MATKA POLKA SIE POPSULA

od wczoraj czuje sie tak jakby moj koniec byl bliski. Pol nocy przetrzeslam sie przykryta dwoma pierzynami i Gosia na dodatek.

Mloda kaszle, rozwazam zaprowadzenie jej do lekarza ale z moja aktualna pojemnoscia mozgu wydaje mi sie, ze jest to dosyc karkolomne zadanie. Siedzi oglada baje a ja powinnam za chwile zaczac pracowac. Jejda, ale jestem popsuta. To taka choroba, ze czlowiek wie, ze za 2 dni bedzie nowka, tylko te 48 godzin jest jakies niesamowicie dlugie.

BIDOKI

Dzidzius kaszle jak gruzlik i miewa goraczke, tatus prawie sie rozpadl z zimna po zadzwonieniu budzika i walczy o zycie z pomoca gripexu. A ja staram sie nie zachorowac, choc i na mnie ”cos lezie”. Postanowilam, ze dam rade. Takas zdechla bakteria mnie przeciez tak szybko nie rozwali 🙂

TENDENCJA ZWYZKOWA

Swiat jest piekny i tego nadal zamierzam sie trzymac.

Wczoraj jeszcze Boskiemu walilo na dekiel. Mam nadzieje, ze dzisiaj juz bedzie lepiej.

Rano, w porozumieniu z Gosia postanowilysmy, ze do przedszkola pojdziemy same. Bingo! Niby byl malutki grymas, ale jednak dalam jej tulaka, buziaka a potem juz sama poszla usiasc na krzeselku. Bez wczorajszych cyrkow. Obie z nauczycielka odtanczylysmy niewidzialny (dla Mlodej) taniec radosci a potem ja szybciutko polecialam do domu.

Przeczytalam kolejny horoskop dla Smoka (ja jestem smokiem:) i bylo tam napisane, ze ten rok nie bedzie dla smokow latwy, ale w porownaniu z poprzednimi to bulka z maslem. No tak to wlasnie czuje.

2012 to jakas katastrofa, 2013 mialo blaski i cienie, 2014 tendencja zwyzkowa!

ENERGIOCUC

Niedawno jedna kolezanka napisala mi przez skype:

<<< CO MYSLISZ zgnije we wloskim kiblu jesli kiedys ukatrupie moja tesciowa?a moze lepiej sama sie ukatrupic i zostawic list pt: ” to nie ja, to zaj…. mnie moja tesciowa” ???

Ja tego nie znam w wariancie z tesciowa, ale zdecydowanie znam w wariancie z mezem.

Do domu doratlismy wczoraj o 8:15 po calej nocy w pociagu. Burdel po tym przyjezdzie byl nieziemski. Przebralam, nakarmilam mloda, odprowadzilam do przedszkola. 0 9;00 zaczelam pracowac, pracowalam do ok 13:30. Ok 18 powrocil maz.

Do tego czasu ja:

– odebralam Mloda z przedszkola

– wypralam 3 pralki

– wyprasowalam jedna

– bylam na zakupach

– ugotowalam obiad

– ogarnelam lodowke

– rozpakowalam nas po powrocie

– nakarmilam mloda

– troche posprzatalam

– troche sie z nia pobawilam.

I umowilam sie, ze pojde na jeden kurs w sobote i niedziele.

Boski powrocil i od drzwi zaczal sie na mnie drzec, ze mnie chyba powalilo jaki to mam burdel wszedzie. Jadl kolacje i medzil, medzil, medzil.

Do tego medzil, ze wszystko chce robic cudzymi rekami, bo w sobote tak 2h by sie Gosia miala zajmowac niania zebym ja szla na ten kurs, zanim on wroci z biegowek.

