DZIEKUJEMY, OCHODZIMY

Czescy lekarze zdenerwowali sie, ze oszczednosci, ktore planuje rzad na przyszly rok beda dotyczyly rowniez resortu zdrowia i postanowili stadnie odejsc z pracy.

Ponoc 5000 lekarzy chce odejsc.

Uwazam, ze czeska sluzba zdrowia jest po prostu swietna i jestem nia zachwycona. Pomimo tego lekarzom mowie: jesli chcecie odejsc, to droga wolna.

Tyle, ze nie wiem co bedziecie robic. Czesc, byc moze, znajdzie prace w innych krajach. Ale umowmy sie, nie wszyscy znaja jezyki obce, sa w stanie zapakowac swoja mala walizeczke i odjechac. Poza tym zycie emigranta to nie jest tak zupelnie sielanka. Ale jesli chcecie powalczyc, to droga wolna.

Czy czeska sluzba zdrowia padnie? nie sadze. Przyjda Rosjanie, Ukraincy, Slowacy. Przyroda nie znosi prozni.

___

aaaaa zapomnialam napisac, ze nagle, niespodziewanie Gosi wyrosl zab nr 5!

s/y FRYDERYK CHOPIN

Znowu afera. Polski zaglowiec stracil maszty na Biskajach a PZU nie chce wyplacic ubezpieczenia. No to juhuu rozstrzelajmy PZU.

Tylko czy slusznie?

Na poczatku musze napisac, ze nigdy nie widzialam umow pomiedzy armatorem i ubezpieczalnia, nie bylo mnie rowniez na pokladzie w czasie sztormu, wiec tylko tak sie wymadrzam. Wszystko co wiem dowiedzialam sie z radia i gazet. Ale jednak pewne doswiadczenie mam (tak zeglarskie jak i w kwestii ubezpieczen), wiec wierze, ze nie pisze glupot.

s/y Chopin byl ubezpieczony. PZU zdecydowalo sie nie wyplacic odszkodowania. Armator zamiast bic sie w piersi, ze podpisal zla umowe, udaje cierpietnika.

PZU odwoluje sie na fakt, ze statek byl ubezpieczony na tzw; “heavy weather” czyli szczegolnie ciezkie warunki pogodowe. Do wypadku – zlamania masztow – doszlo w zatoce Biskajskiej podczas sztormu o sile wiatru 8-9 w skali Bouforta. Dla kazdego kto wie odrobine o morskiej zegludze jest jasne, ze to nie sa niezwykle ciezkie warunki – a juz na pewno nie we wrzesniu na Biskajach!

Teraz dyskutuja znaczenie “heavy weater”- ze niby ubezpieczalnia nie zna terminologi. Nie wierze. Raczej armator ma klopoty z angielskim – moja teze potwierdza cena, ktora zgodzil sie zaplacic za holowanie Chopina do portu.

Druga kwestia to suma ubezpieczenia – 10 000 PLN/rok (jak czytalam).

Teraz sie skup. Ubezpieczenie Twojego auta (jesli jest nowe) to conajmniej 2 000 PLN/rok. W takim razie zastanowmy sie czy za zaledwie 5 razy tyle mozna ubezpieczyc uniwersalnie WIELKI ZAGLOWIEC?

Moim zdaniem nie. Moim zdaniem armator podpisujac umowe CHCIAL wierzyc, ze takie ubezpieczenie wystarczy, ale nie zastanawial sie nad konsekwencjami swojej decyzji.

Kpt. Baranowski stara sie przekonac zeglarzy zeby ignorowani PZU. Zle robi! Powinien przekonywac zeglarzy, aby MYSLELI przy podpisywaniu jakiejkolwiek umowy. Moze mu sie uda niestety, bo ludzie to zwierzeta stadne i lubia drzec szaty zamiast myslec. Ale Baranowski to juz zupelnie inna historia.

Innymi slowy: s/y Fryderyk Chopin to prywatny jacht a nie sprawa narodowa. Armator – jak wynika z wiadomosci – popelnil pare bledow w wyniku ktorych najprawodpodobniej straci statek. Szkoda, ale niesety LIFE IS BRUTAL AND FULL OF ZASADZKAS.

