POCZATKUJACY WAMPIR

Zu ma juz 3 zeby. Od wczoraj mam wrazenie, ze 2 nastepne w drodze. Rano obudzila sie z dziaslami ociekajacymi krwia, az sie jej Gosia przestraszyla. Mysle, ze mozna to uznac za rozwiazanie zagadki: dlaczego ostatních kilka dni jest do mnie wlasciwie przyklejona.

W Londynie pieknych 14 stopni (ma byc dzis 18), pochmurnie, ale bez deszczu.

Wieczorem wyruszam na spotkanie kolegow z ktorymi mialam przyjemnosc pracowac jakies 10 lat temu. Czytaj: wychodne!

Bosciunio widzial obnizki na jalblkowe komputery. Jest szansa, ze dostane. Jupiii!

Dawno nie bylo zdjec wiec jedno. Rodzina Boskich

soté – pare minut po przebudzeniu

image2 

PRECZ Z ISLAMEM (?!)*

Kolezanka napisala wzburzona na Facebooku, ze zostala wyproszona z jakiejs praskiej kawiarni poniewaz miala do przypieta plakietke z napisem “to moj dom” a na niej przekreslony karabin i meczet. Coz ona zaprezentowala swoje zdanie a wlasciciel kawiarni swoje. Obie postawy wydaja mi sie OK. 

Przyznam, ze sama nie mam wyrobionego zdania na temat masowej emigracji do Europy. Z jednej strony, jako wieczny emigrant, jestem bardzo za. W koncu sama nigdy nie czulam sie dyskryminowana. Jako kobieta owszem, jako  obcokrajowiec w powaznych sprawach nie. Z drugiej ( podchodzac do sprawy bardzo powieszchownie) chodze po Canary Wharf w Londynie i nie moge wyjsc z podziwu, ze wszystkie te pakistanskie i bangladeskie rodziny ktore tu zamieszkuja jakos tak nie zauwazyly, ze nie mieszkaja juz w Karaczki i pakuja te swoje kobiety i male nawet dziewczynki pod rozne regionalne ubrania z terenow z ktorych pochodza. Czasem z calej kobiety zostaje tylko waska szparka na oczy utopiona w czarnym worze do samej ziemi.

Dlaczego mi to przeszkadza? Dziwi mnie to bardziej. Skoro sa tak silnie zakorzenieni w kulturze z ktorej pochodza to czemu nie zostali w domu? Emigracji daje mozliwosc zmiany! Wrecz koniecznosci pewnego dostosowania sie do zwyczajow panujacych w krajů ktory nas gosci. Jesli chcemy byc gosciem witanym. Gosia chodzi do prywatnej szkoly, bo w dwoch najblizszych panstwowych jest odpowiednio 92 i 86% dzieci z Pákistánu i Bangladeszu. Tak sie sklada, ze nie mieszkamy w slumsie, tylko nieopodal jednego z najwiekszych centrow finansowych na swiecie! Ja tez jestem “obca” pamietam o tym. Nejlepsi znajomi z klasy Gosi pochodza z Turcji, Chin, Polski, Anglii, Iranu i Kazachstánu. I bardzo mnie to cieszy. Roznorodnosc. Nie mala Polska czy Bangladzesz. Pytanie brzmi ile mamy jeszcze czasu do momentu kiedy europejczycy beda w Europie mniejszoscia?

Zastanawiam sie tylko gdzie jest granica tolerancji. Nikt nie kwestionuje, ze ja jadac do Arabii Saudyjskiej musze zakryc wiekszosc ciala. Dlaczego    Arabki w Europie nie musza zdjac burki?

Kazdy zwiazek, zeby dzialal, musi byc oparty na kompromisach i tolerancji. Zastanawiam sie czy my – europejczycy utopieni w bezmiarze politycznej poprawnosci i poczucia winy, ze jest nam za dobrze, jestesmy jeszcze w stanie stawiac rozsadne granice? Bez nienawisci, fanatyzmu i strachu. Tak, zebysmy nadal, wspolnie z ludzmi ktorzy przybeda z innych stron, mogli cieszyc sie zdobyczami kultury europejskiej, ktora chcemy czy nie chcemy ma chrzescijanskie korzenie.

—-

* tytul wpisu jest przejawem strachu z fanatyzmu z jednej i drugiej strony

 

PRZEMYSLENIA DROBNE

Tesknie za warszawska szkola Gosi. Nie ulega watpliwosci, ze teraz po 3 miesiacach w Londynie Gosia mowi jak marzenie a akcent ma lepszy niz ja ( o co nie trudno:) ale i tak mysle, ze warszawska szkola byla lepsza. Gosia ciagle sporo czerpie z tego co sie tam nauczyla. Ona to wszystko odbiera bardzo lajtowo i jest jej dobrze w kazdej ze szkol. Tylko mamusia wolala warszawskie porzadki. Od wrzesnia nowa klasa, nowi nauczyciele, byc moze wszystko sie zmieni.

