DUPKI

Jak bylam mala to Mama robila czasem nastepujace danie: dobra kielbase (no w kazdym razie mnie smakowala) krajala na cieniutkie, prezroczyste nieomal plastry. A te plastry smazylo sie na rozgrzanej  patelni, na ktorej wczesniej usmazono na masle cebulke. Plasterki byly tak cienkie, ze za pare minut robil sie z nich menysk, takie wlasnie dupki, ktore wcinalismy az sie nam uszy trzesly. Pewnie kielbasy bylo malo (wiadomo kryzys) a w ten sposob udawalo sie ja cudownie rozmnozyc, ale wtedy tego tak absolutnie nie odbieralam. Dupki byly po prostu fenomenalne. 

Snila mi sie dzisiaj Mama. Sen byl taki realny, ze myslalam, ze to jawa. Byla mloda, rozpromieniona, zadowolona. Siedziala kolo mnie w jakiejsc stolowce, obok niej tlum adoratorow a ona tlumaczyla, ze musi znowu odwiedzic Marianske Lazne (takie uzdrowisko), bo tamtejsze procedury (cytuje) doprowadzaja ja do orgazmu! Ja sie zaczelam gorszyc a ona sie smiala. Wszystko to dzialo sie podczas naszej wspolnej podrozy cesna (taki samolocik) dookola swiata w skladzie: Boski, Mama, Gosia i ja. Co za pomysl! W kazdym razie dlugo myslalam, ze to dzieje sie na prawde. Fajnie.

POCIAG-NOC-INNY SWIAT

Jak kliknecie myszka, siup siup i znowu jestem w Warszawie. Dzisiaj pelen wypas, bylam sama w przedziale sypialnym. Potem dryp dryp na metro, pare przystankow i dryp dryp… no wlasnie po drodze spotkalam Boskiego z placzaca Gosia, wzial mi bagaze a ja poszlam do przedszkola.

Tam same krolewny i batmani. A nasza Gosia tylko w sukieneczce, bo sie bala, ze jej nie pozwola chodzic w koronce. Ciezko jej wytlumaczyc, ze to dzien przebierancow. Na szczescie i tak jest najpiekniejsza.

 

URODZINY GOSI

4 lata temu o 15;24 urodzila sie Maglorzata Boska.

Dzisiaj konczy 4 lata. Glowna czesc obchodow przypadala na sobote i wygladala tak:

Byla Siostrunia (trzymajaca) i maz Siostruni (podajacy) i Matylda (wystajaca) i Musiu (nieobecny na dzjeciu) i Boski i ja.

 

P.S.

generalnie Gosia nie ma fryzury na czeskiego hokeiste, ale jakos tak jej sie wlosy ulozyly no.

U INNEGO LEKARZA

Dzisiaj kontrola stanu Mlodej. Poprosilismy o innego lekarza i dostalismy. Pani w srednim wieku (ok 55?), drobniutka, malutka. Strasznie przyjemna. Przebadala Gosie calusienka, jeszcze chyba nigdy nikt jej tak nie osluchiwal. Powiedziala, ze na oskrzelach nic nie slyszy ani na plucach, tylko dziwne, ze miewa goraczke.

Kazala przyjsc na kontrole w piatek.

No, w koncu mam wrazenie, ze spotkalam super lekarza w Warszawie. Tendencja zwyzkowa i tego bede sie trzymac. 

MLODKA ZE STARBUCKSa

Na Weekend byla u nas Siostrunia z rodzina. Grafik byl bardzo napiety. Byli w Muzeum Powstania (ja z chora Gosia w domu), w japonskiej restauracji, na spacerze, na lodowisku no i w sturbucksie…

I w tym Starbucksie dziewczyna, ktora przyjmowala zamowienia mowi do mojego szwagra:

– co dla Pana?

– costam costam

Obrot i do Matyldy:

-a Ty co chcesz?

– costam costam

Obrot i na mnie:

– a Ty co chcesz? (chwile trwalo, zanim uswiadomilam sobie, ze powaznie mowi do mnie)

– a jak masz na imie?

Agradabla – wykunkalam.