Zamiast linczowac PZU, ze pelni umowe powinnismy linczowac armatora, ze nie czyta ze zrozumieniem i wstyd nam robi na arenie miedzynarodowej.

I pamietajmy. Chopin to nie jest jedyny piekny polski zaglowiec. Mamy jeszcze s/y Pogoria, s/y Dar Mlodzierzy no i milosc mego serca s/y Zawisza Czarny.

PREZENTY

Uwielbiam wymyslac, wybierac, kupowac, pakowac prezenty gwiazdkowe.

Komercja? Moze. Jest mi to obojetne. Jest to jedyny moment w roku, kiedy moge bezkarnie dawac prezenty bez obawiania sie, ze ktos sie urazi, albo presadze, albo sama nie wiem co.

Dzisiaj pakowalam.

Jak ktos lubi bez prezentow, to prosze bardzo… ale moim zdaniem duuzo traci 🙂

 

CHOINKA

Na swieta jedziemy do Siostruni, do Bytomia a potem do domu na wsi rodzicow Boskiego.

Zwykle maja tam (u Boskich) wielka, piekna i opadajaca choinke.

Boski prosil ojca, zeby kupil mniejsza choinke i dal ja na jakis stoleczek (wysokie stropy, wiec nawet krowa wejdzie). Gosia juz wstaje, jak sie trzyma to robi pierwsze niesmiale kroczki a za 2 tygodnie jak tam bedziemy bedzie ich z pewnoscia duzo wiecej i bedzie na tej choince non stop wisiec. Tlumaczyl, musze przyznac milo, solidnie argumentowal. Staral sie.

Dzisiaj dzwonila Boska starsza i oczywiscie kupili normalna choinke stoi na ziemi.

Jeszcze raz Boski prosil, zeby ja na czyms postawili, bo Gosia. Nie ma na czym.

Noz mi sie w kieszeni otwiera.

Gdyby Emil, ktory tez bedzie na swieta byl w stanie poruszyc sie o wiecej niz 2 cm to by kupili mala, plastikowa choinke i dla bezpieczenstwa postawili na szafie. Niestety dla Emila nadal wyczynem jest przewrocenie sie na brzuch (jest 2m mlodszy). Jesli chodzi o Gosie to slysze stara bajke ” przeciez wszyscy beda sie nia zajmowac”. Taaa. Z tym “wszyscy” to w ich wypadku jest jak za komunistow. Wszyscy znaczy ja.

A Gosia potrafi sie wsciekac jak nie dostanie co chce. A taka piekna, swiecaca choinka bedzie ja przyciagac jak magnes.

Jak juz sie pozarlismy z Boskim a potem ochlonelismy powiedzial: “jasne, ze masz racje, ze dla Emila by nawet zrezygnowali z choinki, ale co zrobisz”. No nic nie zrobie, wystarczy mi, ze to widzi.

_____

Dlaczego Siostrunia moze sobie nawet las z choinek zrobic i nie bedzie mi to przeszkaszalo? To akurat jest jasne. Jak jestesmy u Siostruni to zapominam, ze mam Gosie i moge potlamsic Matylde i Niedzwiadka.

Boski mowi, ze nie jestem elastyczna. Tyz prawda. Druga prawda to to, ze on mnie tak z tesciami, siostra Boskiego, szwajcarskim mezem i Emilem zostawi a sam pojedzie na 2 dni na narty. A ja? Ponoc jak jestem “MATKA” to musze sie starac o dziecko i tyle. No fakt. Nie wiem dlaczego ojciec moze ale nie musi. Ale bedzie dobrze, tylko spokoj nas moze uratowac:)

SPOTKANIE Z PRZESZLOSCIA

Dzisiaj byl mnie odwiedzic szef z mojej pierwszej, czeskiej pracy. W tym czasie byl to bank spoldzielczy teraz juz bank pelna geba.

Ja zajmowalam sie kontaktami z zagranicznymi domami maklerskimi, zagranicznymi oddzialami firmy i generalnie wszystkim nie-po-czesku, a on byl szefem IT. Jak odchodzil moj poprzedni szef wybralam sobie jego na nastepce, bo byl najbadziej sensowny.

