HMM

Powiedzmy, ze dzisiaj nie byl moj dzien. Ale moglo byc gorzej.

Postanowilam, ze zrobie sobie prezent pod choinke w postaci albumu ze zdjeciami Gosi. No i robie, z przerwami od kilku godzin.

Boski jak zwykle w takich okolicznosciach, a wlasciwie w kazdych okolicznosciach, zajmuje sie Gosia tak, ze wlacza telewizje i troche doglada, zeby sie jednak nie zabila. Jak sie jednak nieomal zabila to wpadlam w szal, bo nawet od dobranocki nie moze sie oderwac i sie z nia pobawic. Gosia caly czas cwiczy wstawanie i jak spada na pysk to jednak z hukiem i fajerwerkami. Efekt zgodny z oczekiwaniami, dowiedzialam sie, ze nic nie robie bla bla bla i reszte wieczora musialam spedzic z Gosia sama (czyli nici z albumu). No nic.

Moja wina, bo go ostatnio nie lubie i nie mam cierpliwosci jakos pedagogicznie go podejsc.

Jak usnela to robilam ten album jeszcze z poltorej godziny (i doszlam dopiero do 8 tygodnia, auuu to bedzie wielki album i chyba 2:) to go zamknelam bez zapisania pliku, przez nieuwage.

Na szczescie po przekopaniu komputera znalazlam jakas zapasowa kopie i uratowalam nieomal cala robote. Allenuja.

Wniosek jest taki, ze musze nad soba pracowac. Na jakis kurs powsciagliwosci powinnam isc, bo BARDZO mnie drazni. Nie bede pisac, ze rano to ja dylalam po bulki w mrozie, zeby jego kuzyni mogli sie najesc? Jeden, dwa, trzy, cztery, piec…. zupelnie powaznie musze sie zmienic, bo sama sobie zycie zloscia zatruwam.

U NAS NA WYSYPISKU

Wyobraz sobie, ze ukradli nam kontener na smieci. Taki maly, tylko dla nas, stojacy przed wejciem do “naszej” czesci budynku. Niestety ukradli go bez smieci a wszystkie pieluchy, reszki jedzenia i opakowania artystycznie rozsypali przed wejsciem do domu. Zalatwienie nowego kontenerka trwalo wlascicielowi bratyslawskiego mieszkania… tydzien.

W swietle poprzednich zdan nie jestem bardzo zdziwiona, ze dzisiaj wieczorem w restauracji ukradli torebke kuzynce Boskiego. Nie no, wierze, ze w Pradze to sie tez zdarza, ale gleboko wierze, ze rzadziej niz w Bratyslawie.

_________

Poza tym to kontynuujemy maratonik. 2 weekendy temu bylismy u rodzicow Boskiego w L, potem spala u nas ciotka Boskiego. Poprzedni weekend rodzice Boskiego byli u nas w Pradze. Na ten weekend przyjechali do Blavy kuzyni z dziewczynami a nastepny weekend cala rodzina spotyka sie w Pradze (to akurat byla moja inicjatywa). Czy tylko mnie sie wydaje, ze Boski nie zna umiaru?

Cala banda przed godzina poszla w miasto a ja ciesze, ze Gosia spi a ja mam chwile dla siebie.

OLEWAM TO, LUBIE TE ROBOTE

Postanowilam, poinformowalam zainteresowanych.

Firmie “gieldowej” odmowilam, mojemu aktualnemu pracodawcy wytlumaczylam, ze na odleglosc do sie HR nie da, jesli liczy sie na rozsadne efekty. Mozna powiedziec, ze obie firmy przyjely wiadomosc ze zrozumieniem. Gieldowa, krotko i lakonicznie podziekowala za informacje co moze oznaczac lekki wkurw. Macierzysta stwierdzila, ze beda czekac do skutku a na razie umowilismy sie, ze od poczatku roku bede dla nich pracowac dorywczo, jakies analizy, male projekciki, jak sie nam spoodoba.

Czyli wygrala Malgorzatka. A wszystko przez pudelko po herbacie. Ma takie metalowe po prezencie, ktory dalam kiedys Boskiemu. Pudelko ma pokrywke i ona czesto podejmuje proby zamkniecia tego pudelka. Na razie jej sie nie udalo. Wiec pomyslalam sobie, zeby to byla szkoda, zebym nie zobaczyla jak zamyka pudelko ze wzgledu na praca na ktorej mi jakos specjalnie nie zalezy.

Zostawilam ja w lozeczku i juz z 10 min bawi sie sama. Ale chyba zimno jest czy cus bo czka. Czyli musze pomoc. Nic to. Nastepnym razem wytrzyma sama dluzej. Do przeczytania.

PLANY

Znowu wyruszamy w droge.

Jutro do L – miasta rodzinnego Boskiego, w poniedzialek do Pragi a do Blavy dopiero w nastepna niedziele.

W przyszlym tygodniu mam spotkania z jedna i druga firma i ciagle nie mam konkretnych postanowien co im powiem.

Bo z jednej strony sklaniam sie do opini Bedrunki i Fanaberii, ze to szkoda spedzac mniej czasu z taka mala dziewczynka, skoro mozna wiecej. Z drugiej troche sie boje, ze za pare miesiecy zaczne z nudow gryzc syfon. No i oczywiscie strach, co zrobie za jakis czas jak bede chciala wrocic do pracy a nikt mnie nie bedzie chcial?

