BABCIA (NIE) KARMIACA

W poniedzialki Gosia zajmuje sie Pani Boska starsza. Jest to dla nas milym zaskoczeniem, ze nam to zaproponowala a jej akcje u mnie bardzo wzrosly. To jej staranie ma w zasadzie jedyna wade: Mama Boskiego zdecydowanie nie jest babcia karmiaca.

Wczoraj wrocilam do domu przed 17, bo musialam jeszcze cos zalatwic na urzedzie a tu co sie okazuje… ze Mloda nie jadla po spaniu… czyli nie jadla od 13!!! Jak weszlam to od razu ryk, ze nie mam lizaka (czytaj weglowodanow), a ja nawet nie wiedzialam, ze chce lizaka, bo nigdy tak sama od siebie nie przyniose. Na szczescie przynioslam chrupki kukurydziane, napchala sie i bylo dobrze. Potem juz mogla zaczac jesc cos normalnego.

A Tesciowa… no nie pomyslala, ze ona juz moze byc glodna. Sama tez nie jadla… bo nie wiedziala, co by mogla zjesc (lodowka pelna). No to zrobilam angielskie sniadanie na obiad (bekon, jaja, fasole) i zjadlysmy. Uff

Ciekawe czy ja bede babcia pasaca czy nie pasaca wnuki?

WYJAZD INTEGRACYJNY

W tym tygodniu czeka mnie weekend integracyjny. Wyjezdzamy w piatek wracamy w niedziele. Absolutnie kosmiczna ilosc czasu bez Ksiezniczki. Maly babelek jest przesmieszny ostatnio i zal mi kazdego dnia kiedy jej nie widze. A texty jakie rzuca 🙂

Mowie do niej wczoraj:

– przyniesc Ci myszke?

– nie, tatus! Za chwile wypierdoli i przyniesie mi myszke.

Oczywiscie caly text z glosem aniolka. I nawet na tatusia nie mozna zwalic slownictwa.

Albo inny. Widzi mnie wieczorem w sukience (bo szlismy na te kolacje sluzbowa Boskiego), jedno spojrzenie i:

– Mamo, ale Ty nigdzie nie idziesz!

Poszlam. Udalo mi sie nawet obalic mit, ze nie da sie przejsc sushi. Da sie. Jak ktos je pierwszy raz (takie prawdziwe) i mu smakuje, to sie da:)

URLOP

Wlasnie sobie uswiadomilam, ze to, ze pracuje na 0,7 etatu ma efekt uboczny w postaci skroconego urlopu. A to mi sie nie podoba.

Nie przeszkadza mi, ze w pracy spedzam nieomal caly etat a mam placone 0,7, to byl moj wybor.

Ale tego urlopu to chyba jednak nie przezyje.

Przemysle to i chyba bede dzialac 🙂

ULANSKA FANTAZJA

Skonczylam czytac: Wplywowe kobiety Drugiej Rzeczpospolitej autorstwa S. Kopera.

Swietnie napisana. Barwnym, przystepnym wrecz lekkim jezykiem. Faktem jest, ze do przeczytania takiej ksiazki warto byc troche przygotowanym (nie jest to warunek konieczny). Pamietac kto to byla Krzywicka, Dabrowska, Witkacy czy Maria Morska, ale potem juz leci z gorki. Powaznie, jakby sie czytalo Pudelka z lat dwudziestych! A prosze mi wierzyc, ze wyglupy dzisiejszych celebrytow typu Doda, Siwiec czy inne Pattisony nijak sie maja do ulanskiej fantazji i absolutnej seksualnej rozwiazlosci naszych dziadkow i pradziadkow. Co ciekawe w przeciwienstwie do nas (czytaj: aktualnych celebrytow) potrafili to robic z klasa. Polecam!

XXX

Weekendowy schemat ten sam co zwykle. Nacodzien usypiam przy ukladaniu Gosi, ale w sobote wyspie sie razem z nia w ciagu dnia a potem moge posiedziec chwile dluzej… sama.

Atrakcja dzisiejszego wieczoru byl sturlanie sie z lozka Mlodej. Ach jak szybko wlecialam na pietro, zeby ja uratowac … i przeniesc na materac na ktorym zwykle spimy (ale uparla sie, ze chce na lozku a potem sturlala). Na szczescie nic jej sie nie stalo. 

