylko silne jednostki! Bylam dzisiaj z Zu na szczepieniu. Ustalilysny, ze Zu dostanie tylko szczepionke na rotawirusy. Zaczynam rozbierac Mloda do zbadania a kobieta: – a po co? To szczepionka doustna. Ja: – no tak wiem, ale musi ja pani zbadac czy jest zdrowa, ona: – a ja to skad mam wiedziec? Ja tu tylko daje szczepionki. Kurtyna.