SLYSZYSZ TEN SYK?

Wlasnie przeczytalam artykul pt. Modowa wpadka krolowej stylu. Spodziewalam sie, ze Kozuchowska conajmniej wsadzila sobie majtki na glowe i to nie pod kolor a tu co sie okazalo? Wlozyla 2 razy te sama sukienke! W sobote (6.8.2011) i… w maju 2007!

O kule, ale wpadka, zaraz sie posikam.

Jakbym miala kupowac ubrania i nosic je tylko raz, to;

a) moj waz z kieszeni po dwuch dniach przyszedl by na kolanach z prosba o zmiane stanowiska a po tygodniu pewnie skonal (byc moze razem z Boskim:)

b) zgadzam sie, byc moze jestem mniej wymiarowa niz Pani Kozuchowska, ale wydaje mi sie, ze nie byla bym w stanie wybrac i kupic tylu ubran w ktorych bym wygladala dobrze

c) dobrze, wiem, ze “gwiazdy” maja stylistki, ale nawet samo przymierzanie musi im zabierac jakas kosmiczna ilosc czasu

w konsekwencji jednorazowym ubraniom mowie; NIE! Nawet jesli kiedys bede piekna i bogata, to nie bede zmieniac ubran codziennie!

BUROV

Wlasnie wrocilismy z pogotowia.

Ale zacznijmy od poczatku:)

Wczoraj mnie ugryzla (?) pszczola. Boski staral sie ja wczesniej zabic, ale mu uciekla i z godzine potem znalazla mnie, w ostatnim tchnieniu ugryzla mnie w reke. Reka rosla, rosla a dzisiaj juz byla calkiem spora i bolala. Pomyslelismy, ze pojedziemy sie zapytac co z nia zrobic, zeby nie odpadla.

Przyszlismy. Pan doktor (w latach srednich, z 30 kg nadwagi i wygladal na tak zmeczonego jakby mial zaraz umrzec) kazal mi usiasc i podac karte ubezpieczeniowa. Podalam.

doktor: – ten pesel to jakis dziwny!

ja: – dziwny, bo jestem Polka, mieszkam w Czechach a to slowacka karta ubezpieczeniowa, wiec tak oznaczyli, ze jestem nietutejsza

doktor: – gdzie mieszka?

ja: – Rachmaninova 4

doktor: – to ma chodzic na ulice Slowackiego a nie tutaj!

ja: – dobrze

doktor: -(krzyk) mowi dobrze, a my tu mamy problemy!

ja: – przepraszam

doktor: – co sie stalo?

ja: – ukasila mnie pszczola wczoraj a reka rosnie i rosnie i boli

doktor: – co na nia dala?

ja: – nic

doktor: (krzyk)  – nic? ani burovu?

ja: – co mialam dac?

doktor: – burov, (krzyk) BUROV!

ja: – niestety nie wiem co to burov

doktor: – (jeszcze glosniej) BUROV

ja: – (korcilo mnie, zeby powiedziec, ze jestem cizinka ale nie jestem glucha:), na prawde nie wiem co to burov

doktor: – przeciez to sie da kupic bez recepty! (taa zwlaszcza jak wszystko zamkniete w sobote wieczorem lub w niedziele rano). Burov zna chyba kazdy

pisal jeszcze z 2 minuty cos na komuterze … i odszedl bez slowa, jakby mnie tam nie bylo…

Siostra  pomazala mi reke burovem (?), obwazala ja cala jakby mi serio miala odpasc i szlismy do domu.

Doktor coprawda na mnie krzyczal, ale mysle, ze byl po prostu bardzo zmeczony i wkurwilo go, ze przyszlam z taka drobnostka. Biedni nastepni pacjenci. 

Pozdrawiamy z burolova!

LEKTURY SZKOLNE

Mamy sobote. Jak tylko Gosia spi Boski chwyta za swoja ksiazke a ja za swoja i czytamy.

Uwielbiam to. Czytam rozne ksiazki, bardziej i chetniej mniej wartosciowe. Przepadam za ksiazkami, ktore sie dobrze czyta. Od czasu do czasu zafunduje sobie cos “ostrzejszego” i zajrze do nieco trudniejszej literatury.