Paznokcie obciete! Hurraa!

DZIEN KOBIET

Mloda w ferworze gapienia sie na Smurfy, Boski poszedl na hokej z ojcem (sama im kupilam bilety) a ja mam jeszcze 15 minut dla siebie.

W czasie weekendu odwiedzila nas Siostrunia z rodzina. Mloda oczywiscie zafascynowana Misiem, ktory najmlodszy z calej bandy byl najbardziej zainteresowany bawieniem sie z Ksiezniczka. Z Matyldy zrobila sie kobieta (za tydzien 16 urodziny!!!) i ja nie wiem jak my jej kupimy prezenty pod choinke, skoro trafienie w jej gust graniczy z prawdopodobienstwem wygrania w totka.

W pracy jak zwykle ciekawie, niestety troche w sensie chinskim. Jedna pani z dzialu handlowego spedzi ten tydzien w szpitalu, bo jutro ma operacje, druga dzisiaj wychodzac z pracy skrecila noge i bedzie miesiac w ortezie, trzecia wybiera sie na powazna operacje, jak powroci ta pierwsza. 

Kolejna pani, ktora stoji na czele sporego zespolu w ramach mojego dzialu miala dzisiaj bardzo zly dzien i wszystko ja w pracy draznilo. To wszystko do momentu kiedy jej pokazalam, ze ostatnio miala bardzo zly dzien 26 dni temu (wiem, bo tego dnia posylalam paru osobom mail o nazwie Armageddon). Jak jej to pokazalam to dostala ataku smiechu i stwierdzila, ze chyba mam racje i ze ona sobie to zapisze w kalendarzu, zeby sie nastepnym razem posprzatala w bezpieczne miejsce i nie demotywowala teamu :))

No po prostu… dzien kobiet

SIE POMYLILEM

O asystentce dyrektora generalnego kraza powiesci. Ze zdzira, zeby uwazac, bo jak moze zrobic zle to zrobi. Ale kto by tego sluchal i nie sprawdzal sam. Postanowilam umowic sie z nia na obiad. 

Nic w tym dziwnego, gdyby nie to, ze zamiast niej umowilam sie z inna baba, ktora jest od komunikacji wewnatrz firmy i siedzi w tym samym pomieszczeniu!

Strasznie mnie to ubawilo.

Moim zdaniem sa bardzo podobne, tylko ta wlasciwa jest zawsze przywkurwiona i nosi biale perly a ta co zaprosilam jest zawsze pochmnurna i nie nosi bialych perel.

No to co. Ide dzisiaj na obiad z jakas inna panienka i tez bedzie fajnie 🙂 A mooze nastepnym razem, kiedys umowie sie z ta wlasciwa.

 

___

Zeby nie bylo, ze jestem zupelnie pomylona. W firmie, tutaj na miejscu pracuje ze 200 osob a ja znam sporo, ale znowu nie wszystkich, dlatego taka pomylka jest mozliwa.

CHINCZYK

Mloda w poniedzialki do poludnia nie je. Nie wiem czy to jest takis bunt przeciwko temu, ze musze chodzic do pracy, czy kwestia osoby pilnujacej, ale przed spaniem je bardzo malo. 

Jak wroce z pracy a Mloda sie obudzi musimy szybko dac jej cos wielkiego do jedzenia, bo humor znacznie sie jej pogarsza i to w zastraszajacym tempie.

Od czasu kiedy zaczelam chodzic do pracy wytrzymujemy jakos do 17:32 kiedy przyjezdza do domu Boski (jezdzi 7 minut pociagiem z centrum) i wyruszamy do pobliskiego chinczyka.

Gosia – jak wiadomo zwykle niejadek – zwykle zjada cala porcje miesa (bez warzyw) i polowe porcji ryzu. A nie sa to male porcje! Dzisiaj jednak przeszla sama siebie. Zjadla cala porcje kurczaka kung pao i polowe mojej porcji miesa wieprzowego po pekinsku.

Tak wiem, sos sojowy nie jest zupelnie odpowiedni dla dzieci w jej wieku. Ale ja sie TAK BARDZO ciesze, ze wpalaszuje duzo miesa, ze mam ten sos w nosie 🙂

A psik!