Oczywiscie Mloda musialam wykapac, nakarmic, uspic ja, bo on demonstracyjnie myl podloge ( a burdel po obiedzie nie posprzatal – to by mu raczki odpadly)

Medzil, medzil. Czy skoro ja NIE PRACUJE (ale pracuje!) to mogla bym cos w domu zrobic. No dobrze pracuje, ale skoro MALO ZARABIAM (to zart jest jakis)  to bym miala choc troche sie starac. A to, ze odchodze z pracy ZEBY ON MOGL SIE ROZWIJAC oczywiscie ma w dupie. Bo ja KOCHAM prace, moj team i cala te adrenaline i DLA NIEGO z tej pracy odchodze. I nie zmienie sie w zwiazku z ta zmiana w pana sprzataczko- kucharke. Owszem robie to wszystko, ale nie bedzie to sensem mojego zycia NIGDY! I NIGDY nie bedzie dla mnie argumentem, ze on zarabia to ja mam costam. Gdybym nie zmieniala pracy co 2 lata bo Pan i Wladca chce sie przeprowadzac to zarabiala bym ja. On mial po prostu wiecej szczescia a ja nie mam serca zabraniac mu sie rozwijac. 

Jak ktos prasuje koszule swojego chlopa z milosci to buzka na droge, ja nie prasuje. On tez mojej bluzki nie prasuje i git. Akt slubu to nie jest wstapienie w stan niewolnictwa. 

I mam w dupie, ze on tej niani nie ufa, bo nie ufal dotad zadnej. I tak na prawde chodzilo mu o to, ze nie jest za darmo. I nie widze powodu zebym to ja nie szla na kurs zeby on mogl isc na narty?

Rano odprowadzilismy Gosie do przedszkola. Ryczala jak lew, a juz zwykle nie ryczy. Byl jakis powod zastepczy, ale ja i tak wiem, ze ryczala, bo wczoraj sie zachowywalismy jak mastodonci.

Czasem mysle, ze Boski jest uposledzony umyslowo. A energii zostalo jakby duzo mniej…

PELNA ENERGII

Zmordowana po calej nocy w pociagu, ale jednak pelna energii.

Uwielbiam power pracy, takie przeskakiwanie po falach, zalatwianie w sekunde niezalatwialnych rzeczy.

Od dzisiaj znowu Warszawa. Mam nadzieje, ze energia i elan zostana ze mna dlugo. Bo mam w planie miec dobry humor. Bede pisac, teraz jeszcze musze popracowac. 

PRZEZ MALE OKIENKO SPOJRZEC DO INNEGO SWIATA

Byslismy dzisiaj na urodzinach kolezanki Gosi z grupy z przedszkola.

4 lata, piekny wiek. 

Juz zaproszenie na urodziny bylo wyjatkowe. Od razu widac, ze przygotowal je grafik. Na pierwszej i 2 stronie reprodukcje obrazow z podobizna dziewczynki. No i to miejsce… jeden z najlepszych pieciogwiazdkowych hoteli warszawskich (oczywiscie Siostrunia sie nabija, ze niby w ktorym hotelu zrobimy urodziny, my za miesiac 🙂

Na umowione miejsce dotarlismy na godzine 12:30.

Przywitala nas mama, ktora znam, na oko w moim wieku wiec pewnie nieco mlodsza i tata, na oko w wieku mojego ojca.

Urodziny odbywaly sie… w sali balowej.

Jak to ladnie ujal Boski, pod scianami 30 metrow luksusowego zarcia. Bylo wszystko kuchnia polska, wloska, sushi, chuje muje dzikie weze a dla dzieci nawet osobne stoisko z nalesnikami. 

Byla specjalna firma zajmujaca sie dzieciakami. Malowali buzie, robili ogromne banki mydlane, pani pokazywala doswiadczenia chemiczne dla malych szkrabow a potem przyszedl… Mikolaj. Wartosc prezentow, ktore Gosia dostala od Mikolaja byla ok 2 razy wyzsza od tych, ktore przyniosla dla solenizantki. A mysle, ze nie bylam specjalnie skapa kupujac przesliczna szmaciana lale za 89 PLN. Coz… Mikolaj przyniosl Mlodej 2 prezenty z tego samego sklepu… wiec znam ceny. Przed wyjsciem Gosia dostala dyplom za uczestnictwo.

Z boku sali siedzial pan malarz i rysowal, rysowal… rysowal. Za nim staly podobizny dziewczynki w oleju… jeden jak uslyszelismy z ostatniej wyprawy na Borneo.

Wsrod Gosci – poza na pierwszy rzut oka rodzina i kumplami z klasy – bylo kilkoro ludzi ktorych znam glownie z Pudelka. Wlacznie z ojcem chrzestnym dziewczynki, aktorem z bardzo gornej polki. Urodzinowe Sto lat odspiewal tenor swiatowej slawy. Razem gosci bylo ok 70.

