CZAS HONORU – Karol

Karol Ryszkowski to najbardziej tragiczna postac Czasu honoru.

Ogladam ten serial od kilku tygodni i dzisiaj w 64 odcinku popelnil samobojstwo. 

Dla mnie ten Ryszkowski to symbol tych popierdolonych czasow o ktorych opowiada serial. Kazdy z nas wierzy, ze bylby bohaterem… ale prawda jest taka, ze nie wiemy nic.

Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono.

TO NIE JEST KRAJ DLA CHORYCH LUDZI

Bylismy dzisiaj w jednym z prywatnych warszawskich center leczenia nieplodnosci.

Wyrecytowalam nasza historie problemow z poczeciem i donoszeniem potomka. Pan doktor byl pod wrazeniem, powiedzial, ze czuje sie jakby mowil z lekarzem. A potem stwierdzil:

– ja to widze na IVF, tylko IVF (zaplodnienie pozaustrojowe)

na co jeszcze raz milo odpowiedzialam panu doktorowi, ze nie jestem niestety pacjentem, ktory kwalifikuje sie do IVF. Nie mam z tym problemow moralnych, po prostu hormony, ktore uzywa sie przy stymulacji na mnie nie dzialaja.

Pan odpowiedzial podniesionym glosem:

– pani mnie jednak nie rozumie. Ja mowie IVF jest w tym wypadku najlepsze

Nie zbywalo nic tylko jeszcze raz powtorzyc dlaczego czescy lekarze nie sa zwolennikami tego rozwiazania a znaja mnie nieco dluzej i przedstawic argumenty przeciwko (bo u mnie nie dzialalo i malo prawdopodone zeby sie to zmienilo)

– no, takze pani nie chce IVF, to prosze zrobic tutaj 30 badan

– ale pan zna wyniki tych badan, jedno z nich robione w GRUDNIU 2013

– ale on je chce.

No to milo sie pozegnalismy i juz wiecej tam nie pojdziemy.

Sa inne rozwiazania niz IVF, wszystkie duzo tansze, gdyz juz pomine inne aspekty jak na przyklad mniejsza inwazyjnosc innych rozwiazan. Ale pan to widzi na IVF. Wyniki badan o ktorych mowa nie moga sie zmienic z miesiaca na miesiac, zwykle tez (bez podawania lekow) nie zmieniaja sie z na przestrzeni 3 miesiecy kiedy byla zrobiona wiekszosc z nich.

Nie wspomne o tym, ze za 10 minut rozmowy zaplacilismy 159 PLN a pan nawet nie podal zadnemu z nas reki (standard w Czesi)

Mysle, ze glownym problemem polskiej sluzby zdrowia nie jest brak sprzetu, ale podejscie wielu (choc na pewno nie wszystkich) lekarzy.  

Ukamienijcie mnie, ale tak to widze a mam porownanie.

Mowilam z jednym z najlepszych warszawskich specjalistow od nieplodnosci. Jesli ktos potrzebuje wiedziec gdzie i jakim prosze zostawic komentarz odpisze mailem. Nie polecam. 

Oczywiscie moge wypierdolic z Polski jak mi pewnie milo poradzi jakis komentujacy pan/i doktor, ale ogolnie mysle, ze byloby lepiej gdyby jednak lekarze zaczeli sie troche bardziej starac o pacjentow a nie przychody kliniki. A w wypadku ginekologow z atestacja przestali zartowac, ze malo zarabiaja, albo choc zdefiniowali ”malo”*

___

im tez zycze zeby zarabiali, tylko po co to jeczenie 😉

___

warto przeczytac: http://polska.newsweek.onet.pl/ile-pracuja-i-zarabiaja-lekarze-newsweek-pl,artykuly,278591,1.html

SIKU CZY TORT OTO JEST PYTANIE?

Mloda wrocila dzisiaj z przedszkola z piekna czapeczka na glowie. Byly czyjesc urodziny, byl tort, bylo super po prostu. Plakala tylko raz za to chwilke i bardzo jej sie podobalo. Musialysmy sie jeszcze wrocic po arcywazny obrazek na ktorym nic nie widac, luz blues po prostu. Przedszkole jest the best.

W domu zaraz po wejsciu zaczela sie rozbierac, a tak w polowie zapragnela siku. Zdejmujac z tej okazji rajtuzki i majty i spodnie. Na kibelek prawie wskoczyla i zaczal sie dlugi solidny… sik!

Ale spodnie i rajtuzki strasznie chciala zmienic. Hmm… okazalo sie, ze wszystko to jest troszke jakby mokre.

Dlaczego? bo jej sie zachcialo siku, a mial byc tort i czapeczki i ona NIE MOGLA isc do lazienki. Siknela tylko troszke, malutko i nikt nie zauwazyl a bylo tak super, ze nic nie powiedziala, zeby nie psuc zabawy bo przeciez bylo zupelnie fajnie! Pani nie powiedziala, bo to byl malutki, zupelnie nie godny uwagi sik. 

Myslalam, ze dla odmiany ja sie posikam ze smiechu z cudnego pomyslu wysikania sie tylko troche, zeby nie psuc zabawy. Wazne, ze tort byl PYSZNY!