FEEDBACK

Powinnam zaczac od tego, ze im dalej w las tym bardziej jestem przekonana, ze tylko spokoj mnie moze uratowac. 

Mam pod opieka kilka dzialow: – spory back office, ktory zajmuje sie opracowywaniem ofert, fakturami i praca z klientem (reklamacje, odpowiedzi na pytania), marketing, jednoosobowy deal management, i chyba najwiekszy dzial handlowy – ktory zdobywa oferty a do tego 2 informatykow.

W zaleznosci od kryterow nasz projekt jest aktualnie na 5 do 9 miejsca na rynku (na ok. 140). Czyli nienajlepiej, nienajgorzej. Najlepsi i najgorsi sa od nas lata swietlne.

Co ciekawe kazdy z szefow tych moich dzialow ma osobista teorie na temat tego co jest najwiekszym problemem firmy. I oczywiscie nie jest to jego dzial, ale jakis inny, (z mojego punktu widzenia) losowo wybrany. Kazdy z nich twierdzi jak to chetnie wyslucha pogladow innych na temat swojej pracy (lub pracy swoich ludzi) i nieomal kazdy w sekundzie sie obraza jezeli taka opinie rzeczywiscie od kogos uslyszy. Jesli to mowie ja to jeszcze – przynajmniej na oko – to znosza. Jesli to mowi ktos na ich poziomie w hierarchii natychmiast dostaja wscieklizny.

Zeby bylo smieszniej, mam wrazenie, ze ich zdaniem ja powinnam miec krysztalowa kule i wiedziec co jest dla projektu najlepsze i teraz uwaga…jakos tak nieswiadomie zakladaja, ze moj punkt widzenia bedzie zbiezny z tym ich. 

A tu niespodzianka: nie mam krysztalowej kuli! Do tego nauczona poprzednimi doswiadczeniami pracowymi wcale nie planuje zadnej z proponowanych przez nich rewolucji. Czasem siedze w kacie i im zazdroszcze, ze nie musza widziec calosci, tylko ten swoj arcywazny wycinek i do tego moga byc przekonani o swojej nieomylnosci i ze oczywiscie sa niezastapieni.

Coz, ja jestem mozliwa do zastapienia. Tylko spokojnie.

SMERFY

Mloda siedzi i oglada Smerfy. Probowalam jej wczesniej pokazac jakas inna bajke, ale powiedziala: Mamo, wylacz, to jest jakas glupota.

hmm.

Tatus udal sie do hospody z kolegami a my cieszymy sie wspolnym wieczorem. 

W pracy gory i doliny. Generalnie nadal jestem bardzo zadowolona. Ciagla dzieje sie mnostwo rzeczy, ktore mnie dziwia, zaskakuja, rzadzej wyprowadzaja z rownowagi. Ciekawostka dropsa, do mojego teamu dolaczy moja towarzyszka Bratyslawska – mama drugiego kolegi Gosi – Jurajka. 

Ciagle sie ucze. Czyli generalnie na plus. 

Mysle, ze wszyscy sa zadowoleni. Ja, ze chodze do pracy i ze jestem w domu przed 16. Mloda, ze pol dnia szaleje z Honza, ktorego kocha miloscia straszna, on ja tez i ciagle sie tula i buziakuja. Ale zwykle jak sie obudzi z popoludnowej drzemki a ja juz jestem, to gebusia jej sie smieje najpiekniej na swiecie i obsciskuje mnie cala. I jest fajnie. Boski, ze jednak w koncu pracuje, mniej mu zawracam gitare w ciagu dnia, ale tez, ze Mloda jest juz taka samodzielna i ma swoj maly swiat.

Do tego robie tlumaczenie do Geografickych rozhledu. Nie wiem jak ustalili, ze to ja powinnam to tlumaczenie zrobic, ale jakos tak nie mialam sily odmowic. W koncu jednak studiowalam tutaj tyle lat za darmo, wiec chyba czasem powinnam cos zrobic dla uczelni od tak. No to mecze to tlumaczenie o wyspach i wyspiarskosci. Mam nadzieje, ze wyjdzie dobrze. 

Swiat jest poniekad za zimny, ale jednak traktuje nas dobrze.