JAK ZOSTALAM HIPSTEREM

Taki sobie tytul zaplanowalam na dzisiaj. Niestety po przeczytaniu definicji hipstera na wikipedii musze odszczekac. Nie jestem hipsterem. Ja tylko wygladam jak sierota niezaleznie od tego w co sie ubiore a wczoraj kupilam sobie conversy.

Z tym hipsterstwem to jest tak, ze od pewnego czasu ciagle slysze roznych ludzi uzywajacych slowo hipster. A to w sensie: o, zobacz hipster! a to, ze hipster to ktos kto ubiera sie w drogie rzeczy ale wyglada jakby powybieral szmaty w smietniku, ale jak ktos sie zna to zaraz widzi, ze te ubrania to cudenka.

Kiedys nawet poprosilam kolezanke z Lodzi coby mi jak krowie na zakrecie wyjasnila jak mam niby poznac, ze ten ktos jest hipsterem no i okazalo sie, ze przez ”drogo ubrany” rozumie sie drogo z punktu widzenia wsi pod Lublinem czyli conversy, koszula diverse i podobnie a wieczorami trzeba chodziwac do teatru albo na szpanerskie imprezy, najlepiej niedbale palac cygaretke.

No wiec conversy juz mam a do tego niezaleznie od tego ile kosztuje na przyklad bluza z kapturem, ktora mam na sobie, pani w aptece i tak natychmiast rzuca sie, zeby dla mnie znalezc tanszy odpowiednik syropu na kaszel.

Co z tego, jesli nie spelniam intelektualnych a ZWLASZCZA spolecznych parametrow hipstera. Otoz hipsterzy ”rzekomo zacieraja granice miedzy jedna a druga plcia’‘. Hmm, po glebokiej uwadze musze napisac, ze nie zacieram. Jako gospodyni domowa nie spelniam rowniez postulatu o “nie dostosowywaniu sie do uznawanego przez wiekszosc zbiorowosci systemu rol i wartosci“. Nie mowiac o zupelnie wykluczajacym mnie z subkultury braku “niszowych zainteresowan“.

I tak z bardzo oryginalnego tytulu zostaly tylko buty. Na szczescie bardzo wygodne i w niespotykanym rozmiarze 39,5, ktory idealnie mi odpowiada.

STULECIE CHIRURGOW

autor: Jurgen Thorwald

Jak przez mgle pamietam ten tytul na polce dziadka Adama. Nie wiem dlaczego jej wtedy nie przeczytalam. Nie pamietam. Wydawala mi se za gruba, mozne za powazna? W kazdym razie jak dowiedzialam sie, ze wlasnie wyszlo wznowienie, olalam fakt, ze prawdopodobnie ksiazke mam w domu na slasku i polecialam kupic.

Bingo!

531 stron trzymajacych w napieciu. Bylo nie bylo to ksiazka historyczna, opowiada o poczatkach nowoczesnej chirurgii, ale czyta sie jak najlepszy kryminal.

Jedna sprawa, ze Stulecie chirurgow jest swietnie napisane, autor (i swietny tlumacz!) nie uzywaja schematycznych konstrukcji, jezyk jest wartki, narracja nastawiona z rozmyslem i jasno prowadzaca do celu, malo cichych miejsc. To wszystko z wykorzystaniem minimalnej ilosci dialogow a to juz wyzsza szkola jazdy!

Sam temat – dla mnie porywajacy. Ociekajace krwia (choc nie brutalne) opisy operacji chirurgicznych przed wynalezieniem narkozy. A my czekamy w napieciu kiedy ”bogowie” sal operacyjnych przyjma do wiadomosci, ze operacje jednak nie musza bolec. Potem nieomal czujac zapach gnijacego miesa w myslach poganiamy czas i strony, kiedy w koncu swiat zaakceptuje fakt egzystencji bakterii i koniecznosc mycia rak i sterylizowania pola operacyjnego przed zabiegami. Dowiadujemy sie jak sie zmienialo podejscie do cesarskiego ciecia, kto wpadl na to aby operowac wyrostek robaczkowy zanim ropa wyleje sie do otrzewnej. 

Fantastyczna wycieczka przez historie, napisana lekkim, przystepnym jezykiem.

Swietna! Goraco polecam. 

OKO W KALEJDOSKOPIE

Mloda dostala kalejdoskop. Najpierw niby jej sie nie podobal, ale potem okazalo sie, ze jest super. Wrocilismy z Łodzi, wjechalismy winda na gore a ona caly czas z tym kalejdoskopem przy oku. I tak szlismy do tych naszych drzwi, szlismy, szlismy. A ona o krok przed nami.