Dzisiaj powinna dotrzec pralka. Tak to jest w wynajetych mieszkaniach, ze pierwsze miesiace trzeba znosic stopniowa wymiane starych sprzetow, zeby w koncu osiasc na dobre ( tutaj juz nam wymieniali zmywarke, teraz pralke).

Nie wiem kto wymyslil, ze kobiety maja wracac do pracy szybciej niz zanim dziecko osiagnie 1,5-2 lata. Zu ma 6 miesiecy i nie potrafie sobie wyobrazic, ze zajmuje sie nia jakas obca kobieta. Przeciez taki miniszkrabek potrzebuje sie tulic do mamy!

Apropos dzieci. Pytalam sie Kiedys Mirzika jak to jest miec 2 dzieci. Odpowiedziala: “jesli sie pytasz jak to jest miec 2. dziecko to odpowiem: duzo latwiej, bo sie nie przejmujesz, jesli pytasz jak to jest miec dwoje dzieci to odpowiem: duzo trudniej ze wzgledu na logistyke”.  Po tych paru miesiacach doswiadczen moge potwierdzic, ze miala racje. Myslalam, ze bedzie gorzej. Ta nasza 5 letnia roznica wieku przedluza okres kiedy mamy male bajtle, ale bardzo ulatwia zycie.

PRZECENY

Nastal czas slawnych londynskich przecen.

Coz. Dupy nie urywa. 

Zainaugurowalam co prawda tegoroczne zakupy swiateczne kupujac po dwa prezenty dla siostry Boskiego i jej synkow, jednak do powalenia daleko. Moze to kwestia dzielnicy, ze same oficialne ubrania w sklepach. Do tego wszystko wysprzedaje sie w szalonym tempie. 

Zobaczymy co na to Praga. Lecimy w niedziele. Ja i dwa krokodyle. Absolutne szalenstwo!

 

 

 

ZAMEK

Bylismy wczoraj w odwiedzinach w domu bylego szefa Boskiego. 12 pokoji, 7 lazienek,  inny swiat. Wartosci ok 3 mln funtow. Czulam sie jak bardzo uboga krewna. Maja 3 juz bardzo sporych dzieci (7, 11, 13) do nich nianie a do pomocy ogrodnika, sprzataczke i raczej kucharke ( pani slabo szlo robiebie herbaty).  Co robimy zle?:)

TYMCZASEM W LONDYNIE

Komputer mam zawirusowany i dziala tak wolniutko, ze nie mam najmniejszej ochoty go otwierac. Dlatego pisze tak malo. Na telefonie jednak niewygodnie.

 

Jakie nowosci?

W wieku 5 miesiecy i 10 dni Zu zaczela sie czolgac (Gosia zaczela miesiac pozniej). Mowi: mamama, tatata, bababa, i relatywnie dobrze przemieszcza, najchetniej w kierunku krzesla, ktorego nogi olizuje.

Gosia daje rade w szkole choc z niezrozumialych wzgledow w szkole niechetnie rysuje i spiewa. To sa 2 czynnosci, ktore w domu robi non-stop. Na szczescie mowienie, pisanie i czytanie idzie jej bardzo dobrze z czego jestesmy dumni:)

Ultranowosc to wozek. Dzisiaj kupilismy (zamowilismy) malutki, sliczny wozek bugaboo bee. Caly czarny z jasnorozowa budka. Mloda jeszcze nie potrafi siedziec wiec powinna byc w glebokim. Problem w tym, ze teraz glebokie sa dosyc plytkie, wiec jak ona jezdzi na brzuchu (bo inaczej sie drze) albo nawet na plecach to caly czas wisi na mantinelach i boje sie, ze wypadnie. A to sie przewroci jak torpeda, a to nagle podciagnie. Gosia byla duzo spokojniejszym typem. Zu musi wszystko sprobowac, pociagnac lub sie podciagnac, dlatego gleboki wozek zaczyna byc nieco niebezpieczny. Do tego za 2 tygodnie jedziemy na wakacje do Pragi. Tamtejszy wozek rodzice Boskiego odwiezli na wies, bo tam juz zupelnie nie bylo opcji, zeby nie wypadla. Naszej stabilnej ale ogromnej teutonii wozic mi sie nie chcialo. Nowy wozek da sie rozlozyc prawie zupelnie na plasko, dlatego wierze, ze jej nie zaszkodzi. Boski sie chwycil za glowe jak zobaczyl cene. Coz, kupilam wszystko co potrzebne (spiworek na zime, adaptery do fotelika, opakowanie na wozek) to teraz raz przecierpi i mamy z glowy!