Boski jest pod tym wzgledem podobny do mnie. Czyta, lubi jak w ksiazce cos sie dzieje, jak zakonczenie ma sens i nie jest wyssane z palca, i oczywiscie jak calosc sie dobrze czyta.

Boski zaczal czytac tak z 2 lata temu. Niby wczesniej tez znal litery, byl w stanie nawet sylabizowac, ale czytaniem bym tego nie nazwala. Czytal wylacznie gazety i ksiazki ekonomiczne, poniewaz jego zdaniem beletrystyka byla nudna. Do tego czytal tak pomalu, ze ,mozna sie bylo pociac. Zrobilismy sobie nawet test, okazalo sie, ze po czesku czytam 2,5 raza szybciej niz on. W takim wypadku to ja mu sie nie dziwie, ze nie lubil czytac.

Od wielu lat pomalu, powolutku podsuwalam Boskiemu rozne lektury. Najpierw wierzyl, ze sa dobre tylko wtedy jesli powiedzialam, ze “polecila je Krolikowska”. Potem musialam mu sama wybierac ksiazki. A teraz – swiecie dziw sie – jest w stanie sam isc do ksiegarni i porozmawiac ze sprzedawca o wyborze nowej lektury. Czyta codziennie.

Moim zdaniem Boski nie byl osamotniony w swoim podejsciu do czytania. Znam pare osob, ktore maja w domu tyle ksiazek ile ja przeczytam w ciagu powiedzmy roku (a zaden miszczuniu nie jestem, bo z Gosia nie mam czasu czytac). 

Wielka czesc winy za taki stan rzeczy daje lekturom szkolny. Obojetne, polskim czeskim czy jakim chcecie. Mysle, ze nasz system edukacji minal sie z powolaniem a w konsekwencji realizacji szczytnego celu przeforsowania do naszych glow strzepkow “wartosciowej” literatury w wielu osobach zabija radosc czytania.

Przyznam, ze w liceum mialam swietna nauczycielke z polskiego. Na wybor lektur specjalnego wplywu nie miala, ale fajnie potem o nich opowiadala, wiec cieszylam sie na kazda nastepna ksiazke. Ale jak wspomne na niektore lektury z podstawowki… “Rogas z doliny Roztoki” nudzil mnie tak, ze usypialam, “Lysek z pokladu Idy” byl do pozygania depresyny, tak samo nie wiem po jakiego wola maltretowali mnie lektura “Antka”?

Zawsze lubilam czytac, wiec na przyklad “Nad Niemnem” lyknelam przez weekend, mysle, ze odmienne zdanie mieli na temat tej ksiazki moi koledzy…”Chlopow” przeczytalam dopiero na wakacjach “po”, do dzis nie wiem za co ta Nagroda Nobla.

Efektem nieporywajacego doboru lektur jest u wielu osob niechec do czytania. Mysla, skoro w szkole wybrali “to co najlepsze” to jak musi wygladac ta reszta? I potem zyja sobie boroki w swiecie bez ksiazek, a szkoda.

Żar. Oddech Afryki

Chcialabym wszystkim goraco polecic ksiazke Dariusza Rosiaka pt. Zar. Oddech Afryki

Dostalam ja od Siostruni pod choinke i musze powiedziec, ze podeszlam do niej z pewna taka niesmialoscia. Nie jest to typowa, lekka ksiazka podroznicza typu Cejrowskiego (tez polecam i tez mnie zaskoczylo, ze taki dziwny gosc tak dobrze pisze). Zabieralam sie do niej ze 3 razy, ale jak juz w koncu zaczelam to wciagnela mnie bez reszty.

Ksiazka jest podzielona na trzynascie rozdzialow, z ktorych kazdy dotyczy innego afrykanskiego kraju. Dla mnie bardzo cenne i ciekawe byly zwiezle opisy historii kazdego kraju i aktualnej sytuacji politycznej. Z kazdego zdania epatuje znajomosc tematu, erudycja i swietny acz bardzo konkretny jezyk autora. 