DYKTATURA ORKIESTRY?

Bylismy dzisiaj na spacerze. Po drodze do metra (5 minut) spotkalismy 2 osoby z pudelkami na kase. W metrze na tych 10 siedzeniach na przeciwko siebie siedzialy 4 osoby z pudelkami orkiestry. Po wyjsciu – zaraz za bramkami co 5 metrow zaczepily nas kolejne 4 osoby. Poddalam sie i kupilam wolnosc za zlotowke. Wolnosc w postaci naklejki Orkiestry. Potem zaczepili nas tylko 2 razy.

Orkiestra zaczynala grac tak jakos jak bylam w liceum. Dzisiaj mijala 21 lat od pierwszego finalu. Zachwyt pomalu zmienil sie w sceptyczne podejscie tak jak orkiestra zmienila sie ze zrywu serca w fabryke. Jestem pod wrazeniem sum, ktore jest w stanie zebrac Orkiestra. Jestem zszokowana iloscia czasu antenowego i ogolnie przestrzeni medialnej, ktora dostaje.

I przede wszystkim jestem smutna, ze orkiestra jest w Polsce potrzebna w takim zakresie w jakim jest. Stan sluzby zdrowia jest pierwszym straszakiem, ktory mam na mysli mowiac, ze obawiam sie powrotu do Polski. 

Tylko na koniec wraca pytanie. Ile kasy, ktora zbierze orkiestra trafi do potrzebujacych?

PO TRANSFERZE

Od dzisiaj zaczynam wracac do Warszawy nie do Pragi. Dla mnie duza zmiana w glowie.

W czwartek moji ludzie zrobili dla mnie mega niespodzianke. Umowilam sie z paroma osobami ”na piwo” w czwartek. W czwartek okazalo sie, ze bedzie nas jakby wiecej. Konkretnie … caly team wlacznie z moim szefem, ktory w ramach honorow odwiozl mnie na miejsce autem. Byli nawet wszyscyi przedstawiciele handlowi.

Dostalam album ze zdjeciami i debilnymi podpisami pod nimi. Musieli sie strasznie nameczyc zeby go przygotowac. Jest bardzo ladny i bardzo pomyslowy. Napisali dla mnie wiersz i zmiescili tam wszystko z czego razem nabijalismy sie caly rok. Widzialam go juz z 10 razy 🙂

Za duzo mowili na temat spotkania po katach wiec w efekcie musieli zaprosic rowniez mojego nastepce. Fajny chlopak, madry, niestety ten typ, ze gdzie ty idziesz to on juz drugi raz wraca i ma klucze od kazdych drzwi. Gdzies pomiedzy 2 a 4 rano moj szef zmeczony jego opowiesciami powiedzial mu, ze jest madry jak RADIO i wyglada na to, ze to Radio juz chlopakowi zostanie :))

W kwestii ewentualnej pracy jeszcze sie nie zdecydowalam. Wyglada na to, ze moglabym pracowac 3 dni z Pragi, 2 z Wawy, ale ciagle nie wiem czy to praca dla mnie. 

Gosia spi…

mBANK GRA W KULKI NA MALE BRAMKI

Mily mBanku,

pod moim wpisem o problemach zwiazanych z otwarciem rachunku co rusz pojawiaja sie optymistyczne komentarze klientow zadowolonych z Twoich uslug.

Sami od siebie, mali przedsiebiorcy (bo z wykle tam prowadza linki) postanawiaja upewnic potencjalnych klientow mBanku o tym jak sa zadowoleni z uslug banku. Po moim komentarzu dotyczacym adresow IP przestales nawet robic bledy i podpiwac roznymi imionami osoby komentujace z tego samego komputera. No coz. Wszyscy sie uczymy.

Juz wystarczy.

Zagrajmy w otwarte karty: sciemniac to my a nie nas.

To nie byl przypadek, mily mBanku, ze tak szybko znalazles moj blog i wpis na temat problmow z otwarciem rachunku. Nie pomylilam sie podajac dokladnie tyle informacji ile potrzebowales, zeby mnie zidentyfikowac w swoim systemie CRM.

Tak sie sklada, ze internet to moja praca. Wiem co trzeba zrobic zeby Google szybko i skutecznie zaindeksowal moj wpis tak zeby latwo go bylo znalezc. Powiem wiecej, mam w zespole ludzi, ktorzy kiedys zajmowali sie wlasnie tym co teraz staraja sie robic Twoji internetowi PR specialisci, wiec jesli, mily mBanku, nie bedziesz bardziej kreatywny bedzie mi latwo przewidziec Twoje nastepne kroki.

Opisalam prawdziwa historie. Kropka. Trzy miesiace gralismy Twoja gre dzwoniac i proszac o pomoc, niestety bez odezwy. Potem pomyslalam, ze niekonwencjonalne metody moga przyniesc szybsze efekty. Udalo sie. I super. My mamy otwarty rachubek a Ty pare interesujacych wpisow na blogu. Zle PR to rowniez PR. Mysle, ze wszyscy czytelnicy mojego bloga juz zrozumieli, ze mBank walczy o dobre imie i latwo sie nie poddaje.