Na szczescie moj ostatni zakup: nosidelko caboo jest tak udany, ze mi wierzy. Lazimy z nim bardzo czesto obydwoje a Zu bardzo go lubi. Koniec o wozku, bo przynudzam.

We wtorek Boski leci na pogrzeb kolegi z klasy. Nie wiadomo co sie stalo. Mozna sie domyslac. W piatek, jak w koncu doszlo do niego co sie stalo, oczywiscie znalazl sobie powod dla ktorego jestem najgorsza na swiecie. Juz mu przeszlo. Uwielbiam te momenty kiedy nawet gradobicie jest spowodowane moja samolubnoscia, brakiem empatii i roznymi takimi. Coz. 14 lat a ja jeszcze sie nie przyzwyczailam:)

Za oknem pada. Choc liczac od marca nie jest to typowa angielska pogoda. Pod tym wzgledem jest lepiej niz myslalam. I jedzenie jest dobrej jakosci, choc drogie. Przyzwyczajamy sie. Za 2 tygodnie lecimy na 1,5 miesiaca do Czech. Tez fajnie. Cieszymy sie tym co jest, bo mamy tak duzo. Jestesmy zdrowi, niczego nam nie brakuje, chciec wiecej to malostkowosc:)

CORECZKA MAMUSI

Udalo nam sie rozpakowac czesc pudel z ksiazkami. Konkretnie te, ktore staly w pokoju Gosi. Pokoj posprzatalam, rozpakowalam jej ksiazki, rozlozylam nowy dywan. W koncu pokoj jest przytulny i ladny.

ja: – Gosiaku, podoba Ci sie gotowy pokojik?

ona: – nie!

ja: – jejda a dlaczego?

ona: – bo teraz bede musiala go sprzatac!

BRAK EMPATII PANI KATARZYNY SKRZYNECKIEJ

W styczniu wyladowalam z 23 dniowa Zu w szpitalu. Na sali byl juz jeden noworodek z mama, z ktora sie zaprzyjaznilam. Malutka miala zapalenie ukladu moczowego, potem rotawirusy. Razem z nami na sali byla potem jeszcze 3-ka dzieci z innymi chorobami. Dziewczynka niedawno trafila do szpitala na Litewskiej w Warszawie. Przeczytajcie list jaki dostalam dzisiaj od jej mamy…. Ode mnie dodam tylko to, ze zawsze myslalam, ze p. Skrzynecka o ktorej mowa we wpisie jest przemila, empatyczna osoba… niestety, to tylko PR.

Celowo nie piszemy wiecej informacji, ktore ulatwily by identyfikacje autora listu, bo kolezanka mieszka w Warszawie i musi korzystac z tamtejszej sluzby zdrowia. W kazdym razie wszystkie zawarte we wpisie informacje sa prawdziwe a ja wiem kogo dotycza. Czyli tak jakbyscie wiedzieli i Wy…

Zaczynajmy…

“SPDSK (Samodzielny Publiczny Dziecięcy Szpital Kliniczny) na ul. Marszałkowskiej 24 w Warszawie, potocznie nazywany Szpitalem Dzięciecym na Litewskiej. Kliniczny Oddział Nefrologii i Pediatrii

W maju br. przebywałyśmy z córką na Oddziale Nefrologii i Pediatrii w Szpitalu Dziecięcym przy ul. Litewskej. Córka leczona na zum (zakażenie układu moczowego). Na szczęście nic poważniejszego, jednak antybiotyk dożylnie sprawił, że spędziłyśmy tam dłuższy czas.

Pielęgniarki niezbyt miłe, nawet młoda dziewczyna w ekipie starszych pań starała się dorównać poziomem do najbardziej chamskiej – przykre.

Jednak najbardziej zszokowało mnie to co wydrzyło się w czwartek, 21 maja 2015r.
Od godzin porannych po oddziale krążyła Katarzyna Skrzynecka (dla niektóych aktorka, dla innych osoba, która wygrała muzyczne show dla celebrytów, a dla jeszcze innych osoba nieznana lub znana z bywania na ściankach). Okazało się, że na oddział trafiła jej córka Aliką Lliją (ok. 3-4 lata).Najpierw Skrzynecka trafiła, tak jak każdy pacjent, do sali kilkuosobowej (na oddziale była jedna izolatka dla bardzo chorego niemowlaczka). Jednak najwidoczniej celebrytce nie spodobało się, że musi dzielić przestrzeń z tyloma osobami, ponieważ około godzin popołudniowych na oddziale nastąpiło wielkie poruszenie – osoby, które miały wypisy były proszone (jednak nie miały możliwości odmówienia), aby natychmiast zwolnić łóżko, a osoby z innych sal były przenoszone. W jakim celu? Otóż – Katarzyna Skrzynecka załatwiła (koneksjami, pieniędzmi, siłą perswazji- do tej pory tego nie wiem), że jej córka została przeniesiona do sali nr 1 (niemowlęcej 3-osobowej sali), z której wszystkie inne dzieci zostały usunięte. Córka Katarzyny Skrzyneckiej otrzymała cały pokój dla siebie. 