Co bylo dla mnie szczegolnie ciekawe i istotne to fakt, ze ktos w koncu napisal rzecz, ktora jest dla mnie oczywista, choc niepopularna.

Konkretnie: wiekszosc “pomocy”, ktora wysylaja do Afryki rozwiniete kraje w gorszym wypadku przepada w odmetach korupcji a w lepszym zniewala ludzi, ktorzy dziesiatki lat zyja w obozach takiej czy innej organizacji wyciagajac rece po pomoc i produkujac kolejne dzieci. Potwierdzila, ze zolnierze ONZ sa glownie tam gdzie nic sie nie dzieje, bo obszarow gdzie jest niebiezpiecznie po prostu sie boja. Jeszcze bardziej utwierdzila mnie w przekonaniu, ze wiekszosc “akcji hunitarnych” pod nazwa taka czy siaka – zwlaszcza z bogatych krajow, to po prostu dobry business dla pracownikow, ktorzy niezle zarabiaja a przy okazji maja moralnie satysfakcjonujaca prace. 

Afryka to wyrzut sumienia niegdysiejszych panstw kolonialnych, ktore czuja sie w obowiazku dopompowac czarny kontynent odpowiednia iloscia gotowki, zwlaszcza jesli przy tej okazji uda im sie zwiekszyc swoje zupelnie wspolczesne strefy wplywow.

Niepoprawne politycznie? byc moze. Prawda niestety nie zawsze spelnia standardy politycznej poprawnosci. Czyli jeszcze raz: pomagac? Oczywiscie! ale najlepiej obok nas, tam gdzie wiemy, ze to nie ma wygladac ladnie w reklamie ale pomoc rzeczywiscie jest wskazana, a nawet wtedy lepiej skupic sie na tych, ktorzy chca pomoc sobie sami.

ODROSTY

Mam ciemnobrazowy kolor wlosow i jakos tak nigdy nie wpadlam na pomysl, zeby wlosy farbowac. Milo, ze strony natury, ze nie siwieje (jak ponoc niektore moje kolezanki), wiec na razie zmiany koloru mi nie groza.

Czesto jednak zastanawiam sie jak to jest z tym farbowaniem a konkretniej, czy odrosty wygladaja zle czy dobrze?

Zdaje sobie sprawe, ze pytanie brzmi idiotycznie, ale zauwazylam, ze wiele kobiet ma odrosty jakby “programowo” co wnioskuje z faktu, ze maja je nieomal caly czas.

Zebym nie byla goloslowna, przyklad kobiety z odrostami, ktora rowniez w takich okolicznosciach przyrody wyglada bardzo dobrze – tadam Anja Rubik!

Anna Rubik z odrostami

no wiec jak to jest z tymi odrostami, maja byc czy nie?

NIE CHWAL DNIA PRZED ZACHODEM SLONCA

Zgodnie z wczesniejszymi planami ubiegly tydzien spedzilysmy z Gosia u rodzicow Boskiego.

Przyjechalismy w sobote, byla tez Siostra Boskiego ze Szwajcarem i Emilem.

Bylo bardzo fajnie. Jak pojechali w niedziele i zostalysmy same z dziadkami tez bylo fajnie. I w poniedzialek bylo fajnie, i we wtorek rano bylo fajnie. We wtorek po sniadaniu to sie nawet zaczelam zastanawiac czy nie zostac jednak dluzej niz do czwartku. No, ale mialam spotkac Zajaczkowska, wiec… 

Nie chwal dnia przed zachodem slonca!

We wtorek wieczorem jak zwykle poszlam z Gosia i mama Boskiego na spacer. I tu prosze Panstwa zaczyna sie ta mroczniejsza czesc historii. Mamusia chyba miala zly dzien, bo postanowila powiedziec mi pare cieplych slow. 

Pozwole sobie wymienic najciekawsze punkty:

1. JA jestem powodem dla ktorego ochlodzily sie stosunki Boskiego z Siostra. Zanim mnie poznal (10 lat temu) byly DUZO lepsze! I to nie ma nic wspolnego ze Szwajcarem!