Zamiast walczyc ze mna badz zadowolony, ze ciagle jestesmy klientami mBanku. Ale nie przeginaj paly juz na pierwszy rzut oka podrobionymi komentarzami. 

Lacze wyrazy szacunku,

Agradabla

 

P.S.

na wiosne bede szukala pracy w Wawie, mozesz sie zglosic 😉

BIEGNIJ, mBANK, BIEGNIJ!

Po wczorajszym wpisie pracownika mBanku nie zdecydowalam sie pisac maila (bo mi sie nie chcialo po raz Xty opowiadac tej samej historii tym razem w formie pisemnej). Zamiast tego zadzwonilam na infolinie.

Za pierwszym razem nie dalam rady, zgubilam sie w gaszczu ”jesli chcesz kupic sobie slonia w karafce wybierz numer 8”, za drugim czy trzecim razem dodzwonilam sie do konsultanta.

Nie wiem czy to ma zwiazek z blogiem, ale nagle nie bylo konieczne podawanie PESELU, nazwiska rodowego chomika stryjenki mojej tesciowej tylko pani od razu powiedziala, ze mam chwile poczekac, bo musi porozmawiac z przelozonym.

Po paru minutach czekania (na czeskim telefonie, sic!) niezmiernie milym glosem oznajmila mi, ze bardzo przepraszaja za problem i do 48h nasze konto zostanie aktywowane. NAJPOZNIEJ za 48h. Ze juz natychmiast leci pedzi i bedzie pisala maila a za cala sprawe przepraszaja i bardzo im smutno z tego powodu, caly dzial w zasadzie kleczy na grochu.

Tak wiec odliczamy. Rozmowe z konsultantem skonczylam wczoraj o 18:20, zobaczymy ile godzin bedzie trwalo max. 48h.

mBANK – WITAJCIE W NAJGORSZYM BANKU SWIATA

Po przyjezdzie do Polski w sierpniu Pan Boski zlozyl wniosek o otwarcie rachunku wspolnego dla nas obojga.

Wniosek zostal przyjety, przyjechal kurier, Boski podpisal potrzebne papiery. Pieniazki z jego wyplaty zaczely wplywac na rachunek. Zero problemu… hmm

Nikt mu nie powiedzial, ze rachunek nie zostanie aktywowany do czasu kiedy ja nie podpisze papierow. Dzwonil do MBanku wielkrotnie, niestety po GODZINIE (60 minutach) czekania na linii zwykle ktos odlozyl telefon, chyba nie bylo konsultanta z angielskim i zabawa zaczynala sie od poczatku. Po jakims czasie Boski sie poddal i zaczal rozmawiac z Bankiem swoim przecudnym polskim. Dowiedzial sie, ze trzeba czekac na mnie…

Podczas mojej ostatniej wizyty w Polsce (4-10.11) ja zadzwonilam do banku. Kurier przyjechal ponownie. Podpisalismy (oboje) nowe papiery. Kurier odjechal. Doszedl mail i sms, ze konto w banku bylo aktywowane. Nastepnego dnia zadzwonil kurier a nastepnie odwiedzil nas 2h pozniej niz zapowiadal (wiec obudzil Gosie). Okazalo sie, za papiery PODPISALISMY a oni chcieli nie podpis tylko ladnie napisane imie i nazwisko. Nie pomogly wytlumaczenia, ze nie mamy 5 lat, zeby sie podpisywac imieniem i nazwiskiem. Ok, podpisalismy papiery ponownie. To bylo w srode czy czwartek. W niedziele na infolinii informowano nas, ze konto zostanie aktywowane do konca nastepnego roboczego tygodnia (15.11). A ten mail i sms to taka pomylka…

Niestety w srode (13.11) kurier byl znowu… z umowami a na nich karteczka… dlaczego podpisalismy umowy drugi raz?

Nie trudno sie domyslic, ze nasz rachunek nadal nie zostal otwarty.

Za przedszkole Gosi (drogie jak szlak!) i czynsz (nie tanszy) muselismy zaplacic z czeskiego konta. Na naszym koncie w mBanku sa juz 3 wyplaty Boskiego do ktorych nie mamy zadnego dostepu.

Nie da sie dojechac do jakiegos oddzialu i WYBRAC pieniedzy, nie da sie uzyc karty platniczej, nie da sie przesunac srodkow na inne konto. Musimy walczyc do konca, choc cholernie sie nam nie chce.

Prawdopodobnie zajedziemy do jakiegos banku i owtorzymy rachunek, zeby juz nastepna wyplata szla do innego banku jak my sie tu bedziemy bawic z mBankiem zeby ewentualnie byl tak laskawy i oddal nam kupe kasy (przynajmniej dla nas), ktora mamy na rachunku.

Jednym slowem WKURW. Ale co mam z nim zrobic, skoro mily pan lub pani na infolinii ma tylko tyle kompetencji, zeby po raz 30 zapytac sie o nazwisko panienskie mojej matki…