No ale do teraz jestem dumna, ze pani tak do mnie po imieniu, bo gdybym sie troche pospieszyla mogla bym byc jej matka:)

PRIORYTETY, DYLEMATY, ZYCIE

Gdybym miala napisac co chcialabym w chwili obecnej najbardziej na swiecie nie wahala bym ani chwili. Wiem. DZIECKO.

Niestety zaczynam sie zastanawiac czy nie nadchodzi czas, zebym sie zaczela godzic z tym, ze akurat to marzenie nie koniecznie uda mi sie zrealizowac.

Jak sie to stalo? Duza role gral przypadek, troche pecha, wygoda.

O dziecko zaczelismy sie nieomal dokladnie wtedy kiedy skonczylam 30 lat. Ja wiem czy pozno? W dzisiejszych czasach niewiele ludzi po studiach ma dzieci wczesniej. Trzeba miec partnera i co do geby, niestety na rodzicow nie mielismy co liczyc a postawienie sie na wlasnych nogach chwile zabralo.

No nic, troche sie staralismy, troche podrozowalismy i nie martwilo nas, ze jakos nie chce przyjsc. Jak pierwszy raz poszlismy w tej sprawie do lekarza (mialam 32 lata) to ten zrobil bu bu bu i 10 miesiecy pozniej urodzila sie Gosia. 

Dwa lata pozniej zaczelismy starania o drugie dziecko. Udalo sie za drugim razem. No super! Niestety 11 tygodni pozniej ciaza przestala sie rozwijac. Szpital, smutek, znane sprawy. 

Rok pozniej bylismy juz u specjalisty i chwile potem znowu sie udalo bez problemu. I znowu pech. 10 tydzien, USG na ktorym serduszko juz nie bilo, szpital badania. 

To byl powaznie wielki pech. Badania nie wykazaly abysmy mieli jakiekolwiek problemy genetyczne, immunologiczne. Po prostu jakis blad w dzieleniu tego konkretnego jajeczka. Prawdopodobienstwo  powtorki nizsze niz 1% a pierwotnie to nawet nizsze niz 0,5%!

Kolejne badania wykazuja, ze ja mam prawdopodobnie po prostu malo jajeczek i jesli ma sie udac to musi sie udac szybko, bo potem moze nie byc z czego tych dzieci robic.

W listopadzie znowu chwila radosci, dwie kreski, ktore niestety niedlugo znikaja, ciaza biochemiczna.

W grudniu proba IVF (in vitro). Nieudana, bo na mnie absolutnie nie dzialaja hormony ktore do mnie wlewano w szalonych ilosciach. Jak moj organizm sam chce to jajko wyprodukuje, ale nikt go przeciez nie bedzie zmuszal, prawda (cala ja… niestety w tym wypadku).

To wszystko wywoluje u mnie jakies dziwne efekty uboczne. Po pierwsze ogolne zalamanie, szok, ale to juz mam chyba za soba. Po drugie widze, ze caly moj organizm pracuje teraz jakos inaczej. 

I jestem jak Achilles na rozstajach. Z jednej strony wiem, ze jesli nie teraz to nigdy a zdrugiej nie jestem pewna czy chce znowu tloczyc do siebie te wszystkie hormony, zyc w nieustannym strachu czy wyjdzie czy nie wyjdzie czy to nie przyniesie odwrotnego efektu i nie uspi mojego organizmu calkowicie (bo czuje, ze IVF przyzabilo moje i tak juz zdechlawe jajniki).

A moze jednak powinnam powiedziec sobie OK, mam jedno zdrowe, najpiekniejsze i najmadrzejsze na swiecie dziecko wiec jestem duzo szczesliwsza niz bardzo duzo ludzi na swiecie. Tylko czy juz czas?

Poddawac sie nie jest slowem, ktore lubie uzywac w swoim kontekscie, ale moze warto juz teraz zastanowic sie czy nie  przestac i skupic sie na czyms innym. Olac, powiedziec sobie mam to w dupie, wysiadam.

Nie byloby to pierwsze marzenie, ktorego nie udalo mi sie zrealizowac a jakos przezylam, choc moze kaliber rzeczywiscie troszke inny. 

A moze to test ktory musze przejsc?