Przypis autora: Boski twierdzi, ze nic mu o tym nie wiadomo, zeby teraz jego stosunki z Siotra byly zle ani zeby kiedys lepsze. Jednak przyznaje, ze w ciagu ostatnich 3 lat my bylismy w Wiedniu ze 20 razy a oni u nas razem … nigdy, a Siostra Boskiego sama z 3 razy.

Szwajcar to ten, ktory mi potrafi do oczu powiedziec, ze na wszelki wypadek policzyl klocki Emila, bo jak wiadomo wszyscy Polacy kradna.

Ten temat rozwine w osobnym wpisie. 

2. Powinnam dac spokoj Siostruni (tym razem mojej), bo za duzo wtracam sie w jej zycie i juz mnie ma z pewnoscia dosc. A jej maz to juz swiety czlowiek, ze mnie wytrzymuje w takich ilosciach.

Przypis autora: hmm Siostrunia glosno nie wykazuje zmeczenia materialu, ale moze cos przeoczylam, skoro glupia to moze i slepa jestem?

3. Co sie wtracam do tego, ze ojciec Boskiego pije piwo a za 2h jedzie autem – nic mi to tego. Nawet jakby sie zabil to jego sprawa a ja sie zbytecznie przejmuje i wtracam do spraw calego swiata!

Przypis autora: a jak zabije kogos innego?

4. Jak ja sie wsciekam to ona nie moze oddychac! Zachowuje sie jak szalona! … tu sie musze zgodzic. Spytalam sie wiec ile razy widziala zebym sie wsciekala za te 10 lat? 2 no moze 3. To duzo za 10 lat? Nie, ale ona nie znosi jak ktos nie potrafi opanowac emocji.

Przypis autora: tak wscieklam sie we Francji. Dlaczego? Bo Gosia juz szalu dostawala w drodze a Boscy starsi postanowili ze KONIECZNIE musza zobaczyc jakies miasteczko po drodze. I to by mnie jeszcze nie wkurwilo, ale Gosia byla zmeczona a Boski zajmowal sie mamusia i tatusiem i przecioral Gosi morda po ziemi tak, ze nie miala skory na brodzie. I owszem dostalam szalu! Owszem dziecko sie przewraca i nabija guzy, ale nie ma tego robic dlatego, ze tatus zamiast zajmowac sie nim zajmuje sie dziadkami. Wcieklam sie na Boskiego oczywiscie nie na nich. I wiedzac ze sa obok wsciekalam sie malo:))

5. Gosia jest niewychowana bo chodzi spac o 22. A teraz uwaga: A WSZYSTKIE GRZECZNE DZIECI CHODZA SPAC O 19 lub 20 tak jak Emil!

Przypis autora: Gosia jest sowa co niby mamy z nia robic i poco? lubimy byc razem wieczorem. Boski tez ja chce widziec, ale to ponoc nie argumenty.

6. Boskiemu niedlugo piersi urosna, bo wykonuje tyle kobiecych prac!

Przypis autora: ???

7. Boski dobrze zarabia, wiec nie powinien nic w domu robic. Na moj komentarz, ze ja zwykle tez niezle zarabiam a zarabialabym lepiej gdybym nie zmieniala krajow i miejsc zatrudnienia, zeby ulatwic prace Boskiemu (tak sie umowilismy z Boskim), usyszalam: SKORO JESTES TAKA KARIERYSTKA TO IDZ DO PRACY!

A teraz uwaga: Siostra Boskiego idzie do pracy… 4 dni w tygodniu bedzie pracowala od 9 do 17. Maly wstaje o 7 idzie spac o 7. To sie zobacza z 2h/dzien. Ale ja jestem karierystka. Nie, Siostra Boskiego nie musi isc do pracy, ale NUDZI SIE W DOMU.