Raznym, wesolym krokiem  z calym impetem wlazla w sciane z kaledoskopem przeklejonym do oka.

Zamarlismy.

Najpiew byl szok, cicho a potem padla mi w objecia i dostala drgawek, jak to zwykle robi jak cos ja serio boli.

Po sprawdzeniu, ze oko jednak zostalo cale i dziala, kleczalam z ta Gosia w objeciach i oboje z Boskim duslismy sie ze smiechu. Nie moglismy po sobie pokazac, bo by sie obrazila, ale lzy nam ciekly po policzkach. 

TRANSAKCJE RODZINNE

W przyszla niedziele w Warszawie odbedzie sie dzien czeski i wyscigi konne na Sluzewcu. Mamy bilety. W tym samym czasie odbedzie sie proszony obiad u mojej cioci w Czestochowie.

Krakowskim targiem dogadalismy sie, ze pojedziemy na ten obiad coby kalendarzy calej rodziny nie zmieniac ze wzgledu na nas, ale za to wyjedziemy juz w piatek i po drodze odbedziemy wielka wycieczke. Pytaniem pozostaje wielka wycieczke gdzie?

Wiekszosc atrakcji jury krakowsko-czestochowskiej jest zlokalizowanych jakby blizej Krakowa niz Czestochowy a nie specjalnie chce mi sie 4 godziny jechac na przyklad po to, zeby 23 raz zobaczyc Ojcow albo Pieskowa Skale.

Takze siedze i mysle….

Zeby podniesc konkurencje dodam, ze w Czestochowie spac nie mozemy bo nas Ciotka ukatrupi, ze nie spalismy u niej. Natomiast Boski ukatrupi mnie jesli bede chciala siedziec u Ciotki zamiast cos OGLADAC. 

Tydzien pozniej jedziemy na Kaszuby, bo tam nas jeszcze nie bylo. I rodzi sie tradycyjne pytanie, Kaszuby a gdzie konkretnie?

Niby zabawne problemy, bo kto by nie chcial zajmowac sie planowaniem wyjazdow weekendowych, ale faktem jest, ze czasu to bierze jak cholera.

W ciagu godziny powinno dojechac jedzonko. Czekam. 

WCZORAJ ALMA24 DZISIAJ FRISCO

Testuje robienie zakupow spozywczych przez internet.

Wczoraj zamowilam jedzenie przez Alme24, na dzisiaj, ale zadzwonili, ze sory, nie maja pradu i nie dowioza. Dzisiaj zamowilam jedzenie przez Frisco. Zobaczymy czy i co dowioza. Poinformuje.

—-

Widac od razu jaka sie spokojnusia zrobilam. Wcale sie nie wsciekam, ze mi nie dowiezli papu i do tego raczyli o tym poinformowac dopiero w momencie jak jedzenie mialo dotrzec 🙂 Oooohhhmmm

MALY BELGRAD

Zgodnie z rekomendacja Ana119 odwiedzilismy restauracje Maly Belgrad, zlokalizowana na Ursynowie przy ulicy Belgradzkiej 4. 

Restauracja jest malutka, wiec mimo iz zajete byly tylko 3 a potem tylko 1 stolik (poza naszym) nie mialam wrazenia, ze jest jakos pusto. 

Gdyby ktos mial ochote spojrzec na menu, jest do przegladniecia tutaj.

Mloda miala pieczonego lososia bez dodatkow i zjadla nieomal celego (29 PLN).

Boski wybral Pleskavice Negotynska a w komplecie do niej opieczona bulke i salatke. Calosc 29 PLN

Ja zdecydowalam sie na Cevapi z opieczonymi ziemniaczkami i salatka. Rowniez 29 PLN

Na kuchni balkanskiej zupelnie sie nie znam, wiec moge oceniac tylko laickim oczkiem.

Najlepsze byly miesa. Niby i ja i boski mielismy jakas waracje na temat mielionego, ale smakowaly zupelnie inaczej i w obu przypadkach bardzo dobrze. Boski mial ogromniasty kotlecior, ktory poza miesem zawieral rowniez ogorki konserwowe i ostra papryke. Ostry, ale nie za ostry i bardzo smaczny. Ja dostalam typowe mniejsze kotleciki za to bylo ich chyba z 6, palce lizac. 