Mysle tylko o tym, gadac bym mogla tez o tym, tylko nie chce zameczac otoczenia, wiec pisze.

Dla siebie i moze dla kogos, kto tez tam siedzi i mysli sobie: kurwa, dlaczego znowu ja mam pod gorke w sprawach, ktore dla wiekszosci sa oczywiste….

ZAKUPY PRZEZ INTERNET

Od czasu przeprowadzki do Warszawy zaczelam nagminnie kupowac przez internet.

Nie zebym kupowala jakies glupoty, ale w Pradze nie kupuje wcale a tu juz 3 razy! Zaczynam sie obserwowac czy mi palemka nie odbija:)

Wczoraj nawet zrobilam zakupy jedzeniowe przez internet. W brew pozorom jak sie robi pierwszy raz to to jednak trwa. Dlaczego przez internet? Bo Boskiego nie bylo a 4 ogromnych siat, ktore zwykle kupujemy, na pewno nie uciagne. 

No a dzisiaj kusi mnie, zeby znowu cos kupic. Panowie na recepcji w bloku beda mysleli, ze oszalalam. Hmm. 

SAMOBOJSTWO SIOSTRY JULII ROBERTS

Na pewno czytaliscie, ze Siostra (38?) Julii Roberts (46?) popelnila samobojstwo. W liscie pozegnalnym napisala, ze przyczyna bylo glownie odrzucenie ze strony slynnej Siostry i matki. Bo ta siostra przyrodnia (Julia) to jej mowila, ze jest gruba jak byla nastolatka i dlatego ona jadla jeszcze wiecej i tak ogolnie niedobra dla niej byla. Jednym z powodow dla ktorego popelnila samobojstwo akurat teraz bylo to, zeby Julia przypadkiem nie dostala oskara.

WTF?

Rodziny sa rozne. Ja na przyklad dostalam Siostrunie w komplecie, ale przyznam sie, ze mamy przyrodniego brata z ktorym w zasadzie nie mamy kontaktu a jak mialam z 7 lat (a on 5) to mu wypuscilam powietrze z dmuchanego krokodylka. I co teraz? 

39,2 C

39,2 C taka temperaturke osiaglenam wczoraj okolo 17. Jak wieczorem mialam 38,5 to juz sie czulam zupelnie zdrowa. Taka smieszna choroba jak czlowieka boli doskonale wszystko ale jednoczesnie wie, ze w zasadzie nic mu nie jest.

Za to z Gosia bylismy u lekarza. Jestesmy ubezpieczeni w Polsce do tego ubezpieczeni w luxmedzie. Jak dzwonilam rano to mieli dostepnego jednego pediatre i to o 19:30. Ok. Szkoda, ze caly internet krzyczy, ze ten lekarz zawsze i wszystkim dzieciom daje antybiotyki. Ze moglam poczekac? no moglam, ale do przyszlego tygodnia bo w tym Ci lekarze co maja dobra opinie mieli juz pelno.  Ja mialam 39 C wiec do lekarza poszedl Boski. Kochani, jak to dziala w Polsce? trzeba chorowac wedlug grafiku?

Co za zaskoczenie… pani dala Gosi antybiotyk. I tak 8 dni przed swoimi czwartymi urodzinami Gosia dostala pierwsza dawke antybiotyku w zyciu. O tescie CPT pani doktor oczywiscie nie slyszala. Owszem to, ze ma zapalenie oskrzeli jest jasne nawet dla mnie, ale zapalenie oskrzeli mozna miec wirusowe albo grzybiczne a nie koniecznie bakterialne. 

Trudno, jakos przezyje, a do nastepnej choroby znajdziemy (mam nadzieje) jakiegos normalnego lekarza. 

jak by to bylo w Czesi? no poszla bym na druga strone ulicy do przychodni, przesiedziala z 1,5h na korytarzu az by nas zawolali a tam stary pan doktor by obadal obadal, pewnie poslal na test krwi czy to bakterialne a potem przepisal lekarstwa. Moze antybiotyk, moze nie antybiotyk.

A lekarstwa! W tym tygodniu wydalismy na lekarstwa 200 PLN. Jak dobrze, ze mamy!