8. Gosia jest niewychowana bo nie potrafi wysiedziec przy stole jak wszyscy siedza, a Emil potrafi!

Przypis autora: Owszem, Emil moglby jesc w trybie ciaglym. A Gosia nawet ostatnio swoje posilki siedzi… ale serio nie rozumie dlaczego mialaby siedziec jak je dziadek. Gosia w porownaniu z Emilem jest jak pantera w porownaniu z dzdzownica… maly stawia pierwsze kroczki, fajowy jest ale Gosia jest po prostu inna niz on.

9. Generalnie mamy jej zaczac pilowac rozki!

Przypis autora: ???!!! po moim trupie. Nie bije, nie gryzie, nie pluje to niby czemu mam ja temperowac?

10. Te alergie to moja wina tej coca coli i chipsow, sama widziala ze pije! (owszem raz we Francji).

itd itd. Nie bylam przygotowana na atak po takiej sielance, wiec sie poplakalam i na tym zakonczylismy temat.

Oj bardzo nie mam ochoty ich odwiedzac w najblizszej przyszlosci. 

To jest skrot wczorajszego wpisu. Pada. Zolc mi sie znowu podnosi jak mysle o tym wieczorze.

Boski powiedzial, ze nie wie co jej odbilo.

NAJWYRAZNIEJ COS ZE MNA NIE TAK

Bylam w Billi, zakupy przeszly przez pas, pan wszystkie ladnie wbil do komputera, podal mi terminal, zebym zadala PIN. Zadalam. Za chwile pan podal mi terminal, zebym zadala PIN ponownie.

– Zapytalam sie dlaczego?

– Bo transakcja nie przeszla.

– Ok, czy moge prosic o potwierdzenie?

– Nie, bo transakcja nie przeszla.

–  ok, wlasnie dlatego chce potwierdzenie, zebym miala pewnosc, ze nie place 2 razy.

– ale nie ma potwierdzenia, bo system nic nie drukuje jak nie dojdzie do transakcji

– dobrze, to ja chetnie zobacze na tym malym ekraniku

– ale tam juz nie widac…itd itd

nagle okazalo sie, ze stoje w kolejce specjalistow od terminali tranzakcyjnych, ktorzy dadza sobie reke uciac, ze jesli nie ma papierka to tranzakcja nie miala miejsca. Tyle, ze ja papierka nie potrzebowalam, chcialam tylko widziec jakiekolwiek potwierdzenie systemu, ze tamta tranzakcja nie przebiegla.

Po jakichs 5 minutach sie poddalam i wbilam PIN jeszcze raz. Pakowalam zakupy do wozka a cala kolejka utwierdzala sie w przekonaniu, ze jak nie ma papierka to nie ma transakcji. Najwyrazniej to druk uaktywnia system.

A potem ludzie sa zdziwieni, ze ktos ich okradl 😦

KRADZIEZ!

Boski mi ukradl michalki!

W czasie ostatniej wizyty Siostrunia przywiozla nam 2 paczki michalkow i 1 paczke krowek. Co do krowek jestesmy w stanie dojsc do porozumienia ale co do michalkow trzeba bylo postawic sprawe jasno, kazdy dostal swoje opakowanie.

On swoje zjadl na pniu a ja swoje oszczedzalam. Oszczedzalam miedzy innymi dlatego, ze mu chcialam dac na urodziny, za tydzien. Przed chwila patrze a tu co? wlamanie z kradzieza! Zostalam obrabowana, paczka otwarta, brakuje kilku sztuk.

Sprawca zamknal sie w lazience i mial duzo wytlumaczen typu (mowilas przez telefon, wiec nie moglem sie zapytac), ale otwarl i zjadl!

Swinia jedna lysata.

Reszte ukryje tak, ze nie znajdzie! Dzisiaj byla kolezanka a ze leje nie moglam isc do sklepu wiec nie mialam w domu nic poza michalkami, ale nie dalam bo dla niego syslilam. Koniec. Nie bedzie Michalkowania. 

Ide je zjesc wszystkie na raz (zartuje, niestety, ze wzgledu na Gosie na czekolade tez mam od poniedzialku szlaban – i nie, to nie jest wytlumaczenie, mowilam mu, ze mam je dla Kogos!)