Z firmy odeszlam, bo nie wszystko bylo kosher z podatkami itd a mnie to coraz bardziej uwieralo. To po pierwsze. Po drugie jeden z wlascicieli nie cierpial kobiet a ja go wkurwialam najbardziej, bo nieznosil bab, ktore mysla.

Odeszlam po 5 latach pracy jak mi nie zaplacili 5000CZK, bo zielone. 2 lata pozniej ten sam dumny wlasciciel chcial zebym wrocila, ale ja tego dnia dostalam moja aktualna prace i nie wrocilam.

Tamta prace uwielbialam. CZasem byla to szalona adrenalina, permanentnie robilam cos o czym nie mialam pojecia. Zwykle nie slyszalam o nikim kto by mial pojecie. I pochwale sie, robilam to dobrze. Bardzo lubie taka prace. Pracownicy zagranicznych bankow i gield sa zazwyczaj bardzo sensowni i pomocni.

No, ale dupa. Pewnych spraw sie nie przeskoczy.

Mowilam z nim i tesknilam za tym jak bylo fajnie a z drugiej strony uswiadamialam sobie, ze szanse na sensowny rozwoj maja tam tylko “blond chlopcy z wielkimi tylkami”, ktorzy podobaja sie panu wlascicielowi (jak wiesc gminna niesie), albo dinozaury (ktorzy sa tam od 14 lat) jak moj byly szef. I myslalam o tym, ze dzieki temu, ze odeszlam mialam okazje robic duzo ciekawych rzeczy w innych firmach.

Duzo sie nauczylam. Poznalam duzo fajnych ludzi. Czyli w zasadzie na plus, ale i tak nostalgia.

Mam nadzieje, ze jeszcze kiedys bede miala prace, ktora bedzie dla mnie pasja…

 

ZAB = KATAR

wiem, ze brzmi to bez sensu, ale jakos tak sie dzieje, ze za kazdym razem jak mamy przywitac nowego zeba, Gosia ma katar. Teraz czekamy na 2 jedynke. I znowu katar. Tylko ten pierwszy byl troche dramatyczny, bo to byl prawdziwy katar. Te zebowe sie tylko leja z nosa, wygladaja smiesznie ale chyba jednak przeszkadzaja mniej.

Do 23.12 nie ruszamy sie z Bratyslawy. O jak dobrze!

Wczorajsza droga z Pragi byla o 40 min dluzsza niz zwykle i bardzo sie ciesze, ze mam ja za soba.

Tadam. Dzisiaj Goska zrobila pierwszy “kroczek” kolo mebli. Taki z 3 cm, ale jestesmy bardzo dumni, ze sie tak samodzielnie przemiescila.

Prawde mowiac potrzebowalabym tak z dzien odpoczac zeby znowu cieszyc sie, ze moge sie nia zajmowac. Jestem zmeczona. Ale coz. Taki los okretnika.

Za 9 minut sie obudzi i chwile pojeczy. Auuu.

_______

Mysle o roznych rzeczach ale jak juz przyjdzie wieczor, Goska usnie i mam chwile czasu na pisanie, to glowe mam juz pusta jak pustak, wiec pisze o tym o czym mysle dzien i noc nawet jak mysle o czymkolwiek innym – o Gosi

POZNO JUZ

wiem, wiem. Powinnam isc spac. Mala za chwile sie obudzi na karme a powieki juz opadaja. Ale chce odeslac prezent dla tesciow, a to jeszcze chwile potrwa. Mam nadzieje, ze zdarze do 24, bo potem bedzie sie liczylo, ze odeslalam jutro. A ja chce jeszcze dzis, zeby miec pewnosc, ze przygotuja album przed swietami.

________

Jutro w droge. Do Pragi. Boski mowi, ze drogi powinny byc przejezdne. Troche sie boje. Nie zeby zle jezdzil, bo doswiadczenie ma juz wielkie, ale ja jakos tak boje sie jezdzic czymkolwiek na dlugie trasy. Nie jakies przeczucia dzisiaj, tak ogolnie nie lubie podrozowac (hi hi).