Przerzuce zdjecia i ide kapac

____

Gosia najbardziej lubi jak przed nia uciekam na czworaka. Oto moja aktualna perspektywa…

Gosia do gory nogami

OSIOLEK

Jestem jak ten osiolek, co nie potrafi wybrac.

Mam 2 oferty pracy. Finansowo sie nie roznia. Obie firmy chca mnie na dowolny kawalek etatu, obie twierdza, ze im nie przeszkadza, ze do odwolania jestem w Blave.

 

PIERWSZA FIRMA – to moj aktualny pracodawca. Robila bym cos zupelnie nowego. HR. To co zawsze chcialam robic i w koncu zgodnie z wyksztalceniem (no, przynajmniej podyplomowym)

Zalety:

– duza firma, a zawsze chcialam pracowac w duzej firmie

– znam ludzi

– jest 20 min od mieszkania w Pradze

 

Wady:

– mysle, ze nie wiedzie im sie najlepiej (nie zeby upadala to jeszcze bardzo dlugo nie ale jednak tendencja znizkowa)

– sa rozne sprawy, ktorych nie przeskocze na przyklad, ze jestem kobieta

 

DRUGA FIRMA – to firma mojego bylego szefa. Wchodzi na polska gielde zajmowala bym sie wlasnie tym, czyli kontaktami z gielda, inwestorami – czyli troche podobne do tego co robilam zanim zaczelam sie zajmowac internetem. Praca niewatpliwie ciekawa.

 

Zalety:

– dostalabym opcje na akcje firmy

– szanuje i lubie wlasciciela, wiem, ze razem sie nam dobrze pracuje

– firma sie rozwija a segment, ktorym sie zajmuje jest bardzo obiecujacy (m.internet – czyli internet w telefonach komorkowych + sofistykowane rozwiazania internetowe)

 

Wady:

– jest daleko od naszego mieszkania w Pradze, w pieknym miejscu ale slabo dostepnym

– to mala firma a ja lubie pracowac w duzej firmie

– nie znam firmy i raczej nie byloby odwrotu i mozliwosci powrotu do duzej.

 

No i kuzwa nie wiem. Mam te panienke, ktora zajmuje sie Gosia 6h w tygodniu, da sie to rozciagnac do 1 dnia pracy w tygodniu, potem wiecej. Ale dla kogo? A co jesli to bedzie giga skomplikowane.

Jak mnie sie nie chce decydowac 😦 i na co sie zdecydowac, bo NIE WIEM, NIE WIEM!!!

Decyzje powinnam podjac w przyszlym tygodniu.

ELAN

Swietnie sie czyta opowiesci Asiya (jak zwykle nie wiem jak wstawic link, jest w zakladkach:) o pierwszych krokach w Indiach. Asia swietnie pisze to jedno a drugie od razu widac (czytac), ze czasem sie wscieka, ale jednak oczy sie jej swieca na mysl o nowych ludziach, przygodach.

Ja tez chce!

Czytajcie, czytajcie, goraco polecam!

USYPIANIE

Goska ma katar i znowu mam dziecko wylacznie karmione piersia, w wieku 8,5 miesiaca to jednak wyczyn:)) Tym razem katar jej nie powalil, bo zaraz zrobilismy inhalacje (2h goracej wody i pare lyzek soli) i od razu lepiej sie oddycha. Poza tym co 2 katarek to nie pierwszy i Goska (ani ja:) juz tak nie przezywa. Humor dopisuje tylko spi czesciej (hurrra!)

I o usypianiu chcialam napisac.

Wiem, ze nie powinno sie usypiac dziecka przy piersi, ale dzieki temu mam juz wiele miesiecy spokoju. W ciagu dnia usypia rano przy cycu a potem albo w wozie, albo na rekach, a wieczorem zwykle jednak przy piersi.

No ale ostatnio nie zawsze. Naje sie i nie spi. I to jest strasznie zabawne. Bo swiatlo zgaszone, ona najedzona jak bak, ja milcze ale jestem i Gocha nie wie co ma ze soba zrobic. Zwykle zaczyna sie krecic, lazic, szukac miejsca. I tak lazi, lazi, lazi i co chwile pada ze zmeczenia az w koncu usnie. Po chwili sie zrywa, pedzi 20 cm i znowu pada. Az usnie na dobre. Zwykle usypia na jakims kawalku mnie, dzis na przyklad usnela na stopie a potem na twarzy, a potem na brzuchu az w koncu wlazla miedzy poduszke a pierzyne ojca, dotarla do sciany i padla definitywnie.

 

ds Gosia spi

DLUGIE DNI

Czasem dni z Goska sa tak niesamowicie dlugie.

W ciagu ostatnich 10 dni 5 bylam z Goska sama a Boski gdziestam. Kocham ja strasznie bardzo, ale czasem nie mam pomyslu co z nia robic, jestem taka osowiala. Robilysmy to i tamto a jeszcze tyle godzin do wieczora.

Sobota byla fajna, ale dzisiaj Boski wkurwil mnie nieludzko, bo mi Goske obudzil jak juz juz miala usnac o 10 rano. Jak sie nie dospi rano caly dzien jest marudna. Jak do tego dodamy zaczynajacy katarek (znowu??!!) to mozna sie zastrzelic.

Ogolnie jestem taka troche na zastrzelenie. Nie wiem czy to ta pogoda, czy nie wiem co. Do tego nie lubie Boskiego wcale a wcale.

Dobra, nie ma co marudzic. Zawsze jak jest gorzej to tylko dlatego, zeby potem moglo byc lepiej:)