Sporo nazwisk spotkanych osob znam, tylko szanuje ich prywatnosc. Ponabijala bym sie jakos, ale prawda jest taka, ze zachowanie tycb ludzi wskazywalo na to, ze jest to dla nich srodowisko naturalne. Po prostu zajrzelismy przez okno do swiata koszmarnie bogatych ludzi.

Prawde mowiac nie wiem tylko jak ma na nazwisko solenizantka, bo nigdy nie wpadlam na to zeby sie zapytac… a twarz mamy i taty nie pojawia sie na lamach kolorowej prasy, choc jak widac bardzo by mogla.

XXX

Gosia w Bance na urodzinach:

Gosia w Bance

CO JEST Z TA POGODA?

Zimno mi. Ktos chyba oszalal programujac nam -13 C za oknem.

Boski zarzadzil wycieczke na stare miasto. Bylysmy na lyzwach (nawet Mloda sie nie bala), ale po chwili tak ja z zimna bolaly raczki w rekawiczkach, ze musielismy zejsc z lodowiska.

Potem biegiiem do jakiejs kawiarni na herbate zeby rozmrozic dziecko. A jako bonus Boski zaprosil nas na sushi. Najlepsze (bo 2 w zyciu w restauracji:) sushi jakie jadlam. Gosia zjadla miske ryzu i troche zupy. 

No i kupilismy bilety do Pragi na wtorek. Juz sie boje. Jak bedzie tak zimno. Zawsze w nocy trwa dobra godzine zanim poskladaja pociag w Bohumine i wtedy robi sie zimno. Jak zimno bedzie teraz?

Jakby ktos cierpial na nadmiar optymizmu to poprosze. Nie jest mi smutno, nie jest mi zle, tylko jakos tak zyciowo chwilowo nie wierze w siebie. A powinnam. Wiec optymizmu poprosze lopata nasypac.

DOBRZE MIEC W DOMU FENIXA

Wczoraj wieczorem Mloda usnela bez problemu. Nawet wczesnie, wiec wstalam i poszlam spac dopiero o 23. Jak zwykle razem z nia. Po kilku minutach uslyszalam, ze jakos dziwnie oddycha. Po nastepnych kilkunastu sekundach trzymalam ja z glowa nad kiblem a ona zygala jak kot. Ten proceder powtarzal sie jeszcze z 10 razy. Po jakims czasie wymyslismy pomysl racjonalizatorski w postaci miski kolo lozka, zebym nie musiala lecec do kibla z 17kg, bo te stawaly sie jakos coraz bardziej ciezkie. Wiec miska a potem przyjmowal ja Boski i niosl do kibla a ja mylam miske.

System zawsze ten sam. Usnela. Spala. Nagle jeden oddech, dwa oddechy inne a po czwartym juz wisialysmy nad miska, potem mnie opadaly rece a Boski ja trzymal nad kiblem.

przyszlo rano.

Mloda jeszcze raz zygnela. Boski odszedl do pracy, my zostalysmy w domu.

Tadaaam o godzinie 9 rano Mloda juz wygladala na calkiem zdrowa. A teraz moze jeszcze nie za bardzo je, ale innych oznak choroby nie widzimy.

Jak fajnie miec w domu (szczepionego na rotawirusy) Fenixa.

SA TEZ ZALETY MIESZKANIA W WARSZAWIE – TWAROG

Tak, twarog kupilam sobie wlasnie. Jeszcze nie zdecydowalam czy zrobie nalesniki czy pierozki czy po prostu zjem go w kacie zanim przyjdzie Boski.

Nidgy w Czesi nie jadlam takiego pysznego twarogu. Tlustego a jak. 

Marudze na te Warszawe a jak, ale prawda jest, ze mysle, ze sie zaprzyjaznimy. Bo Bratyslawie -ktora miala 2 zalety: cieplo i kieszonkowosc – Warszawa ze swoja wielkoscia i rozmachem ma ich wiele.

Dzisiaj na przyklad twarog. Bialy ser, cudny. W tej chwili juz z rodzynkami i mlekiem. Pyyycha.