Wszystkie matki oburzone pytały personel jak to możliwe, że dla jednej osoby została przeznaczona cała sala podczas gdy 2 dni wcześniej 2 matki z dziećmi (niemowlakiem i kilkuletnią dziewczynką) musiały spędzić noc na korytarzu (!!), ponieważ oddział był przepełniony. Personel mówił, że izolują dziewczynkę, bo jest podejrzenie rotawirusa – dziewczyna ma biegunkę, ale wynik nie potwierdził rotawirusa. Bardzo ciekawe – to zupełnie nowy zwyczaj, bo po pierwsze na Oddział Nefrologii nie przyjmuje się dzieci z rotawirusem, po drugie nie izoluje się dzieci z rotawirusem, ponieważ nie ma na to miejsc, a po trzecie dziewczynka była żywa i wesoła i nie przejawiała żadnych oznak odwodnienia. Wielka niesprawiedliwość i podłość. Nagle okazało się, że 3-osobową sale można zaadoptować dla jednej osoby – wystarczy mieć na nazwisko SKRZYNECKA.

Każda matka chce dla swojego dziecka jak najlepiej – chciałaby mieć osobną salę, aby dziecko miało komfort i nie zarażało się od innych dzieci. Jednak nie jest to możliwe – ciągle słyszymy, że oddziały są przepełnione, nie ma gdzieś kłaść dzieci i powinniśmy się cieszyć, że dziecko jest hospitalizowane. Matki muszą się godzić na nocleg na korytarzu, aby ich dziecko miało całodobową opiekę. Jednak wszystko się zmienia gdy jesteś celebrytką – wszystko możesz wymusić na lekarzach i pielęgniarkach. Przeniosą wszystkie dzieci i upchną je w innych salach, aby dogodzić znanej pani. Jest to nieetyczne i oburzające, że dla jednych dzieci w szpitalu państwowym warunki są koszmarne, a dla innych niemalże luksusowe.

Wszystkie dzieci powinny być leczone i traktowane tak samo – jak widać rzeczywistość jest inna!”

LEZE ( a na mnie minikobieta)

Zu spi mi na klacie i oddycha przez nos, bo nos ma zakatarzony. Biedna Gosia oglada bajki w duzym. Wyrodna jestem, ale nie wiem jak to lepiej zorganizowac w czasie tych wakacji.

Ogladam internet i bezmiar hejtu na Komorowskiego. Nie zebym uwazala go za specjalnie dobrego prezydenta, ale jednak w porownaniu do poprzednika to jednak poprawa.

Troche mi, po ludzku, smutno, ze na nim wyladowano zlosc zamiast na Tusku. Komorowski byl z cala pewnoscia nieprzebojowym prezydentem (zeby nie napisac dupowatym), ale taki hejt? Teraz bedzie czlowiek z kapelusza (do tego kapelusza kaczki). Terlikowski oczekuje powrotu sredniowiecza a elekt na oko wypisuje sie z PiSu zeby chwile potem pojechac do Czestochowy… Rece opadaja.

Zal mi tej Polski. Az dziw, ze PO nie potrafilo wyciagnac charyzmatycznego czlowieka, to samo SLD z jakas marchewka wyskocztlo. Niby byl Kukiz, niestety podstawa jego programu to wkurw na wszystko i jakies dziwne JOWy, ktore nagle niby wszyscy chcieli od zawsze. Do tego, nawet zakladajac, ze sam jest dobry, nie ma zadnego politycznego zaplecza.

Na jesien PO przegra z kretesem. Tak samo jak Komor sa zadufani w sobie i butni i nie widza, ze odjezdzaja ostatnie pociagi.

Potem przyjdzie kilka lat ciemnosci. Bedziemy kamieniowac niewierzacych i rzucac ogryzkami w dzieci z in vitro. 

A moze wygraja jacys inni populisci? Bylo juz 100 milionow na osobe, teraz wygralo populistyczne alter ego p. Kaczynskiego.

Tak sobie leze i mysle. Zu spi. Gosia oglada bajki…