Do tego sosy czosnkowo- koperkowy (pyszny) i pomidorowo – paprykowy (dobry).

Ziemniaki i salatka byly normalne. Nic im nie brakowalo, ale bez szalenstw.

Co mi sie zdecydowanie podobalo byl ROZMIAR PORCJI! W koncu ktos podaje w restauracji porcje z ktorych mozna sie po prostu najesc! Nie przesadnie wielkie porcje amerykanskie ale po prostu duze porcje po ktorych nie ma potrzeby dopchac sie w domu zaraz po powrocie. I co jeszcze wazniejsze gro pocji nie stanowia dodatki, ale mieso.

Reasumujac dolaczam sie do rekomendacji Any. Kto chce sie w restauracji dobrze najesc a nie poszpanowac, ze potrafi uzywac egzotyczne widelce powinien udac sie do Malego Belgradu.

MOTYLEM JESTEM

Konkretnie to bede o 19:35 kiedy wylatuje do Pragi. Program jak zwykle napiety jak gumka z majtek, ale damy rade. Powrot w piatek a do tego czasu moja rodzinka musi sobie jakos dac rade (za chwile zaczynam gotowac zapasy zeby nie jedli tylko chleba z nutela i berlinek 🙂

W restauracji nie bylismy, bo Boskiemu palma odbila, ale za to w niedziele bylysmy z Gosia w teatrze Guliwer. Mloda byla w teatrze pierwszy raz i bardzo jej sie podobalo. Na zdjeciu widac jak dzielnie wchodza na scene z kolega (synem mojego najlepszego kolegi) do szewca Dratewki zeby im wyczyscil buty. 

Gosia w Teatrze

 

 

POCALUJ MNIE W DUPE, A TY MNIE W DUPE!

Jak juz pisalam nasza 4,5 letnia Gosia rozpoczela przygode szkolna. Tak wiem, jest troche mloda, ale chodzi do szkoly w systemie brytyjskim a oni tam wszystko wczesniej.

Nie, nie jest to przedszkole. Nie ma dzwonkow, za to sa lekcje a w planie liczenie, pisanie i czytanie.

Wczoraj bylismy na wywiadowce, no raczej spotkaniu z nowym dyrektorem i z pania nauczycielka. Ze zdziwieniem musze konstatowac, ze chyba bede matka roszczeniowa. Dlaczego? Bo czesne (i tak szalone) poszlo w gore, nie da sie tego jednak powiedziec o jakosci nauki.

Pani ”native” nauczycielka urodzila sie w Mexyku a dzieci jest 22 w malutkiej klasie . A na uwagi, ze sory, ale w takich warunkach 22 dzieci z tego ok 15 Polakow nie nauczy sie angielskiego bylo nam odpowiedziane, ze to nie jest szkola jezykowa. WTF? jezyk maja nawet w nazwie i systemie nauczyania, zwlaszcza, ze za drobna (ha ha), DODATKOWA oplata na dodatkowych zajeciach moga (chetnie) dzieci douczyc. 

Najbardziej rozsierdzilo mnie podejscie pani nauczycielki z ktorego jasno wynikalo: jak sie wam nie podoba to chetnych jest wielu… Coz. To milo, ze maja duzo zainteresowanych, tylko, ze jakos tak mi sie wydaje, ze takie sprawy nie trwaja wiecznie i jesli nie zmenia podejscia do klientow to moga ich zaczyc tracic.

Na razie dam im szanse. Poczekamy pare miesiecy jak sie sprawy rozwina. Rodzice (nie ja, calosc) wywalczyli, ze nasze pastuchy dostana klase wielkosci odpowiadajacej ilosci dzieci i dodatkowego asystenta a wiec bedzie nauczycielka + 2 panie do pomocy. Poza tym pozostaniemy w pacie.

PITBULL

Nadrabiam zaleglosci polsko-serialowe. Nalogowo ogladam Pitbulla. Swietny!

Jest taki czeski serial o podobnej tematyce, tez bardzo dobry Pripady 1. oddeleni (mozna obejrzec tu), ale w porownaniu do Pitbulla to niedzielne opowiesci dla pensjonarek.

Gdyby ktos jeszcze nie widzial to mozna za darmo na vod-dzie. Dlaczego warto? bo troche sie oczy otwieraja. Zeby skrzypia, ale tak jakos czlowiek wie, ze dokladnie tak wyglada codziennosc policjantow zajmujacych sie morderstwami. Jeszcze raz napisze: Warto!