Natankowana. Mam chwile czasu.

Jutro w Pradze czeka nas rodzinny obiad z rodzina Boskich. Przyjedzie nieomal cala banda. Fajnie. Ciesze sie, ze takiej wielkiej rodzinie chce sie jechac kawal drogi, zeby zjesc razem obiad. Byc moze czesc nie przyjedzie ze wzgledu na warunki pogodowe, ale zwykle jezdza a to najwazniejsze.

________

Kupilam sobie dzisiaj buty!!! 2 pary!!! Chyba nigdy nie mialam 2 par butow na zime jednoczesnie. Jedne to proste, czarne, skorzane oficerki (dostane je pod choinke od Boskiego). Drugie sa zamszowe, bezowe? z futerkiem na teraz. Jak fajnie! Mialam tylko jesienne i kupowalam te nowe w mokrych skarpetkach:)

________

Gosia potrafi pokazac “jaka bedzie wielka”. Wystarczy powiedziec, nie trzeba pokazywac razem z nia. Cwiczymy pokazywanie nosa, oczu, uszu itd. Na razie slabo nam to idzie, ale widac, ze zaczyna zglebiac temat. Szczeka na psy (i wilki w telewizji:). Obsluga nocnika z coraz lepszym efektem (w sensie kupy juz wlasciwie w pieluchach nie znajduje:)

________

Urodzinowy prezent dla Siostruni nie dotarl na czas. Kupilam go w lipcu!!! wyslalam tydzien wczesniej i dupa. Dobrze, ze jest wyrozumiala 🙂

________

Te zdjecia sie przenosza i przenosza. Ja chce spacc!!!

________

Nocna-zmiana ma w koncu internet. No alleluja! nie mialam co czytac. Piszcie, ludzie, piszcie! mam internet w telefonie i czytam podczas karmienia. Nie obijajcie sie tylko piszcie!

 

TAK JAK W BAJCE

Przestalam zazdroscic ksiezniczkom.

Codziennie cos Gosi czytam. Wiersze znam juz nieomal na pamiec (co sie przydaje, bo jak jej sie jakis spodoba to sie na ksiazke kladzie), ostatnio zaczelam jej czytac bajki.

Po wielu latach czytam bajki i jestem zszokowana. Co sie okazuje? Przyszle krolewny zupelnie serio letko nie mialy:)

Scenariusz jest zwykle podobny: krolewna, albo pol/sierota jest wygnana z domu i dostaje sie do domu jakiego ksiecia/krola. Tam ma spelnic 3 niemozliwe do spelnenia zadania lub znalezc odpowiec na niezmiernie trudne zagadki ALBO straci zycie.

Zwykle odpowiada/wypelnia z pomoca tworow/ludzi, ktorym w swej niezmiernej dobroci wczesniej pomogla a potem padaja sobie w objecia z ksieciem/krolem i zyja dlugo i szczesliwie. Albo jest sprytna jak lis i sama wpada na rozwiazanie (rzadziej, bo pytania sa zwykle bez sensu)

no no… z pewnoscia marzylabym o spedzeniu reszty zycia z gosciem, ktory mnie o maly wlos nie zakatrupil. Chyba jestem za bardzo feministyczna na posade ksiezniczki u boku ksiecia. Ot co.

9 MIESIAC PODSUMOWANIE

Gosia ma juz 9 miesiecy i kawalek, pora na podsumowanie.

Tydzien temu wazyla 9,4kg i mierzyla 74 cm.

Z nowych slowek warto wspomniec o “nieee”, ktore odzywa sie za kazdym razem jak robie cos co sie jej nie podoba 🙂

Raczkuje szybciej niz ja, siada na wszystkie mozliwe sposoby a ostatnio coraz czesciej stara sie wstawac albo chodzic na dloniach i stopach.

Ogolnie jest bardziej kumata. Potrafi pokazac jaka bedzie wieelka, zapukac a jak jej sie chce to nawet “pa pa” zrobi, ale generalnie ten miesiac byl jednak malo wiekopomny. ZObaczymy co przyniesie dziesiatka:)