KOMAR Z CYSTERNA

Od 2 dni, w nocy, molestuje mnie komar. Mam na sobie ok 15 czerwonych babli imponujacych rozmiarow, ktore swedza jak wsciekle. 

Wczoraj Boski zrobil inspekcje (bo ja sie balam prawdy:) i nie stwierdzil wystepowania mrowek ani innych zwierzat pod/na/w materacu na ktorym spimy. 

Wiec to musi byc ON.

Lata mi nad uchem cala noc, swinia! Pojedynczo lata. Staram sie jak moge opatulac kompletnie a i tak mnie dziabnie. Obok mnie spi Gosia, co prawda cala w futerale, ale za to zupelnie odkryta i ja dziabnal dotad tylko raz! Boski tez niepogryziony.

Ja nie wiem gdzie sie temu komatowi miesci to co ze mne wyciagnie? Moze mi ktos opisze jak dziala komar, zebym miala satysfakcje, ze choc peknie z przejedzenia po takich godach. Mysle jednak, ze ten moj ciagnie za soba malenka cysterne i tam skladuje krew, ktora ze mnie wyciagnie.

Inaczej by sie nie zmiescilo…

KOMUS CHYBA JEBIE!

Odebralam wyniki dotyczace alergii. Nie jest zle. W kwestii odpornosci tylko jeden wskaznik nie siedzi, co do specyficznych alergenow Gosia przynajmniej na razie nie moze jesc roslin straczkowych (w zadnej postaci a juz na pewno nie swiezych – na przyklad grochu). Okazalo sie tez, ze ma alergie na … ziemniaki i marchew, ale wskazniki nie sa jakies tragiczne, wiec moze jsc z umiarem gotowane, czyli w zasadzie odpadaja tylko surowki z marchewka (i tak nie je:)

I to sa dobre wiadomosci. A co mnie wyprowadzilo z rownowagi? Teciowa rozmawiajac z Boskim stwierdzila, ze te alergie Gosi to pewnie dlatego, ze JA ciagle jem te chipsy i pije coca cole

Co prosze? pomijajac okres rygorystycznej diety przez polowe ciazy (piszac rygorystyczna mysle rygorystyczna, ja sie z soba nie cackam jak uwazam, ze cos jest istotne) od 17 miesiecy nieustannie przystosowywuje swoj jadlospis potrzebom Gosi. Caly ROK nie jadlam nieomal zadnych alergenow (cebuli, czosnku, grzygow, owocow cytrusowych, wiekszosci przypraw itd itd), przez pierwszych 8 miesiecy nie jadlam nawet pomidorow i NIC co zawiera mleko, teraz dopiero stopniowo wprowadzam takie “szalenstwa” jak cebula jak widze, ze wrazliwosc minela. A ona twierdzi, ze alergie to moja wina bo ciagle jem chipsy i pije coca cole?

Coca coli nie pije juz dlatego, ze sie boje, zeby potem nie usnela a chipsy owszem jadlam, od urodzenia Gosi moze 6 razy.

Czuje sie urazona, zniesmaczona i po prostu smutna. Doktorka pada z zachwytu za kazdym razem jak widzi jak ladnie kolezanka wychodzi z alergii, ale dla tesciow to malo.

A przede wszystkim kto to mowi? Mama Boskiego gotuje zle i niechetnie. Ona i Boski Starszy jedza 2 razy dziennie i niezdrowo. Jak jestesmy razem to Gosie karmiliby tylko chlebem, bo nie chce im sie nawet ryzu ugotowac. Wiec niech mnie nie wkurwia, bo moglabym powiedziec co mysle. Niestety nie potrafie mowic politycznie poprawnie, wiec lepiej wcale.

Na plus: Boski jej powiedzial, ze chyba ma omamy, bo ja coli nie pije a chipsy tylko jak jedziemy w jakas dluzsza droge i kupie na stacji benzynowej. Plus dla Boskiego, bo sprzeciwic sie mamusi to nie lada wyczyn. 

…  I ja mam z nimi spedzic kolejny tydzien i nie zabic. No nie wiem, nie wiem …